Skocz do zawartości

Gutek

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    688
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Zawartość dodana przez Gutek

  1. Wow Matematyka nie dla Ciebie, ale chcesz iść na informatykę i to na uniwerku, gdzie jest dużo bardziej "matematyczna" od tej na innych uczelniach? Czyli nawet po skończeniu informatyki (co wątpliwe przy niechęci do matematyki) pchasz się w sytuację, w której do pierwszej lepszej pracy będziesz mieć ogromną konkurencję ze strony osób mających takie zainteresowania. Informatyka to nie tylko programowanie, ale o wszelkie stanowiska IT konkurują nie tylko ludzie po informatyce, ale również po matematyce, fizyce, automatyce, elektronice i nawet ekonometrii. Tak więc do osiągnięcia czegoś trzeba naprawdę coś umieć.
  2. Gutek

    Przeniesienie na WZiE PG

    Czyli nie wyraziły zgody, skoro musisz zaczynać od początku. Gdyby była zgoda, zaczynałabyś od 2. semestru z uznaniem 1. jako zaliczonego w 100%. Żaden regulamin studiów nie dopuszcza przeniesienia na 1. semestr, lecz przewiduje taką możliwość dopiero od 2. semestru pod warunkiem, że 1. został zaliczony bez długu, a nowa uczelnia stwierdziła brak przeszkód natury różnic programowych. Nie musisz, bo rozpoczęcie od 1. semestru to żadne przenosiny. Weźmiesz udział w zwykłej rekrutacji razem z maturzystami. Skąd taka decyzja? Przecież WZiE to wydział "gier i zabaw" na PG. Bliżej siebie masz topowe SGH i WNE UW.
  3. Ustawa nakłada obowiązek złożenia ślubowania (podpisania papierka, który ląduje w aktach) w ciągu 30 dni od rozpoczęcia pierwszego semestru. W przeciwnym razie zostaje się skreślonym z tytułu niepodjęcia studiów. Pytanie o uczelnię bez ślubowania jest wprost zabawne. To dokładnie tak, gdyby pytać, czy istnieje pracodawca, który nie wymaga zobowiązania się do przestrzegania jego zasad przed rozpoczęciem pracy
  4. Profil nie ma nic do minimum kadrowego, bo ono zostało już zniesione. Jedyna różnica dotyczy procenta wykładowców w podstawowym miejscu pracy (wydział górnictwa raczej nie zatrudnia wielu automatyków i to zrozumiałe) oraz dłuższej praktyki zawodowej dla profilu praktycznego. Oprócz tego żadne różnice nie istnieją, tym bardziej na porządnej uczelni państwowej.
  5. Warto pamiętać, że do pracy w logistyce nie są wymagane studia z logistyki, a najczęściej język obcy + Excel + SAP. Całej reszty można nauczyć się w pracy. Tym bardziej, że logistyka np. paliw i spożywki to jednak nie to samo. Inna sprawa, że sam kierunek logistyka powstał niejako na siłę bez ściśle określonego profilu i prowadzi go cała masa uczelni. Uniwerki, ekonomiczne, politechniki, rolnicze i prywatne, a na nich najróżniejsze wydziały.
  6. Gutek

