Skocz do zawartości
lajla_pw

Studia zagraniczne

Rekomendowane odpowiedzi

Przynajmniej w moim miescie -Poznań, się z czymś takim nie spotkałam. Jeśli mogę spytać na jakiej uczelni kończyłeś studia? Hm, no tak wszystko ma wady i zalety, ale zdecydowanie wolałabym studiować w systemie ECTS jak Ty:)

Studiowałem na UMK, na kierunku politologia już od 2005 roku był wprowadzony system USOS i ECTS. Po pierwszym semestrze studiów otrzymałem program z przedmiotami obowiązkowymi oraz z przedmiotami do wyboru. Z obowiązkowych mogłem wybrać tylko termin ich realizacji, z przedmiotów do wyboru, należało sobie wybrać tyle, aby mieć minimum punktów ECTS. Duża odpowiedzialność w tym wszystkim, bo jak zapisałeś się na za mało przedmiotów i na zakończenie roku zdałeś je wszystkie a miałeś 58 pkt to i tak trzeba było powtarzać rok. Ale generalnie świetny pomysł, ponieważ ja zrobiłem 90 punktów na 2 roku i na 3 rok zostało mi tylko 30 do licencjatu:)) dzięki czemu mogłem dużo pracować:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To w sumie nie było aż tak źle. Można było sobie zrobić te ciężejsze przedmioty wcześniej a na koniec te lekkie i móc się skupić na pisaniu pracy albo na zarabianiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej! Interesują mnie studia w Niemczech, ale nie bardzo wiem jak się do tego zabrać. W tym roku kończę liceum i pomyślałam, że chcę zrobić coś bardziej ambitnego. Poszukuję osoby, najlepiej takiej, która miała kiedykolwiek do czynienia z formalnościami i odpowiedziałaby mi na pytania dotyczące właśnie studiowania w Niemczech. Jak można się ze mną skontaktować: 1agnieszka.kuras@gmail.com Bardzo proszę o pomoc. Jakiekolwiek informacje będą mi bardzo potrzebne.

Pozdrawiam! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żeby iść na studia za granicą to trzeba już jadąc tam znać język. Inaczej na zajęciach nic się zrozumie, bo  wykładowcy nie będą mówić wolniej specjalnie dla nas. Ja zanim zacząłem studia magisterskie (i już wtedy planowałem wyjazd do włoch) zapisałem się na zajęcia do olympu, żeby płynnie posługiwać się językiem, a nie dukać. Przyznaję pomogło, ale co native speaker to native speaker. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość milosz

To oczywiste, że należy znać język kraju, w którym chcemy studiować. Wyjątek stanowią studia anglojęzyczne, które obecnie są bardzo popularne. Nie mniej jednak sporo uczelni organizuje kursy wakacyjne, które pomagają poznać arkana języka państwowego. Nie oszukujmy się jednak - w 2/3 miesiące nie nauczymy się np. szwedzkiego lub francuskiego w takim stopniu, żeby móc uczestniczyć w zajęciach prowadzonych w tych językach.
Reasumując - jadąc na studia zagraniczne musimy znać język. Innego wyjścia nie ma. Wyjątek to wspomniane studia anglojęzyczne.

 

Co do studiów anglojęzycznych: większość europejskich uczelni wymaga oficjalnego certyfikatu, który potwierdzałby nasze umiejętności. Minimum to obecnie poziom B2. Jeśli nie mamy certyfikatu to niestety będziemy musieli do niego przystąpić przed rozpoczęciem studiów (niektóre uczelnie prowadzą jednak własne egzaminy znajomości języka).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dear Friends and Colleagues,

We are pleased to let you know that on 1st October, TeleDom Education will open the School of Innovation and the School of Hospitality. We want you to be the first to know!

TeleDom Education has been approved as a BTEC Centre of PEARSON Education, a global provider in further education and the largest awarding body in the United Kingdom.

In the 21st century only economies, companies and people that are innovative will stand the chance of being successful in the highly competitive and specialized world. Understanding the principles of researching and testing innovative ideas, developing and implementing an innovative idea are just some of the things that you will learn and be able to apply at the TeleDom School of Innovation along with top innovation professionals. The TeleDom Education offer:

 

1) The best blend of learning methods: Education is changing with the emergence of a new type of schools, colleges and training providers, where focus is put on the practical experience. Learning in TeleDom's Real Work Environment (RWE) allows to gain not only certificated education, but the experience that is needed to outperform competition and gain good employment. The methods: Weekly web meetings with the teacher, group and 1:1 collaboration in the learning portal, practical learning (fellowships) in a RWE.
 

