W maju tego roku czeka mnie matura, potem chyba studia. Kierunki, które biorę pod uwagę: bezpieczeństwo narodowe, filologie, kryminologia, coś tam myślałem o prawie. To są jednak boczne furtki.
Generalnie plan jest taki, żeby po studiach (czymkolwiek one by nie były) zacząć robić coś w rodzaju dziennikarstwa (sportowego, może jakaś szeroko pojęta publicystyka). Podobno nienajgorzej piszę (jak tylko pominąć jakieś tam sprawy składniowe i interpunkcyjne ), nie mam większych problemów z publicznym wypowiadaniem się, więc pisanie, radio - jak najbardziej.
Słyszy się, że dziennikarstwo to kierunek do dupy i tutaj moje pytanie do Was: czy to z powodu masy ludzi, którzy idą tam bez konkretnych zainteresowań, bo kierunek łatwy itp. itd. a przecież nikt nie zatrudni ich do pisania (czy tam mówienia) o byciu dziennikarzem? Trzeba być w jakiejś dziedzinie mocnym, żeby wiedzę zdobytą na tego typu studiach wykorzystać. Jest też kilka osób nie będących po studiach dziennikarskich a odnajdujących się w branży. Jak tak staram się spojrzeć na siebie 'z dystansu' kilka takich 'technicznych' rzeczy plus parę kontaktów mogłoby pomóc w realizacji Planu, mogę mieć rację? Czy może bardziej opłaca się na przykład iść jakąś mniej popularną filologię (bo z tym też problemów większych nie mam) i kręcić coś na boku?
Z góry dzięki za jakąkolwiek pomoc.