Skocz do zawartości
marek77m

antywirus na komórce?

Rekomendowane odpowiedzi

Ja nie mam i nie polecam.

Antywirus jest drogi, zabezpiecza tylko przed częścią problemów związanych z odbiorem i przesyłem treści. Generalnie telefony komórkowe są na dużo niższym poziomie zabezpieczane niż np. komputery.

Najlepszym antywirusem dla komórek, jest ograniczenie poboru danych na tel. z nieznanych stron czy innych źródeł.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jednak kontrola nad tym co pobierasz z internetu musi być. Wystarczy trochę samodyscypliny i może spokojnie kontrolować co i skąd pobiera się z internetu. 

Ja też nie mam i nie chce mieć antywirusa na komórce, gdyż uważam, że komórka - jak urządzenia, ma służyć w pierwszej kolejności do dzwonienia i wysyłania SMS-ów. Jeśli chce się jednak z niej robić laptopa lub tablet, to niestety trzeba zainwestować w tego typu zabezpieczenia jak antywirus. 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie preferuję tego typu aplikacji na komórce. Nie posiadam zbyt wielu programów na telefonie i stosunkowo rzadko, łączę się z internetem. A trzeba przyznać, że antywirusy potrafią dość mocno usiąść na zasobach. Nigdy nie miałem problemów ze złośliwym oprogramowaniem na komórce, ale to głównie ze względu na ostrożność w użytkowaniu. Sądzę, że jeżeli utrzymamy odpowiednie zasady korzystania z telefonu, to nawet przy intensywnym korzystaniu z internetu możemy utrzymać go w dobrym zdrowiu nawet bez specjalistycznego oprogramowania.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

a ja właśnie uważam ze antivir na tel jest mega ważny,często korzystam z neta, robię zakupy, łącze się z serwisami społecznościowymi, też sporo pobieram ze sklepu play, a ta też coraz częściej pojawiają się dziwne apki i ransomware. poza tym teraz na fejsie jest pelno wirusów - a to bony rozdaja, a to jakieś konkursy wyskakują. Ciekawe kto się na to nabiera. U mnie śmiga gdata, jest to pierwszy mój antivr na tel i jak na razie sprawuje się bez problemu

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.