Skocz do zawartości

aguagu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    553
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Ostatnia wygrana aguagu w dniu 29 Czerwca

Użytkownicy przyznają aguagu punkty reputacji!

Reputacja

28 Wyśmienita

O aguagu

  • Tytuł
    Stały bywalec
  • Urodziny 16.07.1988

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Warszawa

Ostatnie wizyty

1756 wyświetleń profilu
  1. Żyjesz na planecie, na którą nie chciałabym nawet jechać na wakacje. W moim świecie ludzie wydają na wetów więcej niż na swoich lekarzy.
  2. No tak, ale jak już spojrzysz na inne dane, typu wynagrodzenia.pl, to się okaże, że średnia zarobków weterynarzy jest większa niż położnych. Tak ogólnie wśród wszystkich, a nie tylko zaraz po dyplomie (a takich osób dotyczą dane z ELA). Na wynagrodzeniach dla położnych mediana to 3600 brutto, a dla weterynarzy 4200 brutto. Pytanie więc, jak to się dalej potoczy i który zawód jest rozwojowy. Jest wiele zawodów, do których trudno się wbić, bo jest wielu chętnych. Ten próg wejścia jest rzeczywiście wysoki i trudno coś znaleźć osobie bez doświadczenia. (Pod tym względem mój zawód, tj. tłumacz, jest absolutnie tragiczny). Osoby początkujące długo szukają i często biorą rzeczy bardzo mało płatne. Sytuacja osób, które przetrwały ten moment i są już doświadczone, mają wiedzę, są specjalistami wygląda zgoła odmiennie. Są też zawody, do których wejść jest w miarę łatwo, bo brakuje ludzi. Położnych i pielęgniarek po prostu w Polsce brakuje, a te, które pracują, są zwykle dość stare, bo mnóstwo młodych wyjechało pracować za granicę. Dostać pracę będzie więc pewnie łatwo, ale pytanie, na ile to jest rozwojowe w przyszłości. Weterynarze, którzy są dobrymi specjalistami, czyli na przykład specjalizują się w wąskiej dziedzinie albo zajmują gatunkami, na których większość weterynarzy się nie zna, mają naprawdę dobre stawki i dobrze zarabiają. Przeciętniacy nie mogą znaleźć pracy albo ledwo ciągną. Za to w przypadku pielęgniarek i położnych wystarczy dyplom, żeby dostać pracę, nie trzeba się wyróżniać. Taka jest moim zdaniem różnica. Tak na marginesie to nie jestem fanką systemu ELA. Pomysł jest zacny, ale wykonanie trochę takie jak wielu innych rzeczy w urzędach za publiczne pieniądze. Po pierwsze w tym systemie jest straszny burdel. Autorzy próbują zestawiać zarobki po grupach kierunków, ale w samej klasyfikacji jest totalny burdel. Te same kierunki powtarzają się w kilku kategoriach albo są przyporządkowane dość osobliwie, na przykład w kierunkach społecznych znalazłam kiedyś inżynierię danych (sic!). Nie osobnej kategorii dla kierunków ekonomicznych, więc te sobie krążą po wszystkich innych działach od ścisłych do humanistycznych. Słowem: garbage in garbage out. Same wskaźniki bezrobocia też nie do końca odzwierciedlają sytuację zawodowe i często to rejestrowane bezrobocie mija się z faktyczną liczbą pracujących. Nie wszyscy się rejestrują tylko dlatego, że nie mają pracy, za to dużo osób rejestruje się tylko po to, żeby dostać dofinansowanie na działalność gospodarczą. Inną sprawą jest to, że tzw. zarobki po studiach trochę się już zdezaktualizowały. Nie mamy żadnej pewności, że dochody ludzi widniejących w tych statystykach to zarobki z pracy w zawodzie i że studia miały jakikolwiek wpływ na ich wysokość. Dziś bardzo dużo ludzi pracuje już w trakcję studiów w zawodach pokrewnych lub nie, coraz popularniejsze jest też chodzenie na studia w ramach samorozwoju przez osoby dorosłe, które finansowo się już ustatkowały. ELA traktuje to wszystko jednakowo i tak przez kilka lat wisiało tam, że po filozofii na UW zarabia się średnio 15 tys. złotych (najwidoczniej studiował ją hobbystycznie jakiś prezes dobrze prosperującej firmy i zawyżył wszystkim statystyki). Dlatego ja już wolę sprawdzać dane z wynagrodzenia.pl albo pracuj.pl. Wiem, że to dane ankietowe albo z ofert pracy, a nie dane dla całej populacji, ale chociaż zakładam, że osoby wzięte pod uwagę rzeczywiście wykonują zawód X, a nie tylko skończyły studia X, a wykonują zawód Y.
  3. Serio? To jakaś nowość. Ale z tego, co widzę, to i tak wydział zarządzania, więc to i tak będzie zarządzanie pewnie tylko z modniej brzmiącą nazwą.
  4. Tak jak mówi admin. Nie ma kierunku marketing, jest tylko zarządzanie, marketing może być specjalnością.
