Skocz do zawartości

aguagu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    483
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Zawartość dodana przez aguagu

  1. aguagu

    Domy studenckie w Łodzi

    Albo poczekaj, aż się dodzwonisz, albo złóż tak jak uważasz, jeśli goni Cię termin. Zawsze lepiej złożyć wniosek w terminie, a potem ewentualnie donieść brakujące dokumenty niż spóźnić się z wnioskiem.
  2. aguagu

    Informatyka bez programowania?

    Powinieneś sobie wybrać po prostu odpowiednią specjalność na tej informatyce, sieci komputerowe albo coś takiego. Podstawy programowania i tak będziesz miał, ale to już musisz w programie studiów zobaczyć jak dużo.
  3. Też mnie przeraża to, co się wyczynia ze studiami inżynierskimi. Ludzie wierzą, że jak będą mieli inżyniera, to sama spadnie na nich wielka kariera, więc się tego inżyniera próbuje zrobić ze wszystkiego. Zaraz gdzieś otworzą administrację inżynierską. Ale cały problem jest głębszy i świadczy tylko o tym, że nie dorośliśmy jeszcze do bycia społeczeństwem wykształconym i nie wiemy zwykle, z czym to wykształcenie się je. Wielu myli uniwersytety z zawodówkami, wielu zamiast zdobywać wiedzę, kolekcjonuje papierki. To chyba jeszcze takie myślenie z czasów głębokiego PRL-u, kiedy po studiach państwo kierowało do pracy i z miejsca było się kimś. Kiedy więc zmienił się system, wszyscy się na te studia rzucili: wszystko jedno jakie, wszystko jedno z czego, bez zastanowienia, czego się tam nauczą i do czego może im się to przydać, byleby tylko był tytuł, bo tytuł to lepsza przyszłość. Okazało się, że nic z tego, nikt na tych biedamagistrów nie czeka. Czy społeczeństwo coś przemyślało? Zmieniło podejście do edukacji? Nie. Uznało, że winien jest tytuł, bo tylko mgr inż. daje magicznie karierę. Dalej patrzy się tylko na papierek, dalej mało kto się zastanawia, czego się tam nauczy i do czego to wykorzystać na rynku pracy, dalej pada nieśmiertelne pytanie: czy po tym jest praca, jakby studia magicznie teleportem wysyłały na planetę wielka kariera. A przecież liczy się to, co człowiek ma w głowie, czy jest zaradny. Można być po najbardziej wg rankingów przyszłościowych studiach, a być du*ą wołową i sobie w życiu nie poradzić.
  4. aguagu

    Finanse - UŁ, czy UEP

    "Miłości na bogato" się naoglądała czy cuś. A UEP i UŁ to uczelnie na dość podobnym poziomie, do tego obie w dużych miastach. Nie ma tak naprawdę różnicy, którą wybierzesz.
  5. Te studia przygotowują do służby cywilnej, czyli przekładając z polskiego na nasze, do zostania urzędnikiem. Po to jest administracja i po to uczy się tam studentów całego tego prawa administracyjnego i zasad postępowania administracyjnego w różnych sprawach w rożnych strukturach rządowych i samorządowych. A urzędników akurat w tym mieście brakuje, choć prawdą jest też, że marnie się im płaci, więc nie ma chętnych. Co zaś do gospodarki przestrzennej to tak, wielu absolwentów w Warszawie narzeka na brak pracy. Uzyskanie uprawnień urbanistycznych wymaga sporo więcej niż tylko skończenia studiów, a na urbanistów nie ma aż takiego zapotrzebowania. Z kolei na innych polach absolwenci gospodarki przestrzennej przegrywają z geodetami i architektami, którzy mają właśnie wiele innych uprawnień.
  6. Jeśli psychologia prywatnie, to tylko SWPS. Tylko ta uczelnia jest na tyle znana i wyspecjalizowana w psychologii, że ktoś potraktuje poważnie Twój dyplom. Collegium Civitas nigdy nie miało i raczej nie ma psychologii w ofercie, co najwyżej jakąś specjalizację na innym kierunku. Ta szkoła owszem jest w Warszawie znana i nawet ceniona, ale w obszarach socjologii i stosunków międzynarodowych. WSM to szkoła żart, o żadnym Collegium Humanum nigdy nawet nie słyszałam. SAN to szkoła w miarę znana w Łodzi, ale też opinie o niej są średnie. Tzn. jest najbardziej przyzwoita z łódzkich szkół prywatnych, ale i tak bez szału. W Warszawie ma tylko małą filię, w której poziom będzie pewnie jeszcze niższy niż w jednostce macierzystej. I nie powiedziałabym, że dyplom SAN jest rozpoznawalny w Warszawie, raczej że nikt tu o tej szkole nie słyszał. Generalnie moja rada jest taka: jak chcesz, żeby Cię ktoś potraktował poważnie, to popraw maturę i idź na publiczną albo idź na SWPS. Inaczej szkoda czasu.
  7. Chłopie, co jest z Tobą nie tak? Piszesz na dziesięciu forach, komplikujesz, wydziwiasz. A załatwiłbyś to w 5 minut jednym telefonem do komisji stypendialnej. Ale po co zrobić to jak normalny człowiek, kiedy można spędzić kilka dni na pytaniu przypadkowych ludzi. Proponuję jeszcze zrobić sondę na ulicy i wysłać list do papieża.
  8. aguagu

    Praca Socjalna, czy warto ?

