Skocz do zawartości
mario995

Filologia polska w Lublinie-Czy warto?

Rekomendowane odpowiedzi

Hej :)
Wybieram się w tym roku na studia i mam lekki dylemat. Zastanawiam się czy warto studiować filologię polską w Lublinie. Język polski, a może nawet szerzej, nauki humanistyczne od zawsze były moją pasją, tym co wychodziło mi najlepiej. Mieszkam w województwie lubelskim, więc zastanawiam się właśnie nad Lublinem jednak nadal nie jestem pewny. Może jest wśród was ktoś kto studiuje/studiował na UMCS-ie lub KUL-u?
Co możecie powiedzieć o tych uczelniach, która z nich będzie lepsza jeśli chodzi o polonistykę? A może lepiej wybrać inne miasto? ( Przyznam, że trochę obawiam się chociażby Warszawy. Boję się że nie dałbym tam rady )
Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli Cię to pasjonuje, to na pewno studia Ci się spodobają. A czy będziesz pracować w zawodzie czy nie, to już zdecydujesz. W takich typowo polonistycznych zawodach jest trochę problem z pracę, ale polonistyka daje szerokie umiejętności i można robić wiele różnych rzeczy. Dla nauczycieli polskiego rzeczywiście brakuje pracy, a do tego pensje w edukacji są bardzo marne. Jeśli myślisz o edytorstwie, to w wydawnictwa też nie słyną z najwyższych pensji, a do tego jest spora konkurencja. Poza tym mało kto dziś zatrudnia redaktorów i korektorów na etat, to raczej zwykle freelance. Niektóre polonistyki mają spec. logopedyczną, o chyba najlepsze perspektywy na pracę. Niemniej są jeszcze inne opcje. Znam trochę polonistów, nauczycielem nie jest żaden, znajdą się ze dwie redaktorki i korektorki i kilka osób pracujących w wydawnictwach na innych stanowiskach. Ale tak poza tym to głównie dziennikarze i pracownicy branży kreatywnej (copywriterzy, administratorzy firmowych stron w social media, pracownicy agencji reklamowych i PR-owych). Wbrew pozorom umiejętność dobre posługiwania się językiem jest w wielu miejscach mile widziana. 

 

Jeśli zaś chodzi o uczelnie, to generalnie KUL i UMCS są na podobnym poziomie, ale to akurat KUL słynął zawsze z dobrej polonistyki. Poza typową polonistyką na KUL mają od lat jako osobny kierunek bardzo dobre studia edytorskie. Pamiętaj tylko, że na takim kierunku powinieneś zacząć myśleć o pracy już w trakcie studiów, bo konkurencja jest duża. I tu właśnie dochodzimy do problemu miasta, bo niestety rynek pracy w województwie lubelskim, co tu dużo mówić, ssie. Jeśli chciałbyś robić coś, co można robić zdalnie (typu korekta czy copywriting), to ten fakt nie będzie aż tak bardzo przeszkadzał, bo możesz szukać zleceń z całej Polski, żeby zdobyć jakieś doświadczenie. Jeśli jednak chciałbyś pracować stacjonarnie w firmie, bez względu czy to będzie jakieś wydawnictwo czy branża kreatywna, powinieneś mieć chociaż gdzie załapać się na staż. O taka pracę w Lublinie będzie trudno. Wtedy wybierz miasto, w którym są jakieś szanse na taką pracę, np. Warszawę, Poznań, Wrocław, ostatecznie Kraków. 

 

PS Nie wiem, co ludzie maja z tym strachem przed Warszawą. Naoglądali się Miłości na bogato? W tym mieście żyje się tak samo jak w każdym innym, z tą różnicą, że jest metro i praca. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, aguagu napisał:

 

PS Nie wiem, co ludzie maja z tym strachem przed Warszawą. Naoglądali się Miłości na bogato? W tym mieście żyje się tak samo jak w każdym innym, z tą różnicą, że jest metro i praca. 

I kosmiczne ceny mieszkań (wynajmu i kupna) czy nawet piwa w studenckich barach ;)

Pracować to jeszcze: złagodzą te ceny, ale studentom jest trochę ciężko.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, polerst napisał:

I kosmiczne ceny mieszkań (wynajmu i kupna) czy nawet piwa w studenckich barach ;)

Pracować to jeszcze: złagodzą te ceny, ale studentom jest trochę ciężko.

