Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Potrzebuję opinii na temat kierunku Inżynieria Naftowa i Gazownicza na wydziale Wiertnictwa, Nafty i Gazu, AGH. Przyszłościowy? W jakiej sytuacji jest absolwent na rynku pracy?

W skrócie: Czemu tak i czemu nie? 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

częśc jestem w podobnej sytuacji jak ty, ostatecznie zrezygnowałam z tego. Spróbuj użyć systemu ELA (google) i sprawdz jakie jest bezrobocie wsród studentów, ile zarabiają, ile szukali pracy, jak daleko od domu itp. wszystko tam masz napisane.

http://ela.nauka.gov.pl/

 

w zakładce raporty.

 

 to tylko statystyki ( choć oparte o realne odniesienie do studentów)

od strony praktycznej nie wiem niestety nic. tylko tyle że progi tak niskie że bez matury biorą.

 

 

a od siebie dodam że w norwegii ( fizycznie) można zarobić 150-350 tyś USD BRUTTO NA ROK na platformie wiertniczej, na którą lecisz helikopterem. miesiąc pracy 12/na dzien oraz bez ani 1 dnia wolnego ale nastepny miesiac jest cały wolny oraz UWAGA! : PŁATNY jakbyś pracował

 

 

ps na platforme nie trzeba wykrztałcenia nafty i gazu ale nie watpliwie jeśli nie chcesz ciezko pracowac fizycznie to się przyda 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też dużo zastanawiałem się nad tym kierunkiem, pisałem nawet do kilku absolwentów którzy mi jednak odradzili. Na papierze to wygląda świetnie ;kasa platformy itd. Tylko załapanie się na taki kontrakt graniczy niemal z cudem przy obecnym kursie ropy. Trzeba być najlepszym na roku, umieć 2 języki, wydać kilkadziesiąt k z własnej kieszeni na szkolenia i wtedy można mieć jakąś szansę na staż na platformie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale tak jest praktycznie na każdym kierunku. Praca w zawodzie graniczy z cudem. Chyba że kończysz informatykę lub medycynę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez xnataliax
      Witam ,jestem tu nowa i jeszcze nigdy nie pisałam na żadnym forum, więc nie wiem co i jak. Nie znalazłam jednak do tej pory wątku, który pasuje do mojego problemu.
      Studiowałam na UMCS'ie w Lublinie (studia dzienne) od października 2019, a po przerwie świątecznej w styczniu już nie wróciłam na zajęcia. Nie czułam się tam dobrze, dlatego zrezygnowałam, po prostu przestając tam chodzić. Dopiero teraz doczytałam w internecie, że trzeba pójść po dokumenty, zwłaszcza że planuję iść na inne studia, w innym mieście od października tego roku. Jednak nie mieszkam aktualnie pod podanym na uczelni adresem zameldowania, a podobno przychodzi jakiś list o skreśleniu z listy studentów? Niestety dziś jest sobota i za późno, więc nie mam jak pójść do dziekanatu i dopytać o wszystko. Stąd moje pytania, czy wie ktoś może jak ta procedura wygląda na UMCS'ie? Czy wysyłają ten list i po jakim czasie? Czy mogę zmienić adres korespondencji w dziekanacie? Czy list jest polecony, wprost do rąk odbiorcy czy normalnie wrzucany do skrzynki? Oraz czy jak pójdę tam w poniedziałek i złożę podanie o skreślenie z listy studentów osobiście, to czy nadal mam oczekiwać listu, czy już nie? Bardzo proszę o pomoc, bo chciałabym to wszystko jak najszybciej i dobrze ogarnąć
    • Przez Robert323
      Witajcie,
      jestem Robert i uczęszczam na pierwszy semestr filologii angielskiej. Miałem kilka lat przerwy od nauki, obecnie jestem w wieku 25 lat. Nigdy nie sądziłem że to napiszę ale mam potworne trudności z nauką i to swojego ulubionego przedmiotu. Dodatkowo wdarła się nerwica, której korzeni będę szukał z pomocą psychologa. Nerwica spowodowała też problemy rodzinne oraz skutecznie uniemożliwiła mi naukę upragnionego kierunku. Strasznie żałuję, bo strasznie starałem się aby dostać się na ten kierunek (rodzice też postawili ultimatum, abym się wreszcie ruszył :p ). Jest już koniec semestru a ja jestem daleko w tyle z przedmiotami, bo nie potrafiłem się ich kompletnie uczyć. Chodzę do psychologa i to pomaga, jednak nadal mam duże problemy w nauce. Jak się czuję dobrze, to śmigam z nauką, gdy mam nawroty (dosyć często) wtedy nawet powtórka nowych słówek staje się górą nie do przebycia. W tym poście nie chodzi o moje wypłakanie się czy coś w ten deseń, tylko zapytanie, co byście zrobili w moim przypadku. Mając 25 lat, zaczęte ulubione studia i chorobę, która to przekreśliła...
      Paru znajomych pisało abym wziął się w garść, bo ludzie z nie takimi problemami zdawali studia, lecz ja bardzo to przeżywam. Czuję że trochę wali mi się życie. :/
    • Przez kowal.k
      witam, 
      jestem na 1 roku studiów na UMK. Rozpoczęłam kierunek w październiku na studiach dziennych. Zdecydowałam się , że chcę skończyć ten rok , ale od października zacząć studiować inny kierunek na ten samej uczelni. Czy jeśli nie zdam sesji letniej i zimowej na kierunku X ( posiadam rozliczenie roczne) to przyjmą mnie na tej samej uczelni na wybrany  kierunek Y w lipcu przy następnej rekrutacji na semestr zimowy ? czy muszę przed rekrutacją zrezygnować z obecnego kierunku X ? Maturę napisałam b. dobrze więc na 100 % "przejdę " przez próg.  
    • Przez MartynaF
      Hej. Mój dylemat dręczy mnie od dłuższego czasu. Opiszę w miarę krótko na czym on polega. Liczę na zrozumienie i dobra radę 
      W 2009 świetnie zdałam maturę. Dostałam się na SGGW na Technologię żywności. Czar jednak prysl ponieważ zaszłam w ciążę.. Zostawiłam studia. Po urodzeniu dziecka w 2010 poszłam na Zarządzanie i inż.produkcji zaocznie. Tych studiów również nie skończyłam z przyczyn osobistych. Dałam sobie spokój ze szkola na kilka lat. Przez te wszystkie lata czynnie pracowałam i pracuje. Obecnie księgowość. W 2017r postanowiłam szybko zrealizować plan zdobycia wyższego wykształcenia i tak oto pisze właśnie prace licencjacka, jestem na 3roku zarządzania. To co mnie boli to to, że nie realizuje się w tym co lubiłam - biologia, chemia i pokrewne dziedziny. Nie wiem co robić dalej, gdzie iść na tą magisterkę? Czuję że to zarządzanie i ta praca papierkowa to jakaś wypadkowa mojej skomplikowanej przeszłości. Mam 28 lat. Czy nie za późno na zmianę branży? Zastanawiam się nad następującym rozwiazaniem: wrócić na mgr z Inż.produkcji lub z ochrony środowiska (Wseiz) i iść na podyplomowke z bezp.zywnosci na SGGW lub na PW na Technologie chem. Wiem że nie mam startu z licencjatem z zarządzania na zaoczne studia typu technologia żywności czy chemia lub pokrewne. Ale czy gdybym po moim licencjacie poszła najpierw na podyplomowke np z żywności to miałabym później większe szanse na przyjęcie na zaoczne studia mgr z tej dziedziny? Czy może jednak trzymać się już tych finansów skoro pracuje w tym kilka lat? A może da się to jakoś połączyć? Po maturze było jakoś prościej z tym wyborem.. Sam fakt że ja-klasowy kujon nie osiągnęłam nic w swojej specjalności również boli.. Może ktoś mnie oświeci bo zaczynam popadać w paranoje. Pozdrawiam 
    • Przez clobeus
      Witam! 
       
