Skocz do zawartości

Sunniva

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutralna

O Sunniva

  • Tytuł
    Nowicjusz
  • Urodziny 06.11.1995

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Zainteresowania
    Książki książki książki... No dobra, i ludzie, kocham rozmawiać z ludźmi :D
  1. To wygląda mniej więcej tak, że wolałabym mieszkać za granicą niż w Polsce, ale nigdy nic nie wiadomo. Na razie nie mówię płynnie po angielsku, łatwo mi się porozumieć, ale gramatykę mam bardzo słabą. Z tego co wiem to w Anglii studia są bardzo drogie za to w Szkocji i Danii darmowe. Jednak w Szkocji trudno znaleźć pracę a w Danii wszystko jest drogie... Poza tym w Anglii mam ciocię a wiadomo, nie ma to jak jakaś deska ratunku jak nie będę sobie z czymś radzic. No na razie po prostu się zastanawiam, nie chcę wylądować jak wieleeee innych młodych ludzi na uniwersytecie w polsce i studiować dziennikarstwo bez perspektyw... Ale nie wiem co z tymi 3 rozszerzeniami, nie mam pomysłu co mogłabym sobie ,,rozszerzyć"
  2. Cześć! Ostatnio wpadłam na dosyć szalony pomysł, by na całe studia wyjechać za granicę. Najlepiej do krajów anglojęzycznych, ponieważ tylko ten język znam w miarę dobrze. Aktualnie jestem w II klasie LO, więc mam sporo czasu, chodzę też do szkoły językowej, aktualnie mój poziom to taki ,,intermediate", ale sądzę, że z czasem będzie lepiej i zdam w miarę dobrze angielski rozszerzony, chcę też zdawać polski rozszerzony, mogę zdawać podstawę biologii i francuskiego, ale to tylko w uzasadnionych przypadkach. Wyczytałam, że na większość szkockich uczelni przyjmują z 3 przedmiotami rozszerzonymi, więc tu pojawia się pytanie czy w całej UK tak jest? A może czy przyjmują gdzieś tylko z 2 rozszerzeniami? Kolejne pytania dotyczą utrzymania się, nie mogę liczyć na jakieś ogromne wsparcie od strony rodziców, maksymalny pułap wsparcia (wolałabym żeby brać mniej) to 1000 zł miesięcznie, czy łącząc studia full-time z pracą mam jakieś szanse się utrzymać gdziekolwiek? Czy łatwo zdobyć jakąś prostą pracę(opiekunki, kelnerki, sprzedawczyni w KFC itd)? Liczę też na jakieś stypendia socjalne, gdzie najłatwiej je dostać? Jeszcze nie wiem co chcę studiować (wiem, szalone), myslę nad dziennikarstwem, obcymi filologiami (arabistyka, sinologia), ale w sumie jestem skłonna rozważyć każdą propozycję. A więc głowne pytanie brzmi : Czy opłaca się w mojej sytuacji wyjeżdżać na studia za granicę? PS. Podkreśliłam wam najważniejsze zwroty, a pytaniom zmieniłam kolor (najważniejsze ma kolor czerwony), tak, żeby łatwiej było Wam zrozumieć moje eseje
  3. Cześć Wam znów Jakie Waszym zdaniem repetytoria są najlepsze do uczenia się przed maturą. Mam jeszcze półtora roku, wiec nie chodzi mi o jakby skrótową ściągę, ale prawdziwe repetytoria. Planuję na razie (wiele sie może zmienic) zdawać polski rozszerzony (na nim najbardziej mi zalezy), matematykę, angielski, francuski podst. i byyć możeee biologię podstawę. Czekam na Wasze propozycję!
  4. Tony, przede wszystkim filologia romańska to filologia francuska z językiem włoskim/hiszpańskim Więc troche przeczysz poprzedniemu zdaniu. Co do bardziej... Obcych języków. Francuski zwyczajnie lubię, podoba mi się. Chiński, japoński itd. to przydatne języki, jeżeli chce się pracować w biznesie światowym itd... A ja tylko marzę o tłumaczeniu książek. A raczej nie sądze, żeby brak tłumaczów książek z japońskiego na polski to byłaby dobra luka do umieszczenia się
  5. Problem właśnie w tym, że ja nie mam zainteresowań poza książkami i to wąską grupą, więc ja rozpatruje studia i pracę patrząc tylko czy jestem w stanie tego nie nienawidzić. Nie zamykam się na żaden kierunek, ja rozpaczliwie szukam czegokolwiek co mnie jakkolwiek zainteresuje i nie zanudzi ani nie zamęczy, ale ciężko. Dlatego tak się angażuje jak pojawia się jakaś nowa myśl
  6. Przejrzałam siatki godzin, programy i plany na UMK, UMCS, UW, UŁ, UŚ itd. ale to mi zwyczajnie niewiele mówi... Muszę jeszcze duużo się pozastanawiać, szczegółnie, że ja nie mam większego talentu do języków jak to niektórzy. Moja korepetytorka z francuskiego skończyła romanistykę na KULu, muszę ją także popytać. Czekam na więcej opini także od Was
  7. Przeczytałam fora i wyczytałam, że filologia francuska z angielskim na UŁ jest na słabym poziomie i ogółem nie polecają, więc skłaniam się jednak ku zwykłej romanistyce. Ogółem mam w zwyczaju niesamowite ,,jaranie się" nowymi planami, więc teraz w kółko o tym myślę, oceniam i planuję, chociaż jestem dopiero II LO i to tylko mrzonki na razie. Musiałabym niestety iść na romanistykę z francuskim od podstaw, gdyż nie ma takiej siły, żebym zdała rozszerzenie... A to znacznie ogranicza uczelnie, gdyż po prostu nie wszystkie mają takie grupy chyba... Chciałabym także studiować dziennie i pracowac w weekendy, ale to też trudno o taką prace... Ja już sama nie wiem co ja chce i jak mam wszystko pogodzić
