Skocz do zawartości
Artmedia9

Czołem waszmościom

Rekomendowane odpowiedzi

Napisałem pierwszy post, zanim się przedstawiłem :P 

Kamil, student z Krakowa, historia II rok i administracja I.

Pochodzę z Podkarpacia, ale z Krakowem musiałem się zżyć, bo spędzam tu większość wakacji : ]

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej

jaka uczelnia?

napisz jaką wybierałeś, co o tym zadecydowało :) 

nie żałujesz wyboru historii? trafny wybór? (sam jestem po historii)

a administracja i stopień czy magisterskie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Kamil, widzę że ambitna z Ciebie osoba:) Fajne kierunki studiujesz, jeden pewnie związany z pasją, stawiam na Historię;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Historia - UPJP2

administracja- UJ, licencjat

 

tak, poszedłem na historię z pasji ;) początkowo planowałem prawo na UJ, i nawet znalazłem siebie w rankingu nad kreską, ale w dziekanacie powiedziano, że to błąd, i nie jestem przyjęty. Zadecydowało to, że zdawałem matmę tylko podst, inaczej byłbym spokojnie przyjęty. W drugim naborze poszedłem na historię, a szukałem uczelni raczej małej, żeby można było dać się poznać profesorom i "przylepić się" na jakieś ponadprogramowe praktyki, staże. Jeszcze zobaczę czy nie będę żałował :P na razie dopinguję się do pracy, bo chciałbym znaleźć jakieś drugie środowisko, poza tym uczelnianym, gdzie mógłbym dyskutować, pisać, konfrontować to, co przerabia się na zajęciach.

 

Sebastian, a Ty na jakiej uczelni studiowałeś ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

studiowałem historię na UAM w czasach kiedy było 4,5 osoby na jedno miejsce :) jednocześnie zacząłem filozofię - też dziennie. jednak ponieważ zacząłem od połowy roku pracować, z czegoś musiałem zrezygnować. padło na filozofię :)

 

nigdy nie żałowałem wyboru studiów mimo że nigdy nie pracowałem jako historyk. jeśli ktoś traktuje studia jako "fach do ręki" to może się przejechać. jeśli jako możliwości rozwoju, stwarzania możliwości i poszerzania horyzontów - żaden kierunek nie będzie kiepski, jeśli tylko jest dopasowany do osobowości :) "wszyscy" z mojego rocznika szli na studia ekonomiczne, a ja byłbym fatalnym księgowym. co z tego że po finansach i rachunkowości dużo się zarabia, jeśli ja byłbym w tym zawodzie bezrobotnym :)

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na historii był limit 30 osób i zgłosiło się coś w granicach tej liczby, może 1-2 osoby odpadły :P 

 

Przy studiowaniu historii liczy się głównie to, co robi się obok studiów. Ja na I roku miałem rozmaite pomysły, dodatkowe kursy języka, szkolenie z WordPressa i inne, ale większość nie wytrzymała próby czasu. Jestem raczej indywidualistą, praca zdalna to dla mnie ideał, ale na podstawie samych tych kierunków ciężko ją znaleźć ;) 

Jeszcze w liceum, kiedy mieliśmy testy na osobowość, pani psycholog stwierdziła, że byłbym idealnym urzędnikiem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

studiowałem historię na UAM w czasach kiedy było 4,5 osoby na jedno miejsce :) jednocześnie zacząłem filozofię - też dziennie. jednak ponieważ zacząłem od połowy roku pracować, z czegoś musiałem zrezygnować. padło na filozofię :)

 

nigdy nie żałowałem wyboru studiów mimo że nigdy nie pracowałem jako historyk. jeśli ktoś traktuje studia jako "fach do ręki" to może się przejechać. jeśli jako możliwości rozwoju, stwarzania możliwości i poszerzania horyzontów - żaden kierunek nie będzie kiepski, jeśli tylko jest dopasowany do osobowości :) "wszyscy" z mojego rocznika szli na studia ekonomiczne, a ja byłbym fatalnym księgowym. co z tego że po finansach i rachunkowości dużo się zarabia, jeśli ja byłbym w tym zawodzie bezrobotnym :)

Już wiem skąd Twoje brutto/netto się wzięło;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na historii był limit 30 osób i zgłosiło się coś w granicach tej liczby, może 1-2 osoby odpadły :P

 