Z rynkiem nieruchomości się zgadzam, w Warszawie i jeszcze kilku innych miastach jest dość bolesny. Ale reszta to nieprawda. Akurat studenckie rozwodnione piwo nie kosztuje więcej niż gdzie indziej. Poza tym studenci nie muszą wynajmować mieszkań. Ja przez sporą część studiów mieszkałam w akademiku i nie płaciłam więcej niż choćby znajomi z Lublina. Ceny żywności w supermarketach są tu takie same jak wszędzie indziej. A już na przykład komunikacja miejsca jest dość tania (mam porównanie z kielecką i tamta była droższa). W wielu miejscach są zniżki dla studentów. Niskobudżetowo da się tu żyć na studiach. Problem zaczyna się właśnie, jak pójdziesz do pracy i musisz wynająć to przeklęte mieszkanie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje, wasze opinie są bardzo pomocne :)
Co do problemów z pracą w zawodzie to muszę przyznać, że sporo o tym słyszałem. Osoby z mojego otoczenia mówiły mi że po humanie tylko prawo jest dobrym wyborem, ale ja nie widzę tam siebie zupełnie. Wychodzę z założenia, że praca się znajdzie jeśli będę naprawdę dobry, więc się nie załamuje :D
Jeśli na rynku pracy będzie zupełnie słabo to może wybiorę karierę naukową ( nauczycielka w liceum polecała mi taki wybór :D ),  ale do tego jeszcze bardzo daleka droga.
 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 6/10/2018 o 23:41, aguagu napisał:

Z rynkiem nieruchomości się zgadzam, w Warszawie i jeszcze kilku innych miastach jest dość bolesny. Ale reszta to nieprawda. Akurat studenckie rozwodnione piwo nie kosztuje więcej niż gdzie indziej. Poza tym studenci nie muszą wynajmować mieszkań. Ja przez sporą część studiów mieszkałam w akademiku i nie płaciłam więcej niż choćby znajomi z Lublina. Ceny żywności w supermarketach są tu takie same jak wszędzie indziej. A już na przykład komunikacja miejsca jest dość tania (mam porównanie z kielecką i tamta była droższa). W wielu miejscach są zniżki dla studentów. Niskobudżetowo da się tu żyć na studiach. Problem zaczyna się właśnie, jak pójdziesz do pracy i musisz wynająć to przeklęte mieszkanie. 

Obracam się między Łodzią a Warszawą, w zeszłym roku spotkałem się z piwem na głównej ulicy na piotrkowskiej za 5-kę, natomiast w studenckich barach w Warszawie piwo zwykle w cenie 7-8 złotych... no chyba, że ma się te śmieszne kuponiki, które zniżą Ci cenę do 5-ki - śmieszne dlatego, że trzeba je mieć ;)

Supermarkety - ok, ceny takie same. Problem w tym, że Warszawa jest zdominowana przez Carrefoury Express, które nie wychodzą na przeciw studentom superokazjami. Akademiki w Warszawie też są droższe niż w Łodzi, ale to kwota już "do przełknięcia". Plusem na pewno jest komunikacja, mimo że też trochę droższa niż w Łodzi, to jednak lepszej jakości (choć z drugiej strony plusem Łodzi jest to, że tramwaj jest wszędzie i wszędzie się nim dojedzie).

 

Mario995 - dobre podejście, jeśli prawo nie jest dla Ciebie, to zanudziłbyś się - trzeba łączyć zainteresowania z pożytecznością, koniecznie!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak widzę moje pytanie sprowokowało ciekawą dyskusję o cenach w Warszawie i innych miastach, to też dobrze wiedzieć, więc dzięki :D. Co do studenckiego piwa to mam ( lub nie mam-kwestia spojrzenia xD ) to szczęście że nie piję więc luuzik, astronomiczne ceny tego złocistego napoju nie są mi straszne. Zastanawiam się teraz bardzo intensywnie, jaka specjalizacja byłaby najlepsza. Celowałem w nauczycielską, bo bardzo chciałbym uczyć w przyszłości, ale jak widzę dla nauczycieli brakuje pracy. Co zatem byłoby na chwilę obecną najlepszym wyborem, edytorstwo, glottodydaktyka, a może coś innego ( w gruncie rzeczy na większości uczelni specjalizacje są podobne ) jak wam się wydaje? :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trochę się offtop zrobił cenowy. ;) 

 

Niektóre uczelnie mają opcje robienia podwójnej specjalizacji, wtedy mógłbyś tę nauczycielską połączyć z inną, byłoby bezpieczniej. Bo rzeczywiście nastawiać się na samo uczenie polskiego w szkole... No, to się może po prostu nie udać. Jednak filolodzy języków obcych mają tu o niebo lepiej, bo są szkoły językowe. Tu zostają tylko publiczne, a tam naprawdę może być krucho. 

