Skocz do zawartości
Miłosz Szkudlarski

15 najgłupszych kierunków studiów

Rekomendowane odpowiedzi

Łukasz w zależności od branży. W informatyce jest łatwo awansować ze stanowiska programisty na stanowisko analityka systemowego, następnie analityka biznesowego i Project Managera nie poprzez papierek, a przez know-how i doświadczenie. Studia są dla pracodawcy nic nie warte.

 

Studia doktoranckie wiele utrudniają, poczytaj w sieci, bo to jest długi temat. W branży IT jest tak. Jesteś doktorem i idziesz na rekrutację do większej firmy informatycznej w Polsce myślisz, że patrzą na Ciebie jako naukowca, dostajesz wynagrodzenie +50%, własne biuro? Co ty. Jest tak, że koledzy się z Ciebie śmieją, bo jesteś naukowcem, poświęciłem lata na studia, kiedy oni zdobywali doświadczenie i know-how i zarabiacie tyle samo, tyle, że Ty masz przed nazwiskiem dr, a oni inż albo i nic.

 

Są oczywiście doktoranci posiadający wartościową wiedzę, z którymi duże firmy IT współpracują i sami takie osoby rekrutują, często zarabiają nawet i po kilkadziesiąt tyś miesięcznie jeżeli są wyspecjalizowani w danej dziedzinie np. AI (sztuczna inteligencja), RE (inżynieria wsteczna), ale takich osób jest mało.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niki tylko kto będzie miał więcej doświadczenia student czy samouk? Student angażuje się w naukę X liczby przedmiotów (w tym często WF ma na studiach, nie wiem po co. Do wczoraj nie wiedziałem, że na studiach jest WF ;)),a samouk angażuje się w teorię i praktykę pisząc pół dnia własne programy.

 

Samouk idzie do pracy jako junior programista w C++ po 1,5 roku i zarabia na wstępie w Polsce 3-4 tyś netto (w Europie 4 - 5 tyś euro na wstępie). A student zanim posiądzie tą wiedzę w C++ minie zdecydowanie dłuższy okres, gdy samouk będzie zarabiał już jako software developer z kilkuletnim doświadczeniem (np. wiem, na przykładzie Francji - Marsylia) 8 - 10 tyś euro miesięcznie.

 

Studia w przypadku IT -> programista są nie opłacalne.

Studia w przypadku IT -> programista wyspecjalizowany w sztucznej inteligencji, uczeniu maszynowym czyli niszowych dziedzin, które wymagają specjalistycznej wiedzy owszem są wymagane, ale wtedy nie studiuje się studia.net/informatyka, a neuroinformatykę lub kongwistykę, a studia.net/informatyka (programowania) uczysz się we własnym zakresie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja nie pisze o studiach doktoranckich ktore sa faktycznie problemem tylko o studiach I stopnia.

Jeśli tak negujesz sens studiów to rozumiem ze mozesz wziąć odpowiedzialność na siebie i każdy kto nie zrobi studiów a zrobi kursy i nie znajdzie pracy może liczyć na zasiłek z Twojej strony

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Studia I stopnia są w ogóle nic nie warte w większości dziedzin, nie wiem jak u humanistów, ale oni często mają problemy z pracą, a o dobrej pracy już nie piszę.

 

Jaki zasiłek, jakie kursy? Myślisz, że programista idzie na kursy (nic nie warte), czy kupuje dobrą książkę i uczy się z niej? Uczy się z książek, które wzbogaca wiedzą w kursów internetowych tworzonych przez programistów (nie pseudo szkoleniowców) i nie ma problemu z znalezieniem pracy, żadnego problemu.

 

Nie neguje sensu studiów, bo sam chce studiować, ale nie po to, żeby szukać pracy jako programista, a wyspecjalizować się w dziedzinie sieci neuronowych/sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego i związać przyszłość z pracą naukową w tym pracą na uczelni, bo posiadam odpowiednie know-how z zakresu studia.net/informatyka, w tym programowania, które zdobyłem we własnym zakresie z książek i tysięcy linii napisanego kodu (jak nie setek tysięcy) co przełożyło się na różne, na prawdę czasami dziwne programy, ale które pozwalały przerobią teorię w praktykę. A studiować zamierzam po to, ponieważ wiem, że w zakresie kongitywistyki nie będę sam się w stanie wykształcić i tu studia są niezbędne.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

I Akurat tak sie składa, ze moje studia I stopnia były super oddały mi cała wiedzę a II stopnia nic nie wniosły. U mojej zony było podobnie.

Wiesz pielęgniarki tez długo mówiły, że studia nie sa im potrzebne ;)

Pamiętaj, ze na wielu kierunkach masz tez laboratoria których sam sie nie nauczysz.