  5. Po pierwsze bullshit, bo na przykład w Wielkiej Brytanii możesz się z polskim dyplomem wpisać do ichniego stowarzyszenia księgowych i normalnie wykonywać pracę. Po drugie w wielu krajach dyplom nie ma najmniejszego znaczenia, bo żeby pracować na przykład w księgowości, musisz mieć certyfikaty, a zdajesz je tak samo, czy jesteś Polakiem, czy Hindusem. Mylisz zapewne zwykle studia z kursami przygotowującymi do takich egzaminów certyfikacyjnych. Do tych egzaminów można się też przygotować w Polsce, bo wiele uczelni ekonomicznych jest już do tego akredytowanych. Po trzecie ja mam znajomych, którzy z powodzeniem pracują w międzynarodowych korporacjach w finansach za granicą? I co z tego wynika? Może mam po prostu bardziej ogarniętych znajomych. Naprawdę jak chcesz pracować w finansach to dyplom ma znaczenie drugorzędne, jeśli nie trzeciorzędne. Liczą się umiejętności, doświadczenie i uprawnienia. I dobra znajomość języka. Jeśli jesteśmy przy księgowości, to w takiej Wielkiej Brytanii nawet nie musisz mieć do tego uniwersyteckiego dyplomu, tylko właśnie zrobione uprawnienia i certyfikaty. Zresztą w Polsce dużo inaczej nie jest. Możesz sobie skończyć politologię, a potem zrobić kursy w stowarzyszeniu księgowych i pracować w księgowości. Wielu filologów tak teraz robi.
  6. Próbowałeś kiedyś zweryfikować swoje poglądy z czymkolwiek innym niż swoje widzimisię? Na przykład ze światem rzeczywistym?
  7. A czemu niby medyczne? Przecież to właśnie dyplomy medyczne często trzeba nostryfikować dyplom, bo nie jest z marszu uznawany. To już z innymi dziedzinami jest łatwiej. Absolwenci studiów technicznych często wyjeżdżają i po prostu pracują. Nikt z tym nie ma problemu. Ci od finansów też. Wiele międzynarodowych korpo ma teraz centra rozliczeń w Polsce. Przecież tam robi się rozliczenia nie wg polskiego prawa. Wiadomo, trzeba się douczyć, ale zasady księgowania i matematyka zostają te same. Asaro, możesz studiować w Polsce. Niektóre polskie uczelnie mają już nawet w programach uzyskanie międzynarodowych certyfikatów, takich jak ACCA (albo innych CFA, CIMA, CIA). ACCA jest najbardziej znany i uznawany na całym świecie. Tu masz, co to za zwierz (o ile mi admin nie usunie linku): http://www.poradnikksiegowego.pl/artykul,1631,2673,kariera-ksiegowego-certyfikat-miedzynarodowy-acca.html Możesz też za granicą, jeśli masz na myśli jeden konkretny kraj. Będzie łatwiej, bo nauczysz się od razu tamtejszego systemu podatkowego. Ale jeśli jeszcze nie wiesz, co i jak, gdzie chcesz jechać i to taki luźny pomysł, to lepiej skupić się na certyfikatach typu ACCA, bo z tym zatrudnią Cię w wielu miejscach na świecie.
  8. No, też mi się wydaje, że ekonomiczne położne jednak stoją dużo niżej od weterynarzy. Zresztą nawet dane średnich zarobków z Google to potwierdzają. Z jakiegoś powodu jest tak, że ludzie na jedne kierunki się pchają, a na inne nie. Położnictwo nigdy nie było popularne właśnie przez niskie zarobki. Jak sobie wejdziesz na "różne strony" to dopiero znajdziesz narzekań pielęgniarek i położnych. No chyba że wyniosły się do Skandynawii, to już nie narzekają. Poza tym ludzie zawsze narzekają. Nie spotkałam się jeszcze z kierunkiem, którego absolwenci nie opowiadaliby, jak na rynku jest ciężko. Branże, w których stosunkowo łatwo dostać pracę i stosunkowo dobrze na początku płacą, można policzyć na palcach jednej ręki. Wszyscy inni mają pod górkę, zwłaszcza na starcie. Chętnych zawsze jest za dużo, a pensje za niskie. Jakby człowiek chciał tego słuchać... Ja nie dość, że jestem z wyżu demograficznego, to jeszcze studiowałam filologię. "łooo matko, humanistyczny kierunek, pewne bezrobocie!" "przecież po tym można tylko w szkole uczyć", "jak ty w szkole pracę znajdziesz, jak nauczycieli zwalniają". No kurczę żyję sobie już tyle lat, pracuję, może milionerką nie zostałam, ale z głodu też nie umarłam i to bez zostawania nauczycielką. Początki, zanim nabyłam doświadczenia, były trudne. Setki CV, zero odpowiedzi. No ale w końcu jakoś pykło i poszło. Na Twoim miejscu zastanowiłabym się raczej, czy wolisz leczyć zwierzęta czy przyjmować porody. To jest najważniejsze pytanie. Będziesz to robić przez kilkadziesiąt lat. Spróbuj wybrać taką pracę, żebyś jej potem nie nienawidziła i nie była przez resztę życia nieszczęśliwa.
  9. Jeśli potrzebujesz konkretnych opinii studentów, to lepiej poszukaj grup dla studentów na FB. Ja Ci mogę tylko powiedzieć, że z prywatnych w Warszawie w tym obszarze najlepsze opinie miała zawsze Polsko-Japońska.
  10. aguagu

