Skocz do zawartości

ianushka

Użytkownik
  • Postów

    5
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez ianushka

  1. Odpowiem krótko: nie warto. Jeżeli do kogoś nie przemawiają argumenty etyczne to może przemówi matematyka. Jeżeli napisanie pracy dyplomowej nawet przy najlepszych wiatrach zajmuje przynajmniej miesiąc, to aby taka praca opłaciła sie zleceniobiorcom musiałaby kosztować przynajmniej 1500 zł. A naiwniaki kupują prace za 450 zł, którą ktoś na drugim koncu Polski już obronił i potem zamiast obrony jest płacz i zgrzytanie zebów. Żeby wykryć tak grube przekrety nie trzeba nawet tych super-zaawansowanych programów antyplagiatowych, bo przecież każda praca trafia do ogólnopolskiej bazy danych.

  2. Są kierunki, które bez takiej opcji by się nie utrzymały, bo kto rozsądny zaryzykowałby studia na filologii klasycznej albo religioznawstwie bez "planu awaryjnego"? Z drugiej strony program studiów dziennych jest skomponowany tak, żeby poświęcić cały tydzień nauce, a nie skakać z kwiatka na kwiatek i robić wszystko tylko na 50%. I zgadzam się z tym, że lepiej czas poza studiami zainwestować w staże albo wolontariaty, bo to ma większą szansę procentować w przyszłości niż kolejny papierek.

  3. A ja mam wrażenie, że wiele osób, jak usłyszą o zamawianych kierunkach, to myślą "łał, super, robię to, co wszyscy i jeszcze mi płacą." A prawda jest taka, że ani te 1000 zł to nie jest majątek, ani (jak rozumiem z Waszch wpowiedzi) nie wszscy go dostają. A do tego jak ktoś wybiera studia mając w głowie tylko to, żeby na najbliższe 5 lat dostawać te głupie pieniądze, to raczej nie wróżę mu sukcesu życiowego.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.