2) Internationally recognized education: Learning is not local anymore, it has become global. The fact that we offer Pearson’sglobal qualifications, means that you can have education that is valid in more than a 100 countries. Our Programmes consist of 16 (Certificate) to 19 (Diploma) available units to be completed within a period of 12-14 months depending on the intensity of student activity.

 

3) Tuition fee and job carrier: TeleDom is committed to support the best students with outstanding achievements. They can earn their tuition fee and become involved either as employees or partners in EU-wide TeleDom projects.

 

Your NEXT STEP: For fist-time visitors please review our BTEC programmes and contacts any of our Brussels, Luxembourg and Slovakia consulting centres at: www.teledomschool.eu

 

Masz Pytania Napisz do mnie 

info@teledomschool.eu

Pozdrawiam Marta Malak

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też chcę się wybrać na studia zagraniczne, chciałem zacząć od erasmusa, ale mam problem z opanowaniem języków, w tym angielskiego. Uczyliście się jakoś intensywnie przed wyjazdem - korki, szkoła językowa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepszym i najtańszym rozwiązaniem jest wyjazd na Erazmusa. Ja jestem studentką Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie, która ma zankomicie rozwinięty ten program, zarówno dla studentów, jak i pracowników naukowych. Aby skorzystać z programu nie trzeba być jakimś wyjątkowo dobrym studentem. Podstawą jest znajomość jężyka obecego, przede wszystkim angielskiego. Trzeba się także liczyć z tym, że wystąpią pewne różnice programowe, które po powrocie trzeba będzie wyrównać. Najważniejsze jest to, że na czas wyjazdu dostaje się stypendium, które pozwala na utrzymanie się za granicą. W doborze uczelni pomagają pracownicy Wyspy, do których można się także zwrócić o pomoc już podczas pobytu za granicą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ostatnio się zastanawiałam nad studiami w Londynie. Czy ktoś tutaj z obecnych ma doświadczenie? Ile tak naprawdę kosztują takie studnia np. na uniwerytecie londyńskim lub Greenwich? Podobno o stypendia jest ciężko...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja bym chcial studowac za granica (nie erasmus), ale jednak skutecznie zniecheca mnie opinia ze to duzy wydatek, a o stypendium jest trudno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja bym chcial studowac za granica (nie erasmus), ale jednak skutecznie zniecheca mnie opinia ze to duzy wydatek, a o stypendium jest trudno

Trochę późno odpisuję, ale może się przyda innym (a może ciągle i Tobie).

Jedna rzecz jest pewna, warto (a często nawet trzeba) mieć na start trochę oszczędności. Powiedzmy że 15000zł to dość przyzwoita suma, ale da się też radę z 5000zł, ogólnie, im więcej zabezpieczenia, tym lepiej (niektóre uczelnie wymagają zabezpieczenia! Chcąc studiować na większości francuskich uczelni, musisz mieć na koncie 8000 euro - ale wiele osób omija to mykiem "tato, wyślij mi pieniadze na konto, jak dostane papiery to Ci odeślę"). 

 

Rozdzielmy koszty studiowania na dwie części:

1. Czesne

2. Koszty przeżycia

 

1. Najwięcej zjada czesne. Ale dobra wiadomość - dużo uczelni jest w pełni darmowych! Studia w UK to ogromny wypadek i obawiam się że bez pożyczki studenckiej się nie obejdzie, ale dla porównania, w Francji większość kierunków to bodajże 267 euro za rok, jako "wpisowe", + jakieś 5-10euro na związki). 1000zł za rok, sporo, ale przeżywalnie. W Niemczech również masz sporo darmowych uniwersytetów. Jeżeli Twoim jedynym językiem obcym jest Angielski - tu się zaczynają schody. Anglia droga, Irlandia droga. Kierunki wykładane w języku angielskim w krajach nieangielskojęzycznych kosztują często po 2000-7000 euro rocznie, ale trafia się pare darmowych państwówek. Jeżeli chcesz studiować, w powiedzmy Francji, zdecydowanie łatwiej znaleźć tanie studia w języku Francuskim.

