Skocz do zawartości
Adam Sienkiewicz

Darmowe studia dzienne ze słaba matura

Rekomendowane odpowiedzi

Jeśli zdałbym maturę na 30% z każdego przedmiotu obowiązkowego i 0% z rozszerzenia to ma szanse gdzieś dostac się państwowo za darmo? Interesują mnie uczelnie takie słabsze w średniej wielkości mieście. Kierunki takie jak: powiązanego z historią, gegorafia, wosem lub politologia i administracja, Podyplomówki z zarządzania przedsiębiorstwem czy kadrami. I jak się liczy punkty przy rekrutacji?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie tak się nie wybiera studiów. Studia wybiera się pod względem zainteresowań. Pomysl o tym co chciałbyś robić w przyszłości. Na studiach matura odbywa się co semestr. Co do kosztów to zależy od kierunku ale przy kierunkach humanistycznych to kwota okolo 2000 zl za semestr.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przedmioty obowiązkowe zdane na 30% świadczą raczej o tym, że nie interesuje Cię nauka. Na studiach z reguły zalicza 60% (czasem >50%), więc sam ten fakt powinien udzielić odpowiedzi na pytanie o sens pójścia na studia.

4 minuty temu, Adam Sienkiewicz napisał:

Bez studiów wyzszych cieżko jest dostac prace nie fizyczną.

Tak się składa, że wielu magistrów pracuje fizycznie. To już nie czasy, kiedy mdlało się z zachwytu na widok byle dyplomu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie po studiach humanistycznych to oprócz dziennikarza, nauczyciela to nie wiem gdzie można pracowac. Gdzie można pracowac po politologi? W sumie zaden kierunek nie jest łatwy, ale wiem,, że ciezko jest bardzo na medycynie, informatyce, fizyce i prawie. Żeby byc programista trzeba umieć np: w pamieci policzyć ile jest np: 42 razy 48. Tak dobry trzeba mieć myslenie matematyczne. Dlatego te zawody są tak dobrze płatne.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Adam Sienkiewicz napisał:

Dlatego te zawody są tak dobrze płatne.

Pewne zawody są dobrze płatne nie dlatego, że ktoś potrafi policzyć w pamięci 42 x 48 (od czego są kalkulatory?), lecz z konieczności posiadania pewnych stosunkowo rzadkich kompetencji, na które jest popyt. I nie ma to ścisłego związku z wykształceniem. Na przykład kierowca miejskiego autobusu bez problemu wystartuje z poziomu średniej krajowej, o czym socjolog, dziennikarz, ale też wielu inżynierów musi zapomnieć. Jeżeli na danym stanowisku wymóg wyższego wykształcenia jest tylko i wyłącznie papierowy, bo taką pracę mogą wykonywać absolwenci niemal każdego kierunku (czyt. w praktyce nawet ludzie ze średnim), to oczywistym jest, że zarobki będą kiepskie. Zwykłe prawo popytu i podaży. Płaci się za kompetencje, a nie dyplomy. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Adam Sienkiewicz jesteś kolejną osobą, która zrobi sobie krzywdę, bo nie rozumie podstawowych mechanizmów rządzących rynkiem. Nie, jeśli skończysz jakiekolwiek studia, to nie uchroni Cię to przed pracą fizyczną. To tak nie działa. Pracy nie dostaje się z powodu posiadania papierka, a pewnych kompetencji. Jak zresztą napisał Gutek. Płaci się też za inteligencję i pomysł na siebie. Oczywiście, że dziennikarza, socjolog czy politolog mogą dobrze zarabiać. Ale dobrze zarabiać będą ludzie inteligentni, którzy mieli na siebie pomysł. Studia to nie zawodówka, poza nielicznymi kierunkami typu medycyna one nie dają zawodu. Student dostaje wiedzę z jakiejś dziedziny i sam musi wymyślić, co z nią zrobić. Mam znajomych po dziennikarstwie, socjologii, politologii, filozofii, sama jestem po filologii. Wszyscy pracują w bardzo różnych miejscach. Niektórzy założyli firmy, niektórzy piszą książki, sporo poszło do dużych korporacji, pracują też w branży reklamowej, marketingu, badaniach rynku. Ale to dlatego że wszyscy ci ludzie mieli na siebie pomysł, robili coś dodatkowego poza studiami. No i są inteligentni, a to naprawdę w życiu pomaga. Adam Sienkiewicz Ty niestety nie jesteś. Wybacz, że mówię to wprost, ale sam przyznałeś, że nie potrafisz opanować materiału, a czytanie Cię nuży. Polecanie takiej osobie dziennikarstwa jest okrucieństwem, bo wiadomo, że taka osoba nie odnajdzie się w zawodzie, nie będzie potrafiła dobrze pisać ani nie będzie miała o czym. Nie przebije się i będzie zawiedziona, że studia nic jej nie dały. Na pewno jest coś, co robisz dobrze i w czym się odnajdziesz. Ale sam wiesz, że nie jest to nauka. Nie musi to też być wcale praca fizyczna. Każdy ma do czegoś talent. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Np. technik rachunkowości albo technik informatyk. Jeśli interesuje Cię świat, może można by pomyśleć o pracy w branży turystycznej albo hotelarskiej, choć do tego pewnie przydałyby się języki obce, a z tym pewnie też słabo. Poszukaj sobie w internecie testów kompetencji zawodowych i porozwiązuj trochę, może to Ci podpowie, w jakim zawodzie byś się widział. Wpisz sobie też w google "barometr zawodów". Wyskoczy Ci strona z danymi z urzędów pracy o zapotrzebowaniu na poszczególne zawody w poszczególnych regionach. Zobacz, kogo szukają w Twoim. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak edytować swój post? Nie dawno wujek mój powiedział,żeby iść na informatyke bo dostaniesz dobrze płatną prace w każdej firmie. Przeciez jestem słaby z matematyki a jego córka zdała rozszerzenie około 100%. Nie lubie takich typów. Po politologi to nic nie bedziesz mieć. Jednak widać, że wy pomagacie lepiej.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.