Skocz do zawartości

Coven

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna

O Coven

  • Tytuł
    Nowicjusz
  • Urodziny 21.01.1996

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Oj wybacz, zapomniałem też wspomnieć o AGH - z tego co udało mi się obliczyć, to wychodziło by mi 746 pkt. a obecny próg na dzienne (nie mogę dojść do wersji dla zaocznych), to 500-600 (mało swoją drogą, kierunek chyba coraz mniej rozchwytywany), więc też szanse raczej mam, chociaż zdecydowanie mniejsze od PWR. Politechnikę Warszawską odrzucam ze względów potencjalnie wysokich kosztów życia.
  2. @Gutek Powiedz mi jeszcze w jaki sprzęt warto było by się zaopatrzyć na czas studiów? Mam tu na myśli laptopa - aktualnie chodzi mi po głowie poleasingowy ThinkPad T450s i o ile jest to wydajna maszynka, to nie posiada dedykowanego GPU. Nie wykluczam też, że później kupiłbym coś lepszego, gdyż obecnie nie chcę bardzo nadwyrężać budżetu. Z tego co wyczytałem w necie, to programy do projektowania 3D wymagają wydajnego GPU (sprawa oczywista), jednakże ciekawi mnie, czy będę już na pierwszym roku potrzebował takiej maszyny, czy obędę się z ww. modelem z semestr / dwa. A co do uczelni, to myślę, że złożę na dwie - Politechnikę Wrocławską i Lubelską. Na PWR z tego względu, że jest wysoko w rankingach i mam sporą szansę się dostać (próg z zeszłego i poprzedniego roku 130 / 120 pkt, mi ichniejszy kalkulator wyliczył 188). A Lublin zostaje w razie "w" i głównie z tego względu, że jest najbliżej (<50 km) i poza PWR nic w podobnej odległości nie zachwyca poziomem (gdzieś na forum znalazłem ładny ranking uwzględniający tylko ten kierunek, ale był on z 2013r, więc nie wiem na ile jest jeszcze aktualny).
  3. A czy jaka osoba po studiach MiBM mógłbyś polecić mi jakieś konkretne specjalności? A co do wyboru specjalności, to miałem na myśli wyszukanie wszystkich tych, które najbardziej mi pasują i traktować je jako jeden z "checkboxów" przy wyborze uczelni.
  4. Fakt. Jestem na etapie szukania uczelni i ostateczny wyrok padnie właśnie na te, które będą miały jak najwięcej specjalności, które mogą mi spasować (w trakcie nauki nie wątpię, że spodoba mi się coś innego - jak to zwykle w moim przypadku bywa).
  5. @Gutek Jeszcze nie zdecydowałem. Generalnie rzecz biorąc jest mi to poniekąd obojętne bo i tak zamierzam wyjechać i mieszkać w stancji, utrzymując się samodzielnie. Jestem z Lubelskiego, więc fajnie by było, gdybym jednak nie musiał podróżować na drugi koniec kraju. Na pewno złożę papiery na Politechnikę Lubelską (koło ratunkowe) - najbliżej, znam trochę miasto + komunikacja miejska (tu wiem, że raczej obędę się bez własnego auta), do tego czuję większą szansę na dostanie się tam z moimi raczej przeciętnymi wynikami [Matma + Ang (podstawa): 100% | R.Matma: ~40%, R.Ang: ~86%] A co Ty byś mi polecił? Zależy mi głównie na wykładowcach - mogą być i totalnymi hamami, ale żeby umieli dobrze przekazać wiedzę.
  6. Powiem tak, ciężko było mi wykluczyć z moich zainteresować coś, czego wcześniej nie spróbowałem, więc wydaje mi się, że muszę i tego spróbować, bo się nie dowiem. Praca jako konstruktor też gdzieś mi tam z tyłu głowy chodzi, więc może nie będzie to aż tak zły pomysł by pójść na MiBM.
