Skocz do zawartości

aguagu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    661
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    16

Zawartość dodana przez aguagu

  1. Bo to takie wszystko i nic. Tak naprawdę wstęp do kilku dziedzin i nic więcej. Więcej w tym kierunku marketingu uczelni niż przydatności. Dzisiaj, kiedy uczelnie w dobie niżu walczą o studenta, pełno jest takich kierunków, które z opisu brzmią bardzo mądrze i nowocześnie, a w gruncie rzeczy są do dupie Maryni. Jak chcesz zakładać własną firmę, to rzeczywiście zarządzanie to jedyne studia, z których wiedza może ci się w tym jakkolwiek przydać. Idź na UAM albo UEP, chyba też polibuda w Poznaniu ma zarządzanie.
  2. aguagu

    Wiek a studia reżyserskie

    Co to z zasadzie oznacza, że na stacjonarne już za późno? Jest jakiś limit wieku, po którym człowiek się przeterminowane i nie może iść na stacjonarne? Przecież to tylko kwestia finansów. Ludzie w pewnym wieku chodzą na zaoczne nie dlatego, że przekroczyli jakąś magiczną granicę wieku, tylko dlatego że ich nie stać, żeby się utrzymać na dziennych i nie są w stanie pogodzić ich z pracą. Ale jak akurat są, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby iść na stacjonarne.
  3. Koleżance się chyba wydaje, że studia po angielsku będą jakieś lepsze, bo są po angielsku. No, nie do końca to tak wygląda. Zwykle są raczej gorsze. Nie ma na nie chętnych, bo są płatne, więc przyjmują wszystkich jak leci, w tym osoby, które w życiu by się na ten kierunek dziennie po polsku nie dostały. Jest też sporo obcokrajowców, którzy trafili tam w podobny sposób, tzn. nie dostali się na studia w swoim kraju, a u nas jest z ich perspektywy niskie czesne, ale ich kompetencje językowe często zostawiają sporo do życzenia, a to zaniża poziom.
  4. Weźcie się opanujcie z tym odradzaniem AIR-u albo polecaniem kijowej pracy na utrzymaniu ruchu. Bo potem jak się próbuje znaleźć automatyka, programistę PLC czy coś, to można ze świecą szukać. W firmie mojego męża już z pół roku szukają dodatkowego automatyka, który potrafiłby programować roboty przemysłowe, i do tej pory nie znaleźli, chociaż zarobić można w przeliczeniu na złotówki kilkadziesiąt tysięcy złotych przy dobrych wiatrach i wyjazdach. Fakt, że to nie jest najprzyjemniejsza robota, że jeździsz po różnych fabrykach i pracujesz tam po kilkanaście godzin na dobę, ale jednak trudno gdzieś zarobić więcej, przynajmniej jeśli nie jesteś krewnym i znajomym królika, który załatwi ci posadkę w zarządzie spółek skarbu państwa, tylko zwykłym człowiekiem.
  5. tę uczelnię :p Najlepszy jest Koźmiński. Zajmuje wysoką pozycję w międzynarodowych rankingach szkół biznesowych i ma międzynarodowe akredytacje, których nie mają w Polsce nawet uczelnie publiczne ( AACSB, AMBA, EQUIS). Jest też piekielnie drogi, ale to inna sprawa. Jak cię stać na czesne, tobym się nie wahała. Co do dawania rady, to pamiętaj, że jednak w Polsce uczelnie publiczne nie mogą wybrzydzać i muszą przyjmować wszystkich, a najlepsi maturzyści idą jednak na publiczne. Nie wyrzucą cię tak łatwo. Nie mogą. Zbankrutowaliby, gdyby chcieli tak robić. Łazarski też jest w miarę ok. Za to Menadżerska to taka typowa szkółka z serii zapłać, a damy ci nic niewarty dyplom.
  6. No nie do końca. Są takie zawody, z którymi bez problemu znajdzie pracę na tzw. Zachodzie bez problemu i bez doświadczenia. Ale mowa tu raczej o zawodach typu robotnik wykwalifikowany (elektryk, spawacz cokolwiek), albo o medycznych. Jak jesteś lekarzem lub pielęgniarką i znasz język kraju docelowego, to cię wezmą z pocałowaniem ręki.
  7. aguagu

    Prawo - UJ czy UAM?

