Skocz do zawartości
pieknata

szkolenia dla pracownikow

Rekomendowane odpowiedzi

Miałem na myśli czołowych szkoleniowców na rynku, nie takich, o których mówi się, że są dobrzy, a są w rzeczywistości słabi, żadnych osiągnięć sprzedażowych. Rozpoznać dobrego szkoleniowca można łatwo, przez jego styl. Jeżeli styl jego życia wskazuje na to, że ma pieniądze, dom, dobry samochód, dobry zegarek i garnitur za kilka tyś albo kilkanaście to znaczy, że jest dobry, bo ma na to pieniądze.

 

Wiem o czym mówię i nie jest to sucha wiedza.

 

Ja osobiście nie chcę studiować marketingu i nic pokrewnego, tylko mówię na podstawie swojego doświadczenia i znajomości rynku informatycznego i około informatycznego, który często korzysta z marketingowców, specjalistów od sprzedaży, a których też znam osobiście i często z nimi rozmawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam bogate osoby i świetnych sprzedawców a coachami sa beznadziejnymi to nie jest wyznacznikiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiemy się. Ja powiedziałem o coachach będących typowymi szkoleniowcami, którzy lubią to robić. Też osobiście znam jednego bogatego (TOP100 najbogatszych polaków, nie wiem, które obecnie miejsce ale rok temu był na 52 miejscu) i jeżeli miałby prowadzić szkolenia, to byłyby to bardzo kiepskie szkolenia, bo nie potrafi po prostu sprzedać swojej wiedzy, to trzeba lubić i umieć. Tak samo nie zawsze każdy wykładowca, czy nawet nauczyciel w szkole gimnazjalnej potrafi swoim uczniom przekazać wiedzę w taki sposób, aby była ona zrozumiała i ciekawa do przyjęcia. Uczeń uczy się zdecydowanie efektywniej, gdy jego nauczyciel potrafi przekazać wiedzę w sposób ciekawy, a wielu tego jeszcze nie potrafi i potrafić nie będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlatego w zależności od przypadku i dziedziny trzeba szukać odpowiedniego dla siebie trenera. Jedni musza miec licencje inni nie. Ja Ci tylko napisałem na początku ze licencje w wielu dziedzinach sa koniecznością

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Jaką bursę studencką polecacie chodzi mi aby były takiej warunki gdzie można spokojnie się uczyć i ceny wmiarę przystępne 
    • Dzienne studia generalnie da się połączyć z pracą w weekendy.  
    • Nikt nie twierdzi, że zakres kompetencji weterynarza ogranicza się tylko i wyłącznie do leczenia. To również m.in. szereg czynności związanych z "eksploatacją" zwierząt hodowlanych, nadzorem uboju, kontrolą produktów odzwierzęcych itd., co jest domeną raczej prowincji niż metropolii. Tylko rzecz w tym, że anegdoty nie mają wpływu na ogólny obraz rzeczywistości i podejście większości społeczeństwa, a poza tym powstaje tutaj zasadnicze pytanie - jaki jest sufit wydatków na weterynarza? Czy byłabyś skłonna poświęcić powiedzmy kilkadziesiąt tys. zł dla swojego zwierzaka? Nie stanowi to równowartości skomplikowanego leczenia człowieka. I jaki % społeczeństwa wydałby tyle samo lub więcej? Właśnie takie kwestie decydują o tym, że weterynaria wygląda tak, a nie inaczej. Tymczasem po wklepaniu do wyszukiwarki "NFZ najdroższy pacjent" dostaniesz pierwszego linka, który mówi o astronomicznej kwocie 3,5 miliona zł w 2014 roku. Tak więc finanse medycyny i weterynarii dzieli wręcz prawdziwy kanion, co tę pierwszą stale pcha do przodu, a drugą zatrzymuje w miejscu bez realnych widoków na rozwój i tym samym kolejne miejsca pracy. Tak się składa, że głównym obciążeniem NFZ nie są odpowiedniki usług popularnych w Luxmedach itp., czyli niskobudżetowe konsultacje, podstawowa diagnostyka i jednodniowa chirurgia, lecz to, co z natury nie przynosi żadnego zysku, a jest konieczne ze względu na standardy diametralnie odmienne od weterynaryjnych (czyt. nie "usypiamy" poważnie chorych ludzi). Chociaż pole do podboju rynku SORów, OIOMów, onkologii i wielu innych specjalizacji jest ogromne, to jednak znajduje się poza obszarem zainteresowań kapitału prywatnego, bo... nie da się na tym zarobić.   Podsumowując dyskusję - głównymi hamulcami weterynarii są pieniądze i ograniczenie się do usług rentownych, co przyczynia się do tego, że popyt na weterynarzy rośnie wielokrotnie wolniej od podaży absolwentów wypuszczanych przez coraz to kolejne uczelnie rolnicze.
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.