  7. Witam serdecznie, Otóż mam problem z wybraniem dla siebie odpowiedniego kierunku. Moim upodobaniom najbliżej do kierunków technicznych, choć ukończyłem technikum geodezyjne, to jednak po zakończeniu edukacji oraz paru stażach już wiem, że to nie jest to. Lubię za to majsterkować - rozbierać i naprawiać wszelakie przedmioty - od drobnych pierdółek po te bardziej zaawansowane w budowie [np. amatorski obiektyw zmiennoogniskowy do lustrzanki, w celu wyczyszczenia soczewki; z instrukcją co prawda (koślawą ale zawsze), ale 5h walki było]. Za młodu lubiłem oglądać programy i kreskówki, przedstawiające jak są zbudowane oraz jak działają wszelakie mechanizmy, maszyny, konstrukcje itd. Do tej pory mi to zostało, gdyż od niedawna zacząłem interesować się fotografią (pracowałem przez rok jako fotograf produktowy i w pewnym momencie stwierdziłem, że kupię własny sprzęt i zacznę się rozwijać samodzielnie w tej dziedzinie) i poniekąd zamiast skupić się stricte na praktykowaniu, to przewertowałem mnóstwo materiałów odnośnie konstrukcji lustrzanki i obiektywu, jak to działa, za co odpowiadają poszczególne elementy itd. Dobra, wiemy już, że lubię majsterkować, to co z tą mechaniką? A no... lubię. Odkąd zdałem prawko i wsiadłem w samochód (jakieś 6 lat wstecz) zacząłem oglądać i czytać o mechanice pojazdowej, w głównej mierze o silnikach spalinowych, które darzę największą fascynacją. Nie są także moim jedynym zainteresowaniem w tej dziedzinie - doceniam także kunszt "miniaturowych" rozwiązań mechanicznych, a mianowicie zegarki. Jak zakupiłem pierwszego mechanika z przeszklonym deklem, to wiedziałem, że do kwarcu raczej prędko nie wrócę (chyba że potrzebował bym chronometru, wtedy tak - pełne mechaniki są ekstremalnie drogie). Zastanawiałem się nawet nad podjęciem zawodu zegarmistrza - zdecydowanie bardziej preferuję dłubanie w małych rzeczach, gdzie dominują elementy "małej wagi" i jest łatwiejszy dostęp w pojedynkę, niż takie jak samochód, gdzie nie raz trzeba się posłużyć kimś, aby coś osiągnąć. Zawód nie głupi, mówi się, że na wymarciu, jednakże osobiście uważam, że zegarki mechaniczne już od dłuższego czasu przechodzą renesans i pojawia się ich na nadgarstkach coraz więcej (to trochę tak jak w fotografii, czy motoryzacji - mimo znacznego rozwoju technologii zawsze znajdą się osoby preferujące / pasjonujące się starszymi rozwiązaniami - patrz aparaty analogowe, czy stare i kultowe pojazdy). Jakiś czas temu dosyć często przeglądałem pewne forum zegarkowe i muszę przyznać, że jest dużo właścicieli kosztownych zegarków, które przecież ktoś musi serwisować co jakiś czas (zaleca się robienie przeglądu co przynajmniej 2 lata - rozbiórka, czyszczenie, smarowanie, złożenie i ewentualna regulacja). Dobrych i naprawdę zdolnych zegarmistrzów jest u nas raczej mało, więc przy odpowiednim samozaparciu i reklamie, myślę że dałoby radę w dzisiejszych czasach założyć własną działalność i jakoś za to wyżyć. Kierunek okupiony dosyć dużym ryzykiem, który może byłbym w stanie przegryźć gdyby nie moje dłonie - mam wrażenie, że brakuje mi trochę do tej "neurochirurgicznej precyzji i motoryki", która jest niezwykle przydatna przy tak małych mechanizmach i wrażliwych komponentach. Motocykle na ratunek? Od dobrych paru miesięcy mam ogromnego "zajoba" na punkcie motocykli - mam już w planach kat. A i nie mogę się doczekać aż wsiądę na własny motor. Motocykl to także konstrukcja mechaniczna i w tym momencie jakby ktoś się mnie zapytał: "Wolisz zostać mechanikiem samochodowym czy motocyklowym?" - To zdecydowanie wybrałbym motocyklowy. Motocykl pozbawiony jest większości tego co mnie by irytowało w samochodach (rozbieranie plastików wnętrza, aby dostać się do kluczowych komponentów, masywność i rozmiar pewnych elementów, trudny dostęp do pewnych elementów oraz okazjonalnie konieczność skorzystania z drugiej pary rąk), w skrócie: przyjemności pozbawione elementów zbędnych, oraz skondensowane rozmiarowo do absolutnego minimum. Do tego dochodzi jeszcze nie w pełni rozwinięta pasja jazdy jednośladem (dopiero mnie czeka ), więc podchodziłbym do tego z większym