    A myślisz, że ile jest takich zakładów w całej Polsce? Pewnie, ktoś tam musi pracować, ale czy akurat zwolni się miejsce, to kwestia szczęścia, bo może ktoś akurat przejdzie na emeryturę. Na tym właśnie polega praca w instytucjach publicznych. One są, ale ich nie przybywa. To nie jest tak jak na wolnym rynku. O pensji też nie decyduje rynek, a ustawodawca. To ma swoją specyfikę i swoje konsekwencje.
  9. Gdyby uczelnie tak łatwo zgadzały się na przeniesienie, to wszyscy by się przenosili. I nie chodzi tu o różnice programowe, a o samą zasadę. Oczywiście możesz złożyć podanie, ale tak jak powiedziałam, gdyby to było takie łatwe, wszyscy, którym nie poszło, przenosiliby się na publiczne nie tylko z SWPS-u, ale ze wszystkich szkół gotowania na gazie. Jak Cię stać, to się ucz na tym SWPS, bo to niezła szkoła, a jak nie to popraw maturę.
  10. Gutek, nie takie numery ludzie robili. Zdarzało się, że ktoś składał PIT z takim śmiesznym dochodem, brał zaświadczenia o dochodach, a potem składał korektę PIT. Ale chyba nie powinnam podpowiadać takich rzeczy w necie. :p
  11. aguagu

    Praca Socjalna, czy warto ?

