Skocz do zawartości
Domi

Amerykanistyka

Rekomendowane odpowiedzi

Gość milosz

Kierunek ten jest doskonałym pomysłem dla wszystkich osób, które chcą biegle opanować amerykańską odmianę języka angielskiego i szeroko pojętą historię USA. W trakcie wykładów można zdobyć wiedzę z zakresu literatury, polityki, społeczeństwa i historii Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Studia są wymagające, gdyż należy przyswoić liczne umiejętności lingwistyczne. Nie mniej jednak przyniesie to nam spore profity w przyszłości – biegła znajomość amerykańskiej odmiany języka angielskiego będzie cenioną umiejętnością na współczesnym rynku pracy. Należy pamiętać, iż USA nadal są najpotężniejszym i najbardziej wpływowym państwem na świecie.

Co po studiach? Biegła znajomość języka i uwarunkowań społeczno-politycznych sprawia, iż absolwenci są poszukiwanymi specjalistami zarówno w rodzimych, jak i w międzynarodowych przedsiębiorstwach.

W USA również czeka na Was wiele interesujących miejsc pracy. Kto wie? Może kiedyś będziecie mogli nawet zaśpiewać The Stars and Stripes w czasie „oficjalnej ceremonii”.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz pozostać w Polsce to filologia jest świetnym pomysłem, to staje się tutaj coraz bardziej pożądane. Jednak jak myślisz o wyjeździe gdzieś, radzę popatrzeć najpierw jakie są poszukiwane i oferowane zawody w danym kraju, łatwiej będzie wybrać któryś z kierunków studiów.

 

Taka przestroga dla wszystkich, którzy wybierają filologie ponieważ lubią tamtejszą muzykę, interesują się tym krajem itd. Widzę to często i trochę smutno mi z tego powodu, że tak jest. Jeśli po takich studiach macie zamiar zamieszkać w danym kraju, to kierunek filologiczny jest głupotą. Chyba, że chcecie nauczać polskiego, ale to dodatkowo wchodzi pedagogika itd. Po amerykanistyce jedziecie do USA, tam was pytają -Co potrafisz?, -Znam historię kraju, dobrze posługuję się językiem itd.itd. -Ok, ale mamy tutaj wielu takich ludzi i to im najpierw musimy zapewnić pracę.
W takim wypadku, filologia to jak wybranie bezrobocia z kilkuletnim przygotowywaniem się do niego. Języka zawsze można nauczyć się w szkołach językowych, dodatkowo można doszukać się wielu fajnych wymian, gdzie dokształci się język, pozna obyczaje a nawet przez jakiś czas pochodzi do tamtejszych uczelni. Bez studiowania filologii. Oby wasze wybory były dobrze przemyślane, trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz

Zasadniczo jedynie filologie "egzotyczne" dają pewność zatrudnienia - chińska, japońska, arabska, indyjska, skandynawska, etc. Międzynarodowych korporacji, które szukają specjalistów znających takie języki jest wiele. Dodatkowo wiele firm uważa, iż "Łatwiej zrobić z osoby znającej język chiński - specjalistę ds marketingu, niż marketingowca nauczyć języka chińskiego". Dzięki temu przy dobraniu odpowiednich kursów lub np. studiów podyplomowych i odpowiedniej ścieżki doświadczenia zawodowego, możemy otworzyć sobie naprawdę wiele dróg rozwoju.

 