entuzjazmem. Dlaczego więc nie mechanik motocyklowy? Otóż takowy ma pracę głównie w sezonie letnim, gdy te pojazdy są użytkowane, więc na zimę jest "bida z nędzą", zwłaszcza w naszym kraju, gdzie nie dość, że jest ich mało, to są właśnie taką odskocznią od samochodu przy dobrej pogodzie. Dr. House Bardzo lubię ten serial, głównie ze względu na wyśmienicie zagraną postać House'a przez Hugha Laurie'ego. Jego profesja wiąże się także z moimi preferencjami - jestem raczej typem, który chętniej zajmie się diagnostyką i naprawą czegoś co istnieje, niż stworzeniem czegoś nowego (chyba że doznałbym oświecenia i nagłym przypływem chęci i motywacji, wtedy może z pomocą crowdfundingu bym coś zmajstrował własnego). Również tak jak House monotonia bardzo szybko studzi mój zapał - "nowy przypadek, nowe wyznawania", fajnie by było, gdybym miał tę możliwość jak on i brać "na warsztat" tylko te ciekawe "projekty" i co rusz przybywało coś innego, nowego. Fotografia To jest taka moja "furtka awaryjna", gdyby jednak studia nie wyszły, lub całkowicie poddałbym naukę w kierunku mechaniki. Specjalność której poświęciłbym najwięcej czasu to fotografia produktowa oraz filmówka (jak wsiąknę w foto). Ma ona duże zapotrzebowanie na "majsterkowiczów" ze względu na mnogość sposobów w jakich można coś przedstawić - kompozycja, zabawa oświetleniem, osadzenie w jakiejś klimatycznej otoczce z wykorzystaniem innych przedmiotów itd. - sporo "kombinatoryki" jak się dobrze trafi. Dochodzi do tego mój fetysz - lubię posługiwać się zaawansowanymi sprzętami. Zdecydowanie więcej przyjemności czerpię z fotografowania semi-pro lustrzanką, która wraz z obiektywami swoje waży, niż takim telefonem, którego zawsze mam przy sobie. Jak już pewnie część zauważyła, jestem raczej indywidualistą, choć jest też to poniekąd wina samych ludzi - jeszcze nie natrafiłem na takich z którymi chciałbym z przyjemnością prowadzić własny biznes i spać spokojnie. Jestem dosyć specyficzny we współpracy, precyzyjny i staranny i jak w coś się porządnie wkręcę to robię to na 101%, jednakże rzadko znajduje się ktoś, kto to docenia i raczej skłaniam się ku wariantowi, gdzie będę miał dużo swobody i niezależności. I teraz pytanie dla osób o podobnych zainteresowaniach i preferencjach, którzy ukończyli ten kierunek - czy było warto? Dało wam to możliwości, których oczekiwaliście? Nie jestem pewien czy to kierunek dla mnie, ze względu na dosyć dużą ilość teorii a małą faktycznej praktyki. Jest on dosyć ogólny, więc powinienem w końcu odnaleźć swój kierunek, na którym się najbardziej skupię. Dodam jeszcze, że zamierzam studiować zaocznie i na czas studiów znaleźć jakąkolwiek robotę (jakby się udało na początku w fotografii, to byłoby miło), aby się samodzielnie utrzymać. Później może uda się coś związanego z kierunkiem znaleźć. Dochodzi również sprawa zatrudnienia w kraju - ponoć ten kierunek jest u nas mało przyszłościowy i wyjazd za granicę daje większe szanse nie tylko na lepszy pieniądz, lecz także ciekawsze stanowisko. Obecnie znam tylko angielski, który po doszlifowaniu tu i ówdzie pozwoliłby mi na opuszczenie kraju, aczkolwiek ostatnio wpadła mi do głowy chęć nauczenia się włoskiego - zawsze mi się ten język podobał, do tego włoska moda trafia mocno w moje gusta, więc jeśli miałbym gdzieś wyjechać to pewnie tam. Z góry dziękuję za przeczytanie moich wypocin i chęć pomocy, będę bardzo wdzięczny za szczegółowe wyjaśnienia.
  8. Dzięki wielkie, jakoś poprzez google ciężko było znaleźć konkretną odpowiedź (pewnie tak szukałem...)
  9. Witam, W 2016 roku zdawałem maturę z następujących przedmiotów: j.polski, j.angielski (podstawa + rozszerzenie), matematyka, geografia (rozszerzona). Pytania, na które chciałbym poznać odpowiedzi: 1. Chciałbym napisać w następnym roku maturę rozszerzoną z matematyki, czy da się tak zrobić i co trzeba poczynić aby się "zapisać"? 2. Czy gdybym chciał oprócz tej matematyki poprawić sobie wyniki z innych przedmiotów, to jeśli dobrze rozumuję, gdy otrzymam gorsze wyniki od pierwotnych, to te gorsze jako najaktualniejsze zastępują stare? Z góry Dziękuję za pomoc. Pozdrawiam.
