Skocz do zawartości
macioszek90

Kierunki zamawiane czy jest sens?

Rekomendowane odpowiedzi

Na mojej uczelni otwierają od przyszłego roku Automatykę na Politechnice jako kierunek zamawiany. Czy takie kierunki faktycznie warto studiować? Dużo jest jakiś papierków i formalności do wypełniania? ile osób dostaje kasę za studiowanie tego kierunku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma w ogole formalności, normalne studia niczym się nie różnią, z tym, że najlepsze osoby dostają stypednium z zamawianych i tyle;) warto się starać:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ważne jest, czy określają minimalny poziom średniej - wtedy więcej osób ma szansę się załapać, ale grozi mniejszą kaską. Czy też określają że dostaje stypę top15 - wtedy może i trzeba się naorać, ale czasami warto ;_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to sprawdź jeszcze jak sytuacja wygląda ze stypą od rektora za wyniki w nauce :) Może też przysługuje socjalne? Sama nie wiem, ale chyba się nie wykluczają, a sumują - więc możesz wyciągnąć sporo powyżej minimalnej krajowej ;) i to chyba bez podatku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Socjalne chyba też przysługuje... rektora też chyba? Dlaczego miałoby nie przysługiwać?

Jedyne, co mi przychodzi na myśl, to określenie przez uczelnię maksymalnej kwoty ze stypendiów, jaką może wyciągnąć jedna osoba. Rektora rzadko kiedy jest na 1. roku, socjalne jest od 1. W kwestii wyboru osób otrzymujących stypendium - radzę się upewnić, czy czasem nie trzeba wniosków składać (bo niekoniecznie jest z automatu dla najlepszych - bo może dla najlepszych, ale spośród składających o nie wniosek) i czy te 50 osób to z jednego roku, czy ze wszystkich roczników... ewentualnie czy rzeczywiście każdy dostaje 900-1000 zł, czy jest to dość drastycznie stopniowane ;)

Chcesz zmienić kierunek z powodu stypendium? Jeśli '90 to Twój rocznik urodzenia, to zapewne jesteś na 3. lub 4. roku studiów. Jeśli czwarty, to mogłeś zdążyć zacząć już magisterkę, a wtedy warto jeszcze poczytać o płatnym drugim kierunku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystkie stypendia przysługują i mogą być naraz, są jeszcze przecież żywieniowe, czy zapomogowe. Możliwości jest sporo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o żywieniowe to jest do dodatek do socjalnego, np. studenci mieszkający w akademiku, otrzymujący socjalne, mogą starać się o żywieniowe, kwota nie jest duża, zależy od uczelni, ale w okolicach 100 zł miesiecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co wiem, nie ma już dodatków na żywienie. Do stypendium socjalnego można dostac dodatek na mieszkanie, jeśli mieszka się w akademiku lub na stancji (i ma sie umowę). Na mojej uczelni taki dodatek wynosi 150zł.
A zapomogę dostaje się w szczególnych wypadkach: np jeśli komuś spali się dom, w razie choroby w rodzinie itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz

Nie ma już również dotacji z resortu na kierunku zamawiane. Sprawa została szerzej opisana w tym wątku: "Koniec dotacji na Kierunki Zamawiane".

Swoją drogą czym kierowaliście się przy wyborze studiów na kierunkach zamawianych? W sieci większość osób wskazuje właśnie na stypendia, które w tym roku znikną niestety.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kwestią sporną pozostaje też trafność prognoz Ministerstwa na temat zapotrzebowania rynku pracy na określonych specjalistów, a w związku z tym - realnych szans na znalezienie pracy przez absolwentów kierunków zamawianych. Wśród absolwentów wielu tych kierunków rośnie bezrobocie. Chyba niewystarczająco szybko rosną te branże, których dotyczyły te prognozy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedne czym kuszą takie studia to dodatkowe stypendia. Dla mnie osobiście nic wartego baczniejszemu przyjrzeniu się im tam nie ma. Przede wszystkim warto tam iść jeśli nas interesują, bo inaczej to będzie droga przez męke. No a na końcu okaże się że jest ustka. Czyli bezrobocie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz

W tej chwili nie ma już rządowych stypendiów na kierunkach zamawianych:) Są to kierunki techniczne i ścisłe, które nie wszystkim muszą interesować. Po jednych czeka Ciebie bezrobocie, a po innych stabilna praca w zawodzie. Podstawa to oczywiście doświadczenie zawodowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja współlokatorka jest na I roku zamawianej matmy na UMK. Stypednia dostają najlepsi z najpeszych (garstka ludzi). Jest ciężko. Chcą 'uwalić' jak największą liczbę osób (ze 130 zostało ok 40). Na porządku dziennym są sytuacje, kiedy na kołach lub egzaminach są pytania z nieprzerobionego materiału. Są dni luźne a są też takie, kiedy z dnia na dzień trzeba przerobić ogromną ilość materiału. No i kilkadziesiąt zadań do zrobienia w 2 dni. Poza tym matma sama w sobie- moim zdaniem- nie jest super przyszłościowym kierunkiem (nie każdy zostanie nauczycielem itp).

Lepiej się zastanowić 15 razy nad swoim wyborem niż później rezygnować po tygodniu studiowania...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja współlokatorka jest na I roku zamawianej matmy na UMK. Stypednia dostają najlepsi z najpeszych (garstka ludzi). Jest ciężko. Chcą 'uwalić' jak największą liczbę osób (ze 130 zostało ok 40). Na porządku dziennym są sytuacje, kiedy na kołach lub egzaminach są pytania z nieprzerobionego materiału. Są dni luźne a są też takie, kiedy z dnia na dzień trzeba przerobić ogromną ilość materiału. No i kilkadziesiąt zadań do zrobienia w 2 dni. Poza tym matma sama w sobie- moim zdaniem- nie jest super przyszłościowym kierunkiem (nie każdy zostanie nauczycielem itp).