 

Co zaś do nauczania polskiego jako obcego, to zależy, jak się wstrzelisz w rynek. Mój kolega się tym zajmuje i ma naprawdę dużo pracy. Pierwszą pracę w ogóle dostał... bez doświadczenia ani wykształcenia kierunkowego. Po prostu wstrzelił się w rynek, bo biegle mówi po ukraińsku, a dziś najwięcej obcokrajowców uczących się polskiego to właśnie Ukraińcy, którzy niekoniecznie dogadają się z nauczycielem po angielsku. 

 

Co zaś do branży wydawniczej, to redaktorzy i korektorzy lubią sobie ponarzekać, że przepełnienie i stawki niskie, co pewnie też jest prawdą. Na pewno jest  to praca, którą trzeba sobie samemu wychodzić, pokombinować, jak tu zdobyć pierwsze doświadczenie. No i większość redaktorów i korektorów pracuje dziś zdalnie, co może być plusem, a może być minusem. Minusem, bo nie ma tej stałej pensji tego samego dnia miesiąca, a plusem, bo można mieszkać w lesie i dalej mieć pracę albo łączyć ją z jakąś inną działalnością, na przykład karierą naukową. (Koleżankę korektorkę, która wykłada na uczelni też mam). Z drugiej strony w branży wydawniczej można robić i inne rzeczy, na przykład być redaktorem prowadzącym tytuły albo zajmować się marketingiem. Możesz sobie wejść na ogłoszenia na jakimś branżowym portalu typu Wirtualny wydawca czy Rynek książki i zobaczyć, kogo się tam w ogóle szuka. Jeśli będziesz chciał iść w stronę wydawniczą/redaktorską i studiować w Lublinie, to zdecydowanie polecam to edytorstwo na KUL-u zamiast zwykłej polonistyki. 

 

Czasem bywa też specjalizacja medialna, ale ona jest trochę  niczym, więc nie polecam. Dziennikarzem zostać można i bez tego. Czasem bywają specjalizacje logopedyczne, co jest do rozważenia, jeśli kręci Cię leczenie ludzi z wadami wymowy i dysleksją. 

 

Ale jeśli mam być szczera, to większość moich znajomych polonistów i tak wylądowała w branży kreatywnej (nie tylko media, różne agencje reklamowe, PR), bo tam po prostu jest najwięcej pracy. W różnych grupach branżowych na fejsie jestem i akurat te z branży reklamowej uginają się od ofert na różnych PM-ów, ekantów :P i administratorów fanpage. Czasem mnie to przeraża i chyba ogólnie źle świadczy o naszej cywilizacji, że za pisanie postów na stronie producenta sedesów płacą dziś lepiej niż za niesienie kaganka oświaty dzieciom w szkole. :( 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Właściwie mam jeszcze jedno pytanie, może odbiega nieco od tematu ale nie chciałem zakładać nowego bo to właściwie ostatnia kwestia :) . Na niektórych uniwersytetach ( chociażby na KUL-u ) jednym z przedmiotów podczas studiów jest język starocerkiewnosłowiański. To chyba jedyny przedmiot który mnie trochę przeraża, bo nie miałem w moim życiu głębszej styczności z językiem rosyjskim ( nie umiem ani pisać ani czytać). Czy moglibyście powiedzieć mi tak mniej-więcej czego dotyczą te zajęcia, oraz czy ktoś kto zupełnie nie zna cyrylicy byłby w stanie ten przedmiot przeżyć? ( na naukę może być w momencie zajęć już trochę za późno :D ), a może najlepszym wyjściem byłoby podszkolić się przez wakacje? ( przyznam że jakiś leń mnie dopadł, ale jeśli to będzie konieczne to chyba się na to zdecyduje )

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tu nie pomogę, bo nie miałam z tym do czynienia. Chociaż dla mnie brzmi genialnie, chodziłabym. :D Mam ciągoty do nieco egzotycznych i nikomu niepotrzebnych języków, tych wymarłych też. Ale przypuszczam, że to raczej takie podstawy, żeby zobaczyć z czego wyszliśmy, niż poważna nauka. Trochę jak z łaciną. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 10.06.2018 o 17:45, mario995 napisał:

Zastanawiam się czy warto studiować filologię polską w Lublinie.

