Skocz do zawartości
senatorak

Fizyka techniczna

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich użytkowników forum. Specjalnie zarejestrowałem się na forum, aby zadać Wam bardzo ważne, dla mnie, pytanie. Jestem obecnie uczniem drugiej klasy warszawskiego LO. i wciąż próbuję zdecydować się na jakiś kierunek studiów. Ostatnio moją uwagę przyciągnęła fizyka techniczna, a dokładnie na Politechnice Warszawskiej. Kierunek bardzo mnie interesuje, lecz opinie różnych osób nie dały mi odpowiedzi i nie uspokoiły moich obaw jeśli chodzi o wynagrodzenie i perspektywy pracy po ukończeniu tego kierunku. Wiadomo, że trzeba studiować coś, co mnie najbardziej interesuje, ale jednak bezsensowne poświęcenie kilku lat życia, żeby później nie pracować w zawodzie. Moje pytanie jest, czy "opłaca się" studiować fizykę techniczną, mogą wypowiedzieć się osoby które są absolwentami tego kierunku, obecnie go studiują lub znają takie osoby? Dodam jeszcze, że myślałem nad studiowaniem Logistyki (bardziej w transporcie międzynarodowym), ale nie jestem do końca przekonany czy to jest to, co chcę robić. Jednak fizyka mnie bardziej przekonuje do siebie, ale trzeba być realistą. Dlatego zwracam się do Was z wcześniej zadanym pytaniem. Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi i pozdrawiam, Karol.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem powinieneś skusić się na fizykę techniczną ze względu na własne przekonania. Co do perspektyw zatrudnienia to pamiętam, że nikt nie wie jak bedzie wyglądał rynek pracy za 20-30 czy 40 lat, a wtedy też będziesz musiał być aktywny zawodowo. Jeśli chodzi o ten kierunek to możliwości zatrudnienia są bardzo duże, szczególnie w takiej aglomeracji jak Warszawa

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o rynek pracy to trudno jest przewidzieć jak będzie wyglądał za 5 czy 10 lat a nie tylko za 20 i więcej. Ja osobiście kierowałabym się przede wszystkim własnymi zainteresowaniami i wieszk, jak to mówią jak się jest w czymś naprawdę dobrym to bez problemu znajdzie się pracę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.