  10. A bardzo jest ta sytuacja utrudniona na zaocznych? - Ta opcja mnie najbardziej interesuje, ponieważ mieszkam na wsi a w rodzin w miastach do których mógłbym się wybrać brak. Koszty diametralnie rosną a pieniędzy żeby to opłacić też brak. Na tygodniu chciałbym znaleźć coś związanego z geodezją (jak na razie tylko to umiem robić w jakimś stopniu). Geodezja funkcjonuje jako takie "koło ratunkowe", lecz gdy wybiorę np. Elektronikę, to chciałbym zacząć się kształcić w tym kierunku. I tu pojawia się pytanie, czy podczas studiowania (załóżmy na II roku) da się znaleźć jakąś robotę? - taką coby obeznać się w zawodzie i nie umrzeć z głodu.
  11. Mam jeszcze jedno pytanie. W opisach kierunków technicznych często pojawiają się przedmioty, w których przydałoby się orientować, typu: fizyka, chemia, podstawy imformatyki / eletroniki. I pytanie brzmi, czy jest sens pchać się na kierunek, gdzie nie ogarnia się tych przedmiotów? Mówiąc prościej: Załóżmy, że widzę się na kierunku Elektronika, ale nic z niej nie umiem, a zatem czy dam radę na studiach mają praktycznie 0-wą wiedzę i zainteresowanie, które "obudzi" się po pójściu na studia?
  12. Filologia z miejsca odpada, nauki humanistyczne w ogóle mnie nie przekonują. Wynik będzie dobry ponieważ angielski w dzisiejszych czasach jest bardzo przydatny, a ja od paru lat intensywnie go wykorzystuję, stąd dosyć dobry wynik. Według większości testów odnośnie predyspozycji nadaję się na kierunki techniczne. Zrobię dzisiaj research na ten temat i zobaczymy, czy coś mnie zainteresuje.
  13. A czy oprócz kierunków artystycznych jest Pan w stanie coś zaproponować? - Boje się tego "oddawania teczki" z pracami.
  14. Witam. Otóż jestem po Technikum Geodezyjnym i w tym roku pisałem maturę. Wyniki będą prezentowały się mniej / więcej tak: Język Polski :~30% Geografia roz.: ~30% Matematyka: ~75% Angielski: ~90% Angielski roz.: ~70% Czuję się jak ta rozdarta wierzba w Ludziach Bezdomnych, z jednej strony chciałbym pracować może jako naukowiec (oglądam dużo filmów i to w jaki sposób są oni przedstawiani / ich praca zawsze mnie intrygowała) z drugiej stony jako osoba introwertyczna mam "pociąg" do kierunków artystycznych. Jak już wspomniałem, oglądam bardzo dużo filmów oraz słucham muzyki, która jest do nich komponowana, słuchając ulubionych kawałków, mam ogromną chęć zrobić jakiś własny film - napisać scenariusz, skomponować muzykę itd. Mam wrażenie jednak, że moje zapędy na kierunki artystyczne mogą funkcjonować tylko jako marzenia - czuję, że tylko przez chwilę byłoby fajnie, zaraz skończą mi się pomysły i tyle tego dobrego. Myślałem także nad grafiką, ale to głównie ze względu na moje jako takie hobby - lubię kolekcjonować książki typu Artbook. Najprościej mówiąc, są to książki oparte na grach komputerowych (najczęściej) oraz filmach. Przedstawiają one proces produkcyjny dzieła za pomocą obrazów, m.in. szkiców oraz grafik koncepcyjnych, dodatkowo obrazy uzupełniane są komentarzami twórców. Zawsze lubiłem przeglądać materiały typu "Making of", a te książki są właśnie takimi, tyle że w świecie obrazów. Główny problem, to taki, że nigdy nie spełniałem się artystycznie, mam bujną wyobraźnię, chciałbym wiele rzeczy zrobić, ale umiejętności w jakiejkolwiek dziedzinie jak na tą chwilę praktycznie brak. Umiem jedynie rysować może na poziomie dziewczyn z gimnazjum. Czuje się jakbym porywał się z motyką na słońce. Co w takim wypadku zrobić?
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.