Skocz do zawartości
cegla

Nie ma jedynej słusznej drogi dla każdego - wybierz Twoją własną sam!

Rekomendowane odpowiedzi

Wątków powstała już tutaj cała masa. Niektórzy ich autorzy zapominają chyba o jednej, dość istotnej rzeczy: nie ma uniwersalnej drogi prowadzącej do sukcesu zawodowego. Nie można powiedzieć "idź na kierunek X, po tym pracodawcy będą Cię po stopach całować, nawet jak nie ogarniasz tematu". Nie może tego tym bardziej powiedzieć student, który dopiero co rozpoczął swoją przygodę ze szkolnictwem wyższym i nie ma rozeznania odnośnie rynku pracy.

Nie słuchajcie bajek o przyszłościowych kierunkach, jeśli nie są poparte żadnymi danymi. Modne ostatnio "idź na politechnikę, tylko po tym jest praca" - głoszone przez dziennikarzy, którzy wedle własnych teorii sami powinni być bezrobotni - częściowo napędzone jest faktem, iż na uczelnie techniczne było mniej chętnych, niż miejsc. Na niektóre wciąż jest, bo wszelkie akcje typu "Dziewczyny na politechniki" pchnęły jeszcze więcej ludzi na te bardziej popularne kierunki inżynierskie, które nadal przychodzą jako pierwsze na myśl niezdecydowanym na nic konkretnego, a kierujących się przede wszystkim zasadą "byle na co, byle na politechnikę".

Ktoś powie, że kierunki zamawiane o czymś świadczą. Owszem, świadczą - to konkurs dla ludzi umiejących pisać ładne wnioski, które pozwolą się uczelni zakwalifikować do programu. Zadajcie sobie trudu i przejrzyjcie listę uczelni oraz kierunków. Nie macie do nich żadnych zastrzeżeń? Wątpię. Dodatkowo stypendium za kierunek zamawiany jest kiepską motywacją z innego powodu: podczas rekrutacji nie wiecie, czy dostaniecie to stypendium. To jednak nie jest największym problemem. Pół biedy, gdy stypendium dostaje znaczna część roku. Gorzej, gdy okazuje się, że jest to np. 15 osób na roku obejmującym 400 studentów, nieprzyznawane na całe studia, ale na jeden semestr, z koniecznością walki o nie przez cały czas. Jeśli zatem dla kogoś głównym powodem wyboru jest perspektywa otrzymania pieniędzy, niech przynajmniej zorientuje się, na ile realne jest, że je dostanie.

Jak widać zatem - do wyboru kierunku należy podchodzić świadomie, a nie polegać tylko na historiach stworzonych przez ludzi, którzy często nie mają pojęcia o tym, o czym piszą.

W jaki sposób zatem podejść do wyboru kierunku?

Po pierwsze - czy wiesz, co w ogóle możesz studiować?

Zastanów się, ile znasz kierunków studiów. Potrafisz wymienić co najmniej 20? I jakich? Tych, które wymieni Ci każdy z ulicy, czy wiesz coś więcej, bo próbowałeś kiedykolwiek przeglądać oferty uczelni? Bo jeśli tego nie zrobiłeś, to koniecznie się za to weź. Jak bowiem wybrać kierunek, gdy nie wie się, co jest do wyboru?

Jeszcze do niedawna uczelnie mogły tworzyć jedynie kierunki o ściśle określonych nazwach - lista tych kierunków znajduje się np. tutaj:

http://www.jakosc.uj..._13.06.2006.pdf

Być może zaskoczyła Cię już ta lista (wiedziałeś, że można studiować jazz i muzykę estradową?), a to przecież dopiero początek. Dlaczego? Zacznijmy od tego, że dodatkowo uczelnie mogły różnicować kierunki między sobą m. in. poprzez wprowadzanie specjalności. Teraz nie jest to jednak ograniczenie: uczelnie mogą od niedawna tworzyć kierunki o dowolnych nazwach!

Koniecznie zatem przejrzyj oferty uczelni, które bierzesz pod uwagę. Patrz nie tylko na nazwy kierunków, ale i dostępnych specjalności oraz czytaj ich ogólne opisy - to pozwoli Ci zrobić wstępną selekcję i stworzyć listę tego, co dalej będziesz brać pod uwagę przy poszukiwaniu bardziej szczegółowych informacji.

To na razie początek informacji, które chcę Wam przedstawić. Już wkrótce napiszę jeszcze między innymi:

Po drugie - z jakimi przedmiotami sobie radzisz?

Po trzecie - w czym jesteś dobry?

Po czwarte - jakich informacji szukać dalej?

Po piąte - czy wiesz, co można robić po danym kierunku?

Opiszę również krótko to, jak ja wybrałam studia oraz czym się po nich zajmuję i jakie są moje dalsze plany związane z edukacją oraz życiem zawodowym.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące budownictwa lub np. działów z fizyki, z którymi wiążą się inne kierunki techniczne, albo jakiekolwiek inne pytania związane ze studiami, to piszcie :)

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo interesujący post. Z niecierpliwością czekam na kolejny. Dodam coś od siebie. Często po kierunkach zamawianych masz zagwarantowaną pracę, więc jednak chyba nie jest to taka zła opcja? Przynajmniej tak słyszałam. Skończ konkretne studia, a my zapewnimy ci pracę... Poza tym te stypendium na zamawianych jest nie byle jakie, a to ważne, żeby utrzymać się z czegoś na studiach, gdy nie masz, co liczyć na pomoc rodziców...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marrika, nie ma czegoś takiego jak gwarancja zatrudnienia po kierunku zamawianym:] Jest tylko uczelniana propaganda, aby przyciągnąć maturzystów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo interesujący post. Z niecierpliwością czekam na kolejny. Dodam coś od siebie. Często po kierunkach zamawianych masz zagwarantowaną pracę, więc jednak chyba nie jest to taka zła opcja? Przynajmniej tak słyszałam. Skończ konkretne studia, a my zapewnimy ci pracę... Poza tym te stypendium na zamawianych jest nie byle jakie, a to ważne, żeby utrzymać się z czegoś na studiach, gdy nie masz, co liczyć na pomoc rodziców...

Studia zamawiane nie gwarantują otrzymania pracy - to tak nie działa. Takie jest pobożne życzenie twórców systemu, ale niekoniecznie ma to odzwierciedlenie w rzeczywistości. Uczelnie nie podpisują w związku z tym programem umów z firmami gotowymi przejąć absolwentów, tylko dają stypendia.

Jeśli chodzi o gwarancję pracy, to to dają np. niektóre staże/praktyki odbywane w trakcie studiów. Są firmy, które przyjmują stażystów/praktykantów i jeśli się oni sprawdzą - dają im gwarancję zatrudnienia w przyszłości, gdy skończą studia, o ile będzie wtedy dostępne dla nich stanowisko. Czasem wiąże się to z tzw. stypendium lojalnościowym od przyszłego pracodawcy.