Wracając jednak do amerykanistyki - zasada jest identyczna. Jeśli filologię traktujemy jako "podstawę" naszej wiedzy, to trzeba przyznać, że to dobry wybór. Podstawa to jednak doświadczenie zawodowe i wybór właściwej ścieżki - tłumacza, lektora lub droga specjalistyczna (np. marketing, PR, handel, etc). W tym przypadku zyskujemy dużą przewagę - doskonale znamy amerykańską odmianę języka angielskiego oraz język biznesowy tego kraju. Znamy uwarunkowania społeczne i biznesowe, które mogą być bardzo cenione przez firmy, które działają na tym rynku lub planują na niego wejść. Wszystko jednak jest uzależnione od naszej determinacji, zdobytego doświadczenia zawodowego i... szerokich kwalifikacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na wielu filologiach, zapewne i na tej w kolejnych latach można wybierać specjalizacje. Jest to powszechnie wiadome, jednak jak widać często się o tym zapomnina. Można wybrać język w biznesie, specjalizaję nauczycielską, język w kulturze i sztuce itd. myślę, że prawdziwi pasjonaci (taak... filologia znów dla pasjonatów) odnajdą się na amerykanistyce i wybiorą specjalizację, która odpowiada ich zainteresowaniom. Wybierając np. język w literaturze, czy współczesnych mediach można nawet wyjeżdżając- pracować w USA jako dziennikarz, gdyż studia te dają taką możliwość. To jedynie przykład, a specjalizacji jest mnóstwo w zalezności od uczelni. Język w biznesie pozwala na pracę w korporacjach i biurach, może początkowo na niższych stanowiskach, ale awans jest niewykluczony, szczególnie jeśli jesteśmy pasjonatami i angażujemy się w pracę. Wybierając się na filologię polecam sprawdzać uprzednio dostępne na uczelniach specjalizacje!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na wielu filologiach, zapewne i na tej w kolejnych latach można wybierać specjalizacje. Jest to powszechnie wiadome, jednak jak widać często się o tym zapomnina. Można wybrać język w biznesie, specjalizaję nauczycielską, język w kulturze i sztuce itd. myślę, że prawdziwi pasjonaci (taak... filologia znów dla pasjonatów) odnajdą się na amerykanistyce i wybiorą specjalizację, która odpowiada ich zainteresowaniom. Wybierając np. język w literaturze, czy współczesnych mediach można nawet wyjeżdżając- pracować w USA jako dziennikarz, gdyż studia te dają taką możliwość. To jedynie przykład, a specjalizacji jest mnóstwo w zalezności od uczelni. Język w biznesie pozwala na pracę w korporacjach i biurach, może początkowo na niższych stanowiskach, ale awans jest niewykluczony, szczególnie jeśli jesteśmy pasjonatami i angażujemy się w pracę. Wybierając się na filologię polecam sprawdzać uprzednio dostępne na uczelniach specjalizacje!

Problem w tym, że język angielski można opanować biegle nie idąc na studia filologiczne. Amerykańska odmiana też nie jest szczególnie trudna do przyswojenia:) 

Po drugie - specjalizacje akurat w przypadku tego kierunku na niewiele się zdają. Jakie szanse ma np. absolwent amerykanistyki (ze specjalizacją język w biznesie) w branży marketingu i PR? W momencie gdy na to stanowisko swoje aplikacje nadeślą osoby z wykształceniem kierunkowym, które mogą poszczycić się takim samym poziomem znajomości języka? 

 

Przykład dziennikarza - żeby zostać dziennikarzem nie trzeba nawet kończyć studiów. To ciężka droga, które wymaga ogromnego doświadczenia praktycznego, którego nie zdobędziemy na uczelni. 

 

Reasumując - studia dla pasjonatów, którzy jeszcze przed rozpoczęciem studiów wiedzą co będą po nich robić. Dla reszty - raczej strata czasu w kontekście współczesnego rynku pracy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że pod każdą filologią można napisać ostatnie zdanie, którego użyłeś! Rzeczywiście tak jest. Jednak wychodzę też z założenia, że dla osoby wiedzącej co chce robić i taka droga może być słuszną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem w tym, że osób, które wiedzą co chcą w życiu robić wśród maturzystów nie ma zbyt wiele. Większość kieruje się modą, znajomymi i rankingami, które tworzone są w celach promocyjnych:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, w pełni się z Tobą zgadzam. Wśród moich rówieśników mało jest osób mających plan na przyszłość. Studia są najczęściej przypadkiem. Sprawdzają, co najlepiej wyszło im na maturach- o, angielski patrzą! no to może filologia ang.?

