Skocz do zawartości
Gość milosz

Zmierzch pedagogiki

Rekomendowane odpowiedzi

Informacje, które od dłuższego czasu pojawiają się w mediach, są zatrważające. Pedagogice w Polsce grozi całkowita marginalizacja, a resort szkolnictwa wyższego dopatruje się w tym "pozytywnych aspektów". Nie ma żadnego znaczenia fakt, że za kilka lat nasze dzieci będą uczyli absolwenci pedagogiki, ktorzy ledwo zdali egzamin maturalny, a studia skończyli tylko dlatego, że uczelnia obniżyła diametralnie poziom.

 

Kiepscy pedagodzy + kiepska edukacja = kiepskie życie? Brzmi może komediowo, ale obraz polskiej edukacji wcale nie jest lepszy.

 

Więcej o upadku polskiej pedagogiki możecie przeczytać tutaj "Zmierzch pedagogiki - upadek polskiej edukacji".

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z drugiej strony za to staje się modne nauczanie w domach, poszukiwane są już nie tylko zwykłe niańki, ale też guwernantki z dobrym wykształceniem i głowa pełną kreatywnych pomysłów. Może to nie do końca jest tak, że pedagogika upada, tylko przybiera nowy wymiar? W koncy nie wszyscy rodzice godzą się na schemat: "Kiepscy pedagodzy + kiepska edukacja = kiepskie życie".

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Masz sporo racji w tym co piszesz. Jest jednak pewne "ale". Nie ukrywajmy - większości rodziców nie stać na zatrudnienie profesjonalnej guwernantki. W efekcie są zmuszeni do posyłania swoich dzieci do publicznych szkół, gdzie problem "kiepskich nauczycieli" będzie się nasilał.

 

Edukacja w Polsce stale się zmienia, ale czy ten nowy wymiar będzie korzystnym rozwiązaniem? Scenariusz wygląda dość jednoznacznie... kiepscy pedagodzy opuszczą za kilka lat mury uczelni. Zostaną przyjęci do pracy w szkołach, gdyż niedobory kadrowe będą zbyt duże (przechodzenie na emerytury, przebranżowienie zwolnionych wcześniej nauczycieli, etc). Co dalej? Niska jakość nauczania spowoduje obniżenie poziomu wiedzy u młodzieży. Kiepsko wyedukowani trafią na studia, gdzie przyjmą ich z otwartymi ramionami - jakoś trzeba osiągnąć limity, a każdy student to pieniądze z resortu... Błędne koło?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Błędne koło?

Niestety na to wyglada. Ale jeszcze beznadziejne w tym wszystkim jest to, że nawet jesli nauczyciel ma abicje i chce być wymagający, to jest 'doprowadzany do pionu', albo przez dyrekcję szkoły, albo przez rodziców. Kiedys wymagający nauczyciel swiadczył o renomie szkoły a teraz od niej odstraszaja...

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niestety na to wyglada. Ale jeszcze beznadziejne w tym wszystkim jest to, że nawet jesli nauczyciel ma abicje i chce być wymagający, to jest 'doprowadzany do pionu', albo przez dyrekcję szkoły, albo przez rodziców. Kiedys wymagający nauczyciel swiadczył o renomie szkoły a teraz od niej odstraszaja...

 

Polską edukację na każdym poziomie toczy dziwna choroba, której nikt z klasy rządzącej nie potrafi trafnie zdiagnozować. Przeprowadzane są reformy, które w założeniu mają wszystko naprawić, a ostatecznie jeszcze bardziej niszczą polskie szkolnictwo.