Ciekawym rozwiązaniem dotyczącym pracy są też studia dualne, które są w zasadzie połączeniem pracy i studiowania. Odbywać się to może w różnych systemach - np. jeden tydzień na uczelni, jeden w pracy; część tygodnia na uczelni, część w pracy; lub po prostu jako znacznie zwiększona ilość praktyk. Uczelnie wówczas mają podpisane porozumienia z firmami, które przyjmują studentów na stanowiska związane z ich studiami. Przydział studentów do pracodawców może odbywać się na zasadzie zwykłych procedur rekrutacyjnych, jak do każdej innej pracy. Niekoniecznie wiąże się to z automatycznym dostaniem pracy po studiach, ale jeśli ktoś się sprawdzi i będzie dla niego etat, to czemu by nie? A nawet jeśli się ktoś nie załapie, to zawsze ma już co wpisać do CV. To jednak to coś innego, niż program kierunków zamawianych, podobnie jak staże/praktyki opisane akapit wyżej.

Co do wysokości stypendium na kierunku zamawianym - niekoniecznie wystarczy na utrzymanie się, bo rozgłaszane powszechnie 1000 zł nie zawsze wynosi aż tyle, bo czasem stypendia są stopniowane zależnie od średniej (a wcześniej - od wyników rekrutacji). Jednak oprócz tego jednak wciąż funkcjonują stypendia socjalne oraz rektora (chociaż te ostatnie w niewielu miejscach przyznawane są już na 1. roku); można też starać się o przyznanie kredytu studenckiego. Trzeba po prostu doczytywać na stronie uczelni, jakie to będą kwoty i ile osób może je otrzymać, żeby nie założyć z góry "starczy mi na życie", a potem rozczarować się i wracać do domu z powodu braku środków finansowych na utrzymanie się. Nie mniej jednak, jeśli uda się człowiekowi załapać - jakakolwiek kwota by to nie była - to zawsze jakieś ułatwienie.

Ważne jest też to, że stypendia na kierunkach zamawianych niekoniecznie są przyznawane automatycznie! Niekiedy warunkiem koniecznym jest złożenie wniosku. Trzeba sprawdzić procedury przyznawania stypendium, bo czasem niezłożenie wniosku przez Ciebie może spowodować, że dostanie je osoba z gorszymi wynikami z matury/średnią, a Ty nie będziesz mogła się odwołać.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgodnie z zapowiedzią - początek kontynuacji :)

Po drugie - z jakimi przedmiotami sobie radzisz?

To już w zasadzie raczej do przemyślenia przez młodszych maturzystów, aniżeli tegorocznych - chyba, że ci postanowią w przyszłości poprawiać wyniki i zdawać coś dodatkowo :)

Nie wiesz, co zdawać na maturze, a wstępna selekcja kierunków dała Ci zbyt szeroki zakres przedmiotów, albo w ogóle nie udało Ci się zdecydować na nic konkretnego?

Zatem zacznij od określenia, z czym radzisz sobie najlepiej. Które przedmioty lubisz najbardziej? Z których najlepiej Ci idzie? Nie patrz tutaj przez pryzmat ocen, bo one nie zawsze odzwierciedlają stan wiedzy, a co dopiero zainteresowania danym tematem.

Nie przejmuj się, jeśli są to przedmioty spoza Twojego profilu. Są przecież ludzie zdający rozszerzenia z przedmiotów, których w szkole uczyli się na podstawie, nie będziesz prekursorem. I nie skazuje Cię to od razu na bankructwo przez korepetycje. Jednak owszem, przyda się tu więcej Twojej pracy własnej. Na stronie internetowej CKE znajdziesz informatory dotyczące wymagań na poszczególne przedmioty - możesz bazować na nich, żeby wiedzieć, czego się uczyć. Nie dasz rady sam? Wtedy idź na korepetycje lub na konsultacje do nauczyciela, z konkretnymi problemami. Wolisz, żeby ktoś wyłożył Ci materiał? Tańszym rozwiązaniem od korepetycji są kursy dla maturzystów. Oprócz tego bywa, że w szkołach prowadzone są fakultety dla osób zdających pozaprofilowe przedmioty.

Dobrze, zatem masz już listę przedmiotów, co dalej?

Możesz przeglądać strony internetowe uczelni i sprawdzać, gdzie by Cię przyjęli z takim zestawem. Możesz też usprawnić poszukiwania poprzez skorzystanie z np. tej wyszukiwarki:

http://www.tropiciel.maturzysty.pl/

Możesz zaznaczyć tam - oprócz zdawanych przedmiotów - typ uczelni, który Cię interesuje, ale pamiętaj, że to nie jest wyznacznik trafienia na kierunki, które mogą Cię zainteresować. Przykład? Politechnika Poznańska prowadzi edukację artystyczną w zakresie sztuk plastycznych; Uniwersytet Warmińsko-Mazurski - m. in. budownictwo, geodezję, czy weterynarię.

Jeśli mimo to Twoje niezdecydowanie pozostaje zbyt duże, a nie chcesz ograniczać sobie pola manewru, to zacznij grupować kierunki w większe zbiory i dopasowywać do nich przedmioty, które się powtarzają na różnych uczelniach. Na przykład:

- jeśli interesują Cię ogólnie kierunki techniczne, to najbezpieczniejszym zestawem jest matematyka i fizyka,

- jeśli chcesz iść na kierunek powiązany z medycyną - biologia, chemia, czasem fizyka,

itd.

Warto też zwracać uwagę na fakt, że niektóre przedmioty są punktowane na większej ilości kierunków, niż inne. Np. wybierana przez wielu maturzystów geografia, często nadrabiana przez osoby, które nie uczyły się jej na rozszerzeniu, jest punktowana (na przykładzie Poznania - wybrane kierunki z wybranych uczelni) zarówno na kulturoznawstwie na UAM, energetyce na PP, architekturze krajobrazu na UP, finanse i rachunkowość na UE, jak i turystykę i rekreację na AWF. Nie da się ukryć, że można wybierać spośród naprawdę zróżnicowanych kierunków.

Po trzecie - w czym jesteś dobry?

Udało Ci się już ustalić, z czym sobie radzisz w odniesieniu do szkolnych przedmiotów. To jednak za mało, gdy jednym z powodów Twojego pójścia na studia jest - a zapewne jest - zdobycie w przyszłości wymarzonej pracy.

Na początek postaraj się samodzielnie określić Twoje mocne i słabe strony. Nie tylko w odniesieniu do cech charakteru. Co mam na myśli? Oto kilka przykładów:

- Czy lubisz dużo czasu spędzać przed komputerem? Wyobrażasz sobie, żeby Twoja praca polegała na patrzeniu kilka godzin dziennie w monitor? Jeśli nie, to wybór informatyki z pewnością nie będzie najlepszym w Twoim życiu.

- Albo idąc w innym kierunku: dasz radę pracować w terenie niezależnie od warunków pogodowych? Nie przeraża Cię możliwość taplania się w błocie? Bo z takimi uciążliwościami wiąże się chociażby geodezja.

- Czy bierzesz pod uwagę długie wyjazdy służbowe, przebywanie często poza domem, widywanie rodziny tylko w weekendy? Bo życie budowlańca może się z tym wiązać (choć nie musi).