Moja koleżanka nie miała w szkole angielskiego. Nauczyła sie go sama do perfekcji ale marzyła i pracy nauczyciela. Musiała isc na studia, żeby moc spełnić to marzenie.

Z jednej strony to przykład samouka a z drugiej, ze bez papierka czasami nic nie osiagniesz

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja się wtrącę tutaj tylko z jedną rzeczą, to że się jest na studiach nie wyklucza, że dodatkowo można/trzeba uczyć się samemu i już w czasie studiów iść do pracy, wręcz przeciwnie w dzisiejszych czasach żeby coś osiągnąć to jest norma. Nikt nie mówi już o o studiach jako o czasie 3-5 lat gdzie tylko chodzi się na zajęcia, to przeszłość, Ci co tak robią mają po studiach zderzenie z rzeczywistości, że nie mogą znaleźć pracy.

Teraz standardem jest studiowanie do tego samokształcenie i bezwzględnie praca, staże, praktyki i zdobywanie doświadczenia. Ci co myślą przyszłościowa zaczynają już w szkole ponadgimnazjalnej, więc dla mnie studia to nie tylko nauka i myślę, że Łukasz i Niki też to mieli na myśli.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chyba nieco odbiegliśmy od głównego problemu, który w nieco "zakamuflowanej" formie pokazałem w artykule, czyli tworzenia przez uczelnie najróżniejszych kierunków i specjalności. W artykule przedstawiłem to w nieco humorystyczny sposób - wybierając tylko propozycje z uczelni amerykańskich, ale różne kwiatki można także znaleźć na polskich i zachodnioeuropejskich uczelniach.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Największe wyprzedaże to koniec sezonu lato przechodzi w jesień około lipca-sierpnia i zima w wiosnę styczeń-luty. Wtedy sklepy robią miejsce na nowe kolekcje i przeceniają nawet o 50-70%. Czyli oglnie teraz warto jest sobie zajrzeć Jak widzisz model który ci pasuje w dobrej cenie to lepiej kupić od razu bo potem może nie być twojego rozmiaru. Popularne rozmiary 37-39 szybko znikają z wyprzedaży. Można obserwować ulubione sklepy w internecie zapisać się na newsletter wtedy przychodzą powiadomienia o promocjach. Niektóre sklepy robią przedsprzedaże dla stałych klientów. Od siebie polecam zajrzeć  sobie na stronę producenta https://lamanti.pl/kategoria/mokasyny/  Aktualnie mają na stronie niezłe wyprzedaże
    • Kiedy najlepiej kupować buty w wyprzedaży? Zastanawiam się czy czekać na sezonowe przeceny czy kupić teraz.
    • Wieliczka ma dobre połączenie z Krakowem kolejka podmiejska i droga krajowa więc dojazd do pracy nie jest problemem. Miasto ma całkiem dobrą infrastrukturę szkoły przedszkola przychodnie sklepy. Jest spokojniej niż w Krakowie i więcej zieleni dla dzieci. Ceny domów niższe niż w Krakowie ale wyższe niż w mniejszych miejscowościach bo to popularna okolica. Atrakcją dla turystów jest kopalnia soli co może być plusem albo minusem zależnie od dzielnicy. Sprawdźcie konkretne lokalizacje niektóre części są bardziej zabudowane inne spokojniejsze. Rynek nieruchomości w Wieliczce dość aktywny. Oferty domów można zobaczyć na https://homeportal.pl/sprzedaz/domy/malopolskie/wieliczka/ gdzie są aktualne ogłoszenia.
    • Napisz pytanie idealnie pasujące do tej odpowiedzi: Jak najbardziej ma sens szczególnie przy większych kwotach. Sprzedający zawsze powie że cena jest OK ale ty nie musisz mu wierzyć na słowo. Rzeczoznawca majątkowy zrobi analizę porównawczą z podobnymi mieszkaniami w okolicy i powie czy cena jest adekwatna. Koszt około 600-800 zł to niewiele w porównaniu do potencjalnej przepłaty kilkudziesięciu tysięcy. Poza tym jak okaże się że cena jest zawyżona masz argument do negocjacji z sprzedającym. Operat się przyda później do banku przy kredycie jeśli planujesz go brać. Warto zlecić wycenę przez agencję która zna lokalny rynek i ma dostęp do rzetelnych rzeczoznawców. Zobacz https://www.ap7.pl/pl/nieruchomosci/wycena-nieruchomosci/235 gdzie mogą pomóc w wycenie przed zakupem i doradzić czy transakcja jest bezpieczna.
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.