    Kierunki studiów

    Niech mnie tu poprawi któryś z kolegów po polibudzie, ale wydaje mi się, że żeby projektować i budować drogi, trzeba raczej skończyć odpowiednią specjalizację na budownictwie. Gospodarka przestrzenna to dziwne studia. Trochę podobne do architektury, trochę do geodezji, ale nie dające takich uprawień jak dwa wymienione kierunki. Teoretycznie można po tym zostać urbanistą, ale w Polsce to tak średnio jest na nich zapotrzebowanie, a władze lokalne raczej plany zagospodarowania przestrzennego mają w pupie. To raczej jeden z tych kierunków, po których sam sobie musisz wymyślić, co chciałbyś robić. Ale do projektowania dróg to raczej potrzebowałbyś uprawnień budowlanych, a to nie na gospodarce przestrzennej.
  11. Hmmm... nie bardzo wiem, co ma turystyka i rekreacja do sportu i odżywiania. Sport to bardziej wychowanie fizyczne, a odżywianie dietetyka. Praca w turystyce nie jest niemożliwa, ale też trzeba celować w miejsca, które są atrakcyjne turystycznie, liczyć się z wyjazdami. Przepuszczam też, że bardziej byłaby tam ceniona znajomość kilku języków obcych niż dyplom z turystyki. A z samego kierunku się śmieją, bo jest podobno dość niewymagający. FiR to chodliwa dziedzina, ale sam musisz zdecydować, czy cię to nie zanudzi. Trudno Ci będzie wytrzymać i na studiach, i w pracy, jeśli nie będzie Cię to kompletnie interesowało. Logistyka to też chodliwa dziedzina, mamy dużo firm, które się tym zajmują. Tutaj też pewnie należałoby przyłożyć się do języków obcych. Pewnie lepszy wybór niż zarządzanie, które jest trochę o wszystkim i o niczym, to zdecydowanie najogólniejszy z kierunków ekonomicznych. (Ale część przedmiotów i tak się powtórzy z FiR-em).
  12. aguagu

