Skocz do zawartości
trejd

Finanse i rachunkowość - studia dla każdego:)

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć!

Mam 19 lat, studentem jestem od października 2012 roku - właśnie jestem w trakcie swojej pierwszej w życiu sesji! Nie powiem - jest ciekawie, niepowtarzalny maraton z książkami po to, aby nie wylecieć z uczelni i móc kontynuować naukę:-)

W każdym razie skupmy się na studiach i potencjalnym wyborze jakim jest kierunek: "Finanse i Rachunkowość" - to właśnie absolwentem popularnego "fir-u" pragnę zostać.

Jeszcze rok temu, dokładnie w lutym, nie miałem bladego pojęcia, co chcę w życiu robić! Na pewno jak połowa, jeśli nie większość, z Was. Założę się, że matura to po prostu kolejny krok we wchodzeniu do dorosłego życia, a przyszłość nie jest wciąż zbyt klarowna. Ale może po przeczytaniu moich wypocin właśnie taka się stanie?

Wracając do mnie - luty 2012. Waham się czy wybrać prawo, politologię, a może studia inżynierskie na AGH w Krakowie lub jakąś ekonomię? Sam nie byłem pewien... Maturę rozszerzoną pisałem z angielskiego, polskiego, matematyki, historii i WOSu, a w żadnym z tych przedmiotów nie jestem ani trochę wybitny! Ująłbym to w słowa: "po trochu z każdego, a z żadnego poprawnie".

I zaczęło się. Co z prawem? Prawnikiem to może i zostanę, ale po 12 latach edukacji i wydanych tysiącach złotych(moi rodzice bogaci nie są). Więc politologia? Nie, nie zamierzałem posiadać 100% pewności o zasileniu grupy bezrobotnych. Zostaje AGH. Dostać, dostałbym się, ale czy utrzymał? Przecież tam jest fizyka i matematyka, a fizykę w LO ledwo zaliczyłem! Nie było opcji!

Został Uniwersytet Ekonomiczny i wybór kierunku. Od razu zdecydowałem się na Finanse i rachunkowość. Po miesięcznym stresie związanym z rekrutacją w końcu jest potwierdzenie - dostałem się! I tak oto jestem.

Czy jestem zadowolony? Owszem, bardzo! Uczymy się naprawdę ciekawych rzeczy - każdy znajdzie coś dla siebie. W pierwszym semestrze jest mikroekonomia, makroekonomia, matematyka i parę innych. "Mikro" to nauka zajmująca się ekonomią w skali gospodarstw domowych - dowiadujemy się o dobrach konsumpcyjnych, o rynkach na świecie i wiecie co? Prawie wszystko można opisać wzorami i wykresami:) Natomiast "makro" określa ekonomię w skali kraju - wcześniej w życiu nie przypuszczałbym, że wypowiedź premiera o "aktualnym wzroście gospodarczym" to po prostu cykl koniunkturalny, który NATURALNIE zachodzi w trakcie upływu lat. A matematyka to macierze, całki i tym podobne, ale to bez problemu można zaliczyć.

Kolejne semestry przynoszą nowe przedmioty i nową wiedzę, ale jeszcze za wiele o tym nie mogę powiedzieć:-)

A co po studiach? Można rozpocząć pracę w banku, jako ubezpieczyciel albo na przykład założyć własną firmę i pracować na swój własny koszt? Z wiedzą wyciągniętą z Finansów i Rachunkowości zdecydowanie każdy jest w stanie podjąć się tego wyzwania i wejść w dorosłe życie z wielkim C!

Zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie mają określonych planów na przyszłość, aby ich wybór padł właśnie na FiR, bo to gwarantuje interesujące zajęcia, możliwości rozwoju oraz pewne perspektywy na przyszłość. Płaca w banku do najmniejszych nie należy:-)

W razie jakichś pytań - chętnie odpowiem.

Pozdrawiam i życzę powodzenia na maturze oraz udanych wyborów!

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Matematyki mamy tak naprawdę niewiele. Niby wszędzie się jej trochę przeplata, ale to zawsze tylko promil wiedzy z całego zakresu przedmiotu:D

Jeszcze zapomniałem dodać, że jestem po profilu humanistycznym z LO, a jednak wybrałem to i sobie fajnie radzę. No i jestem naprawdę zadowolony z tego, co robię. Widzę w tym sens.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A lubienie czegoś w dużej mierze jest uzależnione od tego, kto nam tę wiedzę przekazuje. Całe gimnazjum i 2 lata liceum nie miałem ochoty na naukę, a potem uczyłem się poza szkołą i matematyka przypadła mi do gustu;)

A na studiach jeszcze bardziej - fajni wykładowcy i chce się nawet człowiekowi chodzić na te 1,5h w tygodniu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe, ja jestem właśnie humanistką, umiem matematykę, ale jej nie znoszę. Zastanawiam się, czy dałabym radę sobie na takim kierunku. Pewnie wymagałoby to dużo samozaparcia. Jednak ciężko robić to, czego się nie lubi. Wybiorę się na co innego. Ale życzę powodzenia. Co do pracy po kierunku, to myślę, że bez problemu ją znajdziesz!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Właśnie - wszystko się rozchodzi o to czy się to lubi. Na pewno dałabyś radę na tym kierunku - wielu moich znajomych jest po społeczno-prawnych, humanistycznych czy biol.-chemach. I wszyscy jakoś ten wózek ciągną i nikt nie narzeka.