- Wolisz wykonywać pracę twórczą, czy odtwórczą? Jesteś w stanie samodzielnie dochodzić do jakichś rozwiązań, czy wolisz postępować według utartych schematów zaproponowanych przez kogoś innego? Zastanów się, zanim postanowisz zostać projektantem.

- Jesteś w stanie pracować bez bata nad głową w postaci przełożonego? Odnosząc się do sytuacji szkolnej: nauczysz się czegoś sam z siebie, czy dopiero, gdy trzeba będzie nauczyć się na sprawdzian? Dasz radę wyrobić się ze wszystkim, gdy terminy zależą tylko od Ciebie, bez spychania wszystkiego niepotrzebnie na nie wiadomo kiedy?

- Czy przerażają Cię wystąpienia publiczne? Jeśli tak, to dziennikarstwo skreśl z listy potencjalnych kierunków.

- Czy potrafisz zarządzać czasem, przydzielać zadania podczas pracy w zespole, potrafisz kierować zespołem ludzi tak, by praca przebiegała jak najefektywniej? Czy schowasz się w ciemnym kącie, gdy okaże się, że czas wybrać starostę grupy? "Nie" w odpowiedzi na pierwsze pytanie i "tak" na drugie oznaczają, że powinieneś wybrać coś innego, niż zarządzanie.

I tak dalej. Postaraj się przeanalizować najróżniejsze opcje. Przemyśl różne sytuacje w Twoim życiu, które miały miejsce w przeszłości. Plany dotyczące życia osobistego na przyszłość.

Jeśli uznasz, że samodzielna ocena jest dla Ciebie zbyt trudna, pomyśl nad odwiedzeniem doradcy zawodowego. Warto zwrócić uwagę na fakt, że można znaleźć takie osoby udzielające porad za darmo. Jeśli nie wiesz, gdzie w Twojej okolicy można uzyskać pomoc doradcy, zapytaj o to np. wychowawcę, szkolnego pedagoga lub rodziców. Np. w moim rodzinnym mieście darmowe porady dotyczące zawodów, wyboru studiów/szkoły udziela pracownik urzędu pracy. Można wykonać u niego również test predyspozycji zawodowych.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I ciąg dalszy :)

Po czwarte - jakich informacji szukać dalej?

Nazwa kierunku i ogólny opis to zbyt mało, by podjąć świadomą decyzję.

Rozpocznij poszukiwania dokładniejszych informacji od przejrzenia programu studiów. Nazwy przedmiotów zapewne niewiele Ci mówią, dlatego postaraj się dotrzeć do takiego, który zawiera również ich w miarę szczegółowe opisy. Oceń, czy to jest w stanie Cię zainteresować, czy czujesz się na siłach, by się tego podjąć. Nie patrz jednak kategoriami "ojej, nie umiem tego" - cóż, po to masz spędzić na studiach najbliższe kilka lat Twojego życia, by się tego nauczyć :)

Poszukaj też opinii studentów o danym kierunku. Najbardziej miarodajne byłoby forum dotyczące uczelni, na którą się wybierasz - wtedy najlepiej zapoznasz się z realiami dotyczącymi studiowania tego, o czym myślisz. Jeśli jednak nie istnieje ono lub nie masz do niego dostępu, szukaj informacji o kierunku ogólnie. Co jest fajne, a czym się rozczarowali? Co trzeba mieć na uwadze, gdy myśli się o składaniu papierów?

Jeśli ważna jest dla Ciebie sama organizacja studiów, bo zamierzasz np. pogodzić je z pracą, poszukaj też np. w regulaminie studiów:

- czy wszystkie zajęcia są obowiązkowe

- ile jest dopuszczalnych nieobecności

- czy można układać plan zajęć samodzielnie...

- ... lub przenosić się na wybrane zajęcia do innych grup

Przejrzyj też plany zajęć z poprzednich lat, żeby ocenić, czy zajęcia są raczej kumulowane w wybrane dni, czy porozrzucane po całym tygodniu z dużą ilością okienek.

Skoro praca, to i kwestie finansowe - tu warto poczytać też o zasadach przyznawania stypendiów (socjalnego, rektora, dla kierunków zamawianych), albo miejsc w akademikach. Uwaga - koniecznie spójrz na ceny, bo czasem koszt pobytu w akademiku jest porównywalny z opłaceniem miejsca w mieszkaniu studenckim. Sprawdź też, jakie są kryteria przyznawania miejsc w akademiku, bo nie zawsze złożenie wniosku jest gwarancją załapania się.

Jednak studia to nie tylko zajęcia i akademik. Dobrze jest poczytać np. o kołach naukowych, współpracach uczelni z firmami i warsztatach przez nie przeprowadzanych.

Jednak może to zbytnie wybieganie w przyszłość? W końcu najpierw trzeba się dostać. A jeszcze wcześniej - dokładnie zapoznać się z procedurami dotyczącymi rekrutacji. Pamiętaj: każda uczelnia określa własne zasady! Punktowane przedmioty, przeliczniki, terminy - na każdej uczelni musisz sprawdzić to osobno. Ważne jest też to, że na niektórych uczelniach zarejestrować się i wnieść opłatę rekrutacyjną trzeba jeszcze przed otrzymaniem wyników matur, a później będzie można jedynie wprowadzić wyniki egzaminu!

Gdy już dowiesz się, jak wygląda punktowanie poszczególnych przedmiotów, możesz zacząć szukać informacji o progach punktowych z poprzednich lat. Próg punktowy to liczba punktów uzyskana przez ostatnią osobę z listy przyjętych. Możesz oszacować, jakie wyniki mniej-więcej uzyskasz z egzaminów maturalnych, podstawić do wzoru i ocenić, jakie szanse na dostanie się miałbyś w poprzednich latach. Ważne jest jednak, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że przeliczniki się nie zmieniły - bo jeśli tak, to bezpieczniej będzie dotrzeć do starych wzorów rekrutacyjnych.

Gdzie szukać informacji o progach punktowych? W pierwszej kolejności - na stronach internetowych uczelni. Później możesz próbować na forach internetowych lub w serwisach innych, niż uczelniane. Jeśli ani jedno, ani drugie, nie przyniesie Ci żadnych pożytecznych informacji - możesz skontaktować się z dziekanatem lub komisją rekrutacyjną (mailowo lub telefonicznie) i tam poprosić o podanie progów z poprzednich lat

Innymi przydatnymi danymi dotyczącymi rekrutacji są ilości chętnych, ilości miejsc oraz przeliczenie ilości chętnych na jedno miejsce - tam, gdzie to ostatnie jest mniejsze od jedności: próg w zasadzie nie istniał, przyjęto każdego, kto złożył papiery, bo chętnych było mniej, niż miejsc.

Oprócz tego należy przemyśleć kwestie finansowe związane z rekrutacją, bowiem obowiązuje opłata rekrutacyjna. Przyjęło się, że za jeden kierunek należy wnieść jedną opłatę, jednak są uczelnie, które robią wyjątki - np. na PP za jedną opłatę można wybrać dowolną ilość kierunków.

W przypadku składania papierów na studia odpłatne należy też przeczytać o konieczności wpłaty wpisowego. Dobrze byłoby też dowiedzieć się, z jakimi kosztami wiążą się dane studia.