    iberystyka UW

    Jeśli chcesz jakichś szczegółowych informacji, to znajdź grupy studentów na FB. Generalnie iberystyka z portugalskim się od tej z hiszpańskim nie różni za bardzo, program jest bardzo podobny, tyle tylko, że na tę pierwszą łatwiej się dostać (na portugalski czasem trafiają osoby, które nie dostały się na hiszpański). Weź tylko pod uwagę, że iberystyka na UW to nie filologia, ale kulturoznawstwo. Mimo to nauka języka jest dość intensywna i powinnaś po tych trzech latach mówić na C1. Na kulturoznawstwie będzie jednak więcej historii i literatury i to nie tylko Portugalii. Mniej tam za to jest przedmiotów językoznawczych, które mają zwykle studenci filologii, czyli gramatyki opisowej, historii języka. Mam koleżankę po iber i ona nie uczyła się wielu rzeczy, których ja uczyłam się na innej filologii, tj. o rodzinach językowych itp., ale miała za to różne przedmioty o historii Inków czy Majów (bo Amerykę Południową też się tam omawia).
  13. Studia obcojęzyczne wśród Polaków nie są zbyt popularne, bo nawet w formie stacjonarnej są płatne i to niewąsko. Co do poziomu to wystarczy rozszerzona matura (B2). Uważaj tylko na takie studia na różnych szemranych prywatnych szkołach, bo tam często w dobie niżu ściągają studentów z całego świata, nawet jeśli ci studenci ledwo dukają po angielsku, a wtedy poziom jest bardzo niski.
  14. Oj, adminie. Chyba mało wiesz o życiu. Też jestem ze wsi w kiepskim pod względem ekonomicznym regionie i w takich miejscach wyjazd na studia to po prostu sposób, żeby się wyrwać. Wyjechać do większego miasta. Samo wyjechania i znalezienie pracy nie jest takie proste, bo trzeba mieć pieniądze na start. Żeby własnie wynająć i utrzymać się do pierwszej wypłaty. Trudno to zrobić bez pomocy rodziców. A jeśli rodzice mają parcie na studia dziecka i na nic innego łożyć nie chcą, to trzeba kombinować. A skąd my możemy wiedzieć, co mogłoby Cię zainteresować? Jednych interesuje muzyka poważna, a innych gry komputerowe.
  15. Jeśli planujesz karierę w typowym zawodzie prawniczym, który wymaga aplikacji, to nie ma sensu tracić czasu na drugi kierunek. (Jeśli nie planujesz, to samo pójście na prawo też wiele sensu nie ma). Do niczego Ci się to nie przyda, bo dopiero aplikacja da Ci uprawnienia zawodowe. Lepiej poświęć wolny czas na naukę języków osób i praktyki zawodowe, pracę w jakiejś kancelarii. Lepiej na tym wyjdziesz niż na bezmyślnym trzepaniu wielu kierunków.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.