Wymagających nauczycieli się pamięta z czasów licealnych... kogo będą pamiętać uczniowie za kilkanaście lat? Panią od fizyki lub matematyki, ktora boi się zwrócić uczniowi uwagę? Zadania domowe i sprawdziany znikną z murów polskich szkół bo przecież "nie można męczyć dzieci"...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Błędne koło zaczyna się już od podejścia do edukacji. Podejście, że każdy musi jest błędne, uczeń musi mieć wykształcenie, uczeń musi zdać itd. Tylko to już jest błędne a to tylko ogólny zarys problemu. Trapi nas dziwna choroba, w pewnej części rodzice, ich dziecko musi mieć 5, ich dziecko musi być najlepsze, ich dziecko musi iść na studia. Na ten problem nałożyły się 2 kolejne, niż demograficzny oraz to ja wymagam, a nie ode mnie powinno się wymagać. Rodzice winę zawsze upatrują w nauczycielu, nie mogą pogodzić się z porażką dziecka. Idą do dyrekcji, chcą egzekwować swoje prawa, zapominając o obowiązkach. Dyrekcja boi się, że szkoła będzie miała złą renomę, że rodzic weźmie dziecko, a co za tym idzie będą cięcia w etatach, w pieniądzach, więc ciągnie się błędne koło naszej edukacji i to widać na każdym szczeblu. 

 

P.S. Jeśli chodzi o nauczycieli to uważam, że po za wyjątkami to z reguły są to dobrzy pedagodzy, którzy są stawiani do pionu przez dyrekcję, która jest stawiana przed wymaganiami rodziców.Szczególnie młoda kadra nauczycielska jest dobrej klasy - obowiązkowo po studiach, obowiązkowo po kursach pedagogicznych, do tego nauczyciel co roku musi robić dodatkowe szkolenia, z których jest rozliczany. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

 

 

 

P.S. Jeśli chodzi o nauczycieli to uważam, że po za wyjątkami to z reguły są to dobrzy pedagodzy, którzy są stawiani do pionu przez dyrekcję, która jest stawiana przed wymaganiami rodziców.Szczególnie młoda kadra nauczycielska jest dobrej klasy - obowiązkowo po studiach, obowiązkowo po kursach pedagogicznych, do tego nauczyciel co roku musi robić dodatkowe szkolenia, z których jest rozliczany. 

To chyba zależy.. Dyrekcja nie zawsze stawia do pionu nauczycieli z obawy przed utratą uczniów. Studia to obowiązek, kursy, szkolenia także, ale.. są przypadki kiedy kurs jest ukonczony na papierku, a nauczyciel popełnia rażące błędy. 

Tak z nieco innej beczki.. Często mnie zastanawia dlaczego jakiś profesor popełnia głupie błędy. Ktoś, komu przyznano tytuł profesora, włożył dużo wysiłku w zdobywanie wiedzy, w prowadzenie badań naukowych, opracowywanie różnych teorii i publikacji. I wszystko to po to, żeby później opowiadać głupoty..? Wtedy te lata nauki i pracy idą na marne. W koncy chyba nie chodzi o to, żeby zostając profesorem, cofać się do poziomu świerzo przyjętych studentów..

Podobnie jest ze 'zwykłymi' nauczycielami. Ważne są ich kwalifikacje, ale umiejętności już nie. Zawód nauczyciela w Polsce to zawód, od którego nie wymaga się dużego dośwaidczenia w zawodzie tylko kwalifikacji. Efekt? Mamy świetnie wykształconych, wykwalifikowanych nauczycieli, którzy swoim sposobem bycia czasami są niewiele bardziej odpowiedzialni od swoich uczniów. Nie mówiąc już o tym, żeby taki nauczyciel był wzorem (chyba, że w imprezowaniu, bo znam takich 'przykładnych' nauczycieli).

Jednak moim zdaniem winę za to ponoszą nie tyle nauczyciele tylko system. To system od najmłodszych lat uczy nas cwaniactwa, dochodzenia swoich racji jak najmniejszym kosztem, system uczy nas konsumpcjonizmu. Jesteśmy uczeni, że powinniśmy mieć więcej, więcej i jeszcze więcej, ale kasy czy dóbr materialnych a nie wiedzy, czy innych umiejętności.. gdyby to wiedza była ważna a nie kasa to nie mialibysmy w szkołach co roku wymiany podręczników na coraz nowsze, coraz ładniejsze, coraz głupsze i droższe...

