Skocz do zawartości

aguagu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    366
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Ostatnia wygrana aguagu w dniu 14 Luty

Użytkownicy przyznają aguagu punkty reputacji!

Reputacja

11 Dobra

O aguagu

  • Tytuł
    Stały bywalec
  • Urodziny 16.07.1988

Informacje o profilu

  • Płeć
    Array
  • Lokalizacja
    Array

Ostatnie wizyty

674 wyświetleń profilu
  1. PS Na innych forach w necie jest mnóstwo wątków o dziennikarstwie (także tym na UW) z równie "pozytywnymi" opiniami co moja. Linków Ci nie wkleję, bo mi admin wyrzuci jako konkurencję. Tak na poczekaniu przykładowe wypowiedzi: (To tylko z jednego wątku :p)
  2. Dlatego wielu decyduje się na zarabianie zagranicznych pensji w zagranicznych firmach, ale wydawanie ich w Polsce. Wtedy rzeczywiście ta różnica zarobków jest na tyle duża, że można poczuć awans społeczny, ale z drugiej strony jest się wiecznie w rozjazdach i nie ma się życia, więc co kto lubi.
  3. Właśnie sam odpowiedziałeś sobie na pytanie, dlaczego Ci w życiu nie idzie. Bo myślisz o edukacji jak o papierku, a to pieniądze wyrzucone w błoto. Nikt Cię nie zatrudni bez umiejętności. O wiele lepiej wychodzą Ci, którzy niczego nie studiowali, a na przykład nauczyli się programować w domowym zaciszu. Zwłaszcza w IT potrzebni są skuteczni ludzie, którzy wykonają zadanie. Nikt nie pytam, czy zdobyli swoje umiejętności na uczelni czy na YouTube.
  4. Omijaj Wydział Dziennikarstwa na UW tak szerokim łukiem, jak tylko możesz. Niczego się na tych studiach nie nauczysz, a one same już od wielu lat są tematem żartów w środowisku dziennikarskim. (Słowem, są traktowane jak siara). A logistyka mediów to tylko ten sam produkt studiopodobny podany w innym papierku. Dobrymi studiami dla przyszłego dziennikarza jest filologia polska, bo dobrze rozwija kompetencje językowe, a poprawne i składne pisanie to dla dziennikarza podstawa. Jeśli chcesz się w czymś specjalizować, to wybierz kierunek zgodny z tą specjalizacją. Na przykład jeśli chcesz być dziennikarzem ekonomicznym, wybierz tę ekonomię. Co zaś się tyczy filologii obcych, to jeśli zdasz egzamin językowy, to na większości uczelni przyjmą Cię na magisterkę i po innym kierunku. Problem polega tylko na tym, że to nie ma sensu. Wszystkich podstawowych rzeczy na filologii, które się potem w życiu przydają, łącznie z praktyczną nauką języka, uczysz się na licencjacie. Na magisterce tylko pogłębia się wiedzę w określonym kierunku zgodnym ze specjalizacją. Ty nie będziesz miał co pogłębiać i niewiele z tego wyniesiesz. Poza tym jeśli poważnie myślisz o pracy dziennikarskiej, to daruj sobie ten Rzeszów i wbijaj od razu do Warszawy. To tu jest większość redakcji w tym kraju.
  5. To my mamy wiedzieć, jakie są kryteria przyjęcia na uczelnię, na którą chcesz iść? Sprawdź je i będziesz wiedzieć, czy się łapiesz. Fakt, że kierunki są pokrewne, ale i tak niektóre uczelnie mogą wymagać uzupełnienia różnic programowych.
  6. Tylko że pielęgniarki też pracują na zmiany. W ogóle dużo zawodów pracuje na zmiany, ale to nie oznacza z miejsce, że te osoby nie mają rodzin. Nie tylko w biurze da się mieć normalne życie.
  7. Mea cupla, nie zauważyłam, że u mnie wyświetla się netto, a nie brutto. 4 k netto to rzeczywiście lepiej niż 4 k brutto, niemniej ciągle tyle można dostać w korpo za wpisywanie danych do Excela bez pracy na zmiany.
  8. Yyyy ale po biologii i chemii można studiować jeszcze wiele rzeczy poza biologią i chemią. Z takim zestawem przedmiotów można obstawić większość kierunków medycznych, przyrodniczych i rolniczych, więc tu wybór jest dość szeroki.
