Skocz do zawartości
nattu

Prawo - UJ czy UAM?

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry Wszystkim,

z dniem 16 lipca br. dostałam się na prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zgłoszenie rekrutacyjne złożyłam pod wpływem chwili na zasadzie "ciekawe czy się dostanę?". Udało się. Jednak, nie jestem przekonana co do słuszności wyboru. Od początku, kiedy podjęłam decyzje o studiowaniu prawa moim celem był Uniwersytet Adama Mickiewicza w poznan.studia.net. Nadmienię, że w tym roku bronię licencjat z administracji na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdzie studiowałam stacjonarnie. Drugi kierunek zamierzam studiować w trybie niestacjonarnym, 

Minusem UJ na pewno jest koszt roku akademickiego - 7500zł, odległość od miejsca zamieszkania to 300km i drogie bilety na transport publiczny, koszt życia na czas zjazdu, nie znajomość miasta i ludzi. Plusem UJ jest z całą pewnością renoma uczelni, rozpoznawalność i poważanie wśród najmniej wtajemniczonych osób, kadra akademicka, szeroki wybór przedmiotów do zrealizowania oraz 14 zjazdów w ciągu roku akademickiego (nie wliczając w to sesji egzaminacyjnej) przez 3 dni. W przypadku UAMu na plus z całą pewnością jest koszt akademickiego to 4900zł, odległość od miejsca zamieszkania to 200 km i bardzo tanie bilety na transport publiczny, znajomość miasta i ludzi. Plusem oraz minusem jednocześnie są cotygodniowe zjazdy, w mojej ocenie, dzięki takiemu systemowi o wiele więcej materiału uda się przepracować z prowadzącym, dzięki czemu praca własna studenta będzie polegać na utrwaleniu uzyskanej wiedzy i poszerzeniu jej. Minusem w porównaniu do UJ z całą pewnością jej stały program, bez możliwości wyboru przedmiotów "dodatkowych" do podstawowych-obowiązkowych. Mam wrażenie, być może mylne, że kadra UAMu, ma mniejszy dorobek. Nie wykluczam przeprowadzki do miasta w którym bym studiowała. 

Biorąc pod uwagę informacje z mojego posta oraz własną widzę :

Czy zostać na Uniwersytecie Jagiellońskim?

Czy przenieść się na Uniwersytet Adama Mickiewicza?

Czy któryś z tych uniwersytetów przygotuje mnie lepiej do aplikacji?

Czy pracodawcy faktycznie patrzą na uniwersytet jaki się skończyło? 

 

Będę wdzięczna za wszystkie sugestie, informacje odnośnie uniwersytetu oraz kadry akademickiej oraz najzwyklejsze rady! 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, ale rozśmieszyło mnie to "ciekawe czy się dostanę", a potem piszesz o zaocznych. :D Na zaoczne już za moich czasów brali prawie wszystkich, a teraz jesteśmy w środku niżu demograficznego, więc tak bardzo nie ma chętnych, że pewnie przyjęliby nawet Twojego chomika. 

 

Kiedyś to jeszcze było na UJ tak, że dzienni i zaoczni mogli sobie chodzić wymiennie na zajęcia. Z dziennych można było w weekend, a zaoczni mogli sobie chodzić w tygodniu, więc różniło się to od dziennych tylko tym, że płacisz. Ale przyszedł pan Gowin i jego reforma i zakazał takich praktyk. Teraz zaoczni mają do wyboru tylko weekendowe zajęcia, a tu jest po prostu znacznie mniejszy wybór przedmiotów do wyboru (nomen omen). 

 

Prawo na UJ jest już w ogóle dość specyficzne. To studia, na których prawie nic nie jest obowiązkowe. Tylko kilka przedmiotów na całych studiach to tzw. obligi. Reszta jest do wyboru z podstawek i speców, tylko punkty muszą się zgadzać. Ogólnie nie jest obowiązkowe chodzenie. Nie tylko na wykłady. Ćwiczenia też nie są obowiązkowe, możesz się nie zapisywać, jeśli nie masz ochoty. Zaliczenie daje tam jakieś punkty do egzaminu, ale to tyle. Więc... tak naprawdę to może cię tam pół roku nie był i możesz się pojawić dopiero na sesję. Ale za to sesje na prawie na UJ są upierdliwe. Przesadnie trudne egzaminy, testy wielokrotnego wyboru z pułapkami, żeby uwalić jak najwięcej osób. No bo ma być elitarnie, więc trzeba kogoś wyrzucić. Zdanie tego wymaga wykuwania na pamięć naprawdę ogromnych partii materiału i jest to trochę przerost formy nad treścią. No ok, jest to jakiś plus, bo na egzamin na aplikację też trzeba być obkutym, to też pamięciówka, ale tak naprawdę studenci z innych uniwerków też bez problemu dostają się na aplikacje (zwłaszcza radcowską czy adwokacką, bo na notarialną trochę trudniej), a nie umęczą się tak po drodze. Mówi się, że na UJ warto iść, kiedy się chce startować do KSSiP-u, bo tam naprawdę dużo chętnych i naprawdę trzeba być obkutym. 