A mam paru znajomych w Katowicach na dziennikarstwie przykładowo i nie są tak do końca zadowoleni. Najgorsze, że z każdej strony świata bombardowani są słowami: "po tym nie znajdziesz pracy". I nieciekawe jest to, że dużo w tym prawdy...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywiście nie miałam dobrych nauczycieli z matematyki, ani w podstawówce i gimnazjum, ani w liceum. Może z tego wynika moja niechęć do tego przedmiotu. Mam kolegę, który pracuję jako doradca finansowy, niezłą ma pensję - 5 tysi spokojnie wyciąga na miesiąc.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jestem w bardzo podobnej sytuacji, co Ty! Skończyłem kierunek humanistyczny w LO i teraz pozostaje mi wybrać kierunek studiów. politologia odpada, bo z bezrobociem nie chcę mieć nic wspólnego.... Kierunki związane z matematyką również. Jestem całkiem dobry w pisaniu tekstów, ale co w związku z tym? Jakie studia wybrać? Może jesteś w stanie coś mi podpowiedzieć? Dodam,że napisałem maturę rozszerzoną z WOSu, języka polskiego i angielskiego. Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Najgorzej jest wtedy jak się nie ma sprecyzowanych planów na przyszłość i się wybiera coś na "czuja". Widzę, że maturę już pisałeś. Czyli rok przerwy między maturą, a studiami, tak?

Wg mnie najlepiej od razu kontynuować naukę po liceum, bo nie wypada się z tego rytmu i można sobie dać spokojnie radę. Ale jak już tak wybrałeś to nic nie zmienisz;)

Powiem Ci tak: z autopsji wiem, że "human" w liceum nie skreśla Cię od razu na drodze życia:P Zgodnie z definicją humanizmu po prostu jesteśmy ludźmi "wszechstronnie uzdolnionymi", dlatego bez problemu dałbyś radę nawet na matematycznych kierunkach. I wierz mi, że matematyka na studiach to nie to samo, co w liceum. Materiał może jest trochę trudniejszy, ale na pewno da się go zrozumieć jak trochę przysiądziesz. No i oczywiście wykładowcy/ćwiczeniowcy to inna bajka, niż wredni nauczyciele w LO.

Na FiRze jest dość sporo humanistycznych przedmiotów, np. socjologia, filozofia, prawo itp., zawsze to czegoś uczy i na pewno komuś takiemu jak Ty bardzo by umiliło życie na ekonomicznym kierunku;) Natomiast samej matematyki jest rok, czyli prawie nic.

W rekrutacji brane są pod uwagę matematyka, język angielski i inny przedmiot(język polski, WOS mogą być). Powiedz mi ile miałeś z podstawowej matury z matematyki? A ile z rozszerzonych? W zeszłym roku wystarczylo napisać oba rozszerzone na ok. 70% i matematyke podstawową na choćby 50%.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak, zrobiłem sobie rok przerwy. Wyszło, jak wyszło. Może masz rację, może poradziłbym sobie z matematyką... To na pewno inna bajka niż w liceum. Maturę zdałem na :

polski- 80%, roz.75%

angielski-90%, roz.70%

matematyka- 55%

WOS roz. 68%

Myślisz, że to wystarczy by dostać się na finanse i rachunkowość? To nie jest taki zły pomysł...

A jak to wygląda z siatką godzin? Są jakieś wolne dni? Wykłady są obowiązkowe?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

O, super. Wyniki naprawdę bardzo przyzwoite - spokojnie na Finanse i Rachunkowość wystarczy. Wiadomo, że nie na każdą uczelnię w Polsce(w SGH np. wymagają do rekrutacji dwa języki obce), ale uniwersytety ekonomiczne w większych miastach Polski(Kraków, Katowice, Wrocław) są jak najbardziej w Twoim zasięgu.

Ja w zeszłym roku miałem podobne wyniki i bez problemu w pierwszym naborze się dostałem. Wierz mi, że jeśli wybierzesz FiR to naprawdę nie pożałujesz - prawie wszyscy moi znajomi są bardzo zadowoleni.