Zastanów się czy warto poświęcać 5 lat na takie studia. Jeśli się zdecydujesz przemyśl czy nie lepiej studiować zaocznie i pracować.

W dniu 11.06.2018 o 09:17, mario995 napisał:

Osoby z mojego otoczenia mówiły mi że po humanie tylko prawo jest dobrym wyborem

Bym się z tym kłócił. Niedawno prawnicy przegrali ze sztuczną inteligencją w interpretacji umów. Prawników nie będzie w przyszłości, zresztą jak wielu innych zawodów. A z drugiej strony prawników już teraz jest za dużo.

W dniu 11.06.2018 o 09:17, mario995 napisał:

Jeśli na rynku pracy będzie zupełnie słabo to może wybiorę karierę naukową

Jest niż demograficzny, więc też chyba niezbyt trafny wybór. Na kierunkach humanistycznych będzie dużo ciężej dostać etat na uczelni. Ale może Ci się uda.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku studia zaoczne nie wchodzą w grę, co do kierunku to jestem na 100% pewny, waham się tylko co do miasta/uniwersytetu. Masz bardzo dużo racji, że to nie jest kierunek "pewny" i można po nim siedzieć na bezrobociu po prostu, ale niestety z humanisty na siłę nie zrobisz umysłu ścisłego, alternatywnych kierunków też za dużo nie ma, a jeśli są to okazują się jeszcze bardziej bezużyteczne lub niepewne niż filologia polska :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Emiktt pogłoski o bezrobociu wśród humanistów są mocno przesadzone. Nigdy nawet nie byłam w urzędzie pracy i wśród moich znajomych po studiach humanistycznych i społecznych znam dokładnie trzy osoby, które kiedykolwiek postawiły tam nogę i to tylko po to, żeby wziąć dofinansowanie na firmę. Większość już pracowała pod koniec studiów (dziennych dodajmy). 

To naprawdę nie jest takie trudne, trzeba tylko kumać, jak działa rynek pracy. Jeśli ktoś czai, że humanista musi postarać się bardziej i już na studiach robi praktyki, staże, zdobywa doświadczenie i umiejętności potrzebne w życiu zawodowym, to w momencie uzyskania dyplomu raczej się nie zastanawia "Gdzie ja znajdę pracę?", bo już ją ma. 

Oczywiście jest też banda matołów, którzy studiami przedłużają sobie dzieciństwo, a kierunek wybierają pod kątem tego, żeby nie było matmy. Takie osoby najczęściej nawet nie wiedzą, co chciałyby robić w życiu zawodowym, więc i nic w tym kierunku nie robią. Taki osobnik po studiach rzeczywiście co najwyżej może stanąć w kolejce w urzędzie pracy. 