    Przepraszam, ale rozśmieszyło mnie to "ciekawe czy się dostanę", a potem piszesz o zaocznych. Na zaoczne już za moich czasów brali prawie wszystkich, a teraz jesteśmy w środku niżu demograficznego, więc tak bardzo nie ma chętnych, że pewnie przyjęliby nawet Twojego chomika. Kiedyś to jeszcze było na UJ tak, że dzienni i zaoczni mogli sobie chodzić wymiennie na zajęcia. Z dziennych można było w weekend, a zaoczni mogli sobie chodzić w tygodniu, więc różniło się to od dziennych tylko tym, że płacisz. Ale przyszedł pan Gowin i jego reforma i zakazał takich praktyk. Teraz zaoczni mają do wyboru tylko weekendowe zajęcia, a tu jest po prostu znacznie mniejszy wybór przedmiotów do wyboru (nomen omen). Prawo na UJ jest już w ogóle dość specyficzne. To studia, na których prawie nic nie jest obowiązkowe. Tylko kilka przedmiotów na całych studiach to tzw. obligi. Reszta jest do wyboru z podstawek i speców, tylko punkty muszą się zgadzać. Ogólnie nie jest obowiązkowe chodzenie. Nie tylko na wykłady. Ćwiczenia też nie są obowiązkowe, możesz się nie zapisywać, jeśli nie masz ochoty. Zaliczenie daje tam jakieś punkty do egzaminu, ale to tyle. Więc... tak naprawdę to może cię tam pół roku nie był i możesz się pojawić dopiero na sesję. Ale za to sesje na prawie na UJ są upierdliwe. Przesadnie trudne egzaminy, testy wielokrotnego wyboru z pułapkami, żeby uwalić jak najwięcej osób. No bo ma być elitarnie, więc trzeba kogoś wyrzucić. Zdanie tego wymaga wykuwania na pamięć naprawdę ogromnych partii materiału i jest to trochę przerost formy nad treścią. No ok, jest to jakiś plus, bo na egzamin na aplikację też trzeba być obkutym, to też pamięciówka, ale tak naprawdę studenci z innych uniwerków też bez problemu dostają się na aplikacje (zwłaszcza radcowską czy adwokacką, bo na notarialną trochę trudniej), a nie umęczą się tak po drodze. Mówi się, że na UJ warto iść, kiedy się chce startować do KSSiP-u, bo tam naprawdę dużo chętnych i naprawdę trzeba być obkutym. Fakt, że prawnicy to specyficzna grupa i rzeczywiście wielu patrzy z góry na ludzi po słabszych uniwerkach. Wielu też uważa, że jak skończyłeś cokolwiek innego, to znaczy, że nie dostałeś się na UJ. A już nie daj być z prywatnej... Takie to środowisko, że wielu ludzi ma kija w dupie. Ale przy zaocznych to i tak żadna różnica. Jak ktoś będzie chciał patrzeć na ciebie z góry, to i tak będzie patrzył, bo się nie dostałaś/eś na dzienne. Ale tak ogólnie to bez przesady. UAM to też dobra uczelnia i też się tam nauczysz na tyle, żeby iść bez problemu na aplikację. To nie jest rocket science i nie tylko w jednym wybranym miejscu się tego nauczysz. Dorobek kadry? Będziesz się uczyć podstaw. To będą ci w stanie wyjaśnić tez ludzie, którzy nie są najlepszymi specjalistami w kraju. Nie trzeba zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym, żeby uczyć studentów pierwszego roku prawa konstytucyjnego. Poza tym Poznań ma dużo bardziej otwarty rynek, łatwiej ci tam będzie znaleźć miejsca do zdobywania doświadczenia zawodowego niż w przesyconym prawnikami i ich rodzinami Krakowie.
  8. Tylko kto normalny jako dietetyk chce iść pracować do budżetówki, tj. do szpitala? Jak chcesz jako tako zarabiać, to od budżetówki trzymasz się z daleka.
