Skocz do zawartości
akuku

Wojsko,morze?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, jestem tegorocznym maturzystą i ciągle zastanawiam się nad wyborem studiów. Jestem z trójmiasta i pod uwagę biorę akademię marynarki wojennej w gdynii lub akademię morską. Jestem z rodziny pływającej i mniej wiecęj orientuję się jak wygląda praca i płaca na statku, jednak wojsko jest czymś, co mi się podoba. Waham się, bo z jednej strony mogę mieć 2x większe zarobki i teoretycznie lżejszą pracę na statku, lecz studia wojskowe i praca wojskowego to coś co mnie jara. Wypływanie w morze na kilka miesięcy, czy rygor w wojsku mi nie starszny. Do akademii morskiej przemawia do mnie płaca i zawsze można troche świata poznać, także też jest to coś fajnego. Nie biorę pod uwagę tego, że nie dostanę się na którys z tych kierunków, czy obleję. Będę wdzięczny, jeśli jakies starsze osoby mogłyby pomóc w wyborze, czy powiedzieć coś ciekawego o tych kierunkach. Pozdrawiam!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zapomniałem dodać!
Tak naprawdę, to sam nie wiem jakie kierunki mnie interesują, ale jeżeli już to w grę wchodzi mechanika i budowa maszyn na AM, tak samo na AMM wydział mechaniczny, chociaż nie bardzo wiem jak wygląda praca wojskowego po takim wydziale. O wojsku myśle, że studia są to na pewno jedne z ciekawszych, dużo aktywności, ćwiczenia i takie rzeczy, dlatego to mi się podoba, zawsze byłem aktywny i całe życie prowadziłem na sportowo.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Studia na AM a wojskowe studia na AMW różnią się od siebie. Przede wszystkim na AMW to służba wojskowa, czyli jesteś od razu przyjęty do wojska, czyli jesteś i studentem i wojskowym. Poza tytułem mgr dostajesz też stopień wojskowy i przydział. Z tym, że podczas studiów pełnisz pełną służbę, czyli do domu wracasz tylko jeśli dostaniesz przepustkę. Na AM to zwykłe studia cywilne, czyli jeśli później chcesz iść do wojska musisz przejść taką samą rekrutację jak każdy cywil. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wiem wiem, tylko interesuje mnie jak wygląda praca wojskowego po mechanice na codzień, czy siedze przy maszynach, robota papierkowa, czy zarządzam czymś? Jakby ktoś mógł przybliżyć mi trochę. Wiem, że po mechancznym na AM rejsy, praca w maszynowniach, gorąc i takie sprawy mniej wiecej, a jak w wosjku? I jakbyście mogli Panowie, powiedzieć co sądzicie o obu tych kierunkach, co byście proponowali. Dziekuję za wszystkie odpowiedzi!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Miałem na myśli prace mechanika na statku i wojskowego po kierunku mechanicznym. Jakby porównać te dwie prace, czy wojskowi duzo odstaja z zarobkami i jakoś porównać oba zawody, gdzie łatwiej z awansami wyżej i co Panowie ogólnie bardziej by polecali na dzisiejsze czasy

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale licz się z tym, że wojsko ma swoje reguły. Dyscyplina, zupełna dyspozycyjność. Rozkaz to rozkaz :)  Nie każdemu to odpowiada...

 

Najniżsi stopniem oficerowie marynarki wojennej - podporucznik i podporucznik marynarki mogą liczyć na kwotę 4500 zł miesięcznie. Potem pensja rośnie, zależyb od stopnia. Oficer w marynarce handlowej spokojnie wyciąga nawet powyżej 20 000 zł miesięcznie. Zwykle u obcego armatora, bo Polska ma mocno zwijającą się flotę hanldową.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.





  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Hej, na naszym weselu mieliśmy około 120 gości i zamówiliśmy około 0,5 litra wódki na osobę, co okazało się wystarczające, choć niektóre stoły piły więcej niż inne. Warto też mieć zapas, bo lepiej żeby zostało, niż żeby zabrakło. Jeśli chodzi o wino, to wystarczyło nam mniej więcej jedna butelka na cztery osoby, bo nie każdy pił wino – większość wolała wódkę. Piwo zamówiliśmy tylko kilkadziesiąt puszek i bardziej na poprawiny, bo na weselu dominowały mocniejsze trunki. Uważaj na to, czy goście będą sami prowadzić samochody, bo to też zmienia ilość spożycia. https://poznanska10.pl/uncategorized/alkohol-na-wesele-jak-obliczyc-ilosc-i-uniknac-kosztownych-bledow/ Na stronie jest zresztą kilka porad na temat tego co warto jest postawić na stole.
    • Hej, ile wódki kupowaliście na wesele?  Jak również ile mieliście gości? Nie chcę kupować za dużo ale równeiż nie chce aby zabrakło
    • To wcale nie jest łatwy temat, bo przy krótszym, kameralnym przyjęciu granica między „swobodnie” a „sztywno zakończone” jest cienka. Twoja wizja obiadu z deserem jest spójna i jasna, ale rozumiem też podejście Twojego partnera – zimna płyta daje gościom przestrzeń, żeby jeszcze chwilę posiedzieć, porozmawiać i nie czuć się „wyproszeni” po deserze.   Można to rozwiązać w sposób, który nie brzmi jak komenda typu „zjeść i do domu”. Kluczem jest komunikacja w zaproszeniu lub przy przekazywaniu informacji w taki sposób, żeby to brzmiało jak troska o gości, a nie rozkład jazdy. Zamiast „koniec o 19:00”, można zaznaczyć, że przyjęcie ma formę krótkiej uroczystości w kameralnym gronie, potrwa mniej więcej do „późnego popołudnia/wczesnego wieczoru”, a na koniec będzie transport dla gości – jako ukłon w ich stronę, nie jako „wyjściówka”.   Twoja mama ma rację co do jednego: zimna płyta daje poczucie domknięcia spotkania. Można zrobić skromną wersję – kilka przekąsek na wspólnym stole, bez nadęcia i bez poczucia, że to „drugi etap” wesela. Goście wtedy sami naturalnie wyczują moment, kiedy zebrać się do domu.   Taki układ może wyglądać np. tak: • obiad • deser i kawa • swobodne rozmowy przy zimnej płycie, winie i lekkim alkoholu • pod koniec – luźna informacja, że transport będzie dostępny od konkretnej godziny, ale bez słów „koniec imprezy”   Jeśli planujesz do tego lekkie alkohole, które nie budują atmosfery „długiej imprezy”, tylko towarzyszą rozmowom, możesz zerknąć na propozycje win, które dobrze pasują do takiej formuły spotkania: http://www.alkoparty.pl/wina
    • Planujemy z narzeczonym tylko skromny obiad dla najbliższych i chciałabym, żeby spotkanie zakończyło się po deserze i kawie. Moja wizja jest prosta, ale partner i mama naciskają na dodanie zimnej płyty. Twierdzą, że bez przekąsek goście poczują się wyproszeni i nie będą mieli przestrzeni na swobodną rozmowę. Ja z kolei boję się, że takie „dojadanie” zmieni elegancki obiad w długą imprezę, a zależy mi na konkretnej godzinie zakończenia. Jak zakomunikować gościom ramy czasowe przyjęcia, żeby nie brzmiało to jak rozkaz opuszczenia lokalu? Czy powinnam ulec w kwestii jedzenia, żeby atmosfera była luźniejsza? Co o tym myślicie?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.