  8. Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi Tak, wiem, że wszystko sie może zmienić, a nuż przejmę stacje demontażu pojazdów po ojcu (wmawia mi, że to polubię ;x), ale na obecny stan rzeczy nie planuję iść w stronę pedagogiki (naprawdę, do tego trzeba mieć masę cierpliwości, próbowałam poduczać choćby i brata, ale to mnie tak bardzo irytuje... Jestem bardzo nerwową i wybuchową osobą, biedni będą moi przyszli uczniowie, jeżeli pójdę w tę stronę ;D) tylko właśnie tłumaczeń. Wiem, że bardziej pożądani są tłumacze niszowych dziedzin, którzy znają się na fachowej terminologii, i ciężko żeby zostać tłumaczem zwykłej literatury, ale wiem, że np. do gazet (np. Angory) tłumaczy się artykuły z zagranicy i ogółem chyba po prostu da się zrobić, szczególnie jeżeli pójdę na studia skierowane na tłumaczenie. Na którejś z uczelni wiem, że są studia j. francuski + j. angielski, któraś też z uczelni oferuje dodatkowe zajęcia dokładnie z tłumaczenia j. francuski + j. angielski. Wiem, że to nie romanistyka, ale cóż mi po tym, że będę umiała dajmy na to francuski i włoski, jak z angielskim będzie cienko, bo wszystko pozapominam ;x. Co do propozycji Łukasza, że mogę już teraz zająć się tłumaczeniem - aktualnie z francuskiego umiem podstawy podstaw (przedstawić się, napisać która godzina, policzyć do 100 i znam gramatykę kilku czasów itd.) a angielski mam na poziomie matury podstawowej, więc ja tylko myślę nad językami, a nie je znam
  9. Oh, ktoś mi odpisał, co za emocje ;x No więc tak, nie za fajne jest to, że nie chcę być nauczycielką, wiadomo, mogę od czasu do czasu podreperować budżet korepetycjami, ale praca w zwykłej szkole z bandą dzieciaków, których musisz pilnować, by nie pozabijały się brudnymi łapkami, do tego nocami siedzisz nad sprawdzaniem testów i szykowaniem ćwiczeń, a uczniowie i tak Cie nie słuchają... Podziękuję... Za to np. tłumaczenie książek w wydawnictwach to dla mnie naprawdę boska praca (wiadomo, zbliżona do czegoś co lubię do tego da się zarobić normalnie... Taki kompromisik), ale nie wiem czy łatwo jest znaleźć pracę w takiej dziedzinie, chociaż wiem, że są takie specjalności. Myślałam głownie własnie nad filologią romańską (daje mi 2 języki), z tym, że francuski od podstaw bym potrzebowała (są takie grupy, ja bym może i zdała podstawę, ale to nie wystarczające dla grup zaawansowanych). Zastanawiałam się też nad rosyjską, etnolingwistyką (nie orientuję się na czym to polega) i paru innym. Ale francuski chyba najlepszy. Angielska oczywista ewentualność, ale tu dużo większa, że tak powiem... Konkurencja. Angielski to prawie jak nie język obcy Jestem z Radomia, najpierw oczywiste myśli to UMCS, potem warszawskie uniwersytety, UJ chyba odpada... Za ciężko dla mnie, nie jestem jakąś elitą narodu, przeczytałam także na forach, że UMK bardzo fajne ma specjalności itp, ale to opinie sprzed 6 lat, więc nie wiem. Poza tym boje się, że sie nie dostanę... Chodzę do dobrego, niedużego liceum, zdawalność matur 100%, ale np. już w żadnym konkursie bym nie wygrała... Bądźmy szczerzy, zaliczam się do szarej masy, przeciętnych, kujonem też nie jestem, ale za to mam chęci : ) Standardowo pogrubiłam, żeby ułatwić przeczytanie moich monologów
  10. Cześć, mam na imię Kamila i.. Dobra, to nie AA, chodzę do drugiej LO (profil humanistyczny), i przydałaby się już jakaś.. Wiedza, co chce się robić w przyszłości. Jestem urodzoną humanistką, uwielbiam czytać powieści (fantasty, sci-fi, przygodowe itd.)i pisać opowiadania. Nie nadaję się niestety do tak promowanych studiów technicznych... Ja nawet liczyć nie potrafię zbyt dobrze. I stąd naszła mnie myśl, że może by tak obce filologie? W szkole mam angielski i francuski, zapre się i postaram się zdać angielski rozsz. i podst. francuskiego. Mogłabym w przyszłości np. tłumaczyć teksty. I właśnie stąd pytanie, czy opłaca się (czyt. czy znajdę po tym pracę i czy będzie to praca za godziwą stawkę, a nie najniższą krajową) studiować filologie, jak już to jakich języków (z góry uprzedzam... Niemiecki odpada, odpada bo już i koniec, to okropny język... Twardy, suchy i ma dużo h, a ja mam problem z ,,h" : D) ? Nie rozpatrujcie tego tylko pod kątem Polski, nie jestem przywiązana do tego kraju i jak znajdę tu dobry byt to zapewne zostanę, ale mam duzo rodziny w Norwegii, inne kraje też mnie kuszą... Więc wiecie, globalnie. Z góry dziękuje i przepraszam za to, że zeby zadać jedno pytanie musiałam napisać całe wypracowanie (pogrubiłam pytanie, żeby było łatwiej)
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.