 

But fear not! Jeżeli nie dasz rady nauczyć się nowego języka na czas, zawsze istnieje bardzo ciekawa opcja - Szkocja. Tutaj w ramach ciekawostki powiem, że obywatel Anglii, Walii albo Irl Północnej musi opłacać czesne w wysokości, często 9000f, inni europejscy studenci mają edukację opłaconą przez państwo!

 

Posumowując, w Szkocji możesz studiować za darmo (czesne), w Niemczech masz pare kierunków za darmo, w Francji można znaleźć sporo po symbolicznych pieniążkach. W innych krajach pewnie też coś znajdziesz, ale nie wypowiem się, bo tylko o tych powyższych mam głebszą wiedzę, bo sam jestem na etapie wyboru uniwersytetu.

 

2. Koszty życia zależą od kraju i miasta. Studiowanie w stolicach z reguły jest dość drogie. 

Zacznijmy od zakwaterowania. W Szkocji akademikii są zbyt drogie jak na to, co oferują, w Francji raczej ciężko dostać w nich miejsce jako obcokrajowiec, w Niemczech podobnie jak w Szkocji.

Najlepiej wynajmować pokój. W Paryżu to koszt 500 euro miesięcznie, w Berlinie ok 350 euro.

Taniej wychodzi w innych dużych miastach. W Rennes pokój dostaniesz już za 300 euro miesięcznie, w Glasgow około 300f..

Oczywiście dochodzą książki, wyżywienie, itp.

Wniosek? PRACA. To jest niezbędne.

 

Mógłbym się teraz rozpisywać o przeciętnych zarobkach, limitach, koszcie hamburgera, etc. Ale to już Ci powie internet.

 

 

Podsumowując,

da się znaleźć naprawdę ciekawe uniwersytety bez czesnego, albo dość "tanie". Jeżeli podejmiesz pracę, to pokryjesz jakieś 70% wydatków. Podczas przerwy letniej, możesz podjąć pracę w pełniejszym wymiarze godzin, żeby nadrobic te 30%.

Efekt? Całkowicie samodzielne utrzymanie się jest jak najbardziej możliwe!

Potrzebujesz jednak zabezpieczenia finansowego, bo mało kto znajduje prace w 2dni, ale jeżeli będziesz zdeterminowany, to to kwestia miesiąca (w Szkocji bardzo długo wyrabia się pozwolenie o prace, warto poczytać o tym wcześniej).

 

 

 

 

Poradnik jak sfinansować studia zagraniczne:

1. Wybierz darmowy uniwersytet, są takie

2. Najdłuższe wakacje życia poświęć na zbieranie startowego funduszu

3. Znajdź pracę dorywczą podczas studiowania, mala liczba wykladow na zachodnich uczelniach umozliwia pogodzenie tych dwóch rzeczy.

4. Przerwy letnie wykorzystaj na pracę.

 

Będzie to biedne życie, ale bez kredytu na głowie :)

Możesz jeszcze pomyśleć o wynajmowaniu jednego pokoju w dwie osoby, wtedy można zaoszczędzić ładne pieniążki (jedna osoba na kanapie/podlodze przez miesiac i zmiana? Czy dwie osoby w jednym lozku? Lepsze to niz kredyt).

 

Nie wspominałem nic o stypendiach, bo każdy już zauważył, że nie jest o nie łatwo, wiec nawet nie trace czasu na pisanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do finansów to masz racje, najważniejsze w studiach za granica jest pójście i zdobycie dorywczej pracy, ponieważ tylko to daje możliwość utrzymania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze tylko mała uwaga, studenci często zatrudniani są na czarno, na zasadzie ustnej umowy.

 

Więc nie zawsze będzie ta minimalna krajowa. Pare osób wyliczało sobie koszty przeżycia w Francji, w to wliczyli 20 godzin tygodniowo po bodajze 8.6 euro. Mieli dosc spore problemy z utrzymaniem, jak sie okazalo ze wiekszasc im zaplaci po 5-6 euro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W ogóle opcja bez umowy nie powinna wchodzić w grę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co wiem, takie są realcja, pracuj bez umowy, albo nie pracuj wcale - co wybierasz?

W Niemczech z tego co wiem większość osób pracuje na umowe, ale w Francji jest plaga umów słownych. 

 

 

Będąc przy temacie pracy, chętnie poruszę pewien temat.

Mówi się, że staże i praktyki są często ważniejsze, niż sam uniwersytet, czy to nie dyskryminuje trochę uczelni zagranicznych?

