Skocz do zawartości
yolo

Zielona Góra? Jak najbardziej!

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie!

Piszę do wszystkich, którzy zastanawiają się, czy studia w Zielonej Górze to dobra decyzja. Oczywiście, że tak! Jako studentka uniwersytetu zielonogórskiego, mogę z ręką na sercu wszystkim polecić to miasto. I tutejszą uczelnią ;) Studiuję mechanikę i budowę maszyn. Owszem, jest ciężko, zajęcia są długie a wiedzy do przyswojenia dużo, ale jest tez wiele korzyści. Profesorowie są bardzo ludzcy, co mnie chyba zdziwiło najbardziej. Wykłady nie są tragiczne nudne jak by się mogło wydawać, a poza tym, prawdziwe życie zaczyna się dopiero po zajęciach. Jest tu mnóstwo pubów i klubów studenckich, nocami życie wręcz kwitnie (if you know what i mean :> ) Dodatkowo mam to szczęście, że dzieli mnie niewielka odległość i do uniwerku i do mojego ulubionego baru, więc może i Wam się uda. Jednak mimo wszystko, najfajniejszą rzecza jaka dzieję się w Jeleniej Górze ( nie słyszałam żeby w innych miastach Polski miało to miejsce) to święto Bachanalia. Wtedy dopiero miasto jest typowo studenckie! Studenci dostają klucze od miasta i przez 3 dni robią praktycznie co chcą, co oczywiści owocuje ogromną ilością imprez, jakiś zawodów, koncertów gwiazd i ogólnie świetną atmosferą, podobającą się nie tylko studentom.

Jeśli zastanawiasz się nad życiem w Zielonej Górze, zdecyduj się na to, a prawdopodobnie nie pożałujesz :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam kiedys w Zielonej Górze i najbardziej utkwiła mi Palmiarnia oraz liczne puby. Pamietam również występy kabaretów i koncerty jazzowe... z pewnością życie studenckie tam kwitnie :)

Skoro kwitnie studenckie życie to znaczy, że oferta studiów jest tam ciekawa

Polecam do poczytania http://gorzow.studia.net/akademicki-gorzow-zielona-gora

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Małgośka

Witam serdecznie!

Piszę do wszystkich, którzy zastanawiają się, czy studia w Zielonej Górze to dobra decyzja. Oczywiście, że tak! Jako studentka uniwersytetu zielonogórskiego, mogę z ręką na sercu wszystkim polecić to miasto. I tutejszą uczelnią ;) Studiuję mechanikę i budowę maszyn. Owszem, jest ciężko, zajęcia są długie a wiedzy do przyswojenia dużo, ale jest tez wiele korzyści. Profesorowie są bardzo ludzcy, co mnie chyba zdziwiło najbardziej. Wykłady nie są tragiczne nudne jak by się mogło wydawać, a poza tym, prawdziwe życie zaczyna się dopiero po zajęciach. Jest tu mnóstwo pubów i klubów studenckich, nocami życie wręcz kwitnie (if you know what i mean :> ) Dodatkowo mam to szczęście, że dzieli mnie niewielka odległość i do uniwerku i do mojego ulubionego baru, więc może i Wam się uda. Jednak mimo wszystko, najfajniejszą rzecza jaka dzieję się w Jeleniej Górze ( nie słyszałam żeby w innych miastach Polski miało to miejsce) to święto Bachanalia. Wtedy dopiero miasto jest typowo studenckie! Studenci dostają klucze od miasta i przez 3 dni robią praktycznie co chcą, co oczywiści owocuje ogromną ilością imprez, jakiś zawodów, koncertów gwiazd i ogólnie świetną atmosferą, podobającą się nie tylko studentom.

Jeśli zastanawiasz się nad życiem w Zielonej Górze, zdecyduj się na to, a prawdopodobnie nie pożałujesz :))

To w końcu Zielona czy Jelenia? ;) Różnica spora...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem jakiś czas temu na weselu tam i zostałem na cały tydzień poimprezować i pozwiedzać. Musze powiedzieć, że rzeczywiście fajne miasto. A przez tydzień miasta się dobrze nie pozna. Wrócę napewno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez Kada999
      Witam wszystkich serdecznie :) 
       