 

Fakt, że prawnicy to specyficzna grupa i rzeczywiście wielu patrzy z góry na ludzi po słabszych uniwerkach. Wielu też uważa, że jak skończyłeś cokolwiek innego, to znaczy, że nie dostałeś się na UJ. A już nie daj być z prywatnej... Takie to środowisko, że wielu ludzi ma kija w dupie. Ale przy zaocznych to i tak żadna różnica. Jak ktoś będzie chciał patrzeć na ciebie z góry, to i tak będzie patrzył, bo się nie dostałaś/eś na dzienne. 

 

Ale tak ogólnie to bez przesady. UAM to też dobra uczelnia i też się tam nauczysz na tyle, żeby iść bez problemu na aplikację. To nie jest rocket science i nie tylko w jednym wybranym miejscu się tego nauczysz. Dorobek kadry? Będziesz się uczyć podstaw. To będą ci w stanie wyjaśnić tez ludzie, którzy nie są najlepszymi specjalistami w kraju. Nie trzeba zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym, żeby uczyć studentów pierwszego roku prawa konstytucyjnego. Poza tym Poznań ma dużo bardziej otwarty rynek, łatwiej ci tam będzie znaleźć miejsca do zdobywania doświadczenia zawodowego niż w przesyconym prawnikami i ich rodzinami Krakowie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Jak wentylatory działają, a wywala temperaturę, to pewnie moduły mocy (IGBT) są już na wykończeniu albo pasta termoprzewodząca wyschła na kamień. Naprawa takich rzeczy to standardowa procedura, nikt przy zdrowych zmysłach nie kupuje od razu nowego falownika, zwłaszcza przy większych mocach, gdzie koszty idą w dziesiątki tysięcy. Najważniejsze to wysłać sprzęt do kogoś, kto daje realną gwarancję na naprawę, a nie tylko "przeczyści". Sam przerabiałem kilka serwisów i różnica w podejściu bywa ogromna, zwłaszcza jeśli chodzi o czas reakcji, bo każdy dzień przestoju to kasa. Jeśli chcesz sprawdzić, co dokładnie wchodzi w zakres profesjonalnego serwisu, warto jest zajrzeć tutaj: https://centrumregeneracji.pl/oferta/naprawa-elektroniki-przemyslowej/
    • Szukam namiarów na sprawdzony serwis elektroniki przemysłowej. Mamy na stanie falowniki, które wywalają błędy przegrzania, mimo że wentylatory chodzą. Czy to już czas na śmietnik, czy można to jakoś zregenerować?
    • Temat LED vs lampy błyskowe to wieczna dyskusja i każdy ma swoje zdanie, ale postaram się podejść do tego praktycznie. LED-y mają rzeczywiście tę ogromną zaletę że widzisz efekt na żywo, co bardzo ułatwia naukę i przyspiesza pracę w studio, zwłaszcza jeśli robisz też nagrania wideo. Kiedyś temperatury barwowe LED-ów były problemem, ale teraz producenci naprawdę dobrze to opanowali i możesz dostać CRI powyżej 95 bez problemu. Lampy błyskowe wciąż wygrywają jeśli chodzi o czystą moc i możliwość zamrożenia ruchu przy krótkim czasie naświetlania, więc do sportu czy dzieci się lepiej sprawdzają. Koszty eksploatacji są jednak niższe przy LED-ach, bo nie wymieniasz lamp błyskowych i zużywasz mniej prądu. Ja bym powiedział że dla większości zastosowań portretowych i produktowych LED-y są w zupełności wystarczające i naprawdę komfortowe w użyciu. Ceny ostatnio też spadły więc nie jest to już taka inwestycja jak kiedyś. Warto porównać konkretne modele i specyfikacje, bo różnice między producentami potrafią być spore - możesz to zrobić na przykład sprawdzając ofertę https://fotostudio360.com/ gdzie znajdziesz zarówno LED-y jak i tradycyjne lampy z pełnymi parametrami.   
    • Mam parterowke i dach na wiązarach. Puściłem rury od kanalowki między wiązary i przepuściłem przez g-k. Jeszcze nie mam jednostki. Prosta i przyjemna robota. Przy lanym stropie trudniej, ale warto w podwieszanym przed gk wrzucić rury Jeśli szukasz firmy, która Ci to zrobi, polecam kontakt z nimi: https://klimatyzator.net.pl/ Zajmuja się takimi realizacjami w Lublinie oraz okolicach.
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.