Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałabym poradzić się kogoś w sprawie studiów. Jestem tegoroczną maturzystką i nie do końca wiem czym chce się zajmować w przyszłości, nie jestem ukierunkowana na konkretny zawód. Dlatego też waham się pomiędzy dwoma kierunkami, na które się dostałam: filologią angielską na UP w Krk lub turystyka i rekreacja na UEK w Krk. Jeśli chodzi o filologię, to myślałam nad tym, aby w drugim roku studiów dobrać kierunek zarządzenie, gdyż wiele osób twierdzi że po samej filologi nie ma dużo możliwości. Szczególnie ukierunkowuje się na zostanie tłumaczem lub pracę w biurze, nie na nauczyciela. A jeśli chodzi o turystykę to myśłałam nad pracą w hotelu lub biurze podróży. Tak wyobrażam sobie te kierunki i chciałabym spytać jak wy to widzicie? Który kierunek jest bardziej przyszłościowy i jaka droga ma więcej możliwości według Was? Czy po samej filologi nie ma pracy? Byłabym bardzo wdzięczna jeśli ktoś chciałby mi doradzić i pomóc w podjęciu tej decyzji. Z gory dziękuje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie!!!!!!!!! Jesteście po maturze. Czytać ze zrozumieniem nie potraficie!!!!! Co ma do tego dział przedstaw się? Masz na imię Jakie studia wybrać? Przenosze. 

Jeszcze chamsko tekst skopiowany z innej strony wraz z formatowanie. Ręce opadają....

 

 

Przed napisaniem postu należy przeczytać forum. O wszystkich tych tematach było. 

Nie ma sensu wybierać zarządzania jako studia I stopnia w trakcie filologii angielskiej bo z zarządzania można zrobić roczne studia podyplomowe i to wystarczy. Po Filologii angielskiej jest masa pracy i nic więcej nie trzeba studiować. Trzeba być trochę ogarnięty w życiu.

TiR to fajne studia ale i już pewien styl życia. Praca przewodnika jest specyficzna i nie dla każdego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez egoistka
      Witam, w tym roku piszę maturę i zdecydowałam, że chciałabym studiować finanse i rachunkowość. Tu pojawia się problem. Interesują mnie studia w Warszawie, ale nie wiem którą uczelnię wybrać: SGGW, UW, SGH (tu mnie raczej nie przyjmą, ponieważ wymagane są 2 języki obce a ja zdaję tylko jeden). Co polecacie? A może znacie inne uczelnie godne polecenia
    • Przez Mwanafunzi
      Witam


      W tym roku ukończyłem liceum (profil m-f) i pisałem maturę. Poszła mi ona raczej słabo, o ile podstawy jeszcze jakoś wyglądają to już rozszerzenia (matematyka, fizyka) mizernie. Przed maturami, patrząc na swoje możliwości celowałem wstępnie w Informatykę i Ekonometrię na SGGW. Po otrzymaniu wyników byłem tak na pograniczu progu, o ile w tamtym roku bym się jeszcze dostał to jednak w tym mi trochę zabrakło. W związku z tym zostały mi tylko takie opcje "awaryjne". Dostałem się na administrację na PW, oraz Inżynierię Środowiska na SGGW. Teraz muszę z jednego (albo obu?) zrezygnować i wycofać dokumenty.

      Zdaję sobie sprawę, że między wszystkimi wymienianymi przeze mnie kierunkami jest dość duża rozbieżność. Niestety, ukończywszy liceum nadal nie wiem co chciałbym w życiu robić, czym się zajmować, gdzie widziałbym siebie za np. 10 lat (myślę, że nie Ja jeden jestem w takiej sytuacji). Ogólnie trochę interesuję się historią, jednak ze względu na sytuację absolwentów takich studiów na rynku pracy nigdy nie wiązałem z tym jakoś kariery zawodowej, traktując raczej jako zwykłe hobby (matury pod tym kątem też nie zdawałem). Nie mówiąc już o tym, że wobec mojego jedynie hobbystycznego zainteresowaniu tą dziedziną, mogłoby się okazać, że przy bardziej akademickim podejściu do tematu już by mi się to tak nie podobało. 

      W związku z wybranym w liceum profilem myślałem nad informatyką i programowaniem, jednak w miarę zagłębiania się w temat coraz bardziej średnio widziałem się w przyszłości w roli takiego klepacza kodu (nie zapominając też o zdrowotnych konsekwencjach pracy przy komputerze, zważywszy na fakt że i tak mam już średnią wadę wzroku). Gdzieś tam pojawiała się też myśl nad grafiką komputerową, jednak tutaj dobrze by było wykazywać się jakimś, chociaż średnim talentem plastycznym (a nie wygląda na to żebym takowy posiadał) oraz związanymi z tym wyobraźnią i kreatywnością. Ostatecznie na czas takiej niewiedzy co do planów na przyszłość, chciałem iść właśnie w bardziej ekonomiczne kierunki, uznając, że tego typu studia zawsze się mogą przydać w życiu. Te zaś kierunki na które się dostałem to raczej tak tylko na przezimowanie, a już ewentualnie jakby ten ostatecznie wybrany mi się spodobał to bym został.

