Skocz do zawartości
tomekplnd

Studia w Polsce po zdaniu A-Levels w Anglii

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem w takiej sytuacji gdzie skończyłem Angielskie stopnie GCSE's i A-Levels które są maturą w Polsce. W bliższej przyszłości mam plany powrotu do Polski na studia na kierunek filologii angielskiej. Płynnie znam Angielski który mam nadzieje mi pozwoli się dostać na dobre studia i z dyplomem po studiach dostać dobra prace jako tłumacz albo jakąś inna związaną z językiem angielskim, który według mnie powinienem jak najbardziej wykorzystać.

Mam nadzieje teraz zaczac studia w tym roku w tym kierunku. Jednak jestem zielony w calej tej procedurze, nawet niewiem czy te moje oceny z A-Levels starcza na studia w polsce. Byl bym bardzo wdzieczny z jakimi krokami mialbym sie kierowac jesli chcialbym te studia zaczac w tym roku.

Przepraszam jesli nieczysto sie rozpisalem ale nie zdarza mi sie czesto po Polsku pisac, tym bardziej bedac 9 lat za granicami Polski.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mam jeszcze jedno pytanie. Na maturę zdawałem z podwójnego biznesu, polskiego i komunikacji & kultury. Oczywiście przy filologii angielskiej potrzebna jest matura z angielskiego której nie mam. Bedzie jakaś szansa ze uczelnia poda jakiś egzamin żeby sprawdzić ze sobie jednak z tym kierunkiem poradzę bez tej matury?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Spędziłem trochę czas na spoglądanie stron rekrutacji wielu uczelni i tez skontaktowałem się z paru znajomymi którzy byli w podobnej sytuacji jak ja teraz. Jak to Lukasz powiedziałeś, są własnie rożne procedury dla ludzi z zagranicy, co zdarzyło się znajomej która teraz studiuje na UW. Na początku myślałem tylko aplikować na Uniwersytecie Rzeszowskim, patrząc na moje średnie oceny. Jednak dowiedziałem się ze wiele uczelni w Polsce rekrutuje kandydatów z matura zagraniczna przez rozmowę kwalifikacyjną. W tej sytuacji widzę to jako szanse którą powinienem wykorzystać przez aplikowanie na mocniejsze uczelnie jak UW i Uniwersytecie Wrocławskim, gdyż daje sobie duże szanse w anglojęzycznej rozmowie kwalifikacyjnej.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A jest w ogóle jakaś alternatywa do filologii angielskiej w mojim wypadku? Mam nadzieje po studiach znaleść jakaś prace związaną z językiem angielskim oczywiście. Tylko nie wiem czy jest sens studiowania anglistyki skoro spędziło sie 9 lat w Anglii, języka sie nauczyło, kawałek angielskiej literatury tez sie studiowało. Oczywiście nie widzę uwag żeby sie w to jeszcze bardziej wgłębić i zdobyć dyplom który mi ułatwi mi tą ścieżkę w znalezieniu pracy. Po prostu martwię sie tym powodem ze wiele absolwentów anglistyki wychodzi ze studiów bez pracy.

Chcąc postawić siebie na jak najlepszej pozycji myślałem o studiowaniu jakiegoś innego kierunku gdzie wtedy mógłbym połączyć dyplom z tego kierunku z moją znajomością angielskiego (tez postarać sie o jakiś certyfikat), i mozliwie wtedy być bardziej ciekawym kandydatem na rynku pracy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.