  9. Nawet jeśli teoretycznie możesz, to nie ma to sensu.
  10. Studiowała i dziennie, i zaocznie. Dzienne w moim rankingu zdecydowanie wygrywają. Głównie z powodów jak wyżej. Poznałam mnóstwo fajnych ludzi, zawiązałam przyjaźnie, które trwają do dzisiaj, mam dużo fajnych wspomnień z tego okresu. Przedmioty były jakoś sensowniej rozłożone i nauka bardziej systematyczna niż na zaocznych. Zdecydowanie więcej wynosiłam z tego studiowania. Byłam na studiach filologicznych, więc i też po prostu miałam tych zajęć więcej niż na zaocznych (na zaocznych filologiach jest średnio o jedną trzecią mniej zajęć praktycznej nauki języka). Miałam też czas na zdobywanie doświadczenia, staże. Są takie kierunki, na których się siedzi od rana do nocy, ale na większości jednak zostaje na tyle czasu, że dokoptować jakieś staże czy pracę. Na zaocznych była nuda i nudne życie dorosłego człowieka. Tzn. cały tydzień do roboty, a w weekendy na uczelni i to zajęcia ciurkiem od 8.00 do 20.00. W sumie to padałam na ryj. Poza tym tych zajęć było tak dużo naraz, że się po prostu często już na ostatnich wyłączałam. Po zajęciach każdy biegł do swoich obowiązków, nie było żadnych wyjść, integracji. Z nikim stamtąd nie utrzymyję kontaktu. Nie było też możlwiości chodzenia na jakieś dodatkowe rzeczy, typu wykłady otwarte, bo to wszystko jest w tygodniu. I oferta zajęć do wyboru dla zoacznych jest zdecydowanie uboższa.
  11. To po prostu rzyć ten kierunek i idź na inny. Dwa lata w tę czy w tę naprawdę nikogo nie obchodzą, świat ma to gdzieś, a ludzie żyją dziś po 80 lat, z czego kilkadziesiąt pracują. W życiu zawodowym jeszcze pewnie nieraz będziesz się czegoś douczać, przekwalifikowywać. To normalne, tak robią ludzie w XXI wieku. To nei wiek XIX, kiedy jak się ktoś za młodu wyuczył na kowala, to do śmierci walił młotkiem. Tylko tym razem wybierz z głową, z myślą o przyszłej pracy zawodowej. Nie po przedmiotach maturalnych, nie po tym, co ładnie brzmi, tylko czy się widzisz w takiej pracy. Twoim punktem wyjścia powinno być właśnie, co można robić po tym kierunku i czy chcesz to robić. Chcesz pracować jako inżynier na budowie czy nie? I owszem, budowlańcy nie będą mili, taka ich specyfika. Jeśli chciałabyś programować i rzeczywiście byłabyś w tym dobra, to nikogo nie będzie obchodzić, czy w ogóle masz jakieś kierunkowe studia. Jak potrzebujesz formalnej edukacji, to możesz zacząć od jakichś kursów albo iść na informatykę nawet na dowolną prywatną szkołę. Zapotrzebowanie na ludzi w IT jest takie, że nikogo nie będzie obchodziło, że nie skończyłaś polibudy. Tylko czy ty realnie chcesz zostać programistą? Siedzieć multum godzin dziennie przed monitorem i gapić się w kod? Czy to też nie zacznie cię męczyć? Turkologia, też fajnie, ale co dalej? Co chciałabyś po tym robić? Gdzie się widzisz? Nie wiem, na ile w jakichś korporacjach w Polsce jest zapotrzebowanie na turecki. Lektor? Tłumacz? Przewodnik wycieczek? Określ się i zastanów się, czy się do tego nadajesz. I tak, jak mówi admin, magisterskie są od uzupełniania wiedzy i specjalizowania się w czymś, więc jeśli pójdziesz po jakimś kierunku, który nie jest pokrewny, tylko kompletnie od czapy, to po prostu będziesz siedziała jak baran i niewiele z tego wyniesiesz. Lepiej idź od początku na to, co chcesz.
  12. aguagu

