Skocz do zawartości
tomekplnd

Finanse i Rachunkowosc w Trojmiescie

Rekomendowane odpowiedzi

Dalej mysle nad wyborem kierunku, ktory by do mnie pasowal, i mysle ze finanse i rachunkowosc to moze byc ten kierunek. Jest tam mniej matematyki niz w ekonomii co by mi o wiele bardziej pasowalo a tez slyszalem ze sa lepsze perspektywy z tym kierunkiem. 

Na poczatku myslalem nad Kierunek ekonomia dlatego ze byla by wieksza szansa dostania sie, jednak odstraszyly mnie przedmioty ktore w wiekszosci sa zwiazane z matematyka

Moim priorytetem jest dostanie sie na UG, jednak nie jestem pewny czy sie dostane bo jednak jest to bardziej oblegany kierunek w porownaniu do ekonomii i chcialbym miec jakas rezerwe. Oprocz UG, ten kierunek tez wyklada WSB i WSiAB jednak nie wiem ktora uczelnia lepiej wyklada ten kierunek, bo cenowo tak samo to wychodzi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Liczbę miejsc podaje uchwała senatu danej uczelni, która stanowi podstawę do wystąpienia o środki publiczne na kolejny rok akademicki. Nawet gdyby komuś zabrakło 0,01 (słownie - jedną setną) punkta, to i tak się nie dostanie, bo limit wynika z możliwości kadrowych i finansowych. Jedyna droga to odwołać się od wyniku matur i liczyć na szczęście.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie :) mozna spokojnie przyjąć na dany kierunek ponad limit. Za moich czasów na Umk na prawo startowało 1800 osob na dzienne. Przyjmowali 300 i po przyjęciu 300 przyjęli z odwołania kolejne osoby którym zabrakło około 3 pkt czyli prawie 50 osob. Mozna? Mozna. I bardzo wiele uczelni tak robi kosztem innych kierunków żeby wykładowcy mieli pensum

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie wnikam czy studia z odwołania to miejska legenda czy zamierzchła przeszłość, bo w tej chwili pozostaje to bez znaczenia.

 

Obecnie jest tak, że zgodnie  z art. 169 ust. 14 ustawy z 27 lipca 2005 roku – Prawo o szkolnictwie wyższym, podstawą uwzględnienia odwołania może być jedynie naruszenie warunków i trybu rekrutacji na studia. Przez naruszenie wymienionych zasad możemy rozumieć np. błędne obliczenie punktów albo niedotrzymanie terminów.

 

Decyzja o przyjęciu na studia lub odmowie jest w świetle prawa decyzją administracyjną. Zalicza się więc do tej samej kategorii, co min. pomoc materialna - w tym stypendia. Jeżeli student starający się o jakieś stypendium nie spełni regulaminowych kryteriów, chociażby zabrakło mu 0,01 średniej ocen albo przekroczyłby próg dochodowy o 0,01 zł, to odwoływanie się nawet do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego niczego nie zmieni.

 

Identycznie wygląda sytuacja z rekrutacją. Zbyt mała liczba punktów to wina kandydata, a nie jego niedoszłej uczelni. W końcu nikt nie obiecywał, że zdobycie powiedzmy 70% ogółu dostępnych punktów otworzy drogę na studia. :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.