    Wybór studiów

    Tak, to prawda. Wydział ZiE na PG ma opinię wydziału gier i zabaw, ale w sumie dotyczy to każdego nie-technicznego na każdej polibudzie. Po prostu inny charakter studiów i zupełnie inne obłożenie obowiązkami w porównaniu do kierunków technicznych. Nie, bo ZIP na WM to kierunek jednak techniczny, więc po uzupełnieniu różnic pozostają kierunki pokrewne - np. MiBM.
  7. Teoretycznie wszystkiego można nauczyć się samodzielnie, ale dyplom renomowanego wydziału świadczy o tym, że dana osoba nie potknęła się na wysoko zawieszonej poprzeczce i potrafi przyswajać dużą ilość materiału. Poza tym studia to nie zawodówka, a uczelnie prywatne wybierają z reguły ludzie potrzebujący samego papierka. Gdybyś miał np. bogate portfolio na guthubie, to kwestia studiów miałaby marginalne znaczenie.
  8. Prywatnie pewnie dałoby radę, bo lekarski prowadzą już nawet szkółki wątpliwej reputacji, ale wydatek do 20k zł/semestr jest poza zasięgiem większości społeczeństwa. Zgadzam się z Łukaszem, że nie ma przeszkód do zdawania matury z chemii. Można przecież przygotować się we własnym zakresie lub z czyjąś pomocą. Przy okazji widać, że "nowoczesne" profile w szkołach średnich, których ostatnio wysyp, wyrządzają dużo więcej szkody niż pożytku. Klasyczny biolchem był jednak przepustką na wszystkie kierunki medyczne, przyrodnicze i rolnicze, czego nie da się powiedzieć o biol-ang.
  9. Problem z nietypowymi kierunkami polega na tym, że często są zmienioną wersją jakiegoś tradycyjnego i ich program zależy np. od wydziału. Pozostaje zatem sprawdzić sylabusy i dowiedzieć się, czy IB to głównie elektronika, czy jednak mechanika ze wstawkami. W Gdańsku to pierwsza opcja w dodatku na bardzo dobrym wydziale, ale w różnych miastach może być inaczej.
  10. Rzecz w tym, że rynek biotechnologów i pokrewnych nie jest pusty, więc nawet w obliczu ewentualnej biotechnologicznej prosperity przyjdzie konkurować nie tylko z rówieśnikami, ale również z wcześniejszymi absolwentami, których nie brakuje. Kierunek ten prowadzą chyba wszystkie rodzaje uczelni publicznych (w samym tylko Gdańsku PG, UG i Gumed) i naprawdę jest w kim przebierać. Co do AiR, to zawsze możesz starać się o stołek konstruktora albo programisty PLC, a nawet zastępować elektryków wszędzie tam, gdzie nie wymaga się uprawnień budowlanych. UR nie jest jedyną opcją, chociaż wyjątkowo dobrze płatną na polskim rynku.
  11. Dobrze przeczytałeś. Po biotechnologii i inżynierii biomedycznej jest mało miejsc pracy w zawodzie, czyli wybór tych kierunków wiąże się ze sporym ryzykiem. AiR otwiera zdecydowanie więcej drzwi i to w całym kraju. Jeśli nadal masz wątpliwości, możesz poszukać sobie w Internecie rządowej stronki o ekonomicznych losach absolwentów i zapoznać się ze statystykami z ostatnich lat.
  12. Ogólnie liczy się to, co jest na papierze. Słowa mają drugorzędne znaczenie. Warto też wiedzieć, że praca dyplomowa jest od pewnego czasu normalnym przedmiotem studiów (!) wycenionym na odpowiednią liczbę ECTS, więc nie ma możliwości, by zaliczały ją projekty przejściowe (a zatem inne przedmioty) z poprzednich semestrów. Aczkolwiek sam projekt jest właściwą formą pracy inżynierskiej. Na klasycznych kierunkach technicznych chodzi o to, by dobrać coś do czegoś i wyciągnąć jakieś wnioski, chociaż nie mam pojęcia, co można zrobić na IZ. No chyba, że to nowa nazwa ZiIP.
  13. Gutek

    Wschodoznawstwo

    Pracę dyplomową pisze się w języku wykładowym, a tym poza filologiami jest polski. Jeśli idziesz na takie studia z nastawieniem na dobre opanowanie języka, z pewnością będziesz rozczarowany, bo jest tylko dodatkiem.
  14. Gutek

    Wschodoznawstwo

    Wszelkie "znawstwa" to nie filologie, a kulturoznawstwa. Nie obawiaj się i nie oczekuj zbyt wysokiego poziomu języka. Ponadto nawet sporo mniej popularnych filologii startuje od podstaw, więc nie ma powodów, by spodziewać się zderzenia ze ścianą.
  15. Rekrutacja zimowa jest dla inżynierów, a nie maturzystów, więc informacja ta nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia. Inna sprawa, że ministrowi nauki nudziło się tak bardzo, że postanowił zakazać uczelniom prowadzenia 2 kierunków o tej samej nazwie i teraz pojawiają się pewne "nowości". Np. na PG są automatyka, robotyka i systemy sterowania oraz automatyka, robotyka i cybernetyka zamiast wcześniejszej AiR.
  16. FiR na UG jest na wydziale potocznie zwanym wydziałem gier i zabaw, ale na Pomorzu nie ma żadnej publicznej konkurencji.
  17. Na dziekance zachowuje się prawa studenta, za wyjątkiem pobierania stypendiów, ale pracując i tak masz opłacany pełen ZUS przez pracodawcę.
  18. Gutek

    Zmiana kierunku i uczelni.

    Możesz iść na drugi semestr, ale rekrutując się na UG musisz być po rezygnacji z PG. W przeciwnym razie musiałbyś zaliczyć cały pierwszy rok bez długu i mieć zgodę dziekana OiO na kolejny kierunek. Skoro chcesz rzucić oceanotechnikę, to nie warto dodawać sobie problemów. Spróbuj więc pozaliczać tylko to, co powtarza się na FiR (na pewno matematyka i tech. informacyjna), by potem przepisać ocenę na UG, a resztę zwyczajnie olej. Szkoda męczyć się np. z mechaniką, jeśli nie przyda się do niczego na finansach.
  19. Gutek

    Zmiana kierunku i uczelni.

