Skocz do zawartości
karla

Studia podyplomowe w Warszawie

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, zastanawiam się nad podjęciem studiów podyplomowych w Warszawie. Jestem z Gdańska i nie wiem jak to zorganizować żeby nie wydać majątku. Czy może ktoś coś podpowiedzieć, bo sam studiował kiedyś weekendowo w Warszawie? Chodzi mi o nocleg, dojazd (jeśli ktoś też jest z Pomorza) itp.

Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się, że Gdańsk ma również dobrą i bogatą ofertę studiów podyplomowych, jednak ten kierunek, który mnie interesuje jest jedynie na uczelniach niepublicznych. Zależy mi na tym, na jakiej uczeni skończę podyplomówkę, dlatego wolałabym żeby była to jednak uczelnia publiczna. Na Uniwersytecie Warszawskim znalazłam interesujący mnie kierunek, a jakość tych studiów potwierdziła mi znajoma osoba. 

Akademik ok, ale gdzie, jaki? W Gdańsku z doświadczenia wiem, że warto przemyśleć dobrze ten wybór, ponieważ różnie to bywa... :) 

Zastanawiałam się też nad wynajmowaniem mieszkania (małej kawalerki oczywiście) na zjazdy. Wiem, że wyjdzie drożej niż akademik, ale może ma ktoś coś do polecenia?

PS Mam świadomość, że nie zawsze uczelnia publiczna gwarantuje lepsze przygotowanie, ale jednak póki co nie przekonują mnie uczelnie prywatne...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Znałam jedną osobę, która mieszkała w Gdańsku i studiowała w Warszawie. I ona latała samolotem. Serio. Jak masz rozpiskę zjazdów na cały rok, to da się to zrobić. Bilety krajowe kupowane z tak dużym wyprzedzeniem są tanie. Tak samo na co dzień piekielnie drogie Pendolino kupowane z wyprzedzeniem jest tańsze. Ewentualnie pozostają zwykłe pociągi. :) Wynajem mieszkań w Warszawie ogólnie jest drogi, na doby też. 

 

Zapytaj w swoim dziekanacie o możliwość wynajęcia pokoju w akademiku na weekend, jeśli nie to UW ma tez dwa obiekty hotelowe przy Smyczkowej i Herę przy Łazienkach. Jeśli nawet nie, to w Warszawie jest mnóstwo tanich hosteli. Studenci lubią na przykład nocować w Hostelu Tamka, bo jest tani i tuż przy kampusie centralnym.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.