Skocz do zawartości

aguagu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    483
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Ostatnia wygrana aguagu w dniu 12 Lipca

Użytkownicy przyznają aguagu punkty reputacji!

Reputacja

22 Wyśmienita

O aguagu

  • Tytuł
    Stały bywalec
  • Urodziny 16.07.1988

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Warszawa

Ostatnie wizyty

1022 wyświetleń profilu
  1. aguagu

    Domy studenckie w Łodzi

    Albo poczekaj, aż się dodzwonisz, albo złóż tak jak uważasz, jeśli goni Cię termin. Zawsze lepiej złożyć wniosek w terminie, a potem ewentualnie donieść brakujące dokumenty niż spóźnić się z wnioskiem.
  2. aguagu

    Informatyka bez programowania?

    Powinieneś sobie wybrać po prostu odpowiednią specjalność na tej informatyce, sieci komputerowe albo coś takiego. Podstawy programowania i tak będziesz miał, ale to już musisz w programie studiów zobaczyć jak dużo.
  3. Też mnie przeraża to, co się wyczynia ze studiami inżynierskimi. Ludzie wierzą, że jak będą mieli inżyniera, to sama spadnie na nich wielka kariera, więc się tego inżyniera próbuje zrobić ze wszystkiego. Zaraz gdzieś otworzą administrację inżynierską. Ale cały problem jest głębszy i świadczy tylko o tym, że nie dorośliśmy jeszcze do bycia społeczeństwem wykształconym i nie wiemy zwykle, z czym to wykształcenie się je. Wielu myli uniwersytety z zawodówkami, wielu zamiast zdobywać wiedzę, kolekcjonuje papierki. To chyba jeszcze takie myślenie z czasów głębokiego PRL-u, kiedy po studiach państwo kierowało do pracy i z miejsca było się kimś. Kiedy więc zmienił się system, wszyscy się na te studia rzucili: wszystko jedno jakie, wszystko jedno z czego, bez zastanowienia, czego się tam nauczą i do czego może im się to przydać, byleby tylko był tytuł, bo tytuł to lepsza przyszłość. Okazało się, że nic z tego, nikt na tych biedamagistrów nie czeka. Czy społeczeństwo coś przemyślało? Zmieniło podejście do edukacji? Nie. Uznało, że winien jest tytuł, bo tylko mgr inż. daje magicznie karierę. Dalej patrzy się tylko na papierek, dalej mało kto się zastanawia, czego się tam nauczy i do czego to wykorzystać na rynku pracy, dalej pada nieśmiertelne pytanie: czy po tym jest praca, jakby studia magicznie teleportem wysyłały na planetę wielka kariera. A przecież liczy się to, co człowiek ma w głowie, czy jest zaradny. Można być po najbardziej wg rankingów przyszłościowych studiach, a być du*ą wołową i sobie w życiu nie poradzić.
  4. aguagu

    Finanse - UŁ, czy UEP

    "Miłości na bogato" się naoglądała czy cuś. A UEP i UŁ to uczelnie na dość podobnym poziomie, do tego obie w dużych miastach. Nie ma tak naprawdę różnicy, którą wybierzesz.
  5. Te studia przygotowują do służby cywilnej, czyli przekładając z polskiego na nasze, do zostania urzędnikiem. Po to jest administracja i po to uczy się tam studentów całego tego prawa administracyjnego i zasad postępowania administracyjnego w różnych sprawach w rożnych strukturach rządowych i samorządowych. A urzędników akurat w tym mieście brakuje, choć prawdą jest też, że marnie się im płaci, więc nie ma chętnych. Co zaś do gospodarki przestrzennej to tak, wielu absolwentów w Warszawie narzeka na brak pracy. Uzyskanie uprawnień urbanistycznych wymaga sporo więcej niż tylko skończenia studiów, a na urbanistów nie ma aż takiego zapotrzebowania. Z kolei na innych polach absolwenci gospodarki przestrzennej przegrywają z geodetami i architektami, którzy mają właśnie wiele innych uprawnień.
  6. Jeśli psychologia prywatnie, to tylko SWPS. Tylko ta uczelnia jest na tyle znana i wyspecjalizowana w psychologii, że ktoś potraktuje poważnie Twój dyplom. Collegium Civitas nigdy nie miało i raczej nie ma psychologii w ofercie, co najwyżej jakąś specjalizację na innym kierunku. Ta szkoła owszem jest w Warszawie znana i nawet ceniona, ale w obszarach socjologii i stosunków międzynarodowych. WSM to szkoła żart, o żadnym Collegium Humanum nigdy nawet nie słyszałam. SAN to szkoła w miarę znana w Łodzi, ale też opinie o niej są średnie. Tzn. jest najbardziej przyzwoita z łódzkich szkół prywatnych, ale i tak bez szału. W Warszawie ma tylko małą filię, w której poziom będzie pewnie jeszcze niższy niż w jednostce macierzystej. I nie powiedziałabym, że dyplom SAN jest rozpoznawalny w Warszawie, raczej że nikt tu o tej szkole nie słyszał. Generalnie moja rada jest taka: jak chcesz, żeby Cię ktoś potraktował poważnie, to popraw maturę i idź na publiczną albo idź na SWPS. Inaczej szkoda czasu.
  7. Chłopie, co jest z Tobą nie tak? Piszesz na dziesięciu forach, komplikujesz, wydziwiasz. A załatwiłbyś to w 5 minut jednym telefonem do komisji stypendialnej. Ale po co zrobić to jak normalny człowiek, kiedy można spędzić kilka dni na pytaniu przypadkowych ludzi. Proponuję jeszcze zrobić sondę na ulicy i wysłać list do papieża.
  8. aguagu

