Skocz do zawartości
Pan222

Zwrot pieniędz za czesne.

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć.

Zostałem skreślony ze studiów niestacjonarnych z powodu nie podpisania umowy. Ja zapomniałem o tym a uczelnie nie dostarczyła mi jej w żadnej formie (trzeba było podpisać w dziekanacie).

Dostałem jedynie upomnienia listami poleconymi których jednak nie odebrałem bo nie było mnie w domu.

Złożyłem odwołanie jednak w ostatnich tygodniach stwierdziłem że nie podpiszę tej umowy i nie chcę tam więcej studiować.

Chciałbym odzyskać pieniądze które wpłaciłem (około 2000 złotych).

Uważam że jeśli nie podpisałem umowy to znaczy że oficjalnie nie zostałem studentem i uczelnia powinna mi oddać pieniądze.

 

Jakie jest wasze zdanie? Czy uczelnia może robić mi jakieś trudności?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To zależy co mówi regulamin, np. jeśli regulamin przewiduje skreślenie 1 miesiąc po rozpoczęciu studiów jeśli umowa nie została podpisana, powinieneś zapłacić tylko za 1 miesiąc. Nieskreślenie w takim wypadku to błąd uczelni, zobacz co jest w regulaminie, ewentualnie zapytaj na forum prawnym. Nie ma znaczenie czy chodziłeś na zajęcia czy nie.

Napisz oficjale pismo z żądaniem zwrotu pieniędzy skierowane do dziekana, podaj nr. konta na, który mają zwrócić pieniądze. Wszystko załatwiaj poprzez oficjalne pisma złożone w dziekanacie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli dam Ci ulotkę na ulicy, a po 3 miesiącach przyjdę do Ciebie z rachunkiem np. 1000 zł za miesiąc posiadania ulotki to musisz zapłacić? W regulaminie powinien być zapis po jakim czasie student zostaje skreślony jeśli nie podpisał umowy. 

U mnie na uczelni w regulaminie jest:

Cytat

1. Skreślenie z listy studentów:

1) dziekan skreśla studenta z listy studentów w przypadku:

a) niepodjęcia studiów stwierdzonego w ciągu pierwszych 3 tygodni zajęć, na podstawie niezłożenia ślubowania i niepodpisania umowy o świadczeniu usług edukacyjnych,

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sprawa jest oczywista, liczy się to co jest w regulaminie i na papierze. To uczelnia powinna zadbać o to, żeby usunąć studenta, który nie spełnił wymagań regulaminowych. Władzę powinny skreślić studenta z listy, poinformować wykładowców o skreśleniu danego studenta z listy i usunąć go z USOSa. To nie ma znaczenie czy chodził czy nie np. jakby podpisał umowę i nie chodził to by musiał zapłacić, bo nie płaci za to, że chodzi tylko za to, że ma taką możliwość, to, że nie przyjdzie w takim wypadku to byłby jego wybór. 

Zresztą przeczytaj regulamin, który ja zacytowałem niepodpisania umowy o świadczeniu usług edukacyjnych = niepodjęcia studiów

Autorze po jakim czasie skreślili Cię z listy studentów i co jest zapisane w regulaminie? 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bo miał taką możliwość / tak mu było wygodniej, nie ma to żadnego znaczenia czy zapłacił z góry za semestr czy za rok od razu. Łukasz jak nie masz wiedzy na jakiś temat to się nie wypowiadaj, bo to co robisz jest szkodliwe, wprowadzasz użytkowników w błąd, nie ma znaczenia jakie jest Twoje zdanie tylko to co stanowi regulamin i prawo (np. kodeks postępowania administracyjnego).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

o przepraszam. Nie wiedziałem, że trafiłem na sędziego Najwyższego Sądu Administracyjnego. To czy i w jakim zakresie opłata jest należna zdecyduje sąd. 

To trochę tak jakby pojechać do myjni z autem, umyć samochód i powiedzieć, że się nie zapłaci, bo właściwie to się umowy nie podpisało. 
Pewna część usługi edukacyjnej została wykonana, ktoś z tego skorzystał i już. 

Wyobraź sobie, że masz szkołe, np. językową, płacisz co miesięczną opłatę i pewnego miesiąca nie płacisz ale z zajęć skorzystałeś, i co wtedy? Nie zawsze trzeba podpisywać regulamin żeby korzystać z jakiejś usługi

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co do szkoły językowej to jest inny przypadek, zależało by to od tego, co jest w regulaminie / umowie (musiała by zostać podpisana). To tak jakby komuś pozwolili chodzić na zajęcia do szkoły językowej bez podpisania umowy. Możesz przyjść z ulicy i brać udział w zajęciach w szkole językowej?

Co do myjni to bardziej pasowała by sytuacja, że podjechałeś na myjnie samoobsługową, zająłeś miejsce, ale nie wrzuciłeś pieniędzy, żeby uruchomić maszynę, więc mógłbyś odjechać. 

Nie trzeba być sędzią WSA, żeby wiedzieć, że opłata nie powinna być naliczona jeśli regulamin stanowi, że osoba, która nie podpisała umowy nie podjęła studiów.