    Studia

    Z coraz marniejszego poziomu nauczania polskiego w szkołach niestety. Ludzie coraz gorzej piszą i coraz częściej nie znają znaczenia słów. Jak widać, nawet rozszerzony polski nie pomaga. A co do profilu w liceum, to można zdawać też rozszerzenie niezgodne z profilem, nikt ci nie zabroni. Pewnie możesz nawet umówić się z nauczycielem, żeby chodzić na przykład na samą matematykę z inną klasą albo na jakieś dodatkowe zajęcia. Bo na kierunki ekonomiczne wystarczy ci najpewniej dodatkowo tylko rozszerzenie z matematyki. Na psychologię jeszcze czasem wymagają biologii, chociaż nie wszędzie.
  13. aguagu

    UAM prawo progi

    Próg z tamtego roku nie ma znaczenia, bo w tym są inne zasady rekrutacji i progi nominalnie poskakały, a to dlatego że UAM wprowadził wspólną rekrutację dla Polaków i cudzoziemców. Ukraińcom i Białorusinom policzył piątki ze świadectw ukończenia szkoły średniej i multum z nich miał po maksymalnej liczbie punktów, przez co zajęli większość miejsc. Polacy z punktami z matury nie mieli szans.
  14. A czemu odrzuciłeś UŁ? To dobry uniwersytet i ma anglistykę prawie tak dobrą jak UJ, lepszą niż KUL. Niemniej wszystkie trzy uczelnie są ok. Na Twoim miejscu patrzyłabym raczej na program i specjalizację. Studia magisterskie na anglistyce są już mocno sprofilowane pod względem specjalizacji, którą wybierzesz. To już nie jest taka ogólne nauka języka, o języku i o kulturze. Wybierz taką specjalizację, która cię interesuje i która koresponduje z Twoimi planami zawodowymi. Który uniwersytet wybierzesz, to tak naprawdę kwestia drugorzędna. Już bardziej miasto ma znaczenie, bo na magisterskich powinieneś zacząć zdobywać doświadczenie zawodowe. O ile rynek pracy w Krakowie i Łodzi jest ok, o tyle w Lublinie szału nie robi.
  15. Wybierz kierunek, który chcesz studiować, uczelnia ma znaczenie drugorzędne. Jak nie chcesz być nauczycielem, to nie ma najmniejszego sensu iść na edukację techniczno-informatyczną. A jak chcesz poprawiać maturę, to po prostu ją popraw, a nie idź na studia i nie zajmuj innym miejsca. Chociaż moim zdaniem poprawianie matury tylko po to, żeby iść na przykład na informatykę na AGH, a nie na PŚ jest bez sensu. W IT jest ogromne zapotrzebowanie na ludzi, jeśli tylko będziesz coś umiał, to znajdziesz dobrą pracę, nikt nie bedzie patrzył na to, którą polibudę kończyłeś.
  16. Obie uczelnie mają zbliżony poziom i prestiż. Oba miasta są duże i wiele się w nich dzieje. Po prostu wybierz to, w którym masz ochotę pomieszkać w trakcje studiów i tyle.
  17. aguagu

    Finanse

    Finanse i rachunkowość są na UW na Wydziale Nauk Ekonomicznych, który uchodzi za trudniejszy i bardziej wymagający. Tam jest też tak, że dostajesz się ogólnie na wydział, a dopiero po pierwszym roku wybierasz, czy chcesz być na ekonomii, FiR czy informatyce i ekonometrii. To jest taki klasyczny FiR, na którym uczysz się finansów i rachunkowości. Jest też Wydział Zarządzania, który jest bardziej lajtowy. Jak podstawowy kierunek mają tam zarządzanie, ale że ludzie chętniej idą na pozostałe kierunki ekonomiczne, bo zarządzanie jest co prawda prostsze, ale mniej perspektywiczne, no to pootwierali na tym zarządzaniu takie specjalności, żeby to bardziej przypominało FiR. Słowem, jak możesz, to idź na zwykły FiR na WNE, dyplom bardziej ci się przyda niż dyplom z wariacji finansowej, ale jednak zarządzania.
  18. Tak, to bardzo sensowne. Zrób na spokojnie licencjat (albo inżyniera) w Toruniu, a potem zapraszamy na magisterkę do Wawy. Na magisterskie łatwiej się dostać, więc też spokojnie będziesz mógł startować na lepsze uczelnie niż UKSW. Zaoczna magisterka to też niezły pomysł.
  19. Jak się chce iść do policji, to się idzie do szkoły policyjnej, a nie na bezpieczeństwo narodowe, wewnętrzne czy jakiekolwiek inne, bo te studia w praktyce nic nie dają. Jesteś po nich takim samym kandydatem do służb mundurowych, jak byłeś po maturze. Logistyka wydaje się dość bezpiecznym wyborem, bo rzeczywiście to dość chłonny rynek. A gdzie studiować? To studia trochę pomiędzy kilkoma dziedzinami, trochę techniczne, trochę ekonomiczne, dlatego można to studiować tak na polibudach, jak i na różnych szkołach ekonomicznych i uniwerkach. Każda przyzwoita szkoła będzie tutaj dobra. A jak Twój brat chce lepsze perspektywy niż w Lublinie albo Rzeszowie, to niechże jedzie na zachód Polski, na cholerę trzymać się tego wschodu.
  20. Admin ma jakieś dziwne fantazje na temat uczelni katolickich. W praktyce nie wpływa to na nic. Władze kościelne zarządzają tylko wydziałami teologicznymi, reszta wydziałów działa normalnie jak na uczelni publicznej, ma normalne programy i podpada pod ministerstwo szkolnictwa wyższego. Jeśli chodzi o to, gdzie najlepiej studiować informatykę w Warszawie, to najlepiej wybrać PW albo UW, ale tam progi są niewąskie. Jak się nie uda, to jest jeszcze WAT i SGGW. UKSW bym brała w ostatniej kolejności z publicznych, ale dlatego że ta uczelnie specjalizuje się bardziej w kierunkach humanistycznych i społecznych. Jak Cię stać na czesne, to dobra jest też Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych.
  21. aguagu

