Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Mam problem z wybraniem kierunku studiów. Interesuje mnie praca naukowca, badania w zakresie nauk przyrodniczych. Równie ciekawa wydaje mi się praca nad jakimiś wynalazkami, projektowanie całości czy też części jakiegoś urządzenia...

 

W liceum dosyć dobrze szła mi fizyka i matematyka (z tych przedmiotów będę zdawać rozszerzenie). o wyborze profilu (mat-fiz) zadecydowała w zasadzie niechęć do chemii, która w gimnazjum wydawała mi się raczej nudna, więc też nie opanowałem jej szczególnie dobrze. Interesowała mnie natomiast biologia i fizyka. W międzyczasie moje podejście go chemii trochę się zmieniło i myślę, że gdyby dotyczyła ciekawszych rzeczy niż np. rodzaje mydeł, mógłbym zająć się jej nauką. Nie chciałbym za to mieć do czynienia z informatyką.

 

Pod uwagę brałem w zasadzie wiele kierunków studiów. Ostatecznie zastanawiam się nad Fizyką Techniczną, Inżynierią Materiałową, albo wręcz Nanotechnologią czy Nanomateriałami, przy czym nie wiem czy poradzę sobie na tych studiach bez znajomości chemii. Myślałem też o MiBM (wydaje mi się zbyt "elektroniczne"?), Biotechnologii i Bioinżynierii (z tego co wyczytałem są to bardzo wymagające kierunki, a mi brakuje wiedzy z Studia na kierunku biologia i chemii). Ewentualnie brałem pod uwagę OZE lub Energetykę ze specjalizacją "projektowanie i konstrukcja maszyn, urządzeń i instalacji". 

 

Czy ktoś potrafiłby mi podpowiedzieć co powinienem wybrać? Może wypowiedzieć się na temat któregoś z tych kierunków, coś doradzić. Z góry wielkie dzięki

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

17 godzin temu, Michał_ napisał:

W międzyczasie moje podejście go chemii trochę się zmieniło i myślę, że gdyby dotyczyła ciekawszych rzeczy niż np. rodzaje mydeł,

Przecież mydła to najzwyklejsze sole kwasów organicznych i jako takie są na lekcjach chemii organicznej. Inna sprawa, że na podstawie często albo w ogóle nie dochodzi się do organiki albo zatrzymuje na prostych węglowodorach.

17 godzin temu, Michał_ napisał:

Czy ktoś potrafiłby mi podpowiedzieć co powinienem wybrać? Może wypowiedzieć się na temat któregoś z tych kierunków, coś doradzić.

Jestem po inżynierce z mibm i magisterce z energetyki, więc pytaj jeśli chcesz znać jakieś szczegóły. Natomiast co do krótkiej opinii o kierunkach:

  • Fizyka techniczna - w praktyce zwykła fizyka z zapychaczami typu rysunek techniczny. Ok, jeśli chcesz pójść w programowanie itp.
  • MiBM - dobry wybór, jeśli myślisz o projektowaniu, chociaż nie jest to najlepiej opłacane zajęcie, ale inżynier odnajdzie się w wielu miejscach.
  • Energetyka - jak wyżej + w zależności od wydziału jest klonem MiBM albo elektrotechniki.
  • Inżynieria materiałowa - kierunek spotykany też na wydziałach chemicznych, ale lepiej wybrać na mechanicznym i pójść w kontrolę jakości, spawalnictwo, CNC itp.
  • Bio- i nanotechnologia itp. - dla pasjonatów bez koncentracji na przyszłej pracy w zawodzie, o którą bardzo trudno.
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzięki! W takim razie spytam jeszcze dwie rzeczy.

 

Słyszałem że na MiMB jest naprawdę bardzo dużo nauki, czy to prawda? Nie pytam oczywiście czy "trzeba się uczyć" ale jak wygląda to w porównaniu z innymi kierunkami technicznymi, np. tą fizyką techniczną albo energetyką? Czy ma się chociaż trochę czasu dla siebie?

 

Czy studiowałeś może na Politechnice Gdańskiej? (masz lokalizację Gdańsk) Jeśli tak, to masz może jakieś rady odnośnie tej uczelni? Zwłaszcza jeżeli chodzi właśnie o Energetykę na wydziale mechanicznym, czy też MiBM. Ewentualnie czy jest tam jakiś kierunek którego lepiej się wystrzegać?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ad. 1) Na każdym kierunku ścisłym i technicznym jest dość sporo nauki i MiBM nie wyróżnia się tutaj niczym. Oczywiście nie tyle, by zamknąć się w książkach i nie widzieć poza nimi świata, ale systematyczność jest niezbędna. Kolokwia (w późniejszych semestrach także projekty) w trakcie semestru są standardem, więc nie da się przebalować semestru, a potem raz przysiąść i mieć to z bani. 

 

Ad. 2) Na PG robiłem magisterkę - wydział oio. Idąc na tę uczelnię warto pamiętać, że ciągle jest mocno betonowa i to student jest dla uczelni (zaczynając od dziekanatu i kończąc na prowadzących), a nie na odwrót, ale z każdym kolejnym semestrem jest się lepiej traktowanym:D Sam poziom na wspomnianym wydziale to istna sinusoida - jedne przedmioty prowadzą ludzie, którym na niczym nie zależy, a inne naprawdę zaangażowani. Analogicznie z trudnością zaliczenia - od niskiej po spore wyzwanie realnie zagrożone powtarzaniem. 

 

Na marginesie jeszcze dodam, że PG z reguły bierze więcej studentów, niż zamierza utrzymać i m.in. dlatego spora część odpada albo odpłatnie powtarza przedmioty. Poza tym niektóre z nich, pomimo bycia kierunkowymi, są prowadzone w sposób totalnie bezużyteczny. "Hitem" może być rysunek techniczny i PKM tylko na kartce papieru bez wykorzystania żadnego CAD/CAE, których odpłatne kursy organizowane są poza programem studiów. Albo niezbyt częste laboratoria w kilkunastoosobowej grupie, gdzie jeden coś robi, drugi notuje, a reszta stoi i się przygląda. Jednak pomimo tych wszystkich minusów, dyplom PG jest w cenie i dlatego warto się przemęczyć. 

 

PS: Na 1. stopniu energetyki pierwsze 5 semestrów jest wspólne i dopiero potem wybiera się specjalność przypisaną do wydziału. Nie ma więc znaczenia, czy teraz wybierzesz mechaniczny, bo równie dobrze możesz wydądować na eia albo oio i vice versa. 

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.