Nie sąd zadecyduje tylko, wystarczy napisać pismo do dziekana.

Nie wiesz czy skorzystał z usługi edukacyjnej, może przestał chodzić od razu tylko nie skreślili go w czasie, który przewiduje regulamin. Twoje zdanie czy powinien zapłacić nie ma nic do rzeczy, Ty nie stanowisz prawa. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

możesz przyjść z ulicy i brać udział w szkole językowej? Tak - wystarczy zgłoszenie. W wielu szkołach tak jest. 

Istnienie coś takiego jak umowa ustna lub inne formy umowy. Nie trzeba nic podpisywać żeby zawrzeć umowę:)

To tak jakby podjechać na myjnie i wrzucić pieniądze odjechać i później płakać, że się nie umyło samochodu a wrzuciło pieniądze. Powiem więcej on częściowo umył samochód bo skorzystał z usługi. 

Ja nie stanowię prawa:) Ty też:)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Twoje przykłady nie mają nic wspólnego z opisaną sprawą.

2 godziny temu, Łukasz napisał:

 To czy i w jakim zakresie opłata jest należna zdecyduje sąd.

I nie pisz takich bzdur, jak nie masz pojęcia o prawie. 

 

Najlepiej nie wypowiadaj się wcale w tematach, o których nie masz pojęcia, bo wprowadzasz użytkowników w błąd. 

Autorze najlepiej zadaj to pytanie na forum prawym. Tutaj tylko potrafią udzielać rad według swojego zdania, które nie ma nic wspólnego z prawem ani stanem faktycznym. 

 

Tutaj jest wyrok WSA w podobnej sprawie. A więc, tak jak pisałem, uczelnia nie ma podstaw to żądania opłat bez podpisania umowy.

http://orzeczenia.wroclaw-srodmiescie.sr.gov.pl/content/$N/155025500004003_VIII_C_000873_2013_Uz_2013-08-14_001

 

Autorze zapłaciłeś bezpodstawnie, te pieniądze uczelnia musi Ci zwrócić. 
Tak jak pisałem wcześniej:

Napisz oficjale pismo z żądaniem zwrotu pieniędzy skierowane do dziekana, podaj nr. konta na, który mają zwrócić pieniądze. Wszystko załatwiaj poprzez oficjalne pisma złożone w dziekanacie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

przecież to Ty przytaczałeś przykłady :) ja je tylko rozbudowałem. 

Oczywiście, to jest forum opinii i każdy może ją wydać:) 

Czy jest jeszcze jakaś rzecz, której mam nie robić? ....

taki tam mały wyciąg: Pozwana podniosła przede wszystkim zarzut przedawnienia roszczenia. W dalszej zaś kolejności zarzuciła, że nie uczestniczyła w zajęciach III semestru, bowiem zrezygnowała z nauki. Jednocześnie pozwana zaprzeczyła, jakoby przystąpiła do zaliczenia przedmiotu (...) wskazując, iż indeks oddała koleżance „zbierającej wpisy”

co ma przedawnienie do tej sytuacji, co ma fakt, że nie zaliczyła zajęć do tej sytuacji i co ma fakt, że nie uczęszczała do tej sytuacji...bez komentarza

 

2. Pozwana M. M. była słuchaczką (...) studium (...) plastyczne w architekturze” prowadzonego przez stronę powodową Akademię (...) we W. na semestrach I i II.

Czyli nie podpisała umowy a była słuchaczką? jak to mozliwe? wg Twojej teorii to nie prawda...

Przestań pisać bzdury. Zamykam temat.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Łukasz napisał:

taki tam mały wyciąg: Pozwana podniosła przede wszystkim zarzut przedawnienia roszczenia. W dalszej zaś kolejności zarzuciła, że nie uczestniczyła w zajęciach III semestru, bowiem zrezygnowała z nauki. Jednocześnie pozwana zaprzeczyła, jakoby przystąpiła do zaliczenia przedmiotu (...) wskazując, iż indeks oddała koleżance „zbierającej wpisy”

co ma przedawnienie do tej sytuacji, co ma fakt, że nie zaliczyła zajęć do tej sytuacji i co ma fakt, że nie uczęszczała do tej sytuacji...bez komentarza

Bzdura, nawet nie umiesz czytać ze zrozumieniem. 

 