    Co wybrać?

    Bezrobocie wśród ekonomistów? Przecież różne zawody związane z finansami są od lat na liście najbardziej poszukiwanych. Z tym że fakt, że ekonomista to jeszcze nie zawód, zawodem to jest księgowy, analityk itp. Ekonomia jest najbardziej ogólnym z kierunków ekonomicznych, można po niej wykonywać praktycznie wszystkie zawody związane z finansami, tylko trzeba się na coś potem ukierunkować. Jeśli już wiesz, że chcesz być analitykiem, możesz od razu wybrać analitykę. Zarządzania jakoś szczególnie nie polecam. Uchodzi za najłatwiejszy kierunek ekonomiczny, a to kierunkowi nigdy nie służy, poza tym zarządzać projektami to można i bez studiów.
  22. Akurat na studiach ekonomicznych zaoczne to nie jest wcale taki zły pomysł. Te kierunki całkiem nieźle się wpasowują w system zaoczny, a do tego w takich zawodach jak księgowy mocno ceni się doświadczenie, więc praca podczas studiów się opłaca. Jeśli zaś chodzi o uczelnie, to najlepiej mieć dyplom z SGH, największy prestiż, ale i studia są chwalone. Na przykład w porównaniu z UW kładą tam większy nacisk na języki, a mniejszy na teorię, matematykę itp. Na drugim miejscu jest UW w wersji trudniejszej (WNE) albo prostszej (Wydział Zarządzania). Jeśli Cię stać, to możesz jeszcze rozważyć Koźmińskiego. A potem jest długo, długo nic... Jeśli jednak chcesz zaznać życia studenckiego (bo na zaocznych jest z tym słabo), to też wcale nie zaszkodzi iść na dzienne. Finanse na SGGW też ponoć nie sa złe, chociaż wiadomo, że to szkoła specjalizująca się w czymś innym. Niemniej wydział ekonomiczny też już od dłuższego czasu mają i wiele osób nawet go chwali. Najmniej polecam polibudę. To świetna uczelnie, jeśli chodzi o kierunki techniczne, ale z innymi jest tam raczej słabo.
  23. To jest jakieś szaleństwo z tym Collegium Humanum, reklamuje się toto wszędzie. To jakaś nowo otwarta wyższa szkoła w Warszawie z bardzo enigmatyczną stroną, z której nie można się za wiele dowiedzieć, ani kto to założył, ani kto tam wykłada. Za to są wersje w językach wschodnich, dlatego przypuszczam, że to kolejny słup do wyciągania kasy od studentów z Ukrainy. Sporo prywatnych uczelni w Polsce, które inaczej dawno by już upadły, przestawiło się na reklamowanie się na wschodzie jako znana polska uczelnia i ciągle hajs za produkt studiopodobny. Co do psychologii to moim zdaniem kiepski wybór dla ludzie, którzy nie wiedzą, co chcą ze sobą zrobić. Bo jednak po psychologii można robić wszystko i nic. Jak chce się robić coś, trzeba się na to ukierunkować. Suchy papier jest mało przydatny.
  24. W ostatecznym rozrachunku liczy się to, co potrafisz. Pracodawcy zatrudniają ludzi po coś, żeby robili konkretne rzeczy, więc to tylko pytanie, czy potrafisz je robić. Niemniej rzeczywiście jest tak, że dyplom z PG będzie wyglądał lepiej. W naszym społeczeństwie całkiem spory odsetek osób wierzy, że szkoły prywatne są dla debili.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.