Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, od kilku dni zastanawiam się nad tym, czy gdybym chciała zmienić uczelnię po pierwszym roku z przykładowo Filologii polskiej: dziennikarstwo i nowe media na inną uczelnię, która mieści się w innym mieście, tyle że w niej dopiero na drugim roku się wybiera specjalizacje w przeciwieństwie do mojej aktualnej. I czy gdybym poszła do tej drugiej, to mogłabym uczyć się dalej (chodzi mi, czy od drugiego roku) czy musiałabym jeszcze raz przechodzić przez pierwszy rok? Bo chciałabym zmienić automatycznie specjalizację.

 

Dziękuję z góry i pozdrawiam serdecznie :) Mam nadzieję, że napisałam w miarę zrozumiale.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesli sie Dziekan zgodzi na nowej uczelni to wyznaczy Ci roznice programowe ktore bedziesz musiala zaliczyc i wowczas tak, jest to mozliwe

  • Thanks 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez luzikk
      Witam,
      Czy możliwe jest aby podczas urlopu dziekańskiego, rozpocząć ten rok na innej uczelni, a w razie niepowodzenia(uczelnia ta ma wyższy poziom) po roku znowu rozpocząć naukę na starej uczelni?
    • Przez Kada999
      Witam wszystkich serdecznie :) 
       
      Piszę swój wpis, gdyż od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju pewien problem. Otóż studiuję filologię angielską. W tym roku piszę licencjat i jak (Daj Boże) będzie dobrze to w lipcu się będę bronić. W czym zatem problem? W tym, że już na pierwszym roku moja własna uczelnia zapisała mnie na projekt unijny. Nie tylko mnie, bo nawet 20 innych osób, każdy z nas dosłownie nie miał wyjścia jak zgodzić się. Co prawda zostaliśmy też trochę wtedy przekupieni. Uczelnia mówiła nam, jaki to świetny projekt, nie będzie dużo godzin i będzie bardzo przydatny. Często pojawiałam się na projekcie, rzadko kiedy ominęłam jakieś zajęcia z niego. Często są one po prostu nudne bo nawet szkolenia często choć są pod inną nazwą, to praktycznie jest na nich to samo. I tutaj też pojawiły się zajęcia dodatkowe z Hiszpańskiego z którym też jest ciekawa historia. Na normalnym lektoracie mieliśmy wykłady z Panią, która praktycznie zwykle albo pozwalała używać tłumacza, albo pozwalała ściągać, a nawet daje te same testy co każde zaliczenie. Z projektu znowu Pani była taka, że nawet jak się u niej test uwaliło to dawała zaliczenie. Nauczycielka z projektu jednak nam się zmieniła. Je lekcje są rzeczywiście ciekawe, aczkolwiek słyszymy się zawsze na zajęciach online, gdzie każdy może albo przetłumaczyć sobie sam przed zajęciami, albo mówić nawet do niej w tym samym momencie używając tłumacza. I właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że na koniec będzie z tego wszystkiego co było przez 3 lata, egzamin. Jest mi szkoda bardzo rezygnować z projektu, ale też czasami czuje się na nim nieswojo. Teraz na trzecim roku kiedy musimy pisać pracę licencjacką, to Ci co zostali na projekcie muszą być jeszcze na dodatkowych zajęciach, które niestety są do późna. A wspomniałam o tym, że z 20 osób zostały tylko 3? I po prostu jest mi ciężko, pogubiłam się w tym wszystkim. Od samego początku zależało mi na tych studiach, uczę się zawsze najwięcej jak się da, dawno nie uwaliłam jakiegoś testu. Ale z Hiszpańskiego ja po prostu jestem łamagą. Ten język jest dla mnie strasznie ciężki, jestem zniechęcona do tego projektu i to strasznie. Czuję się ostatnio fatalnie, mając siebie za totalne zero, które nie da rady. I właśnie najbardziej stresuje mnie ten projekt. Próbowałam kontaktować się z dziekanatem, z Panią która odpowiada za to. Ale nikt albo nie odbiera albo nie odpisuje. Moja koleżanka, która rok temu wypisała się z projektu zasugerowała, iż mogą oni mnie celowo zbywać bo po prostu kolejna osoba chce się wypisać. 
       