Z godzinami jest różnie - w zależności od semestru. Pierwszy jest bardzo w porządku, jest mało przedmiotów(6) i zdarzają się dni wolne. Potem już jest ciężej, bo po drugim semestrze są 3 lub 4 egzaminy, a trzeci semestr to po prostu jazda bez trzymanki: chyba 5 egzaminów, masa przedmiotów i dużo godzin. Ale podobno nie jest źle - mówi się, że "łatwiej wylecieć z tramwaju niż z UE":)

A z wykładami to też różnie - zależy od wykładowcy. Raczej nie ma obowiązku, ale jak np. nie pójdziesz na wykład, na którym będzie lista to może Ci przelecieć pare bonusowych punktów do egzaminu koło nosa;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Finanse i rachunkowość... uczę sie w ostatniej klasie średniej sszkoły na kierunku: Technik Ekonomista, specjalizacja finanse i cóż mogę powiedzieć, pojęcia takie jak makro i mikro Kierunek ekonomia były wieki temu, w pierwszej klasie, efekt? W wieku 16 lat umiałam to czego trejd nauczył się mając 19 lat? Tak, niestety, poza tym jest to kierunek... pospolity,jeśli ktoś nie jest nim do końca zainteresowany, lub nie ma znajomości, to może nie przebić się na rynku, zbyt dużo jest "napalonych " tym właśnie kierunkiem. Poza tym rachunkowość... trzeba to na prawdę lubić uwierzcie mi wiem co mówię...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja po pół roku mogę spokojnie powiedzieć, że znaleźć się w tym to moment. W wieku 16 lat potrafiłem opowiedzieć o tym, że niebieskie zasłony w pokoju Adama Mickiewicza oznaczają głęboki smutek i żal, ale czy to oznacza, że studiujący polonistykę w wieku 19 lat są gorsi, bo akurat teraz poznają niebieskie zasłony AM?

Jeśli mówimy o pospolitości to równie pospolite okażą się prawo, Podyplomówki z zarządzania czy psychologia, a jednak ludzie to studiują i wielu z nich potrafi dużo osiągnąć. A tymbardziej FiR to udostępnia - jest naprawdę dużo specjalizacji i dróg, które można obrać, a i rynek pracy niezbyt mały.

Także o przebijaniu się na rynku nie ma nawet co gadać - są ludzie i ludzie. Wiadomo, że niektórzy nie mają predyspozycji do osiągnięcia czegokolwiek, a inni odwrotnie. Dlatego jeśli ktoś miałby czegoś nie osiągnąć kierując się na FiR to równie słabo pójdzie mu po zostań inżynierem budowlanym, kosmetologii czy chemii.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

trejd nie zgadzam się co do tego, że sukces można osiągnąć niezależnie od kierunku. Jeśli ktoś wybierze kierunek, na który nie ma zapotrzebowania na rynku pracy, to nie ma na co liczyć. No chyba, że nie będzie się pracowało w swoim zawodzie, ale wtedy te 5 lat studiów będzie dla samego studiowania, czyli pójdzie na marne...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie, nie. Nie stwierdziłem, że można osiągnąć sukces niezależnie od kierunku. Stwierdziłem, że niezależnie od kierunku można tego sukcesu nie odnieść:)

Wiadomo, że są pewne kierunki, które są obecnie martwe na rynku pracy i ja się z tym zgadzam. Mnie bardziej chodziło o to, że można napisać maturę na same 100%, zaliczyć studia(np. mechatronika po angielsku) z wyróżnieniem i i tak niewiele osiągnąć.

To tylko przykład, ale ogólny zarys myśli jest;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że magistrat. Studia I stopnia nic nie dają, licencjat ma zdecydowanie niższe szanse na prace, aniżeli magister. Jak już studiować to naprawdę 2 lata więcej - a w trakcie tego czasu już zacząć sobie dorabiać, łapać kontakty i dalej się rozwijać.

Na Finansach i Rachunkowości głównie jest to istotne, bo rozchodzi się o specjalizacje, których na poziomie licencjata jest niewiele, a już dla magistra dużo więcej.

Przykładowe specjalności pobrane z jednej z Polskich uczelni ekonomicznych:

Licencjat:

Magister:

Sam widzisz, że jest tego naprawdę dużo i zawsze można znaleźć coś, w czym się będzie dobrym:)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale jak dajmy na to będzie dwóch kandydatów o bardzo podobnych umiejętnościach i wiedzy(doświadczenia brak) to pracodawca przyjmie magistra bez dwóch zdań.

A ofert pracy, gdzie wymagany jest "magister", a słowa nie ma o licencjacie też trochę na rynku pracy jest. Jestem stanowczo przeciwny ukończeniu tylko studiów I stopnia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.






  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • hej, Wybór studiów to ciężka sprawa, zwłaszcza jak rodzina naciska. ale musisz pamiętać, że to ty będziesz spędzał lata na tych studiach i potem w tej pracy. jeśli teraz matematyka cię wykańcza, to na inżynierii może być podobnie. Może spróbuj pogadać z rodziną na spokojnie, wytłumacz im, że robienie czegoś co cię męczy, nie przyniesie nic dobrego. Czasem warto zaryzykować i iść za tym, co nas interesuje. praca po studiach międzynarodowych czy europeistyce też może być fajna i dać możliwości, zwłaszcza jeśli masz do tego pasję.  Zawsze można pomyśleć o jakimś kompromisie, może znajdziesz kierunek, który łączy twoje zainteresowania z tym, czego rodzina by chciała. Na pewno nie idź na coś tylko dlatego, że inni tego chcą. to twoje życie i twoja przyszłość.    Pozdrawiam, Olek   
    • Witam. Czy jak progi punktowe ta politechnice Rzeszowskiej na kierunku Lotnictwo i kosmonautyka w poprzednim roku były 200, a ja mam 180-190 to mam szanse sie dostać?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.