  9. Moja rada: jeśli chcesz zostać psychoterapeutą, to zrób to porządnie, a nie po łebkach. Nie wszystkie zawody są regulowane (jak na przykład zawód adwokata), ale jednak utarło się i tego też najczęściej wymagają klienci, że dietetyk będzie po dietetyce, a psychoterapeuta po psychologii. Sama nie poszłabym do psychoterapeuty po dziennikarstwie. Kilka lat temu dopuszczono prowadzenie studiów dwustopniowych na psychologii i kilka uniwersytetów planowało to otworzyć, ale się wycofało po tym jak się z tego zrobiła ogólnopolska dyskusja i wiele środowisk zaprotestowało. Tylko SWPS zachował to w ofercie. Ale pytanie brzmi, czy ktoś potraktuje Cię poważnie, jeśli zrobisz tylko dwa lata magisterki z psychologii po dziennikarstwie? SWPS ma też opcję studiów dla magistrów i licencjatów w formie indywidualnego toku studiów. Oferują tam zaliczenie części przedmiotów na podstawie poprzednich studiów i skrócenie tym samym studiów jednolitych do trzech czy czterech lat. Niemniej jednak w rekrutacji na każdą uczelnię będziesz traktowany jak wszyscy inni kandydaci i nie wiem, co Cię dziwi i co miałby zmienić fakt, że masz już jakiś tam dyplom. Psychologia jest dość obleganym kierunkiem, więc na UJ zwykle jest na to po kilkanaście osób na miejsce. W "Twoich" czasach trzeba było mieć grubo ponad 80% z rozszerzeń, żeby się dostać. Dziś jest niż, więc wystarczy pewnie mieć trochę ponad 70%, ale jeśli uważasz, że 52% to jest dobry wynik z matury, to wielkiego powodzenia nie wróżę. Jeśli nie UJ, to spróbuj szczęścia na UP, tam progi powinny być niższe. Psychologię ma jeszcze Akademia Ignatianum, ale tej uczelni bym nie polecała, bo jest jedną z najsłabszych w Polsce. Z prywatnych masz z kolei na miejscu Krakowską Akademię, trochę wygodniej niż dojeżdżać na SWPS. A jak chcesz poprawić maturę, to musisz się po prostu na nią zapisać w swojej szkole średniej, w której ją zdawałeś.
  10. Ja tu widzę 4400: https://wynagrodzenia.pl/moja-placa/ile-zarabia-inzynier-utrzymania-ruchu
  11. Wg portalu wynagrodzenia.pl mediana zarobków na utrzymaniu ruchu to niewiele ponad 4 tys. złotych brutto, czyli do ręki nawet nie 3 tys. Tyle to w Warszawie płaci Lidl osobom bez żadnego wykształcenia. A jak jesteś ambitny, to możesz zostać motorniczym w Tramwajach Warszawskich, pensja podstawowa 5,5 tys. zł brutto plus dodatki za wysługę lat. Naprawdę nie trzeba robić studiów na taką pensję. A to jeszcze mediana, wiadomo, że początkujący dostanie mniej. Wielu świeżo upieczonych absolwentów dostaje na utrzymaniu ruchu 2 tys. do ręki, czyli tak na granicy przeżycia. A utrzymanie ruchu to jeszcze nieprzyjemna praca, bo pracujesz świątek, piątek czy niedziela i to na zmiany. Znam automatyków, którzy zarabiają po kilkanaście tysięcy złotych, ale to już nie jest utrzymanie ruchu. Bez urazy, ale jakbym miała być takim biedainzynierem, to już chyba wolałabym zostać tym motorniczym. Zresztą ja jestem filologiem i teoretycznie powinnam zarabiać duże mniej niż inżynier (przynajmniej wg oficjalnej propagandy), a 4 tys. brutto dostanę od ręki nawet w mojej słabo płacącej branży i jeszcze narzekam, że marnie. Wiec coś tu jest chyba nie tak, nie?
  12. Chyba mamy bardzo różną definicję dobrych zarobków.