Czasem nie starczy sama rejestracja i wysłanie przelewu - trzeba jeszcze podejść do egzaminów wstępnych. Np. na architekturę i urbanistykę będzie to egzamin z rysunku; w przypadku studiów mundurowych na WAT (gdzie swoją drogą rekrutacja zaczyna się o wiele wcześniej, niż na studiach cywilnych!) - m. in. testy sprawnościowe.

Niezależnie od typu uczelni warto sprawdzić, jakie są procedury w przypadku wskazania więcej, niż jednego kierunku (oraz czy w ogóle jest to możliwe). Odnosząc się znowu do wspomnianej wcześniej PP - tam kolejność wskazania kierunków oznacza jednocześnie ustawienie ich od najważniejszego do najmniej ważnego. Jeśli dostaniesz się na 1. kierunek z Twojej listy - nie masz możliwości dostania się na kolejne, bo nie jesteś już na nich rozpatrywany; jeśli nie dostaniesz się na 1., jesteś sprawdzany na kierunku nr 2; itd. Na innych uczelniach może być inaczej - np. możesz dostać się na wszystkie kierunki, które wybierzesz podczas rejestracji i dopiero wtedy dokonać wyboru. Dlatego tak ważne jest dokładne zapoznanie się z procedurami i zasadami rekrutacji na każdej uczelni z osobna.

Po piąte - czy wiesz, co można robić po danym kierunku?

Studia studiami, ale co dalej?

Na początek: miej na uwadze, że studia to nie szkoła zawodowa. Co to oznacza? Że wskazanie jednego, konkretnego zawodu, bywa niewykonalne. To nie jest tak, że po fryzjerstwie jesteś fryzjerem, więc po socjologii - socjologiem.

Wybierając kierunek studiów warto wyszukać jak najwięcej możliwych stanowisk pracy - jednocześnie rozważając to, z absolwentami jakich innych kierunków przyjdzie nam o nie konkurować. Ktoś, kto mówi, że "po tym nie ma pracy" zobaczywszy samą nazwę kierunku, najprawdopodobniej nigdy nie zadał sobie tyle trudu, żeby móc znaleźć chociaż jedną propozycję pracy dla osoby po takim kierunku.

A może w drugą stronę - masz na oku jakiś zawód i nie wiesz, co studiować, żeby go wykonywać? Tu też może okazać się, że jest więcej, niż jedna droga, żeby go wykonywać - to po prostu kwestia doboru takiej, która najbardziej Ci odpowiada.

Ważne jest, żeby określić, czy same studia są wystarczające. Np. absolwent budownictwa nie może zostać kierownikiem budowy bez zdobycia odpowiednich uprawnień - żeby podejść do egzaminu musi przepracować co najmniej dwa lata w wykonawstwie. Albo w drugą stronę: czy na pewno potrzebne są studia, czy może to za dużo? Do nieskomplikowanej pracy biurowej bardziej przyda się nauka obsługi kserokopiarki, aniżeli pięć lat na prawie :) - co nie oznacza, że nie warto iść na te studia.

Niezależnie od wyboru, lepiej nie ograniczać się do studiowania w znaczeniu "iść na zajęcia i zdać, co trzeba", tylko wykorzystać czas studiów do rozwoju. Zapisz się do koła naukowego, uczestnicz w konferencjach, idź na szkolenia, zdobywaj certyfikaty, znajdź praktyki/staż. Nie stawiaj tylko na szkolenia czysto branżowe, ale też - szczególnie, gdy nie wiążą się z tym Twoje studia - na rozwijanie umiejętności miękkich.

Rozeznanie w temacie rynku pracy po danym kierunku może Ci się przydać, gdy okaże się, że Twój główny plan nie wypali - będziesz wiedzieć, jakie masz wyjścia awaryjne.

Chcąc być bardziej elastycznym możesz przemyśleć studia podyplomowe lub - jeśli nie studiujesz na kierunku prowadzonym w trybie jednolitym magisterskim - zmianę kierunku/specjalności po I stopniu. Inną opcją na poszerzenie kwalifikacji jest zrobienie kursów lub szkoły policealnej. Decyzja, czy lepiej wybierać je w obszarze kierunków pokrewnych do głównego, czy kompletnie od niego oddalonych, należy już do Ciebie.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o mnie i mój wybór studiów:

Ukończyłam liceum ogólnokształcące w klasie o profilu mat-fiz. Ciekawostką może okazać się fakt, że gdy szłam do tej szkoły nie było jeszcze nagonki na przyszłościową matmę i zewsząd słyszałam tylko "jejku, po co Ci matma i fizyka, to Ci się do niczego nie przyda", a w moim mieście była tylko jedna klasa o takim profilu - teraz jestem w stanie doliczyć się na szybko co najmniej pięciu, o których wiem :D Na maturze zdawałam podstawy z polskiego i angielskiego oraz rozszerzenia z matematyki i fizyki.

Czym się kierowałam przy wyborze kierunku? Cóż, u mnie kluczowym zainteresowaniem okazało się wszystko, co powiązane było z robionym pod koniec nauki w ogólniaku prawem jazdy :) Prawo o ruchu drogowym wciągnęło mnie do tego stopnia, że wciąż jeszcze biorę pod uwagę zostanie w przyszłości egzaminatorem na prawo jazdy. Wybierając studia rozważałam:

- logistykę

- transport

- budownictwo

Logistyka odpadła ze względu na języki obce, za których nauką nie przepadam :ph34r: Dogadam się po angielsku, po niemiecku na upartego też, ale cóż, nie wciągała mnie nigdy nauka słówek i kolejnych języków :D Transport został odrzucony ze względu na zbyt duże powiązania z mechaniką i budową maszyn (przynajmniej na uczelni, którą brałam pod uwagę).

I tak oto zostało budownictwo ze specjalnością powiązaną z budownictwem komunikacyjnym - jestem już kilka miesięcy po obronie mojej pracy inżynierskiej :)

Zamierzam kontynuować naukę na tym kierunku już w trybie zaocznym, na specjalności z serii technologiczno-organizacyjno-menadżerskie lub konstrukcyjnej.

Moje plany zawodowe to póki co przede wszystkim wykonawstwo, a w przyszłości - zarządzanie projektem, czyli kierowanie budową i zespołami pracowników od strony organizacyjno-finansowej. A potem może jeszcze to egzaminowanie biednych chętnych do zdobycia prawa jazdy :D

Gdzie można pracować po budownictwie? Oto kilka przykładowych możliwości:

- W wykonawstwie - początkowo jako majster, inżynier budowy, itp. Po przepracowaniu co najmniej dwóch lat na budowie i zdaniu egzaminu, a co za tym idzie - zdobyciu uprawnień, można zostać kierownikiem robót lub kierownikiem budowy.

- W projektowaniu - początkowo jako asystent projektanta. Po przepracowaniu co najmniej dwóch lat w biurze projektowym i roku na budowie można podejść do egzaminu, by uzyskać uprawnienia do samodzielnego projektowania.