To dość popularne myślenie, gdyż zdawalność tego przedmiotu zazwyczaj jest najwyższa. Warto jednak pomyśleć, że nie tylko my mieliśmy 100%.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Warto również pomyśleć, że od wielu lat filologia angielska jest najbardziej obleganym kierunkiem studiów filologicznych. Co więcej - kierunek ten prowadzony jest na dziesiątkach uczelni w całym kraju, które co roku "produkują" kolejne tysiące absolwentów, którzy chcą być lektorami i tłumaczami. Ilu z nich zrealizuje swoje plany? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapewne niewielu. Może są jednak na forum użytkownicy, którzy są po filologii i dadzą nam znać jak tam u nich z pracą? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na UJ amerykanistyka to udane połączenie kulturoznawstwa (do mojego rocznika nawet kierunek nazywał się kulturoznawstwo, specjalność amerykanistyka) i studiów międzynarodowych. Język nie jest przedmiotem, a narzędziem badań. Studia uczą wykorzystywania zdobytej wiedzy na formułowania opinii, prowadzenia badań oraz analizy problemów związanych z obecnością i wpływem USA na politykę i kulturę innych krajów. Jak każde studia humanistyczne wymagają dużo pracy własnej studenta, co nie każdemu odpowiada. Stety lub niestety. Jeśli pragnie się zdobyć konkretną wiedzę tutaj, aby wykorzystać ją w innej dziedzinie życia (dyplomacja, reklama, PR, praca w kulturze i z kulturą) należy samemu profilować swoje studia - przez wybór przedmiotów fakultatywnych oraz staży i praktyk.

 

Osobiście bardzo cenię sobie studia w Instytucie Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Prężnie działające Koło Naukowe organizuje spotkania ze specjalistami w nieformalnych okolicznościach, co sprzyja rozmowom i pytaniom. Wykładowcy to prawdziwi specjaliści, większość z nich to stypendyści prestiżowych organizacji, na Polsko-Amerykańskiej Komisji Flubrighta kończąc. Powiecie, że naciągam, ale nie! Niektórzy są przerażający i niefajni, ale ogromna większość jest bardzo pomocna. Pewnego razu przygotowywałam esej na zajęcia z historii USA. Wiedziałam,  ze jeden z wykładowców zajmuje się dziedziną, która ściśle wiązała się z opisywanym przeze mnie problemem. Poszłam na dyżur z prośbą o podpowiedź gdzie szukać tekstów, źródeł. Spędziłam w  gabinecie pana doktora kawał czasu, wyszłam z dwoma kartkami tytułów, nazwisk i adresów stron. 

Mogłabym takie przykłady mnożyć i mnożyć. Amerykanistyka na UJ to świetny kierunek, dobrze zarządzany i prowadzony przez specjalistów. Polecam serdecznie!

 

I gratuluję tym, którzy już się zdecydowali i dostali :) Do zobaczenia w Pałacu Spiskim!

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Większość osóbek pozytywnie pisze o studiach na UJ, muszą być naprawdę niezwykłe. To, że piszesz o swoim kierunku z taką pasją jest fascynujące. Bardzo interesujący wpis! Myślę, że wiele wniósł do tej rozmowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I nie wiem czy mówisz serio czy nabijasz się z UJ (jak większość ;))

Ale prawda jest taka, że moje studia są według mnie bardzo pasjonujące! UJ sam w sobie też nie jest zły. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz

Pięnie opisany kierunek. Pozostaje jednak pytanie: jakie perspektywy zawodowe po zakończeniu studiów czekają na absolwentów? Studia nie zapewniają przecież żadnych, unikatowych umiejętności. Sama znajomość języka angielskiego i jego amerykańskiej odmiany nie jest niczym niezwykłym - arkana języka obcego można przyswoić w szkołach językowych. Wiedza z zakresu historii USA, kultury i literatury tego państwa nie jest umiejętnością, którą mogliby cenić pracodawcy.

 

Reasumując: kim można zostać po studiach?

- Dziennikarz, który specjalizuje się w tematyce "amerykańskiej" - musi posiadać rozległą wiedzę polityczną, społeczną, obycie i ogromne doświadczenie zawodowe - czyli odpada.

- wykładowca akademicki - marna pensja i ograniczona liczba "wakatów". Ilu absolwentów kierunku rozpocznie karierę akademicką? 10%? Optymistyczny wariant.

- specjalista ds. USA - fikcyjne stanowisko pracy:)

 

A teraz już na poważnie: jak realnie ocenić swoje szanse na rynku pracy po zakończeniu studiów, które nie dają faktycznie żadnych, unikalnych umiejętności?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I nie wiem czy mówisz serio czy nabijasz się z UJ (jak większość ;))

Ale prawda jest taka, że moje studia są według mnie bardzo pasjonujące! UJ sam w sobie też nie jest zły. 

W żadnym wypadku nie miałam zamiaru naśmiewać się z UJ! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

<<Reasumując: kim można zostać po studiach?