    Musisz zarekrutować się od nowa w najbliższej rekrutacji na I stopień, która odbywa się tylko w wakacje. Ponieważ jesteś na OiO, a nie ZiE, FTiMS, czy Chemicznym, to na UG nie ma kierunków, na które mógłbyś przenieść się bezpośrednio na 2. semestr. Po prostu za duże różnice programowe. W obecnej sytuacji możesz co najwyżej spróbować wbić na inny kierunek na swoim wydziale, ewentualnie na Mech., ale nic poza tym. Ponadto regulaminy studiów mówią, że przeniesienie możliwe jest dopiero po zaliczeniu 1. semestru w starej uczelni/wydziale, a więc bez długu, i pod warunkiem, że różnice programowe nie przekraczają limitu ETCS w nowej.
  20. Po studiach, oczywiście, nie trzeba pracować na stanowisku zgodnym z wykształceniem lub w jego okolicach, ale FiR jest dobrą bazą do wszelkiej pracy biurowej typu Excel/ERP, czego nie da się powiedzieć o dietetyce. Jeśli masz zdawać rozszerzoną biologię i chemię, to tylko na lekarski albo dentystyczny. Od biedy farmacja, ale pozostałe to dla faceta strata czasu, bo pracy w zawodzie niewiele, a możliwości przekwalifikowania bliskie zeru.
  21. Na dyplomie podana jest dyscyplina, do której zalicza się ukończony kierunek i tylko w niej można bez problemu robić doktorat. Poza tym ogromnie wątpliwe, by jakaś normalna uczelnia wzięła Cię na taką magisterkę po licencjacie z filologii.
  22. Po FiR jest sporo ofert w każdym dużym mieście, każda firma ma przecież dział finansowy. Natomiast dietetyka bez pleców to dość ryzykowny wybór. W miastach rynek opanowały sieci typu naturhouse, więc bez wyrobionej marki trudno się przebić. Ponadto układaniem jadłospisów dla cateringów itp. zajmują się intendenci - czasem po zaledwie weekendowym kursie.
  23. Chociaż dystansuję się od tego, co napisał autor wątku, to jednak nie przesadzałbym z "tyraniem całe życie na mieszkanie". Na Zachodzie, gdzie właściciele są mniejszością, to i owszem. Natomiast nie w Polsce i pozostałych państwach postsocjalistycznych, gdzie większość społeczeństwa swego czasu dostała za darmoszkę coś (lokal i/lub ziemię), czego na wolnym rynku nie dorobiłaby się do śmierci, a teraz zgrywa rekina biznesu. Trudno temu zaprzeczyć, skoro dawniej byle robotnik po zawodówce dostawał mieszkanie od gminy lub pracodawcy, które następnie uzyskał na własność za śmieszne grosze, a obecnie osoba na dużo wyższym stanowisku, jeśli nie ma spadku lub lokalu z TBS, zadłuża się w tym celu na długie lata albo wynajmuje po stawkach porównywalnych do niemieckich (sic!) i to pomimo niższych zarobków. Warto pamiętać, że za Odrą protesty zaczęły się, gdy czynsze przekroczyły poziom 10 eur/m2, co wcale nie jest żadnym kosmosem na polskim rynku.
  24. Powstaje zasadnicze pytanie - kto miałby cokolwiek zrobić w tym kierunku? Prezydenci miast, którzy nie potrafią doliczyć się mieszkań, czy premier, który w obawie przed przypałem i zainteresowaniem organów państwa w pośpiechu przepisał nieruchomości na żonę? Pomijam już fakt, że państwowe dopłaty do wkładu własnego (pkt. 1 u Ciebie) w żaden sposób nie zwiększają dostępności, a jedynie pompują ceny o tę kwotę, którą sponsorują podatnicy. Wiele samorządów w całej Polsce przerobiło ten mechanizm również m.in. na żłobkach i przedszkolach, które jak pozostawały poza zasięgiem wielu, tak pozostają dalej pomimo kilku stówek miesięcznie od gminy. Prowadzenie biznesu polega na maksymalizacji zysku, a nie tym, by sprzedawać coś za sztywne N zł i dlatego dedykowane wsparcie nie spełnia tutaj swojego zadania.
  25. Sprawdź, czy wymienione przez Ciebie książki nie mają nowszych wydań. Jeśli tematyka pracy nie ogranicza się do polskiego podwórka, warto poszukać też książek w języku angielskim, które pomimo wysokiej ceny rynkowej, są dość łatwo dostępne w formacie pdf.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.