Skocz do zawartości
Maciej

Konserwacje zabytków pytania

Rekomendowane odpowiedzi

Witam mam jeszcze jeden zestaw pytań. Teraz na temat Konserwacji zabytków (Malarstwa). Interesują mnie też opinie studentów tego kierunku z Krakowa Warszawy oraz Torunia i będę wdzięczny za każdy konkret. 

1 Jak wyglądają losy absolwentów konserwacji po tych uczelniach?

2 Ile osób odpada w trakcie z powodu chemii?

3 Czy poziom obciążenia studenta pozwala na rozpoczęcie kolejnego kierunku studiów?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Idź na sinologię. Bardziej przyszłościowy kierunek. Po konserwacji mnóstwo ludzi zwyczajnie nie ma pracy (albo słabo płatną) i ostatecznie się przebranżawia - na zawody mniej lub bardziej związane z kreacją. Szkoda Twojego czasu i zachodu, skoro i tak po paru latach będziesz musiał się uczyć czegoś nowego.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Stary temat i odległy wątek, ale skoro wpadł mi w oczy, odpowiem (może dla kogoś z czytelników będzie akurat tematem aktualnym):

1. Nie zgodzę się z PiotrekNiedziela. Tak może napisać tylko ktoś, kto nie miał żadnej styczności z tym zawodem. Jeśli chodzi o praktyczną stronę pracy, to na pewno minusem jest nieregularność zarobków (głównie umowy o dzieło lub zlecenia, np. w architekturze zwykle od kwietnia do max listopada, rzadziej zdarzy się na czas określony). Zwykle polega to na tym, że firma konserwatorska startuje w przetargu o wykonanie jakiejś usługi, a kiedy go wygra, zatrudnia wykonawców/podwykonawców. Podwykonawca może liczyć na mniej niż średnią krajową, ale więcej niż minimalna. Cenę za wykonanie pracy często negocjujesz z pracodawcą sam (robocizna, koszt materiałów - jeśli pracodawca ich nie zapewnia, też bierzesz pod uwagę stan artefaktu - ile czasu to zajmie. Trzeba bezwzględnie przestrzegać terminów, więc jeśli nie doszacujesz czasu i okoliczności, może się zdarzyć, że będzie trzeba spędzić w pracy po 10-12h dziennie). Bardzo dużym atutem w ustalaniu wynagrodzenia jest doświadczenie (staż pracy, obiekty przy których się pracowało, no i co tu dużo mówić...poczta pantoflowa, czy dobre słowo od pracodawcy lub kontakty ze znajomymi). Jest to dosyć wąskie, hermetyczne środowisko, więc w obrębie tego samego miasta, a nawet województwa, często będziesz stykać się z tymi samymi nazwiskami. Z jednej strony jesteście na siebie skazani, więc w razie potrzeby współpracujecie i podsyłacie sobie wzajemnie zlecenia, a z drugiej strony łatwo też o spory i bezpardonową rywalizację o zatrudnienie. Praca praktyczna daje satysfakcję, ale z biegiem lat niesie koszty zdrowotne (w architekturze czy rzeźbie warunki, np. chłód, wilgoć, pyły, substancje chemiczne, przy malarstwie wzrok, rozpuszczalniki, itd.). Można próbować otworzyć własną działalność (i zamiast rywalizować z dużymi firmami o większe zlecenia, np. nastawić się na pracę dla osób prywatnych czy handlarzy antykami - zorganizować sobie pracownię/warsztat i restaurować obrazy czy meble). Do własnej działalności zachęcam raczej po zdobyciu paru lat rozeznania w lokalnym rynku i osobach. Jednak to też jest praca bardzo nieregularna. Ideałem byłby stały etat konserwatora zabytków w muzeum czy większej galerii. Osoby specjalizujące się w skórze i papierze czy introligatorstwie mają szansę na pracę przy zbiorach literatury przy ważniejszych bilbliotekach. Jest też inna sytuacja, jeśli ktoś załapie się na stanowisko administracyjne (w rodzaju miejskiego/wojewódzkiego konserwatora zabytków). Wtedy praca jest daleko bardziej biurowa, czasem jakaś inspekcja, a pensja również wyższa (ale co najważniejsze, stabilna). Tylko wtedy realnego kontaktu z "materią" jest sporo mniej. Jeśli żyje się samemu, bez większych zobowiązań, praca freelancer'a daje sporo satysfakcji, ale przy nieregularnych przychodach trudno jest zapewnić rodzinie stabiliny byt.