 

- Dziennikarz, który specjalizuje się w tematyce "amerykańskiej" - musi posiadać rozległą wiedzę polityczną, społeczną, obycie i ogromne doświadczenie zawodowe - czyli odpada.

- wykładowca akademicki - marna pensja i ograniczona liczba "wakatów". Ilu absolwentów kierunku rozpocznie karierę akademicką? 10%? Optymistyczny wariant.

- specjalista ds. USA - fikcyjne stanowisko pracy:)

 

A teraz już na poważnie: jak realnie ocenić swoje szanse na rynku pracy po zakończeniu studiów, które nie dają faktycznie żadnych, unikalnych umiejętności?>>

 

Tak jak napisałam - studia humanistyczne wymagają ogromu pracy własnej. Profil kulturoznawczy daje dobre podstawy do rozwijania się w kierunku PR, reklama, kreowanie wizerunku. Piszesz, że dziennikarstwo odpada. Nie zgodzę się z tym. Jeden z "naszych" absolwentów prowadzi własną rubrykę (?) na portalu onet.pl, gdzie przedstawia najaktualniejsze wydarzenia w stosunkach międzynarodowych, ze szczególnym uwzględnieniem USA. Podczas studiów tworzymy tony esejów, które ćwiczą nasz warsztat w języku polskim. Nasi wykładowcy powtarzają, że nie sztuką jest napisać esej po angielsku, gdy ma się większość (o ile nie wszystkie...) źródeł po angielsku. Sztuką jest umieć przekuć to w piękny pod względem językowym i wartościowy merytorycznie tekst po polsku. 

Specjalista ds. USA być może jako stanowisko nie istnieje, jednak są firmy, które pragną współpracować z USA i amerykańskimi firmami. Absolwent amerykanistyki, który dobrze pokieruje swoją karierą, może być bardzo wartościowy dla szefów :)

Kariera akademicka pozostaje tylko tym najbardziej zakochanym w naukach humanistycznych i USA. Ich praca bardzo się przydaje (analiza ruchów migracyjnych, badanie amerykańskiego sposobu prowadzenia wojny, monitorowanie międzynarodowe sceny politycznej itd. dostarczają niezbędnej wiedzy dla możnych tego świata). 

Osobiście najbardziej pociąga mnie PR. Aczkolwiek nie wykluczam pozostania na uczelni. Obie ścieżki wiążą się z ogromem pracy i samodyscypliny. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz
Kariera akademicka pozostaje tylko tym najbardziej zakochanym w naukach humanistycznych i USA. Ich praca bardzo się przydaje (analiza ruchów migracyjnych, badanie amerykańskiego sposobu prowadzenia wojny, monitorowanie międzynarodowe sceny politycznej itd. dostarczają niezbędnej wiedzy dla możnych tego świata). 

Osobiście najbardziej pociąga mnie PR. Aczkolwiek nie wykluczam pozostania na uczelni. Obie ścieżki wiążą się z ogromem pracy i samodyscypliny. 

Zasadniczo pokrywa się to z zagadnieniami z zakresu socjologii, stosunków międzynarodowych i politologii. Tematyka wojskowa USA w mediach opiera się głównie na analizach ekspertów w tej dziedzinie - byłych i obecnych wojskowych oraz osób powiązanych ze służbami państwowymi. Dziennikarze oczywiście również posiadają odpowiednią wiedzę, ale raczej nie mogą konkurować z wojskowymi, którzy mieli często bezpośrednią styczność z amerykańskim wojskiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zasadniczo pokrywa się to z zagadnieniami z zakresu socjologii, stosunków międzynarodowych i politologii. Tematyka wojskowa USA w mediach opiera się głównie na analizach ekspertów w tej dziedzinie - byłych i obecnych wojskowych oraz osób powiązanych ze służbami państwowymi. Dziennikarze oczywiście również posiadają odpowiednią wiedzę, ale raczej nie mogą konkurować z wojskowymi, którzy mieli często bezpośrednią styczność z amerykańskim wojskiem.

 

Bez wiedzy socjologicznej, politologicznej itp nie da się trzeźwo określić sposobu prowadzenia wojny (nie mylić z organizacją struktur wojskowych).

USA to bardzo specyficzny kraj, trzeba naprawdę "wgryźć się" w jego strukturę, żeby go rozszyfrować i nie rzucać frazesami. Po dwóch latach studiowania amerykanistyki widzę jak płytkie, niedokładne i populistyczne były moje osądy. W Ameryce nic nie jest prostolinijne, idące jednym torem.