    Praca Socjalna, czy warto ?

    A myślisz, że ile jest takich zakładów w całej Polsce? Pewnie, ktoś tam musi pracować, ale czy akurat zwolni się miejsce, to kwestia szczęścia, bo może ktoś akurat przejdzie na emeryturę. Na tym właśnie polega praca w instytucjach publicznych. One są, ale ich nie przybywa. To nie jest tak jak na wolnym rynku. O pensji też nie decyduje rynek, a ustawodawca. To ma swoją specyfikę i swoje konsekwencje.
  9. Gdyby uczelnie tak łatwo zgadzały się na przeniesienie, to wszyscy by się przenosili. I nie chodzi tu o różnice programowe, a o samą zasadę. Oczywiście możesz złożyć podanie, ale tak jak powiedziałam, gdyby to było takie łatwe, wszyscy, którym nie poszło, przenosiliby się na publiczne nie tylko z SWPS-u, ale ze wszystkich szkół gotowania na gazie. Jak Cię stać, to się ucz na tym SWPS, bo to niezła szkoła, a jak nie to popraw maturę.
  10. Gutek, nie takie numery ludzie robili. Zdarzało się, że ktoś składał PIT z takim śmiesznym dochodem, brał zaświadczenia o dochodach, a potem składał korektę PIT. Ale chyba nie powinnam podpowiadać takich rzeczy w necie. :p
  11. aguagu

    Praca Socjalna, czy warto ?

    To głównie praca w budżetówce, a to ma oczywiste minusy: ograniczona liczba miejsc i nie najlepsze płace. Ludzie po pracy socjalnej pracują zwykle w MOPS-ach, można też startować na aplikację kuratorską. To praca z nizinami społecznymi, ale to chyba i tak lepiej niż w więzieniu. Więzień za dużo nie ma, więc i nie ma dużo miejsc pracy, a do tego mamy nadpodaż absolwentów resocjalizacji. Ale jak chcesz iść do policji, to lepiej startuj do szkoły policyjnej.
  12. Jedyną na 100% pewną odpowiedź na to pytanie uzyskasz w komisji stypendialnej na Twojej uczelni.
  13. Czyli co? Chcesz najpierw skończyć studia cywilne, a dopiero potem próbować się dostać na studium oficerskie? W takim wypadku nie ma większego znaczenia, który kierunek wybierzesz, bo i tak będziesz musiał tam przejść osobną rekrutację. I zajmie Ci to w sumie tyle samo czasu co poprawienie matury i pójście za rok na studia wojskowe. Zawsze możesz też po prostu wstąpić do wojska jako szeregowiec. Tak czy siak, chyba lepsza Akademia Morska niż ASzWoj. ASzWoj to taka szkoła dla ludzi, którzy nie dostali się na WAT. Przez złośliwych bywa nazywany Akademią Power Pointa, bo podobno wszystkie przedmioty zalicza się tam, robiąc prezentację. A kierunek wybierz wg zainteresować, przeczytaj program i zobacz, w czym się bardziej widzisz.
  14. Chłopaki mają rację. Żadne studia cywilne nie ułatwią Ci wstępu do wojska. Jeśli chcesz do wojska, idź od razu na studia wojskowe. Chyba że to ma być tak na wszelki wypadek, jakbyś do wojska się nie dostał. Wtedy rzeczywiście można zrobić jakąś logistykę, bo pracy w logistyce jest sporo. Do tego do dość łatwe studia, mają więcej wspólnego z zarządzaniem niż naukami ścisłymi. Ale chyba lepiej najpierw spróbować się do tego wojska dostać, a dopiero potem, jeśli coś pójdzie nie tak, szukać alternatywy. Poza tym Akademia Sztuki Wojennej to strasznie słaba uczelnia.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.