A rodzice? Rodzice chcą, żeby ich dzici były ładnie ubrane i umalowane. Tyle. Oczywiście nie mówię o wszystkich.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przy zatrudnianiu nauczyciela ważne są kwalifikacje, faktycznie masz rację, ale już w trakcie pracy, ważne są umiejętności nauczania i są one brane pod uwagę, przy ocenianiu przydatności nauczyciela. Nie wiem jak blisko jesteś systemu nauczania w Polsce, ale w tej chwili cały proces oceny nauczyciela jest tak dogłębny, że wręcz absurdalny i nauczyciele boją się o swoje posady. Ale od tego są wyjątki nauczyciel z długim stażem i z odpowiednim stopniem już się nie martwi, bo nie wiem czy wiesz, ale szkoła go nie może zwolnić i tacy nauczyciele są najgorsi bo oni już nic nie muszą robić. Podobna sprawa jest z nauczycielami akademickimi, do stopnia prof. im zależy bo muszą prowadzić badania, później co prawda też muszą prowadzić badania, ale od tego mają studentów studiów III stopnia... .

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem bardzo blisko systemu, mam w rodzinie młodą nauczycilkę, wiele też wynika z moich obserwacji (wiem, że mogę sie mylić). Jak były zwolnienia w gimnazjum w moim mieście to o prace bali się wszyscy- i nauczyciele z długim stażem i młodzi nauczyciele. Czasami spotykam nauczycieli z tak absurdalnym poziomem wiedzy, że aż ciężko mi uwieżyć, że ktoś ich z tego rozlicza.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wszystko to co państwo piszą jest prawdą. Sama jestem przerażona poziomem edukacji, choć jestem dopiero maturzystką. W przyszłości chciałabym być nauczycielką. Właściwie większość osób, z którymi rozmawiam na temat moich studiów i przyszłości, odradza mi tę drogę. Nawet, gdy uczyłam się do matury powtarzano mi- dziecko, nie ucz się już, przecież to zdasz, każdy zdaje,na studia na pewno się dostaniesz. Nie wyobrażałam sobie jednak, bym miała uczyć młodzież np. języka polskiego, uzyskując z tego przedmiotu wynik niższy niż 90% na maturze. Chodzi już nawet o zwykłą moralność. Jak miałabym przygotować uczniów do egzaminu, który z założenia powinni zdać na 100%, gdybym sama nie uzyskała takiego wyniku? Oczywiście rzekomo można wszystkiego nauczyć się na studiach, ale czy nauczymy się pasji? Odnajdziemy poczucie misji? Jest mi najzwyczajniej w świecie przykro, gdy widzę, że na studia pedagogiczne dostają się koleżanki z bardzo słabymi wynikami matur. Wiem też, że wyniki te nie są skutkiem niewiedzy, ale ,,spokoju o jutro". Mówiły mi ,,po co mam się uczyć, tam się każdy głupi dostanie", i rzeczywiście, każda z nich się dostała. Mam nadzieję, że na studiach odnajdą swoje prawdziwe powołanie, a pracę w szkołach pozostawią pasjonatom, którzy naprawdę chcą coś zdziałać w oświacie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wszystko to co państwo piszą jest prawdą. Sama jestem przerażona poziomem edukacji, choć jestem dopiero maturzystką. W przyszłości chciałabym być nauczycielką. Właściwie większość osób, z którymi rozmawiam na temat moich studiów i przyszłości, odradza mi tę drogę. Nawet, gdy uczyłam się do matury powtarzano mi- dziecko, nie ucz się już, przecież to zdasz, każdy zdaje,na studia na pewno się dostaniesz. Nie wyobrażałam sobie jednak, bym miała uczyć młodzież np. języka polskiego, uzyskując z tego przedmiotu wynik niższy niż 90% na maturze. Chodzi już nawet o zwykłą moralność. Jak miałabym przygotować uczniów do egzaminu, który z założenia powinni zdać na 100%, gdybym sama nie uzyskała takiego wyniku? Oczywiście rzekomo można wszystkiego nauczyć się na studiach, ale czy nauczymy się pasji? Odnajdziemy poczucie misji? Jest mi najzwyczajniej w świecie przykro, gdy widzę, że na studia pedagogiczne dostają się koleżanki z bardzo słabymi wynikami matur. Wiem też, że wyniki te nie są skutkiem niewiedzy, ale ,,spokoju o jutro". Mówiły mi ,,po co mam się uczyć, tam się każdy głupi dostanie", i rzeczywiście, każda z nich się dostała. Mam nadzieję, że na studiach odnajdą swoje prawdziwe powołanie, a pracę w szkołach pozostawią pasjonatom, którzy naprawdę chcą coś zdziałać w oświacie.