  13. Tylko że wymiany z Azją są zwykle bez stypendiów, bo to nie Erasmus. Trzeba się samemu utrzymać, a koszty życia w wielu azjatyckich stolicach są znacznie wyższe niż w naszej. Słowem: na taką wymianę musisz mieć hajs (piszesz o mieszkaniu w akademiku, więc założyłam, że Twoja rodzina jakoś szczególnie zamożna nie jest). Nie ma czegoś takiego jak obiektywnie ciekawe i obiektywnie nieciekawe. To zależy od człowieka. Dla jednego coś będzie superinteresujące, a inny będzie na tym usypiał. To Ty wiesz, co Cię kręci, nie my. Weź też pod uwagę, że same studia to tylko najwyżej pięć lat. Tak naprawdę bardzo niewiele. Praca to z kolei kilkadziesiąt lat życia i tu by było fajnie, żeby była ciekawa, a nie żebyś każdego ranka, wychodząc do niej, przez te kilkadziesiąt lat umierał wewnętrznie, bo taka nuda. Dlatego piszę o perspektywach zawodowych, bo Tobie się to wydaje odległe, ale ani mrugniesz, a już będziesz te studia kończył. Znam trochę osób po automatyce akurat, no i fajnie, jak kogoś to interesuje, to i studia dla niego ciekawe, ale co potem? Bo nagle się okazuje, że takich ciekawych i ambitnych prac po tym w Polsce jest jak na lekarstwo. Trzeba albo zwijać manatki i emigrować, albo zgodzić się na niezbyt ambitną i niezbyt rozwijającą pracę typu utrzymanie ruchu, w której po prostu klepiesz młotkiem jak zwykły mechanik, a nie żaden inżynier, i jeszcze musisz chodzi na zmiany 7 dni w tygodniu.
  14. Nie każdemu marzy się praca w wojsku... Ja mam odruch, żeby wiać, na sam dźwięk tego słowa.
  15. Pytanie pierwsze i najważniejsze: gdzie chcesz pracować, tzn. w Polsce czy za granicą? Bo jeśli w Polsce, to tu jest boom na informatykę, w tym jest największe zapotrzebowanie i najwięcej ofert. Wg portalu wynagrodzenia.pl to są obecnie najlepiej opłacane zawody w Polsce: projektant systemów IT, product owner, doradca podatkowy, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa, kierownik projektu w IT, konsultant SAP, programista, lekarz, kontroler finansowy, specjalista ds. rejestracji leków, menedżer ds. klientów kluczowych, audytor, menedżer produktu, menedżer ds. jakości. Jak widzisz sporo IT, a największy rynek IT jest w Warszawie. Jeśli jesteś dziś programistą, to praca sama Cię znajdzie, wystarczy, że masz konto na linkedin. Jeśli natomiast za granicą, to lepszym wyborem będą kierunki bardziej techniczne. Można na tym zarobić, ale niekoniecznie w Polsce. Tak w uproszczeniu to mechanika zajmuje się właśnie bardziej fizycznym projektowaniem maszyn, a automatyka i robotyka projektowaniem systemów, które tymi maszynami sterują (wielu automatyków pracuje jako programiści PLC). Mechatronika to coś pomiędzy. Ale niestety większość biur projektowych dużych firm nie znajduje się w Polsce. Dlatego polecałabym w trakcie studiów zapisać się na intensywny kurs niemieckiego. O automatyce warto też wiedzieć, że ta praca zwykle wiąże się z częstymi wyjazdami, bo może teraz nie wydaje się straszne, ale jak już będziesz miał rodzinę, urośnie do rangi problemu. Nawet jakbyś planował zostać w Polsce, to i tak polecam przyłożyć się do angielskiego, bo najpewniej nie będziesz pracował w polskiej firmie i będziesz musiał na co dzień rozmawiać z ludźmi z innych krajów. Co zaś do samych szkół, to Politechnika Warszawska w rankingach stoi nieco wyżej niż Wrocławska, ale to różnica na tyle drobna, że nie powinna być zauważalna. Patrz bardziej po perspektywach w danym mieście. Tak jak pisałam, rynek IT najlepiej ma się w Warszawie, ale już na przykład przemysłu ciężkiego tu nie doświadczysz. To już prędzej znajdziesz na Śląsku albo w Niemczech. Oferty Erasmusa też na obu uczelniach raczej będą podobne. Jeśli zaś chodzi o inne aspekty Warszawy, to... nikt nie protestuje przed Politechniką Warszawską, jeśli już to raczej przed Sejmem albo przed KPRM-em. Same wdziały PW są w centrum albo na Mokotowie, więc dojazd jest tam dość wygodny. Z akademików to są i w centrum, i na Ochocie, ale raczej w sensownej odległości i nie ma problemów z dojazdem. Nie ma natomiast jednego kampusu i te budynki są trochę rozstrzelone, co dla niektórych może być minusem.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.