 

I dziennikarze zwykle nie posiadają odpowiedniej wiedzy, z całym szacunkiem dla owych! Wicedyrektor mojego instytutu przyznał, że po wyborach prezydenckich w USA w 2008, otrzymał telefon z jednej z wiodących stacji radiowych z prośbą o odpowiedź na pytanie "Jak wygrana Baracka Obamy wpłynie na życie mieszkańców Krakowa". Aż chce się powiedzieć: "seriously?!"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz

Bez wiedzy socjologicznej, politologicznej itp nie da się trzeźwo określić sposobu prowadzenia wojny (nie mylić z organizacją struktur wojskowych).

USA to bardzo specyficzny kraj, trzeba naprawdę "wgryźć się" w jego strukturę, żeby go rozszyfrować i nie rzucać frazesami. Po dwóch latach studiowania amerykanistyki widzę jak płytkie, niedokładne i populistyczne były moje osądy. W Ameryce nic nie jest prostolinijne, idące jednym torem.

 

I dziennikarze zwykle nie posiadają odpowiedniej wiedzy, z całym szacunkiem dla owych! Wicedyrektor mojego instytutu przyznał, że po wyborach prezydenckich w USA w 2008, otrzymał telefon z jednej z wiodących stacji radiowych z prośbą o odpowiedź na pytanie "Jak wygrana Baracka Obamy wpłynie na życie mieszkańców Krakowa". Aż chce się powiedzieć: "seriously?!"

Akurat z samych książek nie da się poznać mentalności narodu, jego specyficznych uwarunkowań politycznych i społecznych. To mniej/więcej jak z nauką języka. Można bardzo dobrze opanować np. j.angielski w Polsce, ale żeby mówić jak prawdziwy Anglik... konieczna jest długa wizyta na wyspach brytyjskich i poznaie j.angielskiego od przysłowiowych "podstaw".

 

Z USA jest dokładnie tak samo - wystarczy kilka miesięcy spędzonych w tym kraju, żeby zdobyć wiedzę, którą wykłada się całymi latami na polskich uczelniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na filologiach organizowane są wymiany międzynarodowe, aktywnie działa program erasmus oferujący naukę w innych krajach, uczelnie mają podpisane także umowy z uczelniami zagranicznymi, dzięki czemu można studiować jeden semestr w polsce, a kolejny już np. w kraju, którego język i kulturę poznajemy.

Wszystko to właśnie po to, by nie uczyć się ,,suchych faktów" z książek :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz

Pytanie: ilu studentów amerykanistyki będzie mieć możliwość skorzystania z programu wymiany studenckiej? Przy założeniu, że uczelnia ma podpisane stosowne umowy partnerskie z USA. Założenie, iż będzie to około 10% studentów danego roku jest bardzo optymistyczne. Te 10% zdobędzie praktyczną wiedzę, ale co z resztą? Będą siedzieć nad książkami i słuchać wywodów profesora, który będzie im opowiadać o życiu w państwie, którego większość z nich nie zobaczy nawet? Absurd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak już gdzieś na forum ustaliliśmy studia filologiczne są dla pasjonatów. Nie wyobrażam sobie więc, aby pozostałe 90% osób nie zobaczyło USA. Myślę, że wybierając takie studia robią to z pasji, zaangażowania itd. a nie jest to jedynie przypadkowy wybór. Jeżeli jednak jest, to nawet te książki nic nie dadzą. A nawet jeśli byłaby możliwość zobaczenia USA, to pewnie mało kto by się na to zdecydował, no chyba, że to stanowiłoby kolejny pretekst do zabawy i ,,nicnierobienia".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy pierwszy raz usłyszałam hasło „amerykanistyka” moje plany na przyszłość były zupełnie inne niz wtedy kiedy wybierałam ten kierunek.  AWF był jedyną opcją od podstawówki. Jednak jak to w życiu bywa, los płata figle i z powodu kontuzji, studia na AWFie stały sie nieosiągalne. Miałam rok na przemyślenie co jeszcze mnie w życiu interesuje na tyle, aby to studiować oraz zdecydować jakie przedmioty mam zdawać na maturze.  Miałam od dawna postanowienie, że chce iść na studia, które mnie będą interesowały i dla których bedzie mi sie chciało rano wstawać. Nie wchodziły w grę studia dla dobrych zarobków. Powiedziałam sobie „to moje życie” i muszę wziąć je w swoje ręce. Tak więc w klasie o profilu matematyczno-fizycznym, zdawałam historię i wos rozszerzony oraz jezyk angielski, ktory lubilam od szkoly podstawowej i tak dostałam sie na wszystkie kierunki, które chciałam, w tym na Amerykanistykę w Gdańsku oddalonego 400 km od mojego miejsca zamieszkania. Zaryzykowałam. 