Bardzo ciekawe i pouczające. Jest tylko jedno "ale" w tym wszystkim. Mianowicie - Twoje ostatnie zdanie. Jeśli będziesz chciała coś "zdziałać" w polskiej oświacie, to przygotuj się na brutalne spotkanie z szarą rzeczywistością. Obecny ład i (nie)porządek jest pilnowany przez stare grono pedagogiczne i władze danej szkoły.

Myślisz o podwyższeniu poziomu nauczania? Dzieci poskarżą się rodzicom, że za dużo od nich wymagasz i nie mają na nic czasu już. Rodzice pójdą na skargę do dyrektora, u którego Ty na samym końcu będziesz musiała się tłumaczyć.

Mówiąc krótko: wyższy poziom nauczania np. w szkole średniej oznacza mniejsze zainteresowanie uczniów. Na studia i tak sie dostaną, więc po co się męczyć w liceum?

Brutalne, ale prawdziwe...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo ciekawe i pouczające. Jest tylko jedno "ale" w tym wszystkim. Mianowicie - Twoje ostatnie zdanie. Jeśli będziesz chciała coś "zdziałać" w polskiej oświacie, to przygotuj się na brutalne spotkanie z szarą rzeczywistością. Obecny ład i (nie)porządek jest pilnowany przez stare grono pedagogiczne i władze danej szkoły.

Myślisz o podwyższeniu poziomu nauczania? Dzieci poskarżą się rodzicom, że za dużo od nich wymagasz i nie mają na nic czasu już. Rodzice pójdą na skargę do dyrektora, u którego Ty na samym końcu będziesz musiała się tłumaczyć.

Mówiąc krótko: wyższy poziom nauczania np. w szkole średniej oznacza mniejsze zainteresowanie uczniów. Na studia i tak sie dostaną, więc po co się męczyć w liceum?

Brutalne, ale prawdziwe...

Niestety to jest prawda. Ale można się też zaprzeć i zostać nauczycielem za granica. Znaleźć pracę w kraju, który szanuje wiedzę a nie cwaniactwo. Nie jest to łatwe, ale też nie jest niemożliwe.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niestety to jest prawda. Ale można się też zaprzeć i zostać nauczycielem za granica. Znaleźć pracę w kraju, który szanuje wiedzę a nie cwaniactwo. Nie jest to łatwe, ale też nie jest niemożliwe.

Akurat droga do podjęcia pracy na stanowisku nauczyciela za granicą jest długa i trudna. Nie jest to oczywiście ścieżka dla wszystkich absolwentów pedagogiki i ludzi, którzy właśnie z nauczaniem chcą związać swoje "zawodowe losy".