      Nie wiem czy powinienem tutaj pisać ale dobra. Obecnie jestem w Technikum Elektronicznym w 2 klasie Technik Elektronik, wiem że chce już wiązac przyszłość z IT, elektroniką itd. Ale moje pytanie ,,Jakie studia wybrać'' (Mieszkam w Rzeszowie więc bardziej licze na Politechnike Rzeszowską). Co się bardziej opłaca (Wiem nie powinienem pytać ,,co się bardziej opłaca'' bo pewnie napiszecie ,,Rob to co kochasz'', ale skoro ja bardzo lubie każdą z tych dziedzin, to która się bardziej opłaca, po czym łatwiej znaleźć pracę) Automatyka i Robotyka, Informatyka a może Elektronika i Telekomunikacja ? Liczę na waszą opinie w tej sprawie
       
      Pozdrawiam   


  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Cześć wszystkim! Jestem studentką trzeciego roku chemii, w tym roku kończę licencjat. Przez 3 lata mieszkałam za granicą, jednak ciągnie mnie z powrotem. UW w tym roku wprowadziło czerwcowe egzaminy wstępne, więc ta opcja odpada (fizycznie nie dam rady przyjechać, a drugi nabór nie jest pewny). Ale zastanawiam się nad magisterką w Poznaniu: może ktoś zna plusy i minusy chemii na UAM? Oraz samego miasta, życia studenckiego, możliwości pracy itd itp? Każda opinia jest na wagę złota Ola
    • Cześć wszystkim! Jestem studentką trzeciego roku chemii, w tym roku kończę licencjat. Przez 3 lata mieszkałam za granicą, jednak ciągnie mnie z powrotem. UW w tym roku wprowadziło czerwcowe egzaminy wstępne, więc ta opcja odpada (fizycznie nie dam rady przyjechać, a drugi nabór nie jest pewny). Ale zastanawiam się nad magisterką w Poznaniu: może ktoś zna plusy i minusy chemii na UAM? Oraz samego miasta, życia studenckiego, możliwości pracy itd itp? Każda opinia jest na wagę złota ;) Ola
    • Najlepsza impreza to jest w plenerze, do tego uświetniona np. przez ekipę The Carbar i ich odrestaurowane, robiące szał Volkswageny "ogórki"
    • Rozsądny inwestor decydując się na budowę domu nie zatrudnia firmy która wybuduje mu dom pod klucz, no chyba, że ma kasy pełno i wydatek 600-700tys za domek 150m2 nie jest dla niego zbyt dużym obciążeniem.  Rozsądny inwestor wybierze firmę do SSO, później dekarzy z polecenia, hydraulików (polecam np. Rafał Bereda), tynkarzy, a wykończeniówkę i wszystko to co potrafi robi sam. Dzięki temu wybuduje dom pod klucz nawet o połowę taniej od wspomnianej przeze mnie kwoty Jestem w temacie, gdyż od dwóch lat budujemy dom
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.