Wieksząć nie utrzyma się bez pracy dorywczej. Więc trzeba będzie zainwestować połowe czasu w opiekowanie się dziećmi czy sprzątanie w mcdonaldzie - raczej nic wartościowego w CV.

Dla porównania, studiując "blisko" w Polsce, ciągle będąc na utrzymaniu rodziców, mogę się pokusić o darmowe staże w poważnych firmach. Za granicą ciężko będzie znaleźć firmę która przyjmie mnie na staż w wybranym przez mnie kierunku i jeszcze mi za to zapłaci, w Polsce natomiast będę mógł się pokusić o pracę za darmo.

 

No i teraz, co wychodzi lepiej?

Studia zagraniczne + praca w mcdonaldzie w celu utrzymania się,

czy może studia w polsce + możliwość załapania się na darmowe staże w poważniejszych nieco firmach.

 

Nurtuje mnie to, bo z jednej strony za granicą jest "wyższy poziom", uczymy się języka i często pracy w multikulturowym środowisku, ale z drugiej strony żeby się utrzymać trzeba poświęcić mase czasu na pracę, która rzadko ma coś związanego z zawodem - a te godziny możnaby zainwestowaćw  siebie w lepszy sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem warto spróbować studiów za granica ale np na Erasmusie. Wtedy masz plusy studiów za granica i studiów w Polsce.

Moim zdaniem lepiej zrobic ciekawy kierunek studiów w Polsce na dobrej uczelni i pracowac podczas studiów. Chyba, ze chcesz pracowac za granica. Jeśli chcesz pracowac po studiach we Francji to studiuj we Francji. Jeśli chcesz pracowac w Polsce to studiuj w Polsce a jeśli będziesz chciał sobie zrobic jakieś elitarne studia to zrobisz sobie MBA lub podyplomowe za granica

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej bym celował w prace na zachodzie.

Problem polega z tym, że jak ktoś już napisał, rekruterzy większych firm międzynarodowych patrzą na uniwersytet na samym koncu. Moze zamiast studiowania w Francji i poswiecania polowy czasu na prace, lepiej studiowac w Polsce i poswiecic ten czas na intensywna nauke wiekszej ilosci jezykow? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z języków musisz miec certyfikaty a watpię czy masz możliwość zdobyć certyfikat więcej niż z jednego języka. Jeśli chcesz pracowac na zachodzie i być tam traktowany na równi to spróbuj studiować na zachodzie. W Polsce tez rekruterzy patrzą najpierw na doświadczenie pózniej na rangę uczelni

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem fragmentu o certyfikatach, czemu ich liczba miałaby być ograniczona?

Mam dobrze zdane CAE, przyzwoicie zdany DELF (Francuski) i nie widzę powodu, dlaczego nie mógłbym zdawać np. hiszpańskiego DELE. Możesz proszę rozwinąć swoje wątpliwości?

 

Nawiązując do fragmentu z wiadomości, którą gdzieś na forum wyłapałem "Jesli chodzi o FiR to praktycznie odpada. Zagranica jest zupelnie inny system rachunkowy i prawny wiec trudno Ci bedzie po studiach w Polsce. ".

Rozumiem, że tak samo działa +/- wszedzie? To znaczy, studiując FiR w Francji, raczej ciężko będzie mi z tym dyplomem w chociażby UK?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do certyfikatów to mało osób jest, które sa gotowe zdać ich tyle. Ale jeśli masz takie możliwości to czemu nie, pytanie tylko czy potrzebujesz znać tyle języków do pracy w finansach?

W każdym kraju jest inny system podatkowy wiec studiowanie go w Polsce i praca po nim w zawodzie we Francji jest praktycznie niemożliwa i działa to w dwie strony.

Ale pisałeś o finansach w wymiarze miedzynarodowym wiec może na tym kierunku uczą rożnych systemów podatkowych.

Praca w finansach to ciagle szkolenia i kursy w trakcie pracy bo prawo sie co chwile zmienia wiec na to musisz być tez gotowy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po co mi aż tyle języków? Najprościej chyba powiedzieć, bo lubie, a skoro hobby w jakiś sposób pomoże mi w pracy, to czemu by nie? :)

No i przede wszystkim chce być konkurencyjny na zagranicznym rynku pracy, a jeden dodatkowy język nigdy mi nie zaszkodzi.

Celuje w podstawową dla mnie trójkę, te języki chce opanować na bardzo wysoki poziom:

Angielski - nie muszę chyba tłumaczyć

Francuski - interesuje mnie życie w UK, gdzie ten język jest ceniony, oraz w Kanadzie, gdzie francuski jest drugim językiem urzędowym.