Lepiej się zastanowić 15 razy nad swoim wyborem niż później rezygnować po tygodniu studiowania...

Tak jasne, chcą uwalić jak najwięcej osób dostając kasę za każdego studenta i mogąc ciągnąc od nich dodatkowe pieniądze za warunki ;) Nie czarujmy się, taki spadek liczby studentów oznacza tylko jedno: poszli, bo chcieli dostać stypendium i zdziwili się, że nie dostali :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz

Może to i lepiej? Wybór jednego z kierunków zamawianych nie zawsze musi oznaczać perspektywy na przyszłość. Ostatnie badania dobitnie pokazują, że nasze ministerstwo pomyliło się w ocenie rynku pracy w kontekście listy kierunków zamawianych. Z resztą - rynek pracy zmienia się tak dynamicznie, że ustalenie czegokolwiek jest praktycznie niemożliwe. W jednym roku potrzebna jest ogromna liczba inżynierów, a w drugim - rzeźników;-)
Kierunki zamawiane miały poprawić sytuację politechnik, które cierpiały na niedobór studentów - obecnie sytuacja jest już dużo lepsza:) Można powiedzieć, że "ukryty cel" kierunków zamawianych został zrealizowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie do końca został zrealizowany, bo najwięcej chętnych przybyło tam, gdzie i tak było ich sporo - to, co nieatrakcyjne w oczach kandydatów nadal takie pozostało i stąd wciąż mamy kierunku, na które chętnych jest mniej, niż miejsc. Zresztą to nigdy nie było rozpatrywane pod kątem perspektyw zatrudnienia - to tylko konkurs na ładne wnioski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz

Kierunki techniczne i ścisłe zawsze narzekały na zdecydowanie mniejsze zainteresowanie kandydatów. Maturzyści z reguły wybierali kierunki miłe, łatwe i przyjemne. Program kierunków zamawianych miał uczynić bardziej atrakcyjnymi te, które atrakcyjne nie były dla kandydatów. Wizja gratyfikacji finansowej z ministerstwa w ramach stypendium skutecznie jednak zmieniła podejście chętnych... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówiąc krótko - kierunki zamawiane nie miały żadnego sensu. Promowały kierunki ścisłe i techniczne, gdyż brakowało chętnych na te studia.
O ile lista przyjętych na socjologię, administrację i ekonomię zawsze była zapełniona w pierwszym naborze, to już na kierunki techniczne i ścisłe nie starczały dwa nabory, żeby zapełnić limit przyjęć. Program kierunków zamawianych trochę poprawił tą sytuację, ale... w momencie gdy ministerstwo wycofało się ze stypendiów i przez media przetoczyła się afera z liczbą bezrobotnych po niektórych "przyszłościowych" kierunkach zamawianych, to wróżę szybki powrót do punktu wyjścia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jasne, chcą uwalić jak najwięcej osób dostając kasę za każdego studenta i mogąc ciągnąc od nich dodatkowe pieniądze za warunki ;) Nie czarujmy się, taki spadek liczby studentów oznacza tylko jedno: poszli, bo chcieli dostać stypendium i zdziwili się, że nie dostali :D

Nie twierdzę, że nie jest tak, że wiele osób poszło tylko dla stypendium. Na każdy kierunku jest przesiew, ale wydaje mi się, że na 'zamawianych' kadra jest wyjątkowo upierdliwa. Kasa? Kasę to oni będą mieli jeśli taki student (w razie możliwości) wybierze zaoczne, albo jeśli będzie powtarzał przedmiot.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pamiętajcie o tym, że dana uczelnia jest rozliczana i jeśli okazuje się, że zbyt mała liczba osób kończy dany kierunek zamawiany to musi oddać część pieniędzy, więc im też zależy żeby studentów nauczyć czegoś tak, żeby skończyli studia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Tak, siedzę w książkach cały czas, ale nie tylko w podręcznikach akademickich.  Piszę dla czytamwszedzie.pl, prowadzę blog, robię zdjęcia. Nie można cały czas się uczyć.
    • Właśnie, w sumie to nawet ten przykładowy analityk finansowy by mi pasował. Mam naprawdę wiele cech, które powinien posiadać taki pracownik.  I nie przeszkadzałaby mi ta praca, odnalazłbym się w tym. No może nie konkretnie tę pracę bym chciał, jednak ogólnie mówię.  Zastanawiam się: czy nie lepiej już pójść w tym kierunku, a farmakologie itp. potraktować jako jakiegoś rodzaju hobby?
    • Zawód analityka finansowego czy jest atrakcyjny jednak moim zdaniem powinieneś podążać za marzeniami. Maturę masz za pół roku, możesz jeszcze zmienić przedmioty maturalne. Dodatkowo możesz maturę zdawać w 2020 roku - a konkretnie ją poprawiać. Moim zdaniem warto, żeby później całe życie nie żałować, że mogło robić się coś innego 
    • Możesz iść studiować samą matematykę, ale potem pasowałoby mieć pomysł, co z tym zawodowo zrobić (bo przecież nie uczyć w szkole z psie pieniądze). Z ekonomią jest ten problem, że... no w finansach jest po prostu praca i to jedna z lepiej płatnych na rynku. Matematyczna strona ekonomii brzmi po prostu dochodowo. Nie myślałeś o pracy analityka? Tu jest dużo symulacji matematycznych, ale tę wiedzę z ekonomii jednak też trzeba mieć. 
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.