Przy studiowaniu historii liczy się głównie to, co robi się obok studiów. Ja na I roku miałem rozmaite pomysły, dodatkowe kursy języka, szkolenie z WordPressa i inne, ale większość nie wytrzymała próby czasu. Jestem raczej indywidualistą, praca zdalna to dla mnie ideał, ale na podstawie samych tych kierunków ciężko ją znaleźć ;)

Jeszcze w liceum, kiedy mieliśmy testy na osobowość, pani psycholog stwierdziła, że byłbym idealnym urzędnikiem :D

Stąd ta administracja u Ciebie, idealny urzędniku;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już wiem skąd Twoje brutto/netto się wzięło;)

 

A jak się nie dostałem do wymarzonego liceum to już miałem złożone papiery do liceum ekonomicznego. jak sobie wyobrażę ten koszmrar... Technik ekonomista... fakturowanie, obliczanie brutto netto. Brrrrrrr....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak się nie dostałem do wymarzonego liceum to już miałem złożone papiery do liceum ekonomicznego. jak sobie wyobrażę ten koszmrar... Technik ekonomista... fakturowanie, obliczanie brutto netto. Brrrrrrr....

 

Sebastian dla jednych to koszmar a dla innych to sama przyjemność :) 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak się nie dostałem do wymarzonego liceum to już miałem złożone papiery do liceum ekonomicznego. jak sobie wyobrażę ten koszmrar... Technik ekonomista... fakturowanie, obliczanie brutto netto. Brrrrrrr....

O rany to by Cię dopiero życie pokarało...;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sebastian dla jednych to koszmar a dla innych to sama przyjemność :)

Dla mnie byłaby własnie przyjemność;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Taka jeszcze jedna uwaga praktyczna: pamiętaj, że dobra znajomość jednego i drugiego języka jeszcze nie robi z Ciebie tłumacza. Tłumaczenie to zupełnie inna umiejętność, którą trzeba wyćwiczyć. To umiejętność powiedzenie w drugim języku tego samego co w pierwszym, ale w naturalny sposób, tak żeby tekst sprawiał wrażenie stworzonego w języku docelowym. Do tego trzeba trochę talentu i trochę praktyki. Dlatego wybierz program studiów, w którym jest dużo warsztatów tłumaczeniowych z praktykami. To da ci najwięcej i najlepiej przygotuje do przyszłej pracy. 
    • Choćby lingwistyka na UW jest bardzo nastawiona na tłumaczenia, zwłaszcza specjalistyczne, kulturałek tam niewiele. UŚ ma sporo kierunków stricte tłumaczeniowych. Są uniwerki, które mają jakieś języki biznesu i tym podobne rzeczy. Trochę researchu i pewnie znajdziesz jakiś program, który przypadnie ci do gustu.    I nie, nie trzeba być filologiem, żeby być tłumaczem, ale jednak większość tłumaczy jest filologami, bo tak jest po prostu łatwiej. Ta wiedza serio przydaje się w zawodzie. Zarówna ta językoznawcza, jak i ta cała otoczka kulturowo-historyczna.    Można też podejść do problemy z drugiej strony. Czasem tłumacze są po kierunkach związanych z dziedziną, z której tłumaczą, a języków uczyli się dodatkowo, robili certyfikaty itp. Z pracą tłumacza przysięgłego najbliżej związane jest prawo. Wiedza prawnicza bardzo się w tym zawodzie przydaje, więc to pewnie byłby dobry wybór.    Może też, jak mówi Gutek, iść na byle jakie studia. Ustawę o tłumaczach przysięgłych to zadowoli. Ale tak po prawdzie szkoda czasu. Spędzisz trzy lata na przyswajaniu wiedzy kompletnie dla Ciebie bezużytecznej. 
    • @4xgma, na pewno warto mieć jakieś studia, bo bez nich można odpaść już na etapie selekcji CV. Do wielu firm, zwłaszcza tych dużych, po prostu nie dostaniesz się bez co najmniej licencjatu. Wymagania typu "wykształcenie wyższe" albo "bachelor's degree or higher" są na porządku dziennym. Jeśli kręcą Cię języki, rozwijaj się w tym kierunku i poświadczaj ich znajomość certyfikatami (ogromny plus!), a studia zrób jakiekolwiek dla formalności. W ten sposób rozwiniesz się językowo i nikt nie skreśli Cię za brak wykształcenia. A jeśli zrobisz też magisterkę, to będziesz mogła w dodatku podejść do egzaminu na tłumacza przysięgłego.
    • Nie wiem czy warto. Nie mam pomysłu na siebie. A według Ciebie nie warto? 
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.