- W nadzorze - jako inspektor, czyli ktoś kontrolujący pracę innych. Zarówno z ramienia służb państwowych, jak i inwestora.

- W handlu i doradztwie technicznym - z czegoś budować trzeba, zatem ktoś musi podjąć się handlu m. in. materiałami, negocjowania cen, itd. Mile widziane, gdy taka osoba jednocześnie może być doradcą technicznym, ponieważ posiada wykształcenie branżowe i rozeznanie w temacie.

- W zarządzaniu projektem - określasz, ile będzie kosztować budowa, startujesz do przetargu, wygrywasz i pilnujesz zmieszczenia się w kosztach oraz terminach. Planowanie i zarządzanie w budownictwie ma bardzo duże znaczenie!

- W logistyce - osoba pilnująca sprzętów, materiałów, dostaw, itd., szczególnie w przypadku dużych inwestycji i stosunkowo trudnego placu budowy (mało wjazdów, niewielka powierzchnia placu, itp.), jest bardzo przydatna na budowie

- W służbach BHP - zarówno w wewnętrznych jednostkach przedsiębiorstw, jak i w zewnętrznych. Warto tutaj doczytać o studiach podyplomowych z zakresu BHP.

Jaki powinien być kandydat na te studia?

- Wytrwały i systematyczny - te studia są bardziej czasochłonne, aniżeli skomplikowane. Co semestr wykonuje się całą serię projektów - nie na zajęciach (te służą głównie do konsultacji), a w domu. Nie warto utrudniać sobie życia zostawianiem wszystkiego na ostatnią chwilę.

- Odporny na stres i pracę w trudnych warunkach - wiele stanowisk po budownictwie daleko odbiega od spokojnej posadki za biurkiem na osiem godzin dziennie.

- Gotowy do pracy z ludźmi - o czym wiele osób zapomina. Nie każde stanowisko pozwoli na zamknięcie się przy komputerze na tak długo, jak to możliwe - niektóre nierozłącznie wiążą się ze współpracą, zarządzaniem zespołem, spotkaniami.

- Odpowiedzialny - czy projektując, czy budując, czy nadzorując, odpowiadasz za ludzi, którzy obiekt wznoszą, a w przyszłości będą z niego korzystać. Włączając w to odpowiedzialność karną.

- Myślący po inżyniersku - potrafiący odnieść swoją wiedzę do rzeczywistości i odpowiednio ją stosować, szukający lepszych rozwiązań.

- Stale się dokształcający - nie można poprzestać na tym, czego się człowiek nauczył w ciągu pięciu lat i nie interesować się żadnymi nowościami.

- Spostrzegawczy, myślący krytycznie, pomysłowy - na każdym etapie trzeba mieć oczy szeroko otwarte na ewentualne błędy, niedociągnięcia, rzeczy, które jeszcze można poprawić.

- Wiedzący, że budownictwo nie ogranicza się do wiedzy budowlanej - bardzo dużą rolę odgrywa tu zarządzanie i ekonomia, a niekiedy nawet psychologia ;)

Co z ogólniaka przyda się na studiach:

- Matematyka - miałam w LO ciągi, granice, pochodne i wstęp do całek. Nie powiem, ułatwiło to naukę na matmie, która ciągnęła się przez cały pierwszy rok, ale i bez tego można dać sobie radę, jeśli nie czeka się z nauką do "za tydzień kolokwium". Nie wszystko, co zostanie przerobione o przedmiocie o nazwie matematyka ma później zastosowanie podczas dalszej nauki, a już na pewno nie do robionych na co dzień projektów.

- Fizyka - przede wszystkim mechanika, więc nie przejmuj się, że elektromagnetyzm to Twój wróg. Nie zaszkodzi też ogarnianie akustyki, mechaniki płynów i termodynamiki.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące budownictwa lub np. działów z fizyki, z którymi wiążą się inne kierunki techniczne, to piszcie :)

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale się opisałaś :)

Jeśli chodzi o stypendium na kierunku zamawianym, to mam kilka znajomych, które otrzymuje je. Jest to kwota tysiąc złotych, a oprócz tego można starać się zapomogę etc. Oczywiście te osoby muszą mieć określoną średnią, żeby owe stypendium dostać.

Co do regulaminu i sprawdzenia z niego informacji, ile godzin można opuścić z danego przedmiotu, to się tego raczej tam nie można dowiedzieć. Czytałam parę regulaminów i nic takiego tam nie było, oprócz suchej informacji: wykłady są nieobowiązkowe, ćwiczenia obowiązkowe. O tym informują poszczególni profesorzy na pierwszych zajęciach... Jednak to i tak, jest zazwyczaj jedna lub dwie nieusprawiedliwione nieobecności. Zawsze można się zapytać kogoś, kto już studiuje na danym kierunku, na uczelni, na którą się wybieramy. Jak nie znamy nikogo takiego, to można poszukać na forum, takim jak te. :) Zawsze też są konsultacje, gdzie można uzupełnić sobie swoją nieobecność. Niestety polega to na spędzeniu czasu sam na sam z profesorem, który cię przepytuje...

Napisałaś, że masz już tytuł inżyniera, ale kontynuujesz naukę. To są studia podyplomowe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale się opisałaś :)

Jeśli chodzi o stypendium na kierunku zamawianym, to mam kilka znajomych, które otrzymuje je. Jest to kwota tysiąc złotych, a oprócz tego można starać się zapomogę etc. Oczywiście te osoby muszą mieć określoną średnią, żeby owe stypendium dostać.

Co do regulaminu i sprawdzenia z niego informacji, ile godzin można opuścić z danego przedmiotu, to się tego raczej tam nie można dowiedzieć. Czytałam parę regulaminów i nic takiego tam nie było, oprócz suchej informacji: wykłady są nieobowiązkowe, ćwiczenia obowiązkowe. O tym informują poszczególni profesorzy na pierwszych zajęciach... Jednak to i tak, jest zazwyczaj jedna lub dwie nieusprawiedliwione nieobecności. Zawsze można się zapytać kogoś, kto już studiuje na danym kierunku, na uczelni, na którą się wybieramy. Jak nie znamy nikogo takiego, to można poszukać na forum, takim jak te. :) Zawsze też są konsultacje, gdzie można uzupełnić sobie swoją nieobecność. Niestety polega to na spędzeniu czasu sam na sam z profesorem, który cię przepytuje...

Napisałaś, że masz już tytuł inżyniera, ale kontynuujesz naukę. To są studia podyplomowe?

:)

To już w zasadzie zależy, na ile precyzyjnie uczelnia określi zasady w tym regulaminie. PP, na której studiowałam, uznawała wykłady za nieobowiązkowe, dopóki wykładowca nie zadecyduje, że jest inaczej; na obowiązkowych zajęciach było dozwolone max. 1/3 nieobecności, niezależnie od tego, czy usprawiedliwione, czy nie (chociaż były wyjątki - niektóre laboratoria [wymagane 100% obecności] lub lektoraty z języka obcego [max. 2 nieobecności przy zajęciach 2 razy w tygodniu]). Jeśli brakuje na tyle dokładnych zapisów, to rzeczywiście warto podpytać studentów.