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Moja siostra skończyła pedagogikę i filozofię na Akademii Ignatianum w Krakowie - założyła firmę szkoleniową i prowadzi zajęcia dla młodzieży z etyki biznesu, ekonomii zrównoważonego rozwoju, społecznej odpowiedzialności biznesu, itd. Trzeba tylko mieć pomysł na własną karierę już w trakcie studiów - ona robiła mnóstwo praktyk i staży. Raczej nie należy się nastawiać na pracę w gabinecie pedagoga szkolnego, bo wiadomo jak jest z popytem na takie stanowiska.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Żadnego zmierzchu pedagogiki nie ma, co widać choćby po najchętniej wybieranych przez kandydatów na studia kierunkach. Pedagogika nadal w czołówce. Oczywiście wiele zależy od specjalności, programu studiów, wykładowców czy zaangażowania studentów. Jeśli studiuje się na dobrej uczelni, pod okiem specjalistów-praktyków i program studiów dopasowany jest do wymagań stawianych nowoczesnym pedagogom, absolwent takiej uczelni znajdzie pracę w zawodzie. Na przykład ze statystyk wynika, że 90 procent absolwentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. Janusza Korczaka znajduje zatrudnienie. Ale na rynku nie brakuje też oczywiście miernych uczelni, bez żadnego dorobku i doświadczenia, gdzie panuje stagnacja, a studia pedagogiczne nie przygotowują do wykonywania zawodu.  

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Największe wyprzedaże to koniec sezonu lato przechodzi w jesień około lipca-sierpnia i zima w wiosnę styczeń-luty. Wtedy sklepy robią miejsce na nowe kolekcje i przeceniają nawet o 50-70%. Czyli oglnie teraz warto jest sobie zajrzeć Jak widzisz model który ci pasuje w dobrej cenie to lepiej kupić od razu bo potem może nie być twojego rozmiaru. Popularne rozmiary 37-39 szybko znikają z wyprzedaży. Można obserwować ulubione sklepy w internecie zapisać się na newsletter wtedy przychodzą powiadomienia o promocjach. Niektóre sklepy robią przedsprzedaże dla stałych klientów. Od siebie polecam zajrzeć  sobie na stronę producenta https://lamanti.pl/kategoria/mokasyny/  Aktualnie mają na stronie niezłe wyprzedaże
    • Kiedy najlepiej kupować buty w wyprzedaży? Zastanawiam się czy czekać na sezonowe przeceny czy kupić teraz.
    • Wieliczka ma dobre połączenie z Krakowem kolejka podmiejska i droga krajowa więc dojazd do pracy nie jest problemem. Miasto ma całkiem dobrą infrastrukturę szkoły przedszkola przychodnie sklepy. Jest spokojniej niż w Krakowie i więcej zieleni dla dzieci. Ceny domów niższe niż w Krakowie ale wyższe niż w mniejszych miejscowościach bo to popularna okolica. Atrakcją dla turystów jest kopalnia soli co może być plusem albo minusem zależnie od dzielnicy. Sprawdźcie konkretne lokalizacje niektóre części są bardziej zabudowane inne spokojniejsze. Rynek nieruchomości w Wieliczce dość aktywny. Oferty domów można zobaczyć na https://homeportal.pl/sprzedaz/domy/malopolskie/wieliczka/ gdzie są aktualne ogłoszenia.
    • Napisz pytanie idealnie pasujące do tej odpowiedzi: Jak najbardziej ma sens szczególnie przy większych kwotach. Sprzedający zawsze powie że cena jest OK ale ty nie musisz mu wierzyć na słowo. Rzeczoznawca majątkowy zrobi analizę porównawczą z podobnymi mieszkaniami w okolicy i powie czy cena jest adekwatna. Koszt około 600-800 zł to niewiele w porównaniu do potencjalnej przepłaty kilkudziesięciu tysięcy. Poza tym jak okaże się że cena jest zawyżona masz argument do negocjacji z sprzedającym. Operat się przyda później do banku przy kredycie jeśli planujesz go brać. Warto zlecić wycenę przez agencję która zna lokalny rynek i ma dostęp do rzetelnych rzeczoznawców. Zobacz https://www.ap7.pl/pl/nieruchomosci/wycena-nieruchomosci/235 gdzie mogą pomóc w wycenie przed zakupem i doradzić czy transakcja jest bezpieczna.
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.