      I tutaj pojawia się moje pytanie. Czy ktoś z was uczestniczył w projekcie unijnym na studiach? Czy również mieliście jakiś podobny problem z jednym przedmiotem? To co mnie irytuje to też fakt, iż niby ten przedmiot jest tylko na zwykłe zaliczenie i jest niby "nieobowiązkowy" ale nauczyciele dają zwykłą skalę ocen i jeszcze jak nie uzyskasz z tych przedmiotów zaliczenia, to nie podbiją Ci np. legitymacji albo to czego też się boję, nie będę mogła się obronić. Czy wiecie coś na ten temat jak wygląda takie niezdanie testu z przedmiotu projektowego? 
    • Przez apolla_132
      Dzień dobry
      Obecnie jestem studentką 2 roku, ale może zacznę od początku jak do tego doszło. W ubiegłym roku akademickim byłam warunkowo na 3 roku, ponieważ nie zaliczyłam jednego egzaminu na 2 roku. Niestety w wyniku różnych zdarzeń losowych, m. in. również pandemii też nie udało mi się zdać tego egzaminu. We wrześniu tego roku złożyłam wniosek o powtarzanie roku, który został zaakceptowany przez dziekana. W wyniku czego zostałam cofnięta na 2 rok studiów i muszę powtórzyć IV semestr (jeden przedmiot). Na szczęście pozostałe egzaminy zarówno z 2 jak i z 3 roku mam zdane. Ale jestem trochę załamana... miałam być na 4 roku a teraz jestem na 2 roku i nie do końca wiem jak to wszystko się potoczy. Chciałam zapytać czy jeśli udałoby mi się w tym roku zdać egzamin z powtarzanego przedmiotu, to istnieje możliwość składania wniosku do dziekana o przywrócenie na 4 rok studiów (VII semestr)? Tak naprawdę ten 3 rok mam zaliczony i po prostu musiałabym go przeczekać po czym wrócić normalnie na studia za rok. Ewentualnie za zgodą dziekana realizować niektóre wybrane przedmioty z 4 roku. Dziękuję za odpowiedź. 
       
       
    • Przez Marcin77
      Cześć,

      Od ponad roku pracuję w handlu, jestem zatrudniony na umowę o pracę. Ze względu na specyfikację tej branży, pracuję również w soboty oraz w niedziele handlowe. W październiku bieżącego roku rozpocząłem naukę na studiach inżynierskich, kierunek logistyka. Mam trzy zjazdy w miesiącu (3 weekendy). Specyfikacja studiów zdalnym w obecnej chwili jest dla mnie wygodna, ponieważ odchodzą kosztowne dojazdy, wczesne wstawania itd.
      Jednak pojawia się problem z wolnym na zjazdy. Czytałem, że niektórzy pracodawcy fundują swoim pracownikom studia w celu podwyższenia ich kwalifikacji, zapewniają im wolne oraz dodatkowy urlop. Ja studia podjąłem z własnej inicjatywy, poniekąd są spójne z moją pracę. Mam namyśli, że można podciągnąć to jako rozwój w dziedzinie, w której pracuje. Czy mam jakieś podstawy, aby ubiegać się o wolne w te weekendy? Czy zależy to tylko i wyłącznie od dobrej woli pracodawcy? Myślicie, że warto jest podjąć negocjacje, aby przekonać kogoś wyżej, aby dał mi te wolne? W tygodniu jak najbardziej jestem w stanie pracować więcej, jakoś nadrobić te godziny z weekendów. Szukanie nowej pracy w obliczu pandemii może być bardzo ciężkie, dlatego zależy mi na pozostaniu u obecnego pracodawcy. Nie chciałbym też rezygnować ze studiów.
      Może ktoś z Was spotkał się z podobną sytuacją i jest w stanie doradzić co robić w takiej sytuacji?
       