O, z takim odrabianiem zajęć się u mnie nie spotkałam, nie praktykowało się tego. Konsultacje służyły jedynie do omawiania projektów, czy zagadnień z zajęć - mało kto pozwalał nawet na nich bronić projekty, czy poprawiać wejściówki, bo nie było na to wtedy czasu.

Naukę zamierzam dopiero kontynuować, teraz mam pół roku przerwy, bo na uczelniach, które biorę pod uwagę, studia zaoczne zaczynają się na jesień. To będą studia magisterskie :) (inżynier to odpowiednik licencjatu)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:)

To już w zasadzie zależy, na ile precyzyjnie uczelnia określi zasady w tym regulaminie. PP, na której studiowałam, uznawała wykłady za nieobowiązkowe, dopóki wykładowca nie zadecyduje, że jest inaczej; na obowiązkowych zajęciach było dozwolone max. 1/3 nieobecności, niezależnie od tego, czy usprawiedliwione, czy nie (chociaż były wyjątki - niektóre laboratoria [wymagane 100% obecności] lub lektoraty z języka obcego [max. 2 nieobecności przy zajęciach 2 razy w tygodniu]). Jeśli brakuje na tyle dokładnych zapisów, to rzeczywiście warto podpytać studentów.

O, z takim odrabianiem zajęć się u mnie nie spotkałam, nie praktykowało się tego. Konsultacje służyły jedynie do omawiania projektów, czy zagadnień z zajęć - mało kto pozwalał nawet na nich bronić projekty, czy poprawiać wejściówki, bo nie było na to wtedy czasu.

Naukę zamierzam dopiero kontynuować, teraz mam pół roku przerwy, bo na uczelniach, które biorę pod uwagę, studia zaoczne zaczynają się na jesień. To będą studia magisterskie :) (inżynier to odpowiednik licencjatu)

Mój facet ma tytuł inżyniera i jest po 5-letnich studiach, więc inżynier to niekoniecznie odpowiednik licencjatu. Chyba, że coś się zmieniło. Dodam, że jest po polibudzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój facet ma tytuł inżyniera i jest po 5-letnich studiach, więc inżynier to niekoniecznie odpowiednik licencjatu. Chyba, że coś się zmieniło. Dodam, że jest po polibudzie.

Zapewne kończył studia za czasów studiów jednolitych magisterskich - po obronie został magistrem inżynierem, nie mając wcześniej nic. W tej chwili po I stopniu studiów jest się lic. lub inż., a po II - mgr lub mgr inż. (+ pewne inne przypadki, czyli np. inż. arch. po I stopniu i mgr inż. arch. po II stopniu architektury i urbanistyki). Jeszcze do niedawna w tej formie były prowadzone wszystkie dostępne kierunki - w tej chwili do większości stosuje się system boloński. W trybie jednolitych magisterskich prowadzone są w tej chwili jedynie niektóre kierunki, np. prawo, czy psychologia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z czego słyszę, nie jest tak mało studiów jednolitych jeszcze. Ciekawe czy w końcu nie będzie w ogóle studiów jednolitych. Oprócz Prawa i Psychologii jest to jeszcze np. Farmacja, Weterynaria czy Aktorstwo (z tym, że te trwają 4,5 roku). Mój kolega jeszcze nie tak dawno kończył Politologię systemem 5-letnim, a teraz obecnie Politologia to studia dwustopniowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnie roczniki rozpoczynające naukę w takim trybie naukę kończyły stosunkowo niedawno - absolwenci z 2009 r. na pewno jeszcze się pod to załapali, nie wiem, jak dalej.

Psychologię powoli już tworzy się w systemie bolońskim. Prawo też. Znaczy - przede wszystkim ma to funkcjonować jako prawo/psychologia dla absolwentów innych kierunków, najlepiej pokrewnych, bo np. absolwentowi administracji łatwiej będzie zrobić magisterkę z prawa w trzy lata, aniżeli absolwentowi budownictwa, jeśli mieliby bazować tylko na wiedzy ze studiów.

Takie prawo jest w ofercie np. UG:

http://www.prawo.ug.....php?id=1&p=179

Psychologia natomiast pojawia się już jako I i II stopień - ten II stopień zrobiony od razu bez I stopnia z psychologii (bo kończyło się inny kierunek) podobno nie pozwala uzyskać takich uprawnień, jak w przypadku studiów jednolitych lub I+II stopnia z psychologii.

Zobaczymy, co będzie dalej. Trochę ciężko mi sobie wyobrazić rozdzielenie farmacji na dwa stopnie. 3 lata licencjatu to zaledwie rok więcej, niż czas nauki w szkole policealnej na takim kierunku, więc różnica - niewielka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

Zupełnie przypadkiem wpadłam na to forum poszukując informacji o interesujących mnie kierunkach i mam nadzieję przeczytać coś ciekawego w odpowiedzi.

Jeżeli chodzi o maturę to zdawałam matę rozszerzone: matę, fizę i angola.

Nie przepadam za chemią. Informatyki nie ogarniam, ale zdaję sobie sprawę, ze trudno o kierunek na politechnice bez informatyki, wiec jestem przygotowana na intensywną naukę w tj dziedzinie. Nie czuję się dobrze w pracy zespołowej. Im większy zespół tym gorzej (2-4 osoby nie stanowią większego problemu). Wolałabym projektować niż obsługiwać np. aparaturę medyczną w szpitalu (choć słyszałam, że to mit, że po inż. biomedycznej pracuje się w szpitalu, że szpitale tak naprawdę zatrudniają zwykłych techników). 

Dokonałam już wstępnej selekcji i oto moje pomysły:

 

1. architektura

Od dwóch lat rysuję i nie powinnam mieć problemu z dostaniem się, ale nigdy nie byłam szczególnie uzdolniona artystycznie. Nie wyobrażam sobie robienia mnóstwa makiet. Nigdy zresztą nie byłam osobą nadzwyczaj kreatywną i obawiam się, ze to może być zły wybór. Nie chciałabym zostać nic nie wartym, kiepskim architektem... i obawiam się, że te studia mnie po prostu przerosną.

 

2. geodezja

Ale bardziej by mnie interesowała praca w terenie, a nie za biurkiem, a słyszałam, że kobiety niechętnie wysyłają w teren, bo sprzęt jest ciężki. A interesowałyby mnie takie pomiary wykonywane osobiście.

 

3. budownictwo

Ale nie jakoś szczególnie, a dużo osób na to idzie, więc może ja tam nie jestem już potrzebna. I problem zarówno na budownictwie jak i na geodezji, trzeba przepracować ileś tam i zdać egzamin oceniany przez osoby będące już w tej branży i nie zainteresowane zwiększeniem sobie konkurencji...

 

4. inżynieria środowiska

Mogłoby być w sumie ciekawe projektowanie klimatyzacji itp. W ogóle bardziej by mnie interesował zawód związany z projektowaniem niż obsługą jakiś maszyn. Ni i nigdy nie przepadałam za chemią.

