Skocz do zawartości
lajla_pw

Studium a studia?

Rekomendowane odpowiedzi

Jasne, tylko problem jest taki, że poziom tych studium policealnych jest różny, a może brutalnie mówiąc beznadziejny. Tam trzeba wykazać się tylko chęcia a nie wiedzą, czy umiejętnościami. Skończyłem studium i wiem jak było a uczelnia organizująca była znana. Wiele osób tam chodziło od tak, bo coś chcieli ze sobą zrobić, a uczyć się nie chciało.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No tak, ale po liceum nie ma się nic.. No może oprócz matury:) a takich ludzi jest na pęczki. Oczywiście do kwiaciarni czy na kasę pewnie chętnie przyjmują po liceum. Studium daje przynajmniej ukierunkowanie na konkretny zawód np. kosmetyczka. Nie spodziewam się że w studium dużo trzeba się uczyć. Zresztą tak jak pisze Łukasz trzeba raczej w nim być i to wystarczy. Studia zawodu nie dają, ale otwierają spektrum możliwości i to jest w nich piękne!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem studium też coś nam daje,i nie powinno się ich tak krytykować. Dają nawet więcej niż studia z tego względu że mamy zawód. I to jest też ciekawe jak i pozytywne bo żeby pójść na studium nie musimy mieć matury. Więc każdy może zawsze osiągnąć swój wymarzony zawód mimo tego że powinie mu się noga. Fakt że studia dają mgr itp ale co potem?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czyli twierdzisz że lepsze jest studium od studiów?Właśnie się mylisz,okej,studium daje możliwości osobom które nie zdały matury no i dają zawód,ale nic więcej. Ale z tego co tak słucham to właśnie bardziej pracodowacy stawiają na studia z takich kierunków niż na studium. Dlatego moim zdaniem nie warto się nawet za nie zabierać. Masz więcej opcji po studiach też niż po studium.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Odświeżam topic, bo sezon rekrutacyjny znów trwa J Też się zastanawiam nad dwiema opcjami na raz. Bogate CV to potęga J już się przekonałam szukają c pracy na wakacje! Chyba est szkoła zaoczna, zastanawiałam się czy składać papierki do sopockich szkół medycznych, „technik sterylizacji medycznych” brzmi dumnie :D, a co Wy rozważacie na nowy rok akademicko-szkolny? Moja znajoma stwierdziła, że idzie na technika florystkę, całkiem ciekawie, bo w sumie jak będzie przedsiębiorcza to ogarnie własny biznes, a jak nie to zawsze miło pracować wśród kwiatków w kwieciarni J

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chyba coś humanistycznego, myślałam o anglistyce albo romanistyce :)

Nie ma takich kierunków w szkołach policealnych. Przeważnie są otwierane kierunki typu: technik BHP studia podyplomowe, administracja, fryzjerstwo, dekorator wnętrz, informatyk/programista, fotograf, asystentka dentystyczna, opiekun osób starszych...

Uważam, że studium/szkoła policealna może być uzupełnieniem studiów (np jeśli ktoś studiuje informatykę a w studium uczy się grafiki komputerowej lub reklamy), może też być szansą na zdobycie zawodu przez osoby, które nie maja matury lub nie chcą studiować. W szkołach policealnych zdarzają się kierunki, które ciężko znaleźć na studiach np organizacja Podyplomówki z reklamy (zanim wybrałam studia 'przetrzepałam' oferty wielu uczelni publicznych w całej Polsce i chyba tylko w dwóch znalazłam kierunki w stylu Podyplomówki z marketingu z relkamą lub dziennikarstwo z reklamą). Ostatnio szkoły policealne stały sie popularne wśród osób, które nie mogą znaleźć pracy po swoich studiach.

Ale..

Pozoim w takich szkołach nie jest powalający. Wydaje mi się też, że w takich szkołach spotkamy więcej przypadkowych osób niż na studiach (studia raczej traktuje się poważniej a do szkoły policealnej często idzie się dla legitymacji lub zaświadczeń do ZUSu {na studiach też występuje takie zachowanie, ale nie aż tak powszechnie}), jest mniejszy wybór kierunków niż na studiach. Łączenie studiów i studium nie jest łatwe.

Sama próbowałam i musiałam zrezygnować, mimo tego, że do końca policealnej zostało mi tylko pół roku. Niestety nie należę do osób, które potrafią ciągnać kilka srok za ogon z dobrymi efektami. A o 'wielkich artystach', którzy są zbyt zdolni, żeby iść na studia i zbyt zajeci, żeby napisać 3 wypracowania w pół roku, mogłabym napisać książkę...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że warto pomyśleć też o studiach zaocznych, bo jednak dają one możliwość na dodatkową pracę i dzięki temu na zdobywanie doświadczenia. Jeżeli ktoś studiuje finanse i rachunkowość, to może spokojnie znaleźć pracę w jakieś firmie księgowej. Z okolic Krakowa słyszałam, że fajna praca jest u tej księgowej w Chrzanowie. Kobieta ma spore doświadczenie, więc będzie można samemu sprawdzić swoje umiejętności oraz wykorzystywać nabytą wiedzę w praktyce. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak by na to nie patrzeć to po szkołach policealnych nadal ma się wykształcenie średnie. Dla kogoś kto nie dostał się na studia a jest po LO to może warto faktycznie pójść do szkoły policealnej, żeby jednak uzyskać jakiś zawód, a tak czy inaczej kontynuować później naukę w szkole wyższej. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Również uważam, że po liceum i zdanej maturze najlepszym wyborem będzie kontynuacja nauki na studiach :). Natomiast jeśli naprawdę chce się pójść do pracy to przecież są studia zaoczne :). Osobiście również miałam różne sytuacje (przeprowadzka do Wro, zmiany, zmiany itd.), ale postanowiłam, że rozpocznę studia prawnicze. Bardzo mi na nich zależało więc wzięłam się za siebie i udało mi się dostać do WSP Chodkowskiej we Wrocławiu. Pierwszy rok już prawie za mną i niesamowicie się ciesze z tego, żę nie zrezygnowałam z siebie :). Naprawdę warto walczyć, nie ma co iść na łatwiznę :).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.