U mnie to przyszło trochę samo z czasem. Po pracy długo wracałam do domu zmęczona i łapałam się na tym, że wieczory zlewają się w jedno. Zaczęłam od prostych rzeczy: czytanie reportaży, krótkie spacery nawet gdy zimno, czasem gotowanie czegoś nowego bez presji, że musi wyjść idealnie. Później doszło pisanie krótkich notatek i rozmowy z ludźmi, bo jednak brakowało mi kontaktu. Trafiłam też na poflirtujemy.pl bardziej z ciekawości niż z planem, żeby „szukać kogoś”. Okazało się, że zwykłe rozmowy o zainteresowaniach potrafią dać impuls do nowych pomysłów, nawet jeśli kończą się tylko na wymianie zdań. Dla mnie hobby to nie musi być wielka pasja od razu. Wystarczy coś, co wypełnia wieczór spokojem i poczuciem, że dzień nie skończył się tylko na pracy.