       


  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Cześć!    Zastanawiam się nad zmianą kierunku i uczelni - z Turystyki na UP Lublin na Transport na WSEI Lublin. Myślałem, że turystyka będzie dla mnie, ale po wewnętrznych rozmyślaniach doszedłem do wniosku, że lepszym wyborem będzie wybranie transportu. Ciągnie mnie w stronę komunikacji miejskiej - praca zakładach komunikacji miejskiej lub nawet jako kierowca. Oczywiście wraz ze zmianą kierunku czeka mnie zmiana trybu - na niestacjonarne. Zdecydowałem się na ten tok, ponieważ przemiawia za nim oszczędność czasu, pieniędzy oraz dużo wolnego - chciałbym nadrobić swoje zaległości i zrobić prawo jazdy oraz inne kursy w międzyczasie.   Moje pytania są głównie o wygląd zajęć na studiach niestacjonarnych: 1) Czy ktoś orientuje się wygląda ile jest (+/-) godzin ćwiczeń i "labów" w semestrze - planu na stronie nie ma jakby była to jakaś tajemnica państwowa lub się tego wstydzili  2) Czy z planu "niestacjonarnego" odpadają jakieś przedmioty lub ich części (np. tylko wykłady lub ćwiczenia) czy względnie wszystko to co w rospisce przedmiotów to będzie w mniej lub bardziej okrojonej formie?  3) Czy na niestacjonarnych jest możliwość przepisania oceny ze stacjonarnych - semestr języka, socjologia/etyka (podobno są przedmioty humanistyczne), wf (na niestacjonarnych jest rzadkością)  4) Czy przedmioty, które pojawiają się w planie tj. fizyka i matematyka to są podstawy? Zastanawia mnie najbardziej ta fizyka z którą wspólnego jak wiele osób nie mam - tyle co w gimnazjum/liceum. W przypadku matematyki chyba jest poziom wyższy - na UP miałem ekonomię i proste obliczenia. 5) W spisie efektów uczenia są takie umiejętności jak modelowanie CAM i inne C.. - czy to zajęcia labolatoryjne na które zostaje się rzucony na głęboką wodę czy podobnie jak fizyka podstawy pozwajające się stopniowo "zagłębiać" - na filmikach pokazują jakieś wykrawarki, lasery i inne mikroskopy na których widok nogi mi się uginają.    Z góry dzięki za info - może ktoś pojawi się studiujący transport na WSEI lub innej uczelni i rozwieje moje wątpliwości.   
    • Minęło osiem lat od Twojego wpisu. Można więc sądzić, że studia już skończyłeś. No i jak zarobki po tych studiach?
    • A co to ma do dzialu przedstaw sie?  Przenosze....
    • Witam,    Chciałam się Was poradzić odnośnie dalszej ścieżki studiów. W lutym tego roku będę mieć obronę (inż.) na Ochronie Środowiska na SGGW w Warszawie. I sama nie wiem za bardzo co dalej. Na pewno nie chcę kontynuować mgr na OŚ na tym samej uczelni. Kierunek sam w sobie mnie interesuje, ale myślę o pójściu mgr na inną bardziej renomowana uczelnię (np. Politechnika Warszawska albo UW) na ten sam kierunek OŚ lub spróbować czegoś pokrewnego, skoro tytył inżyniera będę mieć już z ochrony. Myślałam też nad kierunkiem na SGGW na Wydziale Zarządzania i inżynierii - technologie energii odnawialnej (może ktoś studiował?). Czy jakaś administracja... Sama nie wiem. Najgorsze jest to, że rekrutacja na OŚ na PW jest od października. A ja bym nie chciała jednak czekać aż do października. W grę wchodzą jedynie studia dzienne. Ktoś może coś poradzi na podstawie własnych doświadczeń?    Dzięki za odpowiedzi! 
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.