Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Hej.

Pierwszy mój post wiec prosze o wyrozumiałość.

 

Mam problem z moim kierunkiem.

Jestem na informatyce na 1 roku ale na słabej uczelni bo sie nie dostałem tam gdzie chciałem. Wymysliłem wiec ze przyłoże sie do nauki i sprobuje sie przeniesc na UJ- pasuje mi tam specjalizacja sztuczna inteligencja i z tego co wiem poziom jest opowiedni. Ale po 2 miesiącach nauki zaczynam wątpic czy wgle informatyka to dobry pomysł bo o ile zajecia z  programowania i matematyki mi sie podobaja to np zajecia z systemów i całej reszty + wiekszosc wykładów juz nie bardzo- poprostu na nich zasypiam. Nie wiem czy to przez tą uczelnie, czy przez to ze podstawy studia.net/informatyka sa dosc nudne , a moze poprostu sie do tego nie nadaje. Przez połowe technikum budowlanego( tez kiepsko wybrałem) myslałem ze informatyka to cos dla mnie-plus latwo o prace co tez jest bardzo dla mnie wazne-a teraz juz sam nie wiem. Mam tez opcje sprobowania przeniesc sie na bioinformatyke- nie wiem czy teraz czy po pierwszym semestrze. Biologia to moja dziedzina ale znowu-praca w Polsce niemozliwa. 2 kierunki scisłe na raz?-z tego co zauważyłem kilka osob probowało niewielu nie udało. 

 

Prosze powiedzcie mi jak to jest z tymi studiami informatycznymi. Czy ciekawiej sie robi pozniej na 2 roku, a moze to zalezy tylko od uczelnii. Dodam tylko ze nie chce zmarnowac kolejnego roku bo to juz bedzie trzeci w plecy tzn rok w technikum i rok przerwy.

Lece do nauki:)

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

Hej.

Pierwszy mój post wiec prosze o wyrozumiałość.

 

Mam problem z moim kierunkiem.

Jestem na informatyce na 1 roku ale na słabej uczelni bo sie nie dostałem tam gdzie chciałem. Wymysliłem wiec ze przyłoże sie do nauki i sprobuje sie przeniesc na UJ- pasuje mi tam specjalizacja sztuczna inteligencja i z tego co wiem poziom jest opowiedni. Ale po 2 miesiącach nauki zaczynam wątpic czy wgle informatyka to dobry pomysł bo o ile zajecia z  programowania i matematyki mi sie podobaja to np zajecia z systemów i całej reszty + wiekszosc wykładów juz nie bardzo- poprostu na nich zasypiam. Nie wiem czy to przez tą uczelnie, czy przez to ze podstawy informatyki sa dosc nudne , a moze poprostu sie do tego nie nadaje. Przez połowe technikum budowlanego( tez kiepsko wybrałem) myslałem ze informatyka to cos dla mnie-plus latwo o prace co tez jest bardzo dla mnie wazne-a teraz juz sam nie wiem. Mam tez opcje sprobowania przeniesc sie na bioinformatyke- nie wiem czy teraz czy po pierwszym semestrze. Biologia to moja dziedzina ale znowu-praca w Polsce niemozliwa. 2 kierunki scisłe na raz?-z tego co zauważyłem kilka osob probowało niewielu nie udało. 

 

Prosze powiedzcie mi jak to jest z tymi studiami informatycznymi. Czy ciekawiej sie robi pozniej na 2 roku, a moze to zalezy tylko od uczelnii. Dodam tylko ze nie chce zmarnowac kolejnego roku bo to juz bedzie trzeci w plecy tzn rok w technikum i rok przerwy.

Lece do nauki:)

 

 

Cześć, moim zdaniem powinieneś wziąć pod uwagę kilka kwestii:

1. Ten sam kierunek na innej uczelni może wyglądać zupełnie inaczej. Wiele zależy od wykładowców, sposobu prowadzenia zajęć, zaplecza technicznego uczelni.

2. Rzadko bywa tak, że na wybranym kierunku podobają Ci się wszystkie przedmioty. Najpewniej jeśli zmienisz kierunek, to też będziesz się z niektórymi męczył, szczególnie na pierwszym roku.

3. To normalne, że na pierwszym roku są przedmioty obszerniejsze, wprowadzające, zazwyczaj trochę nudne i teoretyczne. Specjalizacje są później.

 

Jeśli nadal jesteś przekonany, że chciałbyś pracować w IT, to przebrnij po prostu przez te przedmioty, ewentualnie spróbuj na innej uczelni. Potem znajdź sobie dziedzinę, w której chcesz się specjalizować i zrób wszystko, żeby być w tym bardzo dobrym. Teraz musisz siedzieć na tych nudnych wykładach, ale to nie znaczy, że w przyszłej pracy też będziesz się nudził. To już zależy od specjalizacji.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z Domi, ale dopiszę tylko swoje zdanie o przenosinach. Nie jestem pewien, czy tak łatwo będzie Ci się przenieść z uczelni na uczelnie. Pamiętaj, że to skomplikowany proces, ponieważ zależy od wielu etapów i każdy musi być zaakceptowana, tzn. po pierwsze nowa uczelnia musi się na to zgodzić, a niewiadomo czy tam będą miejsca, po drugie obecna uczelnia nie moze CI robić problemów a to nie będzie im na rękę bo każdy student mniej to mniejsze dofinansowanie, a obecnie każda uczelnia liczy każdy grosz i po trzecie będziesz miał różnice programowe do realizacji co oznacza, że na nowych studiach możesz mieć dużo więcej zajęć. Jednak proces ten chociaż trudny to możliwy do przejścia. Tak jak Domi pisze na każdych studiach są przedmioty fundamentalne, które bywają nudne i nawet na UJ może być nudnawo, chociaż wiele zależy od samych prowadzących. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Panowie za odpowiedż. Rozumiem to ze początek może byc nudny i w sumie nie mam nic przeciwko ale jestem przerażony wizją ze to moze sie nie zmienic- ciezko jest oceniac po 2 miesiącach.

 

Mam tez swiadomosc tego jak cieżkie są przenosiny.

 

Chyba zostane narazie przy tym kierunku i zobaczymy pod koniec roku akademickiego. Jesli uda mi sie przeniesc to zaczne drugi kierunek na magisterce a jesi nie to bede jechał na 2 kierunki od przyszłego roku- oczywiscie jesli wyrobie, bo tez jest trudna sprawa.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.