      Na administracji miałbym dużo prawniczych przedmiotów, o ile styczność z nudnym, prawniczym językiem i wklepywanie na pamięć kodeksów bym jakoś przebolał to czy przy takim podejściu jest sens? Tym bardziej, że dużo się czyta negatywnych opinii na temat przyszłości absolwentów po tym kierunku, problemach ze znalezieniem pracy, a jak już nawet to o niskich zarobkach (nawet Pani przy składaniu dokumentów na ten kierunek przestrzegała mnie przed tym wyborem). Obawiam się też, że na politechnice może to być kierunek gorzej prowadzony niż na jakimś uniwersytecie. Z drugiej strony takie studia mogą dać ogólną, zawsze tam trochę przydatną wiedzę.

      Inżynieria środowiska zaś, opierałaby się w dużej mierze na fizyce, za którą nie przepadam (wybierając taki profil w liceum kierowałem się głównie myślą, że co ja tam wiem po gimnazjum o tym i może z czasem, w innej szkole mi się spodoba) i geometrią wykreślną (ogólnie kiepsko u mnie z wyobraźnia przestrzenną i męczące by to było dla mnie), pojawiłaby się również chemia z którą ostatni raz styczność miałem prawie 3 lata temu i moja wiedza ogranicza się do tego co wyniosłem z gimnazjum, a która to chemia jakoś specjalnie mnie nie pasjonuje (przy czym też nie przeszkadzałaby mi chyba jakoś bardzo). W dalszej perspektywie miałbym więc tutaj styczność z tematyką, którą się zbytnio nie interesuje, a w niektórych przypadkach nawet nie przepadam. Z drugiej strony oprócz takich rzeczy miałbym też tutaj o wiele większą styczność z matematyką (którą to traktuje neutralnie, pasja to to nie jest, ale nie przeszkadza mi ona) co stanowiłoby lepsze rozwiązanie gdybym np. miał poprawiać za rok maturę (właśnie z matematyki). 

      Rozważam też trzecią opcję, aby wobec takiej sytuacji darować sobie taki rok na byle jakim kierunku. Zrobić sobie rok przerwy, pójść na ten czas do pracy, zarobić na i zdać prawo jazdy (niestety do tej pory finanse mi na to na to nie pozwalały), ogólnie dorobić sobie parę groszy, a potem czy po drodze przygotować się jeszcze raz do matury z matematyki (przy okazji może np. jeszcze geografia czy ta historia, zawsze większe spektrum wyboru później) i spróbować ponownie przy rekrutacjach za rok, może np. do tego czasu odkryłbym co chcę robić w życiu itd. Z drugiej strony przez taki rok mógłbym się odzwyczaić od nauki, rozleniwić, potem nie poprawić wystarczająco dobrze wyników (albo nawet nie musiałoby to wynikać z nieprzygotowania czy niewiedzy, co zwyczajnego roztrzepania czy robienia głupich błędów, wiadomo - różnie to bywa), a w takim przypadku rok później byłbym w takiej samej sytuacji co teraz i tylko bym zmarnował czas. 

      Ze studiów samych w sobie nie zamierzam rezygnować, zdobywanie jakiegokolwiek wykształcenia wyższego zawsze poszerza horyzonty myślowe, nie bez znaczenia jest też obycie w środowisku akademickim, poznanie wielu nowych ludzi, czy ogólnie wybycie do dużego miasta (obecnie mieszkam w małej wiosce).

      Tak nawiasem mówiąc, nie wiem też jak wygląda sprawa z tymi punktami ECTS i zmienianiem kierunku. Informacje na internecie są różnych lat i ciężko znaleźć czy to już/jeszcze obowiązuje? Bo w takim przypadku idąc na jakiś kierunek aby przezimować (po cichu licząc, że a nuż widelec mi się spodoba i zostanę) tylko bym sobie pogorszył sprawę i potem musiał jeszcze za zużyte przez ten czas punkty dopłacać jakbym już znalazł coś lepszego dla siebie. Sumując, czy ktoś może polecić w mojej sytuacji (którą mam nadzieję wystarczająco przedstawiłem) któryś z tych kierunków? Czy z takim nastawieniem nie rozsądniej byłoby jednak spróbować z tym trzecim rozwiązaniem?

      Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam
    • Przez bioinf
      Dostałam się na inżynierię materiałową na wydziale metali nieżelaznych, na AGH oraz na technologię chemiczną na wydziale energetyki
      i paliw, również na AGH. Na maturze zdawałam rozszerzoną biologię, chemię i język angielski, byłam na profilu biol-chem-ang. Matematyka szła mi całkiem dobrze, co prawda, była ona na poziomie podstawowym, ale chodziłam na korepetycje na których 'liznęłam' trochę rozszerzenia. Fizykę miałam tylko w pierwszej klasie, jedną godzinę tygodniowo. Zdaję sobie sprawę, że na inż.materiałowej bez matematyki rozszerzonej
      i fizyki ani rusz, dlatego też, chciałam spytać jak jest na tym kierunku z tymi przedmiotami. Bardzo trudno i nie ma się co wybierać po biol-chemie? Jestem w stanie zacząć od już chodzić na korepetycje z matematyki i fizyki. Mam dobrą nauczycielkę i wiem, że będzie w stanie dobrze mnie przygotować. Tylko czy warto się tak starać, bo przecież czasu nie mam za wiele i cudów nie zdziałam. Mam też alternatywę, w postaci technologii chemicznej. Tutaj wydaje mi się, że bez problemu dam radę, bo chemię naprawdę dobrze umiem, ale z kolei znowu mam wrażenie, że inż.materiałowa jest bardziej przyszłościowym kierunkiem i mam większe szanse znaleźć pracę w zawodzie, nawet za granicą. Czytałam kilka opinii na temat tych kierunków i jest różnie. Tak jak zawsze, jedni piszą 'bardzo ciężko, bez matematyki rozszerzonej z liceum nie da rady', inni zaś twierdzą, ze jest trudno, ale da się wszystko opanować, bez większego problemu i nie ma co zachodzić w głowę. Ja już się bardzo stresuje
      bo nie wiem jaką podjąć decyzję. Wiem, że wyboru nikt za mnie nie dokona, ale liczę, na każdą (nawet najmniejszą) podpowiedź, radę. Może, ktoś z Was był w podobnej sytuacji. Z góry dziękuję za każdą odpowiedź
    • Przez bioinf
      Witam wszystkich! Czy ktoś się rekrutował na bioinformatykę na UP w Krakowie? Dzisiaj dostałam wiadomość, że decyzja o uruchomieniu tego kierunku zostanie podjęta 23 września, dlatego że jest niewystarczająca liczba kandydatów. Czy ktoś mógłby mi doradzić co w tej sytuacji robić? Zależy mi na tym kierunku. Czy mogę dokonać wpisu na studia i równocześnie rekrutować się na innej uczelni, na inny kierunek? Czy ryzykować, zostać przy tym kierunku i czekać na decyzję do września. Może ktoś już był w podobnej sytuacji. Proszę o pomoc, każda rada będzie pomocna. 
       


  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Chcesz pracować za granicą to musisz skończyć studia za granicą.. najlepiej w kraju docelowym. W Polsce taki kierunek to architektura. 
    • Niedawno zainteresowało mnie kupowanie i odrestaurowywanie, a następnie sprzedawanie z zyskiem domów w Ameryce tzw. house fliping (I tak wiem że to nie wygląda tak ładnie i pięknie jak w tych wszystkich serialach, a przynajmniej jest o wiele bardziej skomplikowane) Po dłuższym przeglądaniu internetu w poszukiwaniu informacji jak wygląda taki proces od strony prawnej i z jakimi rzeczami trzeba się liczyć dokonując takiej inwestycji w dom do renowacji, doszedłem do wniosku, że chyba w każdym przypadku nad domem pracuje cała ekipa tj. robotnicy, menadżerowie, projektanci inżynierowie architekci itp. a osoba dokonująca zakupu domu często działa na zasadzie inwestora. Stąd  właśnie zrodziło się moje pytanie czy mógłbym być inwestorem, architektem i projektantem wnętrz w jednym i jaki kierunek studiów powinienem wybrać aby najlepiej przygotować się do takiej działalności, oraz czy to że studiowałbym w Polsce miałoby duży wpływ na prace za granicą pod względem technicznym, mam tutaj na myśli to że w Ameryce jest zupełnie inny typ budownictwa, bo większość domów wykonuje się z drewna. Dodam jeszcze że idę teraz dopiero do 2 kl. liceum więc jak piszę jakieś głupoty to mnie poprawcie, bo to jest pomysł,który wpadł mi do głowy kilka tygodni temu i jak na razie jest najlepszym pomysłem na jaki wpadłem. Przechodzę teraz kryzys pod tytułem "jak żyć"  
    • Aż przypomniało mi się akademickie życie, słoiczek z gołąbkami w sosie pomidorowym to nawet i teraz bym zjadł ze smakiem.
    • Niestety nie udało mi się jechać, studenckie życie nie rozpieszczało, środków brakowało na wyjazd. Kilku moich znajomych pojechało latem Party Camp i było mega zadowolonych - umiarkowanie cenowo, a klimat podobnoć mega. 
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.