Hiszpański - światowy język, również ceniony na zachodzie.

Później, jeżeli miałbym ciągle chęci, to pewnie dla własnej satysfakcji celowałbym w inne języki, albo podjął się Chińskiego. Nigdy nie wiem gdzie mnie życie wyrzuci, a rozsądnie dobrany dodatkowy język nigdy nie będzie balastem :)

 

Załóżmy, że podjąłbym się studiów w Polsce i celował w coś ~Ekonomicznego na zachodzie, jakie kierunki możnaby studiować w Polsce, które by "nie traciły wartości" po przejsciu granicy? W pewnym momencie myślałem nad matematyką, ale raczej nie jest to przedmiot, za którym przepadam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z ekonomicznych to będzie cieżko, bardziej kierunki chemiczne sa cenione na zachodzie.

Ekonomia to nic specjalnego i atrakcyjnego dla pracodawcy na zachodzie, bo jest dużo absolwentów po tych kierunkach inaczej niż np po technologii chemicznej.

Na pewno warto z ekonomicznych zrobic studia w Polsce w języku angielskim np Bussines nad management na Uniwersytecie Łódzkim, tylko wiele kierunków w języku angielskim w Polsce jest płatnych. Ten jest płatny 3000 zl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wlasnie dlatego robie wszystko zeby sie wyroznic, chociazby iloscia znanych jezykow :)

 

Dodatkowo "popularny" kierunek jest tymbardziej dodatkowa motywacja, zeby robic dodatkowe rzeczy i jak najbardziej sie rozwijac, zeby wybic sie "ponad przecietnosc".

Kierunki chemiczne moze i są pożądane, ale nie ma sensu robić czegoś, co "nie pociąga", tylko dla tego żeby wcelować w wyższą średnią zarobków.

Nie mówiąc o tym, że jestem już w klasie maturalnej, więc teraz ciężko mi już skakać o 180stopni "gdzie studiowac". Celuje w swietnie napisany jezyk obcy (wszystkie probne matury rozszerzone 94%+) i przyzwoita matematyke. Myśle że może być już za późno na dumanie o specjalistycznych kierunkach które wymagają często matury z chemii czy fizyki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Sprawdzałem sylabusy i jest tam zarówno mechanika, jak i elektronika, programowanie czy nawet podstawy automatyki. Kierunek wydaje się naprawdę rozległy i teoretycznie może dawać duże możliwości, tylko pytanie jak to wygląda w rzeczywistości. I myślałem również, że jest to dobre połączenie moich zainteresowań - biologią czy chemią z nowymi technologiami, elektroniką etc.
    • Problem z nietypowymi kierunkami polega na tym, że często są zmienioną wersją jakiegoś tradycyjnego i ich program zależy np. od wydziału. Pozostaje zatem sprawdzić sylabusy i dowiedzieć się, czy IB to głównie elektronika, czy jednak mechanika ze wstawkami. W Gdańsku to pierwsza opcja w dodatku na bardzo dobrym wydziale, ale w różnych miastach może być inaczej.
    • W sumie racja. Też mnie ciekawi jak wygląda sytuacja z inżynierią biomedyczną, jest to nauka interdyscyplinarna i z tego co wiem w Polsce jest mało stanowisk stricte zajmujących się tym, i zastanawiam się na jakich stanowiskach można znaleźć zatrudnienie po takim kierunku. Jest tam przecież i elektronika, informatyka czy mechanika. Trudno znaleźć opinie ludzi, którzy są świeżo upieczonymi absolwentami, i próbują się odnaleźć na rynku w Polsce.
    • Rzecz w tym, że rynek biotechnologów i pokrewnych nie jest pusty, więc nawet w obliczu ewentualnej biotechnologicznej prosperity przyjdzie konkurować nie tylko z rówieśnikami, ale również z wcześniejszymi absolwentami, których nie brakuje. Kierunek ten prowadzą chyba wszystkie rodzaje uczelni publicznych (w samym tylko Gdańsku PG, UG i Gumed) i naprawdę jest w kim przebierać. Co do AiR, to zawsze możesz starać się o stołek konstruktora albo programisty PLC, a nawet zastępować elektryków wszędzie tam, gdzie nie wymaga się uprawnień budowlanych. UR nie jest jedyną opcją, chociaż wyjątkowo dobrze płatną na polskim rynku. 
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.