Skocz do zawartości
pieknata

szkolenia dla pracownikow

Rekomendowane odpowiedzi

Chcę wysłać swoich dwóch pracowników na szkolenie z marketingu aby podnieśli poziom swojej wiedzy.Widzę w internecie mnóstwo fajnych rozwiązań a nie potrafimy z nich korzystać. A uważam że jest to niezbędne do rozwoju firmy. Na które szkolenia warto zwrócić uwagę?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli mowa o dwóch pracownikach zdecydowanie efektywniejszym rozwiązaniem będzie znalezienie indywidualnej osoby posiadającej niezbędne doświadczenie przełożone referencjami i portfolio przeprowadzonych podobnych szkoleń. Warto też uwzględnić podczas poszukiwania takiej osoby jej doświadczenie względem przydatności w Twojej branży. Proponuję poszukać na GoldenLine.

 

Jeżeli osoby te skłonne są do edukacji także we własnym zakresie warto wyposażyć je w wartościowe książki.

 

Moim zdaniem wynajęcie firmy, która zatrudnia osoby od szkoleń jest bez sensu ponieważ taka firma zazwyczaj często zatrudnia mało kompetentne osoby, a do tego będziesz musiał opłacić właściciela firmy, często sekretarkę, biuro, etc. masę zbędnych wydatków. Wynajmując specjalistę prowadzącego samodzielnie szkolenia opłacasz wyłącznie go, pomieszczenie do przeprowadzenia szkolenia oraz opłacasz zwrot kosztów dojazdu, a często szkolenie takie może być przeprowadzone w Twojej firmie.

 

Warto tu też skorzystać dodatkowo z usług kongwinisty ponieważ ma wiedzę z różnych dziedzin, poczytaj więcej o tym w sieci, a do samego szkolenia ze sprzedaży/marketingu osobnego specjalistę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Certyfikat to tylko papierek, jak dobrze wiesz zazwyczaj wart 0. Tu się liczy doświadczenie i umiejętność przekazania swojej wiedzy, bo te osoby odpowiedzialne będą później za generowanie przychodów/zysków firmie autora wpisu. 

 

Tak samo jeżeli jesteś programistą JAVA, co bardziej liczy się dla firmy dla której chcesz pracować?

 

  • Certyfikat
  • Doświadczenie = portfolio = referencje

Oczywiście, że to drugie.

 

A certyfikacja w przypadku marketingu, sprzedaży nie oznacza kompletnie nic. Popatrz na pionierów w branży i żaden z nich nie ma certyfikatu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Do prowadzenia szkoleń nie jest potrzebna certyfikacja, co innego w przypadku prowadzenia szkolenia powiedzmy z produktu danej firmy, ale jeżeli prowadzi się szkolenia dotyczące sprzedaży/marketingu/obsługi klienta nie wykorzystuje się żadnego licencjowanego produktu zatem certyfikacja nie jest wymagana.

 

Nauczanie, a prowadzenie szkolenia to dwie odmienne, choć zbliżone rzeczy. Nauczanie prowadzone jest w szkole, uczelni przed doktorantów, profesorów (i inną ewentualną kadrę - nie wiem, nie studiowałem jeszcze).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie jest wymagane. O jakiej metodzie mówisz? Są mi znane przypadki osób wyspecjalizowanych w dziedzinach informatycznych (programowanie, analiza biznesowa, Podyplomówki z zarządzania projektami) i swobodnie można prowadzić szkolenia. Nie wiem jedynie jak jest ze szkoleniami z studia z zarządzania projektami metodyką PRINCE2 bo tu może być rzeczywiście wymagany certyfikat, ale np. AGILE, SCRUM tego nie wymaga.

 

Uprawnienia są np. wymagane przy prowadzeniu szkoleń BHP studia podyplomowe, PPOŻ itp. 

