Skocz do zawartości
marion

Czy nadal uczelnie prowadzą kierunki zamawiane?

Rekomendowane odpowiedzi

O kurcze, sam skorzystam:)

 

Widać, że nowy program (Program Rozwoju Kompetencji) będzie nastawiony w odróżnieniu od kierunków zamawianych nie na studentów od początku studiów tylko dla najlepszych pod ich koniec. Ciekawe rozwiązanie i wydaje się być bardziej sprawiedliwym. Zobaczymy jak to wyjdzie w przyszłości. 

 

Na pewno będzie to duża zachęta żeby dobrze uczyć się na studiach. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A ja ponarzekam.

"Uznaliśmy, że dzięki programowi kierunków zamawianych struktura kształcenia zdecydowanie się poprawiła, a zainteresowanie naukami technicznymi wyraźnie wzrosło. Licealiści chętniej studiują zawody inżynierskie niż w poprzednich latach" - powiedziała w poniedziałek podczas konferencji prasowej minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Lena Kolarska-Bobińska.

I dzięki temu mamy tysiące nowych inżynierów, którzy w gruncie rzeczy nie lubią dziedziny której dyplom zdobyli. Ale 1000zł miesięcznie wpadało. Ale z drugiej strony to dobrze, bo konkurencja na rynku pracy mniejsza.

Dlatego resort nauki zdecydował się na ustanowienie nowego Programu Rozwoju Kompetencji. "Zmieniliśmy charakter, koncepcję, ale i nazwę programu kierunków zamawianych. W nowym programie chcemy położyć nacisk na kompetencje. Ma on przede wszystkim zwiększyć szanse absolwentów na rynku pracy i ograniczyć bezrobocie" - podkreśliła minister nauki.

Nauczony doświadczeniem, że <90% rzeczy za które zabiera się strefa budżetowa okazuje się porażką (a do tego są to pieniądze z UE!), oraz tym, że szkolnictwu państwowemu ufać nie można, mogę poradzić aby rozwijać się w obszarach przedstawionych w programie (bo są ważne!), ale prywatnie i za własne pieniądze.

 

Jestem przeciwny temu programowi i proponuję inny: uczelnia nie wtrąca się w życie studentów, poprzez żadne programy - koszty: 0zł. Na razie sytuacja wygląda tak, że dobry student, świadom swoich umiejętności będzie rozwijał się sam, a oportunista będzie zwijał się w takim programie (co gorsza myśląc, że się rozwija).

 

Słowem wyjaśnienia: wierzę, oraz jestem zwolennikiem zasad Deminga oraz zdrowego rozsądku, co stawia mnie w sprzeczności z tymi wszystkimi programami. Mimo wielkich słów o zwiększaniu kompetencji, zmniejszaniu bezrobocia i innych powtarzanych notorycznie truizmów, jest to sposób aby ktoś mógł wypchać sobie kieszenie, przy jednocześnym oszukiwaniu studentów.

r

Z drugiej strony, będąc pragmatykiem, gdyby ktoś podstawiał mi pod nos pieniądze, to wziąłbym je, wolę sam je wydać mądrze, niż pozwolić je sprzeniewierzyć przez biurokratę (a dzieje się to nawet, jeśli ten ma dobre chęci).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.