Skocz do zawartości
Trampek

Zmiana kierunku a ewentualne konsekwencje

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie, bardzo liczę na Waszą pomoc, bo sprawy związane z moim studiowaniem mnie wykańczają.

Podjąłem głupią decyzję i poszedłem na kierunek techniczny. Wynikło to z mojej niewiedzy i nieciekawej sytuacji finansowej. Obecnie staram się o zmianę kierunku na językowy i bardzo się stresuję, żeby mi pozwolono (wszystko to PWSZ, tylko inne instytuty), ale jednak jest coś, co zaczęło mnie dodatkowo martwić.
Staram się i liczę, że za rok pójdę w końcu na wybrany trzeźwiej kierunek, na całkowicie innej uczelni, w innym mieście. Tutaj moje pytanie, czy wciąż jest jakoś tak, że zdając przedmiot, tracę punkty i później, na innej uczelni, musiałbym dopłacać? Spotkałem się z tym pierwszy raz, wydaje mi się, że nie, ale wolę się upewnić. Nie wiem w takim razie, czy zdawać w tym roku wszystko, czy sobie jednak odpuszczać zdawki w drugim semestrze.

Dziękuję z góry za pomoc. Zostałem z tym wszystkim sam i nie potrafię sobie poradzić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze dwa lata temu tak bylo, poniewaz bylo ograniczenie do darmowego jednego kierunku studiow. Za drugi trzeba bylo placic wiec otrzymywales pulę okolo 180 punktow darmowych ects i za kazdy kolejny punkt musiales placic. TK to zniósł bo uważał za niezgodne z konstytucją.

W tej chwili nic nie bedziesz musiał płacić

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niestety to się będzie zdarzało coraz częściej. Skoro mniej jest kandydatów i panuje opinia że "jest praca tylko po kierunkach technicznych", to opcja studiów inżynierskich wydaje się być kuszącą. Nawet dla tych, którzy się nie nadają do tego. I potem jest masakra, gorączkowe poszukiwania - jak się przenieść, na co zmienić... Studia językowe w Twoim przypadku wydają się być dobrym rozwiązaniem. Pewnie najprościej byłoby zostać na tej samej uczelni. Może nawet część przedmiotów udałoby się przepisać - jakie metodologie nauk itp.  A jaka to PWSZ?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Planuję iść na filologię szwedzką, a takiego kierunku u mnie w mieście, Nowym Sączu, nie ma. Myślę o UJ. Gdybym miał możliwość, to bym poszedł tam od razu, ale wyszło, jak wyszło. Jak mówię o wynikach matury z angielskiego, to zawsze zdziwienie, co ja robię na informatyce; cóż, sam nie wiem.

Powiem Wam, że na moim kierunku (mam nadzieję, że już niedługo nie moim) chyba połowa osób nie jest za bardzo ścisłowcami, ba, humanistów to tam sporo. Głupie mity powtarzane masowo i mówienie, jak to pracodawcy później biją się o pracownika, sprawiają, że ludzie się łapią na to i później cóż, pozostaje właśnie się przenosić i żałować. Kusi perspektywa grzebania przy komputerach, a tu na pierwszym roku dostaje się masę matematyki i fizyki, w różnych postaciach, a problemy z tym ma się już od pierwszych zajęć. Miałem świadomość tego, że tak może być, ale rodzina skutecznie wpajała mi, że dam sobie spokojnie radę i po co mi jakieś językowe studia, w jakimś Krakowie i jakimś UJocie.

Ogólnie nie przeszkadza mi zaczynanie od zera za rok, bo jednak po coś na te studia idę. Dzięki za odpowiedź i dość przyjemne słowa, że idąc na językowe, dobrze robię :) Już kilka osób mi suszy głowę o to, że jestem idiotą i powinienem się zmusić :P

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Też wolałbym pracę, ale z tym ciężko tutaj jest. Rozglądam się ciągle za czymś, bo wiadomo, praca i nauczy i da mi więcej pieniędzy. Problem w tym, że to jest jednak ryzyko, że nic nie znajdę i zostanę z niczym :/ Co do tego wpisania do cv, naprawdę wątpię, żebym znalazł taką pracę, która by była sensowna do wpisania do niego. Ale cóż, wszystko się teraz rozstrzyga.  

