Skocz do zawartości
Miłosz Szkudlarski

W drodze do kariery zawodowej, czyli jak efektywnie wykorzystać czas studiów?

Rekomendowane odpowiedzi

Studiowanie nie wydaje się szczególnie trudnym zajęciem, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Wystarczy regularnie chodzić na ćwiczenia i wybrane wykłady, zaliczyć kolokwia i sesje egzaminacyjne, napisać pracę dyplomową i następnie ją obronić. Prawda, że to banalnie proste?

 

To jednak tylko pozory, gdyż samo ukończenie studiów (niezależnie od wybranego kierunku/specjalności) nie zapewni Wam świetnej pracy i perspektyw na przyszłość.

 

O czym należy zatem bezwzględnie pamiętać? O tym, że studia to zaledwie pierwszy krok na drodze do kariery zawodowej. Dyplom oczywiście ma nadal swoją określoną wartość, ale pracodawcy bardziej cenią konkretne doświadczenie zawodowe, dodatkową działalność i cechy charakteru, które wymagane są na danym stanowisku. Mówiąc krótko i zwięźle: musicie pokazać, że jesteście kreatywni i przebojowi, a schematyczność i lenistwo kompletnie do Was nie pasują.

Jak to wszystko osiągnąć? Zacznijcie o lektury tego artykułu: www.studia.net/poradnik-studenta/7343-jak-studiowac-zeby-pozniej-nie-zwariowac

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja bym tu zwróciła szczególną uwagę na organizacje studenckie. Czasem mówi się, że to takie "kółka wzajemnej adoracji", niby robią jakieś projekty, organizują wydarzenia, ale wszystko sprowadza się do zabawy we własnym gronie. Ja bym tak tego nie postrzegała. Teraz to właśnie organizacje studenckie, szczególnie te międzynarodowe albo ogólnopolskie ze swoimi oddziałami na różnych uczelniach najlepiej nawiązują kontakty i współpracują z dużymi firmami i pracodawcami. Często robią to lepiej niż biura karier na uczelniach. I właśnie te kontakty myślę, że mogą się okazać najcenniejszymi w przyszłości.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.