Cytat

W niniejszej sprawie bezsporne było, że strony nie zawarły umowy w formie pisemnej. Wprawdzie, w myśl przepisu art. 73 § 1 k.c., umowa zawarta w innej formie, np. ustnej bądź przez czynności konkludentne, byłaby ważna, ale wykazanie warunków odpłatności za studia, tj. określenie przedmiotu opłat, ich wysokości, zasad wnoszenia, terminów, skutków opóźnień bądź zaprzestania dokonywania wpłat oraz warunków, terminów i skutków wypowiedzenia umowy, mogło nastąpić wyłącznie przez przedłożenie dokumentu umowy. Podkreślić przy tym należy, że skoro w art. 160 ust. 3 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym mowa jest o zawarciu umowy między uczelnią i studentem, to uznać należy, iż wyłączną podstawą odpłatności za studia i usługi edukacyjne może być umowa cywilnoprawna. Ewentualne zarządzenie Rektora Uczelni, na które powoływała się strona powodowa, czy też regulamin studiów nie mogłyby zaś stanowić skutecznej podstawy domagania się do pozwanej odpłatności za studia. Stanowisko to jest zbieżne z wyrażanym w piśmiennictwie poglądem, że niezawarcie umowy oznacza, iż studenta oraz uczelnię będzie wiązał wyłącznie stosunek administracyjnoprawny, a wypełnienie obowiązków uczelni wobec studenta będzie następować w całości nieodpłatnie. Brak porozumienia między uczelnią a studentem oznaczał będzie zatem brak podstaw do skutecznego obciążenia studenta kosztami nauki ( tak. P. Orzeszko [w:] W. Sanetra (red.), M. Wierzbowski (red.), M. Kubiak, B. Kudrycka, A. Kurkiewicz, M. Lenard, M. Miąskiewicz, P. Orzeszko, J. Róg, E. Sieczek, P. Suwaj, A. Szymańska, E. Ura, P. Wajda, A. Wiktorowska, G. Winiarz, Prawo o szkolnictwie wyższym. Komentarz, WKP 2013, LEX).

 

Cytat

Nie przedstawiając dowodu zawarcia umowy w formie pisemnej, strona powodowa nie wykazała więc, że strony łączyła umowa w zakresie odpłatności za studia w III semestrze, a tym bardziej nie udowodniła, iż zostały spełnione - określone w ewentualnej umowie - warunki uprawniające ją do żądania od pozwanej spornej sumy. Ponieważ pozwana kwestionowała co do zasady obowiązek zapłaty, to na stronie powodowej spoczywał ciężar wykazania okoliczności w tym zakresie, skoro wywodziła z nich korzystne dla siebie skutki prawne (art. 6 k.c.). Nie można przy tym przyjąć domniemania faktycznego, że skoro pozwana uregulowała płatności za I i II semestr, to zobowiązała się – a więc inaczej mówiąc zawarła ze stroną powodową umowę cywilnoprawną - uregulować należność za semestr kolejny.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.




  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Zapraszam do wypełnienia ankiety https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSdRtJzhdh7B2ZScwDXJRPwOtQMdcs-dELeMxMi32K4Pa5Vy7g/viewform   Dziękuję za poświęcony czas.
    • Nie potrafię zdecydować się na jeden z kierunków, bo obawiam się kilku rzeczy. Jestem osobą dokładną, sumienną. Nie lubię pracować z ludźmi, w przyszłości wolałabym pracować indywidualnie. Z jednej strony chciałabym ukończyć studia typowo ścisłe/inżynierskie, ale boję się, że nie dam rady i wykończę się przy tym psychicznie. Pod uwagę biorę matematykę/analizę danych/informatykę. Matematykę lubię, ale nigdy nie byłam żadnym pasjonatem czy geniuszem, na rozszerzeniu bez problemu dawałam radę na 4-5, ale to głównie zasługa mojej ciężkiej pracy no i nauczyciela. Teraz boję się, że mogłabym sobie zwyczajnie nie poradzić. Owszem, jestem osobą ambitną i pilną, ale gdy coś mnie przerasta, zwyczajnie wolę odpuścić niż zniszczyć sobie psychikę.  Informatyka jako kierunek wydaje mi się niby łatwiejsza niż matematyka, ale za nią z kolei nigdy szczególnie nie przepadałam ani nie miałam dużej styczności (klasa podstawowa). Rodzina namawia mnie na finanse i rachunkowość, ale perspektywa pracy w banku niezbyt mnie satysfakcjonuje. Mam wrażenie, że studia ścisłe zapewniłyby mi większą stabilność jeśli chodzi o pracę. Nie jestem jednak umysłem typowo ścisłym i stąd moje  wątpliwości. Czy ktoś mógłby doradzić mi coś sensownego w tej kwestii?
    • hej, Wybór studiów to ciężka sprawa, zwłaszcza jak rodzina naciska. ale musisz pamiętać, że to ty będziesz spędzał lata na tych studiach i potem w tej pracy. jeśli teraz matematyka cię wykańcza, to na inżynierii może być podobnie. Może spróbuj pogadać z rodziną na spokojnie, wytłumacz im, że robienie czegoś co cię męczy, nie przyniesie nic dobrego. Czasem warto zaryzykować i iść za tym, co nas interesuje. praca po studiach międzynarodowych czy europeistyce też może być fajna i dać możliwości, zwłaszcza jeśli masz do tego pasję.  Zawsze można pomyśleć o jakimś kompromisie, może znajdziesz kierunek, który łączy twoje zainteresowania z tym, czego rodzina by chciała. Na pewno nie idź na coś tylko dlatego, że inni tego chcą. to twoje życie i twoja przyszłość.    Pozdrawiam, Olek   
    • Witam. Czy jak progi punktowe ta politechnice Rzeszowskiej na kierunku Lotnictwo i kosmonautyka w poprzednim roku były 200, a ja mam 180-190 to mam szanse sie dostać?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.