Skocz do zawartości
swordfish

Kierunek informatyczny po licencjacie z finansów

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć. 3 lata temu obroniłem licencjat z Finansów i Rachunkowości. Przyszłość wiążę jednak z programowaniem - obecnie uczę się go samodzielnie. Wiem, że w tej branży papierek nie jest aż tak istotny, ale mimo to na pewno warto go mieć. I tutaj trzy pytania.

1. Czy licencjat z FiRu ma jakiekolwiek znaczenie na ścieżce kariery programisty, czy dla pracodawców (którzy jednak patrzą na wykształcenie) liczą się jedynie studia informatyczne?

2. Czy robienie magisterki z kierunku ekonomicznego (np. inwestycje) ma jakikolwiek sens jeśli chcę pracować jako programista? Chodzi o potencjalnie większe szanse na rekrutacji.

3. Jakie kierunki, z których mogę robić magisterkę, mając ukończony licencjat z FiRu, będą najbardziej zbliżone do studia.net/informatyka? Bo rozumiem, że magisterki z samej infy po FiRze raczej robić nie mogę?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

19 godzin temu, Łukasz napisał:

3. Właściwie żaden. Polecam zrobić studia podyplomowe z programowania. Dostaniesz dyplom ukończenia studiów podyplomowych a to już coś. 

Zamiast 2 letnich studiów mgr polecam 3 letnie lic z informatyki. Rok różnicy. 

Zacząłem studia zaoczne z infy 1,5 roku temu, jednak po pierwszym semestrze zrezygnowałem. Sporo nudnych wykładów, teorii, zagadnień, które raczej nie są niezbędne, a na które trzeba poświęcić czas. Do tego tempo - nie wiem czy to tylko w mojej grupie, ale większość osób, z którymi studiowałem ogarniała już na początku programowanie. Ja uczyłem się praktycznie od 0 i zwyczajnie nie nadążałem. Do tego w międzyczasie pracowałem i ciężko było mi pogodzić pracę + studia + samodzielną naukę, więc tej ostatniej właściwie nie było. Zrezygnowałem ze studiów i zacząłem uczyć się na własną rękę i nauka jest zdecydowanie przyjemniejsza i bardziej efektywna.

Jeśli miałbym kiedykolwiek wrócić na studia informatyczne, a raczej zacząć je od nowa, to tylko dla papierka - którego zdobycie będzie kosztowało dużo czasu i pieniędzy. No i właśnie o ten papierek się rozchodzi, bo zastanawiam się jak to będzie w przyszłości. Jak bardzo będzie on istotny. Z jednej strony mówi się, że liczą się umiejętności, a nie papier, z drugiej czytam, że w większych korporacjach mogą patrzeć na wykształcenie. Pytanie czy studia podyplomowe wtedy pomogą, czy jednak musi to być licencjat/inż z infy. A co z  bootcampami? Mówi się też, że najtrudniej jest dostać pierwszą pracę jako junior, potem już z górki. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@swordfish, jeśli jesteś w stanie w wiarygodny sposób zmaterializować swoje umiejętności, to papierek rzeczywiście nie ma większego znaczenia. Jednak powszechny wymóg papierka wziął się stąd, że proces rekrutacji ma być możliwie najszybszy i najtańszy. Jeśli więc kandydat legitymuje się dyplomem przyzwoitej uczelni, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że nauczył się czegoś na tych studiach i potrafi więcej od randoma po bootcampie albo szkółce płacenia czesnego.

 

Btw - skąd w ogóle pociąg do programowania? Po finansach jest mnóstwo nieźle płatnej pracy w dużych miastach.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.