2. Nie wiem, czy ktoś robił takie statystyki. Podczas studiów znajomość chemii jest niezbędna. Po studiach - głównie musisz wiedzieć, co i do czego jest Tobie potrzebne w praktycznym zastosowaniu (np. że jeśli kładziesz szlagmetal, na bazie miedzi, i chcesz go zabezpieczyć, utrwalić, to musisz posłużyć się preparatem bezwodnym, itd). Wzory i nazwy się zwykle pamięta (musisz wiedzieć, czego potrzebujesz, żeby to kupić :)), ale wątpliwe, żeby w życiu ktokolwiek oczekiwał od Ciebie napisania równania chemicznego.

3. Równolegle dwa kierunki? Trudno to widzę. Może na ostatnim, przedostatnim roku. Ogólnie konserwatorstwo to "wymagająca pani", nie mniej niż prawo, psychologia czy medycyna. Wiem, co piszę. Jeśli już drugi kierunek, to prędzej pokrewny (żeby móc przepisać część przedmiotów). Ale podejmując drugie studia zabierasz sobie czas na to, co w tym zawodzie jest najważniejsze, czyli na praktykę. Tak szczerze, odnośnie dalszego kształcenia widzę dwie opcje: stawiasz na naukę języka obcego (nie filologia tylko w ramach jakiegoś kursu/lekcji, po którym możesz uzyskać certyfikat językowy, co umożliwia pracę za granicą). Albo robisz jakąś podyplomówkę/kurs związany z pozyskiwaniem funduszy unijnych, ochroną dziedzictwa kulturowego czy zamówieniami publicznymi (coś, co podniesie Twoją wartość w oczach pracodawcy, jakim jest instytucja kultury czy urząd, albo pomoże założyć swoją działalność).  Jeśli marzysz o kierunku o zupełnie innym profilu (niezwiązanym ze sztuką), to trudno mi sobie wyobrazić studiowanie równoległe - bardziej realna opcja, że po skończeniu jednych, zrobisz drugie. Na przykład mając żyłkę nauczycielską, można zrobić 2-letnie przygotowanie pedagogiczne, żeby móc uczyć w szkołach plastycznych lub na uczelni (jeśli w toku studiów uznasz, że masz ciągoty do pracy naukowej, pisania publikacji). Zważając na to, że studia konserwatorskie trwają jednak długo, zabierają dużo czasu i trochę środków (w materiały plastyczne wyposażasz się często sam), myślę, że najlepiej będzie dążyć do tego, aby pierwsze zajęcie po studiach / w trakcie studiów było związane z zawodem. W tej pracy najważniejsze jest doświadczenie, praktyka. Paradoksalnie, osobowość również (niby pracujesz samodzielnie, ale często sam rozmawiasz i negocjujesz ze zleceniodawcami, czasem stajesz się członkiem zespołu) Jeśli lubisz to, co robisz, i będziesz w tym dobry (a jedno z drugim często idzie w parze), znajdziesz pracę i nie zginiesz z głodu.