      Piszę swój wpis, gdyż od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju pewien problem. Otóż studiuję filologię angielską. W tym roku piszę licencjat i jak (Daj Boże) będzie dobrze to w lipcu się będę bronić. W czym zatem problem? W tym, że już na pierwszym roku moja własna uczelnia zapisała mnie na projekt unijny. Nie tylko mnie, bo nawet 20 innych osób, każdy z nas dosłownie nie miał wyjścia jak zgodzić się. Co prawda zostaliśmy też trochę wtedy przekupieni. Uczelnia mówiła nam, jaki to świetny projekt, nie będzie dużo godzin i będzie bardzo przydatny. Często pojawiałam się na projekcie, rzadko kiedy ominęłam jakieś zajęcia z niego. Często są one po prostu nudne bo nawet szkolenia często choć są pod inną nazwą, to praktycznie jest na nich to samo. I tutaj też pojawiły się zajęcia dodatkowe z Hiszpańskiego z którym też jest ciekawa historia. Na normalnym lektoracie mieliśmy wykłady z Panią, która praktycznie zwykle albo pozwalała używać tłumacza, albo pozwalała ściągać, a nawet daje te same testy co każde zaliczenie. Z projektu znowu Pani była taka, że nawet jak się u niej test uwaliło to dawała zaliczenie. Nauczycielka z projektu jednak nam się zmieniła. Je lekcje są rzeczywiście ciekawe, aczkolwiek słyszymy się zawsze na zajęciach online, gdzie każdy może albo przetłumaczyć sobie sam przed zajęciami, albo mówić nawet do niej w tym samym momencie używając tłumacza. I właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że na koniec będzie z tego wszystkiego co było przez 3 lata, egzamin. Jest mi szkoda bardzo rezygnować z projektu, ale też czasami czuje się na nim nieswojo. Teraz na trzecim roku kiedy musimy pisać pracę licencjacką, to Ci co zostali na projekcie muszą być jeszcze na dodatkowych zajęciach, które niestety są do późna. A wspomniałam o tym, że z 20 osób zostały tylko 3? I po prostu jest mi ciężko, pogubiłam się w tym wszystkim. Od samego początku zależało mi na tych studiach, uczę się zawsze najwięcej jak się da, dawno nie uwaliłam jakiegoś testu. Ale z Hiszpańskiego ja po prostu jestem łamagą. Ten język jest dla mnie strasznie ciężki, jestem zniechęcona do tego projektu i to strasznie. Czuję się ostatnio fatalnie, mając siebie za totalne zero, które nie da rady. I właśnie najbardziej stresuje mnie ten projekt. Próbowałam kontaktować się z dziekanatem, z Panią która odpowiada za to. Ale nikt albo nie odbiera albo nie odpisuje. Moja koleżanka, która rok temu wypisała się z projektu zasugerowała, iż mogą oni mnie celowo zbywać bo po prostu kolejna osoba chce się wypisać. 
       
      I tutaj pojawia się moje pytanie. Czy ktoś z was uczestniczył w projekcie unijnym na studiach? Czy również mieliście jakiś podobny problem z jednym przedmiotem? To co mnie irytuje to też fakt, iż niby ten przedmiot jest tylko na zwykłe zaliczenie i jest niby "nieobowiązkowy" ale nauczyciele dają zwykłą skalę ocen i jeszcze jak nie uzyskasz z tych przedmiotów zaliczenia, to nie podbiją Ci np. legitymacji albo to czego też się boję, nie będę mogła się obronić. Czy wiecie coś na ten temat jak wygląda takie niezdanie testu z przedmiotu projektowego? 
    • Przez Klaudiiaa
      Zastanawiam się nad kierunkiem prawo w biznesie na WSB Wrocław. Jest tu ktoś kto może to studiuje i opowie trochę o tym kierunku i ogólnie o Wsb? Czy jest to uczelnia, na którą warto wydać pieniądze? 
      Czy we Wrocławiu na jakies uczelni jest podobny kierunek? 
    • Przez Yukimi
      Mam szansę dostać się w ogóle na studia dzienne na germanistykę na UMCS-ie, jeśli z polskiego miałam jedynie 30%, a z niemieckiego podstawowego 100% i z rozszerzenia 75%? Czy mając te 30% nie mam już szans?
    • Przez Gepetto
      Witam
      Nie dostałem się na Uniwersytet Rzeszowski na bezpieczeństwo wewnętrzne, jestem teraz na WSPiA na bezpieczeństwie wewnętrznym, chcę się przenieść tam gdzie się nie dostałem.
      Jak to zrobić? Jakieś rady, uwagi do tego czy warto? Coś o czym powinienem wiedzieć?
    • Przez polishwolf97
      W marcu z sukcesem udało mi się przenieść na inną uczelnię. A sytuacja moja nie była komfortowa ponieważ:
      -Nie miałem zaliczonych aż sześć przedmiotów
      -Miałem zaliczony warunkowo pierwszy semestr (tutaj warunek został niezaliczony)
      -Moje oceny ogólnie były to trójki
      -Rodzice opóżnili mi podjęcie właściwej decyzji poprzez pismo z prośbą o interwencję do prorektora i nakaz oczekiwania na decyzję która była odmowna (2 miesiące zajęło to)
      -Stres który ,,wyjadał mnie'' od początku tych studiów które nie były moimi upragnionymi (ja chciałem w rodzinnym mieście)
      Jednak podjąłem się próby przeniesienia na inną uczelnię żeby nie tylko móc dalej kontynuować studia ale również zapomnieć o przykrych sytuacjach (do tego nieprzychylne towarzystwo które jeszcze jak dzieci w podstawówce robiło niesmaczne żarty czy dosłownie biło w plecy)  oraz być w swoim rodzinnym środowisku. A formalności były takie że najpierw po rozmowie z prodziekanem poprzedniej uczelni odnośnie niezaliczenia warunku z analizy jakościowej  otrzymałem najpierw ustną (potem pisemną) zgodę na przeniesienie. Miałem szczęście że to była osoba myśląca o studentach przede wszystkim  oraz bardzo życzliwa. Od początku był mi przychylny i zużył cały pakiet tego co można było zrobić. Jednak rodzice kazali mi czekać na decyzję prorektora do którego podjąłem pismo (nie chciałem tego) więc to spowodowało stres który był winny temu że nie zaliczyłem kilku ważnych przedmiotów. Również chcieli podjąć wobec niego kroki prawne przeciw niemu, ale jednak udało mi się uspokoić. No i co.. po 2 tygodniach zostałem przyjęty o rok niżej niż powinienem. To była najlepsza deycjza gdyż mając mniej przedmiotów mogłem odpocząć. Oczywiście dostałem do zapłacenia za jeden przedmiot, ale to nie ważne.


×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.