 

Szkolenia prowadzone są przez tak zwanych trenerów, coachów i nie ma potrzeby posiadania żadnych uprawnień. Sprawdź w sieci, jeden z wpisów na GL http://www.goldenline.pl/grupy/Przedsiebiorcy_biznesmeni/szkolenia-konferencje-targi/jakie-uprawnienia-do-prowadzenia-szkolen,1787218/

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale nadal chyba nie bardzo rozumiesz o czym rozmawiamy  ;)

 

Wskazałeś mi link do firmy, która proponuje innym firmom otworzenie własnej placówki szkoleniowej pod ich nazwą tzw. franczyzna i to jest logiczne. Tak samo, jak otwiera się MCDONALD to trzeba wysłać człowieka na roczny kurs menadżerski do ich siedziby, po czym otrzymuje się certyfikat, że osoba taka może zarządzać (i może też otworzyć) własnego mack'a.

 

My tu mówimy o szkoleniu z sprzedaży/marketingu, do czego nie potrzeba żadnych uprawnień, certyfikatów ponieważ nie korzystasz z żadnej prawnej metodyki nauczania. Przykładowa jest osoba, która posiada bardzo dużą wiedzę z marketingu i postanowiła być trenerem i prowadzić szkolenia z marketingu. Otwiera firmę, wynajmuje lokal do prowadzenia szkoleń i działa, żadnych dodatkowych wymogów nie ma.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co rozumiesz przez wykształcenie, bo zapewne wykształcenie zdobyte podczas studiów? Takie wykształcenie w większości dziedzin nie jest wymagane, jest wymagane w przypadku np. medycyny.

 

Żeby prowadzić szkolenia z programowania w C++, Ruby, Java, Python, żeby prowadzić szkolenia z zakresu pozyskiwania i specyfikowania wymagań, żeby prowadzić szkolenia ze skutecznej sprzedaży, komunikacji z klientem czy marketingu nie potrzebujesz żadnych licencji. Licencje potrzebujesz tylko wtedy, gdy prowadzisz szkolenia dotyczące produktu danej firmy czy usługi, to wtedy certyfikat (lub zgoda) jest wymagana.

 

Szkolenia z marketingu, do jakiej firmy zgłosisz się o udzielenie licencji? Podyplomówki z marketingu to dziedzina, nie produkt ani usługa zarezerwowana przez daną firmę/instytucję/agencję rządową.

 

Równie dobrze dziś mogę otworzyć firmę DG (możliwe jest to już w 1 dzień), jutro podpisać umowę na wynajem pomieszczenia i pojutrze zacząć prowadzić szkolenia z marketingu i nikt, ani nic nie może mi tego zabronić prawnie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale jakie licencje Łukasz bo nie rozumiem.

 

Chyba, że masz na mysli certyfikowanych trenerów lub coachów to się zgodzę. Niestety wiele osób idąc na szkolenie nie sprawdza firmy szkoleniowej, czy ma uprawnienia od prowadzenia szkolen (bo firma taka musi być w rejestrze firm szkoleniowych) a ponadto są szkoły trenerskie i większość dobry szkoleniowców ma zrobione odpowiednie certyfikaty

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

My chodzi o szkolenia typowo licencjonowane i o nich pisałem. Są szkolenia po których nic nie musisz wiedzieć i nie mieć nic. Możesz zbijać kasę. 

Możesz również prowadzić kursy językowe jak w moim przypadku i musisz mieć licencję żeby posługiwać się metodą nauczania.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przez kwalifikacje rozumie się doświadczenie, sukcesy ludzi, których dana osoba szkoliła, referencje. Uwierzcie mi, że w zależności od dziedziny np. w marketingu to, czy dana osoba ukończyła studia czy też nie, nie ma na prawdę żadnego wpływu, bo tu liczy się to co wskazałem wyżej. W medycynie nie wyobrażam sobie, aby szkolenie prowadziła osoba nie posiadająca studiów, odpowiednich certyfikatów, ale sprzedaż/marketing a medycyna to dwie różne dziedziny o innych specjalizacjach, mające inne, całkowicie inne wymagania rynkowe.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z kursem językowym się zgodzę, co więcej coraz więcej firm stosuje tu innowacyjne rozwiązania tworzone przez naukowców, jedną z dziedzin dostarczających takie rozwiązania jest kongwistyka. Przykładem firmy językowej dostarczającej skuteczne oprogramowanie jest firma SuperMemo (większość pewnie tą firmę zna), na ich stronie można przeczytać, że są to naukowo opracowane technologie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.