Zawsze gdy ktos pyta mnie dlaczego Gdańsk, skoro jest tak daleko od domu odpowiedam – kierunek. Kolejne, zawsze wystepujace pytanie – Nie było gdzieś blizej tego kierunku? I tutaj nastepuje anegdota, że dzienna amerykanistyka jest w Krakowie, Wa-wie oraz Gdańsku. W stolicy sie nie utrzymam, a wole morze niż góry, więc tak wyszło.  

Ludzie często pytają czego uczymy sie na tym kierunku i często sami od razu sobie odpowiadają, że pewnie o hamburgerach i Hollywood. Nie zrażam się tym, chociaż smuci mnie fakt, że ludzie potrafią  myśleć tak stereotypowo. Jednen z powodów, który przyczynił się do wybrania studiów na tym kierunku była chęć poznania  Stanów od innej strony, poznać ich zwyczaje, mentalność, osiągnięcia i w szczególności kulture wysoką,  aby móc udowonić ludziom, że nie można oceniać ksiązki po okładce, mianowicie, aby uważać że Stany to otyli ludzie i filmy z Hollywood. Jestem na III roku i  dowiedziałam się wiele cennych  informacji o USA, ktore burza mit o glupim amerykanskim spoleczenswie. Jest też mi łatwiej zrozumieć dzisiejszą politykę USA i nie krytykuje jej jak inni, którzy twierdza, że USA chce tylko i wyłacznie atakować kraje, które mają zasoby naturalne. Studia same w sobie są ciekawe, wiele zagadnień było przedstawionych w nietradycyjny sposob (na fonetyce spiewalismy Billego Joela – We didn’t start the fire, dzieki które również moglismy poglebic swoja wiedze o historii USA). Mogę się pochwalić iż przeczytałam Moby Dicka czy Alexis de Tocqueville-Democracy in America.

Wybrałam ten kierunek, gdyż widze niezliczone możliwości rozwoju po nim. Nie zamyka on jakichkolwiek drzwi, wręcz odwrotnie. Można po nim znaleźć pracę zarówno w sferze języka jak i kultury.  Wiąże z moimi studiami kilka opcji na przyszłość, które różnią sie od siebie zupełnie.  Po pierwsze kierunek doskonale przygotowuje do pracy w ambasadzie,  o co prawdopodobnie będę sie ubiegać w dalekiej przyszłości.  Daje dodatkowe punkty przy aplikowaniu o pracę jako rzecznik czy przedstawiciel firmy, która zawiera kontakty z firmami amerykańskimi.  Znajomość kultury  narodu,  z którego wywodzi sie właściciel bądź przedstawiciel firmy jest bardzo ważna, aby przekonać do siebie zagranicznego partnera oraz co ważniejsze, żeby nie popełnić faux pas. Dzięki tym studiom i nauce jezyka angielskiego mogę wspinać sie po szczeblach rangi sędziowskiej w lekkiej atletyce – mojej pasji.  W przyszlosci mam zamiar zostac miedzynarodowym sedzia, co niestety w naszym kraju jest niezwykle trudne. Z byciem sędzią wiaza sie podroze po calym swiecie, ktore rowniez mnie interesuja. Stany Zjednoczone zawsze wygrywaja klasyfikacje medalowa na duzych imprezach lekkoatletycznych jak Olimpiada czy Mistrzostwa Świata. Jest tam duze zaiteresowanie tym sportem, wiec z pewnoscią wierzę, że znalazłabym pracę w tym zawodzie, łączcąc zarobki i pasję. Taki mój mały amerian dream J Oczywiscie jestem świadoma, że American Dream tak na prawdę nie istnieje. Każdy jeżeli ma troche samozaparcia, jest w stanie spełnic swoje marzenia. W Stanach wydaję się to po prostu troszeczkę łatwiejsze do osiągniecia. Jak będzie? Mam nadzieje, że niedługo sie przekonam.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na UJ amerykanistyka to udane połączenie kulturoznawstwa (do mojego rocznika nawet kierunek nazywał się kulturoznawstwo, specjalność amerykanistyka) i studiów międzynarodowych. Język nie jest przedmiotem, a narzędziem badań. Studia uczą wykorzystywania zdobytej wiedzy na formułowania opinii, prowadzenia badań oraz analizy problemów związanych z obecnością i wpływem USA na politykę i kulturę innych krajów. Jak każde studia humanistyczne wymagają dużo pracy własnej studenta, co nie każdemu odpowiada. Stety lub niestety. Jeśli pragnie się zdobyć konkretną wiedzę tutaj, aby wykorzystać ją w innej dziedzinie życia (dyplomacja, reklama, PR, praca w kulturze i z kulturą) należy samemu profilować swoje studia - przez wybór przedmiotów fakultatywnych oraz staży i praktyk.