 

5. inżynieria biomedyczna

Tu opinie o tym czy jest praca po tym zawodzie są bardzo różne... Zaletą na pewno jest interdyscyplinarność kierunku (zawsze można powiedzieć potencjalnemu pracodawcy, że znam się na wielu różnych kierunkach). Wada to dużo chemii. Kierunek ponoć bardzo popularny wśród niedoszłych lekarzy, którzy rezygnują po pierwszym semestrze. No i praca po nim podobno wymaga pracy zespołowej, a z tym u mnie nie najlepiej. Im większy zespół tym gorzej. Prędzej odnajdę się w roli zarządzającej grupą niż współpracy... Sprzęt do rehabilitacji, a szczególnie protetyka - to by mnie interesowało.

 

6. gospodarka przestrzenna

Puki co udało mi się dowiedzieć, ze to coś w stylu architektury, tylko planuje się całe obszary urbanistyczne, a nie pojedyncze budynki.

 

7. energetyka

Ale byłabym zainteresowana jedynie projektowaniem innowacyjnych rozwiązań w tej dziedzinie, a o to raczej trudno w Polsce. 

 

 

Gdyby ktoś znał bliższe szczegóły na temat tych kierunków, studiowania i pracy (jaka praca i czy są jakieś szanse na zatrudnienie w Polsce) i zechciałby się podzielić to byłabym wdzięczna. Szczególnie interesują mnie warunki studiowania w Poznaniu (zdaję sobie sprawę, ze niektórych kierunków tam nie ma), ewentualnie AGH Kraków, Politechnika Warszawska i Śląska.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niezdecydowana, kończyłam I stopień budownictwa na PP, więc jak masz jakieś konkretne pytania, to śmiało pisz :)

 

Niestety wymieniłaś sporo rzeczy, które wymagają współpracy z innymi. Taki np. architekt nie jest w stanie praktycznie żadnego większego projektu zrobić sam, bo raz, że nie może, a dwa, że najzwyczajniej w świecie nie umie. W dodatku obecnie jest to człowiek, który powinien koordynować poszczególne branże ze sobą... co niekoniecznie wychodzi. 

Odnośnie rysowania: zdajesz sobie sprawę, że do egzaminu najlepiej przygotowywać się pod konkretne miasto?

Inne spośród tych zawodów też wiążą się z pracą z ludźmi, z kierowaniem zespołem, z umiejętnością zarządzania. Z drugiej strony dalej piszesz, że zarządzanie OK, ale współpraca już nie, hm... :D

 

Odnośnie tego, że nie może zaprojektować wszystkiego - to w sumie dotyczy wszystkich tych zawodów z serii budowlanych, poczytaj sobie o samodzielnych funkcjach technicznych w budownictwie, o uprawnieniach, ich zakresie i jak je zdobyć. Np. będąc budowlańcem według obecnych przepisów nawet domu w całości nie zaprojektujesz, bo będzie potrzebny podpis architekta, a wyjątkiem jest jedynie zabudowa zagrodowa do 1000m3. 

 

Geodezja - już bez przesady, aż taki ciężki ten sprzęt nie jest ;) Tyle, że nie spotkałam jeszcze geodety pracującego tylko w terenie - raczej zarówno pracującego w terenie, jak i przed oraz po pomiarach opracowującego dane w komputerze. 

 

Na inżynierii środowiska chemia się przewija w różnych postaciach przez prawie całe studia, podobnie jak biologia. Przejrzyj programy studiów, żeby ocenić, czy taki zakres Ci odpowiada. No i żeby projektować znowu w grę wchodzą te same uprawnienia, które tak krytykujesz przy budownictwie. Żeby zdobyć projektowe musisz przepracować minimum dwa lata w projektowaniu i co najmniej rok na budowie, zatem nie można by się tu nastawiać czysto na biuro, nawet jeśli z nim wiążesz przyszłość. Tyle, że to nie jest projektowanie maszyn, bo tym zajmują się mechanicy - to projektowanie instalacji z istniejących urządzeń, dobór średnic przewodów, itd. I pamiętaj, że budynek to nie tylko wentylacja, czy ogrzewanie, ale też kanalizacja i o ściekach również będziesz się uczyć, albo nawet badać je na zajęciach laboratoryjnych ;)

 

Nie wiem, jak wygląda z pracą po inżynierii biomedycznej; ale wiem, że u mnie na uczelni jeden z zakładów budownictwa zajmuje się tym, o czym piszesz:

http://www.ikb.poznan.pl/tomasz.gajewski/cad.put.poznan.pl/Biomechanics%20Laboratory-ZKWP.pdf

Bo stety lub niestety, ale budownictwo daje bardzo dużą wiedzę pod kątem projektowania dowolnych konstrukcji, wytrzymałości materiałów, itd. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się po nim zająć biomechaniką, bo jest pod to solidny podkład wiedzy. 

 

Architektura i URBANISTYKA. Zatem o projektowanie tych obszarów walczysz z architektami. Jednak GP zajmuje się też innymi rzeczami, są specjalności związane np. z nieruchomościami. 

 

Tutaj masz plany studiów dla WBiIŚ PP, polecam przejrzeć i poczytać opisy przedmiotów.

https://ects.put.poznan.pl/ECTSPlusKlient/karty?wydzial_id=320

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze co do zatrudnienia, to w olsce nigdzie nie ma "gwarancji", można być i najwybitniejszym uczniem, a jak nie umie się czegoś Sobie załatwić samemu lub nie ma się pleców to jest ciężko. Swoją drogą posty bardzo interesujące i dające do myslenia ;)

Ja osobiście uważam, że warto 100 razy zastanowić się nad wyborem studiów, bo jednak to decyzja na 5 lat, która waży o losie i o naszym życiu. Nie byle co. Pozdrawiam, i życzę trafnych wyborów i Sobie i wam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety wciąż bez znajomości nie można znaleźć dobrze płatnej pracy, to jest chyba największy problem naszego kraju

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swietny poradnik o studiach!

Najlepszy jaki znalazlam o wyborze studiow (juz po wyborze. Ale czytajac odhaczalam sobie "to zrobilam,to zrobilam..." ;)

Naprawde dobra robota i ja ja doceniam!