    To głównie praca w budżetówce, a to ma oczywiste minusy: ograniczona liczba miejsc i nie najlepsze płace. Ludzie po pracy socjalnej pracują zwykle w MOPS-ach, można też startować na aplikację kuratorską. To praca z nizinami społecznymi, ale to chyba i tak lepiej niż w więzieniu. Więzień za dużo nie ma, więc i nie ma dużo miejsc pracy, a do tego mamy nadpodaż absolwentów resocjalizacji. Ale jak chcesz iść do policji, to lepiej startuj do szkoły policyjnej.
  12. Jedyną na 100% pewną odpowiedź na to pytanie uzyskasz w komisji stypendialnej na Twojej uczelni.
  13. Czyli co? Chcesz najpierw skończyć studia cywilne, a dopiero potem próbować się dostać na studium oficerskie? W takim wypadku nie ma większego znaczenia, który kierunek wybierzesz, bo i tak będziesz musiał tam przejść osobną rekrutację. I zajmie Ci to w sumie tyle samo czasu co poprawienie matury i pójście za rok na studia wojskowe. Zawsze możesz też po prostu wstąpić do wojska jako szeregowiec. Tak czy siak, chyba lepsza Akademia Morska niż ASzWoj. ASzWoj to taka szkoła dla ludzi, którzy nie dostali się na WAT. Przez złośliwych bywa nazywany Akademią Power Pointa, bo podobno wszystkie przedmioty zalicza się tam, robiąc prezentację. A kierunek wybierz wg zainteresować, przeczytaj program i zobacz, w czym się bardziej widzisz.
  14. Chłopaki mają rację. Żadne studia cywilne nie ułatwią Ci wstępu do wojska. Jeśli chcesz do wojska, idź od razu na studia wojskowe. Chyba że to ma być tak na wszelki wypadek, jakbyś do wojska się nie dostał. Wtedy rzeczywiście można zrobić jakąś logistykę, bo pracy w logistyce jest sporo. Do tego do dość łatwe studia, mają więcej wspólnego z zarządzaniem niż naukami ścisłymi. Ale chyba lepiej najpierw spróbować się do tego wojska dostać, a dopiero potem, jeśli coś pójdzie nie tak, szukać alternatywy. Poza tym Akademia Sztuki Wojennej to strasznie słaba uczelnia.
  15. Gutek słusznie zauważył, że podstawą do obliczenia czegokolwiek jest zaświadczenie o wysokości dochodu z US (wniosek o wydanie musi złożyć Twoja mama). A o wliczanie siostry serio zapytaj w komisji stypendialnej, to jeden telefon. Tu masz kontakt.
  16. Czytanie ze zrozumieniem się kłania. W regulaminie jest wszystko. Do dochodu wlicza się: A więc Twoja siostra się wlicza i naprawdę nikogo nie obchodzi, czy się dokłada, czy nie. Musisz po prostu dodać dochód Twojej mamy, dochód siostry, alimenty i podzielić na trzy. Cała filozofia. A zamiast latać po radcach i im bulić, było po prostu zadzwonić do komisji stypendialnej USz. Stypendia przyznaje się na podstawie wewnętrznych regulacji uniwersytetu. to na uniwersytecie zapytaj, czy rzeczywiście nie wliczą Twojej siostry. Bo jeśli ktoś potem uzna, że dostałeś stypendium bezprawnie, to będziesz musiał oddawać. Poza tym nawet dochód obliczony bez siostry nie rozwiązuje Twojego problemu, bo wg tego dokumentu: tu próg dochodowy na USz wynosi w tym roku 900 zł nettto. Ledwo się mieścisz, a to kwalifikuje Cię tylko do najniższego stypendium, czyli wg stawek do 350 zł miesięcznie i ewentualnego zwiększenia o 280 zł z tytułu mieszkania w akademiku. Nie wyżyjesz za tyle.
  17. A musisz powtarzać cały semestr? U nas się w takim przypadku pisało tylko podanie o wznowienie studiów na dzień egzaminu dyplomowego.
  18. Jeśli chcesz zostać urzędnikiem (a zakładam, że chcesz, skoro idziesz na administrację), to nie będziesz miała problemu ze znalezieniem pracy nawet po maturze. W Warszawie do pracy w urzędach brakuje chętnych, wiele konkursów jest nierozstrzyganych ze względu na brak kandydatów. A to dlatego że te urzędy płacą połowę tego co Lidl czy Biedra. Równie dobrze możesz sobie iść do pracy od razu, a studia zrobić zaocznie. Na niższe stanowiska (np. referenta) wymaga się tylko wykształcenia średniego. W tej chwili trwa 200 rekrutacji do urzędów na różnym szczeblu w Warszawie, tutaj znajdziesz listę. Praca w Służbie Cywilnej
  19. Dobrzy studenci zawsze mówią, że ich studia są łatwe, a źli, że są ciężkie. Tak to działa. A pracodawcy mają w pycie Twoje papierki. Podczas rekrutacji i tak zrobią Ci test umiejętności.
  20. Bzdury opowiadasz. WPiA na UW prowadzi administrację stacjonarnie od XIX wieku. To jeden z najstarszych takich wydziałów w tym kraju, istniał na długo przed tym, zanim jeszcze wymyślono studia niestacjonarne. Nie wiem, kto Ci takich głupot naopowiadał. Na polibudzie to rzeczywiście nowość i rzeczywiście jest dopiero od kilku lat. Ale ja bym na Twoim miejscu na PW na administrację nie szła. Od studiowania administracji są uniwersytety, one mają w tym wieloletnią tradycję i wykwalifikowaną kadrę. Polibudy są od studiów technicznych, czasami otwierają jakieś kierunki nietechniczne, żeby nabić sobie kobzę dodatkowymi studentami ale wykładowcy są tam zwykle z łapanki (często dorabiają ci z uniwersytetu), bo przecież oni sami nie mają do tego zaplecza. Czasem dorzucą jakieś przedmioty techniczne, które na takim kierunku jak administracja nie mają kompletnie sensu, ale przynajmniej wykładowcy z politechniki nadrobią trochę godzin do pensum. No i mina znajomych i rekruterów, kiedy się powie, że się studiowało coś takiego jak administrację na polibudzie bezcenna. No chyba, że idziesz na studia znaleźć męża. Wtedy polecam polibudzę, bo na administracji na uniwerkach niewiele chłopa.
  21. Studia zaoczne mają taki sam program jak dzienne, tylko czasem godzin zajęć trochę mniej. A żeby zobaczyć, czym się różnią, porównaj programy. Na inżynierskiej możesz mieć więcej przedmiotów technicznych, na uniwerkach zwykle prowadzą to wydziały matematyki. Różnice raczej nie będą ogromne. Informatyki na polibudach uchodzą za lepsze, ale to też nie zawsze. Na dobrym uniwerku też można studiować, ale lepiej omijać słabsze uniwersytety, bo tam często ta informatyka nie zachwyca.
  22. Ja bym wybrała jedną z dwóch opcji: samodzielną naukę albo licencjat/inżyniera z informatyki. Więcej Ci nie potrzeba. W zawodzie programisty liczą się umiejętności, jeśli myślisz, że ktoś Cię kiedyś zapyta o dyplom magisterski, to się zdziwisz. Ale studiowanie informatyki też może być dużym plusem, nie ze względu na dyplom, ale dlatego, że da Ci szersze spojrzenie na całą dziedzinę niż sama nauka języków programowania.
  23. Można robić magisterkę z czegoś zupełnie innego, z czego robiło się licencjat, tylko że to często zupełnie bez sensu. Często większy sens ma zrobienie drugiego licencjatu (albo inżyniera). Bo to na studiach licencjackich/inżynierskich robi się wszystkie najważniejsze i podstawowe rzeczy przydatne do pracy. Magisterka to już często uszczegółowienie i specjalizacja z założeniem, że ktoś ma już opanowany materiał z licencjatu/inżyniera. Ja wiem, że to kwestia naszej kultury. Na Zachodzie ludzie przede wszystkim robią BA/BSc i to jest dla nic podstawa do kariery zawodowej. U nas dalej z podejrzliwością patrzy się na dwustopniowe studia i wszyscy z przyzwyczajenia wolą robić magistra jak w poprzednim systemie, choć praktycznie niczemu im to później nie służy.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.