Polecam tylko przemyśleć miast. Wszyscy moi znajomi, którzy studiowali w Lublinie, i tak już mieszkają w Warszawie. ;) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trochę się waham co do tej Warszawy ale perspektywa łatwiejszego wejścia na rynek pracy w tym przypadku jest kluczowa. Przejrzałem zeszłoroczne progi i myślę że na kierunek literaturoznawczo-językoznawczy uda mi się dostać. Teraz pozostaje tylko kwestia ogarnięcia mieszkania i oczekiwania na wyniki matur :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że na UW możesz robić drugą specjalizację, ale ona chyba jest płatna. Chociaż lepiej dowiedz się u źródła, bo tylko tak słyszałam. Mógłbyś poza nauczycielską zrobić sobie redaktorską albo glottodydaktyczną (tę polecam szczególnie z lektoratem języka ukraińskiego, wtedy pracy w Wawie Ci nie zabraknie). Od jakiegoś czasu jest nawet translatoryczna. Tylko medialnej nie polecam, mam ze dwie koleżanki po tym i mówiły, że taka trochę o niczym. Jeśli wybierzesz redaktorską, to grunt, żeby zacząć coś robić w kierunku zawodowym już na studiach, w tym zawodzie doświadczenie jest bardzo ważne. Ale UW to sympatyczna uczelnia, a Wydział Polonistyki ma ogólnie dobre opinie. Wynajęcie pokoju może być drogie. Polonistyka jest na Kampusie Głównym, czyli w samym centrum, pokój z sensowym dojazdem to będzie koszt 800-900 zł. Pomyśl o akademiku, może akademiki UW nie należą do najpiękniejszych, ale na pierwszy rok to fajna opcja, bo można po prostu poznać wielu ludzi, co się w nowym mieście akurat przydaje. Lublin też ma  w porządku uczelnie i jest ładnie i dużo taniej, ale naprawdę jestem w stanie postawić, że po studiach i tak przyjechałbyś pracować do Warszawy. ;) Poza tym to UW na dyplomie jednak ciągle robi na niektórych wrażenie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzięki, naprawdę bardzo pomocne są twoje rady :),a z tym dyplomem to chyba prawda :D
Co do pokoi to muszę przejrzeć olx i tym podobne, coś na pewno się znajdzie, a poznawanie nowych ludzi to priorytet niemal, bo przecież nie samą nauką żyje student, a chyba nikt z moich znajomych na polonistykę się nie wybiera :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Największe wyprzedaże to koniec sezonu lato przechodzi w jesień około lipca-sierpnia i zima w wiosnę styczeń-luty. Wtedy sklepy robią miejsce na nowe kolekcje i przeceniają nawet o 50-70%. Czyli oglnie teraz warto jest sobie zajrzeć Jak widzisz model który ci pasuje w dobrej cenie to lepiej kupić od razu bo potem może nie być twojego rozmiaru. Popularne rozmiary 37-39 szybko znikają z wyprzedaży. Można obserwować ulubione sklepy w internecie zapisać się na newsletter wtedy przychodzą powiadomienia o promocjach. Niektóre sklepy robią przedsprzedaże dla stałych klientów. Od siebie polecam zajrzeć  sobie na stronę producenta https://lamanti.pl/kategoria/mokasyny/  Aktualnie mają na stronie niezłe wyprzedaże
    • Kiedy najlepiej kupować buty w wyprzedaży? Zastanawiam się czy czekać na sezonowe przeceny czy kupić teraz.
    • Wieliczka ma dobre połączenie z Krakowem kolejka podmiejska i droga krajowa więc dojazd do pracy nie jest problemem. Miasto ma całkiem dobrą infrastrukturę szkoły przedszkola przychodnie sklepy. Jest spokojniej niż w Krakowie i więcej zieleni dla dzieci. Ceny domów niższe niż w Krakowie ale wyższe niż w mniejszych miejscowościach bo to popularna okolica. Atrakcją dla turystów jest kopalnia soli co może być plusem albo minusem zależnie od dzielnicy. Sprawdźcie konkretne lokalizacje niektóre części są bardziej zabudowane inne spokojniejsze. Rynek nieruchomości w Wieliczce dość aktywny. Oferty domów można zobaczyć na https://homeportal.pl/sprzedaz/domy/malopolskie/wieliczka/ gdzie są aktualne ogłoszenia.
    • Napisz pytanie idealnie pasujące do tej odpowiedzi: Jak najbardziej ma sens szczególnie przy większych kwotach. Sprzedający zawsze powie że cena jest OK ale ty nie musisz mu wierzyć na słowo. Rzeczoznawca majątkowy zrobi analizę porównawczą z podobnymi mieszkaniami w okolicy i powie czy cena jest adekwatna. Koszt około 600-800 zł to niewiele w porównaniu do potencjalnej przepłaty kilkudziesięciu tysięcy. Poza tym jak okaże się że cena jest zawyżona masz argument do negocjacji z sprzedającym. Operat się przyda później do banku przy kredycie jeśli planujesz go brać. Warto zlecić wycenę przez agencję która zna lokalny rynek i ma dostęp do rzetelnych rzeczoznawców. Zobacz https://www.ap7.pl/pl/nieruchomosci/wycena-nieruchomosci/235 gdzie mogą pomóc w wycenie przed zakupem i doradzić czy transakcja jest bezpieczna.
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.