 

Osobiście bardzo cenię sobie studia w Instytucie Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Prężnie działające Koło Naukowe organizuje spotkania ze specjalistami w nieformalnych okolicznościach, co sprzyja rozmowom i pytaniom. Wykładowcy to prawdziwi specjaliści, większość z nich to stypendyści prestiżowych organizacji, na Polsko-Amerykańskiej Komisji Flubrighta kończąc. Powiecie, że naciągam, ale nie! Niektórzy są przerażający i niefajni, ale ogromna większość jest bardzo pomocna. Pewnego razu przygotowywałam esej na zajęcia z historii USA. Wiedziałam,  ze jeden z wykładowców zajmuje się dziedziną, która ściśle wiązała się z opisywanym przeze mnie problemem. Poszłam na dyżur z prośbą o podpowiedź gdzie szukać tekstów, źródeł. Spędziłam w  gabinecie pana doktora kawał czasu, wyszłam z dwoma kartkami tytułów, nazwisk i adresów stron. 

Mogłabym takie przykłady mnożyć i mnożyć. Amerykanistyka na UJ to świetny kierunek, dobrze zarządzany i prowadzony przez specjalistów. Polecam serdecznie!

 

I gratuluję tym, którzy już się zdecydowali i dostali :) Do zobaczenia w Pałacu Spiskim!

 

 

Jak najbardziej sie zgadzam. Studia są narzędziem, które trzeba wykorzystać do modelowania swojej przyszłości. Mało osób wie, co chce w przyszłości robić i wybranie złej specjalizacji rodzi problem i mozliwosc roku bądź dwóch "w plecy". Na amerykanistyce w Gdańsku nie ma konkretnej specjalizacji, ale mozna dobrac tak przedmioty, aby rozwijac swoje zainteresowania, nie zależnie czy są one zwiazane z literaturą amerykańską, kulturą czy stricte z językiem.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Trollujesz, czy naprawdę nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem wklejonej wyżej tabelki?    W sumie to taki pierwszy test, czy nadajesz się na studia: czy jesteś w stanie zrozumieć zasady rekrutacji.    Czaisz, że tam jest napisane "jeden przedmiot do wyboru z", a drugi język jest tylko jedną z opcji. 
    • Cześć Prawdopodobnie dostane się na SGH, na studia niestacjonarne wieczorowe i chciałem się troche dowiedzieć o organizacji tam, m.in jak wygląda integracja studentów ze studiów dziennych z tymi z zaocznych, czy cieżko jest przetrwać na SGHu i czy ciężko jest połączyć prace z nauką, jak wygląda wybór specjalizacji pod koniec 1 roku (wg. jakich kryteriów przyjmują studentów na daną specjalizację?) i czy ogólnie polecacie SGH w tym trybie.  Mam jeszcze do wyboru UKSW i SGGW dzienne lub UW zaoczne także prosiłbym o opinie:) (finanse i rachunkowość lub ekonomia)    
    • Proszę poczytac https://studia.pl/wyszukiwarka/?search_keywords=Historia&region=krakow&sort=random   Myślę że UP Kraków. 
    • Jemu brakuje drugiego języka. Napisał polski, matematykę, język rozszerzony i wos. Musiałby napisać drugi język na podstawie lub rozszerzeniu, a tak robi bardzo niewiele osób. Ja osobiście pisałem dwa rozszerzone, żeby zwiększyć szanse, bo też wybieram się na prawo na UW.
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.