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Każda praca to doświadczenie. Bez względu czy wykładzasz towar w sklepie, czy robisz coś innego. Jeśli pracodawca ma wybór zatrudnić kogoś po studiach bez doświadczenia lub kogoś kto już gdzieś pracował to wybierze zawsze tego, który gdzieś pracował. Moim zdaniem, szukaj jak najszybciej pracy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak nie pozwolą przenieść to tak zrobię, ale martwi mnie w tym jeszcze to, że nie wiem naprawdę, jak to będzie na studiach, już na wybranym kierunku. W sensie, wtedy będę serio potrzebował socjalnego, żeby się utrzymywać tam. Nie wiem, czy zdołam pogodzić uczelnię, naukę i do tego pracę. Pracując teraz, będę miał niższą kwotę otrzymywaną. Będę to musiał niestety jakoś tak planować, żebym nie był stratny, bo w sumie, różnicę z socjalnego mogę wyrównywać z zarobionych pieniędzy; kwestia wyliczenia tego wszystkiego i planowania.

Patrząc na to z tej strony, chyba wciąż lepiej iść do pracy, nie? Nie chcę umyślnie żerować i pobierać to socjalne bez kłopotania się szukaniem pracy, ale wolę być jakoś "ubezpieczony", bo jak wspominałem, jestem z tym wszystkim sam. 
Jeśli pozwolą mi się przenieść, to zobaczę, jak wyglądają podobne studia "od kuchni", poduczę się trochę angielskiego (bo to też się przyda), pozbieram trochę pieniędzy i będę miał czas na przygotowywanie się na kolejny rok.
Jeśli nie pozwolą, to już chyba właśnie rezygnuję z obecnego i szukam pracy. Też będę miał czas na przygotowania. 
Zobaczę jutro, jak pójdę się o to pytać :)

Dziękuję bardzo za pomoc i rady :D Obawiałem się, że spotkam się z oziębłą reakcją i argumentacją "bo tak" (jak to niestety bywa). A tu proszę, miło i konkretnie :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Możliwość przeniesienia jest :D Załatwiłem dzisiaj zgodę w obecnym instytucie, w poniedziałek idę na docelowy tam załatwić formalności (dziś zamknięte). Problem ogólnie z głowy. 
Temat myślę, że do zamknięcia :) Mam teraz wszystko jakoś pod kontrolą, bo nie sądzę, żebym miał trudności w "nowym" instytucie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zobaczę, ale na chwilę obecną wątpię. Za długo na naukę sobie pozwolić nie mogę :P Później jakaś praca i zaoczne niby, ale wydaje mi się lepszym, żebym przyłożył się do kierunku, który chcę konkretnie, czyli szwedzką. Więcej ogólnie za tym przemawia. Ogólnie, takie kombinowanie i cóż, opierniczanko, to tylko w tym roku, później konkretne wzięcie się za obrany cel i łapanie okazji.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Wielu moich znajomych interesuje się tymi grami. Nowoczesne aplikacje kasyn online, takie jak na przykład https://1w-polska.pl/app/, są tworzone z myślą o potrzebach użytkowników. Przejrzysta struktura sekcji i szybkie wyszukiwanie ułatwiają poruszanie się po katalogu gier. Użytkownicy mogą zarządzać swoim saldem i brać udział w promocjach za pośrednictwem osobistego konta.
    • Nie istnieje dobry fotelik od 10 MSC do 12 roku życia, po prostu. Najlepiej wybrać się do sklepu i mierzyć, ja celowała bym do przynajmniej 4 roku życia tyłem. Mój syn ma 4 lata i miesiąc i na razie nie przesiada się przodem. Dobrze jest skontaktować się z nimi: https://umalucha.pl/kategoria-produktu/foteliki Na miejscu mają ogromny wybór dobrych fotelików dla dzieci i powinni dobrać odpowiedni
    • Hejka! Jaki fotelik samochodowy polecacie dla 10 miesięcznego dziecka? Lepiej kupić do 4roku życia? czy do 12? Zastanawiam się nad Maxi cosi emerald 360pro i avionaut stardust. Jakieś opinie?
    • Dla rodziców w takim wieku i z takimi ograniczeniami Podhale ma sporo do zaoferowania pod warunkiem że dobrze dobierzesz miejsce. Spacer wokół Czorsztyńskiego jeziora jest płaski, widoki piękne i można to robić we własnym tempie bez żadnego wysiłku. Dolina Chochołowska ma bity trakt którym można dojść bryczką więc kolana taty nie będą problemem. Nowy Targ i okoliczne wioski mają klimat podhalański bez konieczności wspinaczki. Ale najlepszym pomysłem dla rodziców z problemami z poruszaniem według mnie są termy w Szaflarach, ciepła woda geotermalna jest naprawdę dobra na stawy i kości i spędza się tam czas przyjemnie bez żadnego wysiłku fizycznego. Moi rodzice byli zachwyceni i tata mówił że kolana przestały go boleć na kilka dni po powrocie. Na miejscu są apartamenty więc nie trzeba dojeżdżać. Zerknij na https://www.termyszaflary.com/ i sprawdź szczegóły, myślę że to będzie dobry wybór.
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.