Dobrze mieć jakieś wstępne zainteresowania konkretną ścieżką (papier i skóra / drewno / kamień / malarstwo), ale w praktyce na każdą specjalność jest ograniczona liczba miejsc, a podczas studiów i tak jest szansa otrzeć się o każdą z dziedzin. Czyli między rozpoczęciem a zakończeniem studiów jeszcze się może bardzo wiele zmienić w Twoich zawodowych planach. Ogólnie, praca konserwatora zabytków daje satysfakcję, angażuje i sprawia przyjemność. Jak to w życiu, nie zawsze będzie łatwo, ale też nie demonizujmy jakoś przyszłości. Często jest tak, że np. robisz na studiach praktyki, doceni Ciebie opiekun praktyk i zaproponuje pierwsze zatrudnienie w zawodzie. Lepiej unikać rozmów z osobami postronnymi, nieznającymi tematu - zauważam dwie tendencje: albo nadmiernie idealizują ten kierunek kształcenia (owszem, studia są prestiżowe, ale droga zawodowa może być wyboista), albo traktują go z pobłażliwością i pogardą (co też nie jest prawdą, bo chociaż konserwatorom trudno o stały etat, to pojedyncze umowy potrafią być całkiem korzystne dla portfela, no i chyba dobra wiadomość - nie znam żadnych długotrwale bezrobotnych konserwatorów). To jest tego typu zajęcie, że w trakcie studiów po prostu poczujesz, że się w tym odnajdujesz lub nie. I możliwości zawodowych też jest więcej niż się na początku wydaje. Wszystkim zainteresowanym życzę powodzenia i proszę nie rezygnować z marzeń! :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Professionals who need to generate answers with Overchat AI often find that the ability to switch between models like Gemini 3 and DeepSeek V3.1 provides a broader perspective on any given topic. This variety ensures that the information is not just fast, but nuanced according to the specific strengths of each underlying algorithm. For approximately 1.15 dollars per week, it is a very practical alternative to managing individual premium accounts for multiple services.
    • Jak wentylatory działają, a wywala temperaturę, to pewnie moduły mocy (IGBT) są już na wykończeniu albo pasta termoprzewodząca wyschła na kamień. Naprawa takich rzeczy to standardowa procedura, nikt przy zdrowych zmysłach nie kupuje od razu nowego falownika, zwłaszcza przy większych mocach, gdzie koszty idą w dziesiątki tysięcy. Najważniejsze to wysłać sprzęt do kogoś, kto daje realną gwarancję na naprawę, a nie tylko "przeczyści". Sam przerabiałem kilka serwisów i różnica w podejściu bywa ogromna, zwłaszcza jeśli chodzi o czas reakcji, bo każdy dzień przestoju to kasa. Jeśli chcesz sprawdzić, co dokładnie wchodzi w zakres profesjonalnego serwisu, warto jest zajrzeć tutaj: https://centrumregeneracji.pl/oferta/naprawa-elektroniki-przemyslowej/
    • Szukam namiarów na sprawdzony serwis elektroniki przemysłowej. Mamy na stanie falowniki, które wywalają błędy przegrzania, mimo że wentylatory chodzą. Czy to już czas na śmietnik, czy można to jakoś zregenerować?
    • Temat LED vs lampy błyskowe to wieczna dyskusja i każdy ma swoje zdanie, ale postaram się podejść do tego praktycznie. LED-y mają rzeczywiście tę ogromną zaletę że widzisz efekt na żywo, co bardzo ułatwia naukę i przyspiesza pracę w studio, zwłaszcza jeśli robisz też nagrania wideo. Kiedyś temperatury barwowe LED-ów były problemem, ale teraz producenci naprawdę dobrze to opanowali i możesz dostać CRI powyżej 95 bez problemu. Lampy błyskowe wciąż wygrywają jeśli chodzi o czystą moc i możliwość zamrożenia ruchu przy krótkim czasie naświetlania, więc do sportu czy dzieci się lepiej sprawdzają. Koszty eksploatacji są jednak niższe przy LED-ach, bo nie wymieniasz lamp błyskowych i zużywasz mniej prądu. Ja bym powiedział że dla większości zastosowań portretowych i produktowych LED-y są w zupełności wystarczające i naprawdę komfortowe w użyciu. Ceny ostatnio też spadły więc nie jest to już taka inwestycja jak kiedyś. Warto porównać konkretne modele i specyfikacje, bo różnice między producentami potrafią być spore - możesz to zrobić na przykład sprawdzając ofertę https://fotostudio360.com/ gdzie znajdziesz zarówno LED-y jak i tradycyjne lampy z pełnymi parametrami.   
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.