Potrzebowalam czegos takiego,ale w necie "pelno wszystkiego i niczego". Ale tj.naprawde dobry poradnik! Wysle link przyjaciolce,ktora w przyszlym rocku zdaje mature,zeby nie musiala tracic czasu na zbedne czytanie nic nieznaczacych i niepomagajacych poradnikow.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo fajna instrukcja studiowania, szkoda że odkryłem ją dopiero teraz bo kilka lat temu byłaby dużo bardziej przydatna. Z tym że nie ma gwarancji pracy po studiach zgadzam się tylko połowicznie, są kierunki po których cięzko jest nie znaleźć pracy jeśli tylko ktoś uważał na wykładach i nie zaniedbywał nauki. Dla przykładu, mój brat niedawno skończył informatykę i krótko po dyplomie został programistą w SMT Software, ale miał tak ogromny wybór że tak naprawdę to on zdecydował się na tą firmę a nie na odwrót. Studia humanistyczne są o wiele bardziej problematyczne co wnoszę patrząc na własną karierę zawodową, która rozsiana jest po wszystkich dyscyplinach znanych współczesnemu człowiekowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jest łatwym zadaniem wybór kierunku studiów. To w dużej mierze zależy od tego z czego jest się dobrym i na co kogo stać. Prawdę mówiąc, rzadko się zdarza, że praca zawodowa jest związana z kierunkiem studiów. Łatwiej z tym mają na pewno osoby, które studiowały przedmioty ścisłe: informatyka, fizyka itp. Jednakże nie każdy ma głowę do takich rzeczy ;) osoby z wykształceniem czysto humanistycznym też są potrzebne. Tyle, że ciężej im jest później o pracę. Najgorzej jednak jest z ludźmi, którzy naprawdę nie wiedzą z czego są dobrzy (czy wręcz najlepsi). Są osoby, które posiadają dużą wiedzę zarówno z przedmiotów ścisłych jak i humanistycznych i wtedy rodzi się problem: co studiować, skoro interesuje mnie tyle rzeczy? Niejedna osoba pewnie odpowie, że trzeba wtedy połączyć kierunki studiów i studiować jednocześnie 2 albo i więcej. Ale co w momencie, kiedy dana osoba nie ma pieniędzy ani wsparcia finansowego od nikogo?? Musi szukać pracy, a wtedy liczy się to z podjęciem studiów zaocznych. A studiować zaocznie 2 czy 3 kierunki, do tego pracować, wynajmować mieszkanie, opłacać życie, nie staje się już takie proste i różowe... Człowiek tez nie jest maszyną. Potrzebuje relaksu i normalnej egzystencji. Jak dla mnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi i rozwiązania na to jaki kierunek studiów wybrać na start, to przychodzi później, z wiekiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez MartynaF
      Hej. Mój dylemat dręczy mnie od dłuższego czasu. Opiszę w miarę krótko na czym on polega. Liczę na zrozumienie i dobra radę 
      W 2009 świetnie zdałam maturę. Dostałam się na SGGW na Technologię żywności. Czar jednak prysl ponieważ zaszłam w ciążę.. Zostawiłam studia. Po urodzeniu dziecka w 2010 poszłam na Zarządzanie i inż.produkcji zaocznie. Tych studiów również nie skończyłam z przyczyn osobistych. Dałam sobie spokój ze szkola na kilka lat. Przez te wszystkie lata czynnie pracowałam i pracuje. Obecnie księgowość. W 2017r postanowiłam szybko zrealizować plan zdobycia wyższego wykształcenia i tak oto pisze właśnie prace licencjacka, jestem na 3roku zarządzania. To co mnie boli to to, że nie realizuje się w tym co lubiłam - biologia, chemia i pokrewne dziedziny. Nie wiem co robić dalej, gdzie iść na tą magisterkę? Czuję że to zarządzanie i ta praca papierkowa to jakaś wypadkowa mojej skomplikowanej przeszłości. Mam 28 lat. Czy nie za późno na zmianę branży? Zastanawiam się nad następującym rozwiazaniem: wrócić na mgr z Inż.produkcji lub z ochrony środowiska (Wseiz) i iść na podyplomowke z bezp.zywnosci na SGGW lub na PW na Technologie chem. Wiem że nie mam startu z licencjatem z zarządzania na zaoczne studia typu technologia żywności czy chemia lub pokrewne. Ale czy gdybym po moim licencjacie poszła najpierw na podyplomowke np z żywności to miałabym później większe szanse na przyjęcie na zaoczne studia mgr z tej dziedziny? Czy może jednak trzymać się już tych finansów skoro pracuje w tym kilka lat? A może da się to jakoś połączyć? Po maturze było jakoś prościej z tym wyborem.. Sam fakt że ja-klasowy kujon nie osiągnęłam nic w swojej specjalności również boli.. Może ktoś mnie oświeci bo zaczynam popadać w paranoje. Pozdrawiam 
    • Przez clobeus
      Witam! 
       
      Nie wiem czy powinienem tutaj pisać ale dobra. Obecnie jestem w Technikum Elektronicznym w 2 klasie Technik Elektronik, wiem że chce już wiązac przyszłość z IT, elektroniką itd. Ale moje pytanie ,,Jakie studia wybrać'' (Mieszkam w Rzeszowie więc bardziej licze na Politechnike Rzeszowską). Co się bardziej opłaca (Wiem nie powinienem pytać ,,co się bardziej opłaca'' bo pewnie napiszecie ,,Rob to co kochasz'', ale skoro ja bardzo lubie każdą z tych dziedzin, to która się bardziej opłaca, po czym łatwiej znaleźć pracę) Automatyka i Robotyka, Informatyka a może Elektronika i Telekomunikacja ? Liczę na waszą opinie w tej sprawie
       
      Pozdrawiam   
    • Przez Klaudia167
      Hej, jestem pierwszoklasista na studiach zaocznych. Wypadło mi wesele w jedna sobotę października i nie wiem co mam zeobic. Proszę o rade. Czy jeśli nie pojawię się na zajęciach będę mieć kłopoty?
    • Przez sandara17
      Witajcie,
      mam nadzieję że są tu osoby które studiują bądź studiowały w Niemczech i są w stanie mi pomóc i odpowiedzieć na kilka pytań. Obecnie studiuję ekonomię w Polsce, jednak czuję, że nie jest to coś co mnie interesuję. Aplikowałam po raz drugi na hispanistykę jednak nie udało się dostać i zaczęłam rozmyślać nad studiami w Niemczech za namową mieszkającej tam cioci. Języka nie umiem ale podobno kursy niemieckiego pomogą mi się przygotować do testu potwierdzającego znajomość języka. Myślę nad uczelnią w Mannheim i Frankfurcie. Czy ktoś może studiował tam filologię hiszpańską i wie jak to wygląda tam ? Z tego co wiem to na uczelni Mannheim nie jest wymagana znajomość hiszpańskiego idąc na takie studia można zacząć od zera, ale nie wiem jak to wygląda na uniwerku we Frankfurcie (Uniwersytet Goethego). Jak wygląda rekrutacja na tych uczelniach i jak ogólnie wyglądają tam studia? Czy zaliczenia przedmiotów polegają na zdaniu egzaminu czy może też napisaniu jakiejś pracy? Mam także pytanie do osób, które uczęszczały na kurs językowy w Niemczech. Jak wygląda nauka na takim kursie?
    • Przez agtxd98
      Witam.
      Od razu przepraszam, bo jestem nowa i nie wiem czy dobre forum wybrałam. Przechodząc do sedna, mam problem. Mianowicie jestem po II roku budownictwa na WIL PK - studia stacjonarne. Mam zamiar przejść na studia niestacjonarne od tego roku, ale tutaj pojawia się problem. Dzienne trwają 3,5 roku i są bez specjalności, natomiast zaoczne 4,5 roku i są specjalności do wyboru. I tutaj mam pytanie jak to się ma ze sobą? II rok mam prawie zaliczony cały (kampania wrześniowa z jednego przedmiotu), brak warunków dotychczas. Moja decyzja wynika z podjęcia pracy. Proszę o pomoc, bo nie wiem co robić.
      Pozdrawiam


×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.