Skocz do zawartości
Dulibanka

w Wigilę nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem

Rekomendowane odpowiedzi

  Co się więc dziwić że przed wyborami sumienie ruszyło nawet polityków, a ich największą troską są obecnie wykluczeni. Kim są wykluczeni?

 

  Czy są nimi klienci bezgotówkowi, którzy w sklepach Biedronki chcą za zakupy zapłacić kartą płatniczą? Dzięki tej hiszpańskiej sieci możemy na co dzień doświadczać tego co Rosjanie doświadczyli od kilku miesięcy za napaść na Ukrainę.

 

  Może wykluczeni to ci co chcieli poświęcić koszyki wielkanocne w kościele który sami wybudowali za własne pieniądze a potem kościół zamknął im ten co zemścił się na Warszawiakach zakazując im jeść w piątek kiełbasę grillową.

 

  Może ci którzy od lat wpłacają swoje pobory na konto osobiste myśląc że za granica będą mogli bez spreedu dysponować swoimi pieniędzmi, albo że dostaną od swojego banku szybką pożyczkę bez tłumaczenia się na co i po co?

 

  Niestety ciągle nas wykluczają ONI i traktują jak Putin resztę świata myśląc jak typowy polski polityk, że ciemna masa to kupi.

 

  By nie być wykluczonym musimy ciągle czytać to co małym druczkiem, albo po prostu iść tam gdzie będą nas szanować.

 

  Tak więc bym nie czuł się wykluczony omijam Biedronkę, nie daję na tacę, za granicą płacę kartami gdzie Euro przelicza się wg średniego kursu NBP, a pożyczkę biorę tam, gdzie jest najszybciej i najwygodniej. A może trafić się niespodzianka. Tak na przykład na święta pożyczkę w http://www.okmoney.pl/ dostałem darmo bo była akurat promocja.

 

  Dlaczego politycy walczą o wykluczonych? Bo tylko złość lub nienawiść może nas skłonić by z jakiegoś kolejnego pajaca zrobić milionera na ciepłej posadzie w Brukseli, który będzie latał z pochodniami zamiast siedzieć w parlamencie i ustalać lepsze prawo.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.