Skocz do zawartości
Pitter

Informatyka czy mechatronika?

Rekomendowane odpowiedzi

Dnia 6.06.2017 o 19:56, slakos@o2.pl napisał:

Włączając się w temat. Wiele słyszałem że ludzie którzy zdecydowali się na pracę bez studiów zaraz po szkole średniej, decydują się na nie mając niekiedy ponad 30 lat. Potrzebne ze względu na awans itp. I słyszałem że takich osób jest sporo na studiach zaocznych. Tutaj kolega piszę że studia nie są potrzebne żeby być dobrym informatykiem, tak to prawda... ale co wtedy jak w wieku 30- kilku lat ktoś nas zapyta o studia... Moim zdaniem dobrze jest zrobić studia zaraz po szkole średniej jeśli ktoś zamierza pracować w zawodzie informatyka, bo nie wiemy co będzie nam w przyszłości potrzebne co będą wymagać.

Ja się nie spotkałem, żeby kogoś w dobrej firmie zapytali o studia. No chyba, że chcesz się przebranzowic z informatyka na jakiegoś marketingowca, wtedy na studia trzeba pójść ;)

Z resztą się nie zgadzam. Aby być dobrym programista, inżynierem danych czy odpowiadać za wszelkie serwery i ich oprogramowania, nie znalazłem, aby w wymaganiach były studia jakieś tam. Nie neguję, że studia są niekonieczne, bo można spotkać ludzi o podobnych zainteresowaniach, pójść na praktyki itp. Ale wciskanie kitu, że informatykowi potrzebne są studia, jest to bardzo śmieszny mit, który wciąż grzeją uczelnie, aby uczniowie poszli do nich;)

Co do tego, że nie można robić jednej rzeczy - owszem, ale co to dają studia? Jak ktoś chce np zarządzać serwerami, to się uczy, idzie do pracodawcy, a ten zadaje mu pytanie rekrutacyjne - jak się nada to zaczyna jako junior i pracuje ;)

Oczywiście zachęcam iść na studia choćby pod względem nabycia praktyki, bo to jest najwazniejsze w branży IT, nikogo nie obchodzi czy masz inżyniera czy magistra :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak jak powiedziałem wcześniej, studia są potrzebne z wielu powodów.

1. studia to nie tylko wiedza kierunkowa

2. studia uczą zarządzać (wszystkim, np. czasem, możliwościami)

3. studia potrzebne są do zdobycia wiedzy (tą można nabyć samodzielnie)

4. studia to też ludzie i wymiana doświadczeń itd.

5. po skończeniu inżyniera możesz w rok zdobyć inne tytuły techniczne.

Nie chcesz, nie idz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie chodzi nie chcesz nie idz.

Chodzi o to,że krąży nadal mit, że aby zostać informatykiem, trzeba mieć studia. Bzdura. To jeden z nielicznych zawodów, w którym nikogo nie interesuje papierek, tylko wiedza.

Ja idę na studia, bo łatwiej zdobyć praktykę plus można poznać ciekawych ludzi, którzy też się tym działem interesują i może zmienię poszerze wiedzę o nowe technologie. Z samych wykładów czy labow wiele się nie nauczę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Formalnie studia potrzebne są tylko do wykonywania zawodów regulowanych - np. lekarz, architekt, tłumacz przysięgły, radca prawny itp. Nie oznacza to jednak, że w całej reszcie nie grają żadnej roli. Wprost przeciwnie. Ukończenie porządnego wydziału oznacza, że dany kandydat musi być osobą inteligentną, pracowitą i posiadającą określone umiejętności. Marka zawsze sprzedaje się lepiej niż coś, co pozostaje mało rozpoznawalne.

Cytuj

Z samych wykładów czy labow wiele się nie nauczę...

Studia dają pewne niezbędne podstawy. Nigdy i nigdzie nie jest tak, że absolwent wychodzi w 100% przygotowany do pracy na stanowisku X w firmie Y. 

Cytuj

To jeden z nielicznych zawodów, w którym nikogo nie interesuje papierek, tylko wiedza.

Jeśli nie ma się bogatego portfolio, to właśnie studia najlepiej świadczą o przyswojonej wiedzy. Podważanie roli studiów przez studentów i absolwentów niestety przyczynia się do zaniżania wynagrodzeń.

Cytuj

Aby być dobrym programista, inżynierem danych czy odpowiadać za wszelkie serwery i ich oprogramowania, nie znalazłem, aby w wymaganiach były studia jakieś tam.

Serio? Pierwsza z brzegu oferta prestiżowej firmy.

http://ogloszenia.trojmiasto.pl/praca-zatrudnie/software-development-engineer-jr0027312-ogl60432638.html

Cytuj

Ja się nie spotkałem, żeby kogoś w dobrej firmie zapytali o studia.

Pytanie o studia z reguły pada już na rozmowie o pracę.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat ładnie się rozwija, ciekawe rzeczy piszecie. Co do pracy - jedna firmy wymagają studiów inne tylko doświadczenia, więc zależy jak się trafi. Napewno studia są jakimś plusem wśród innych kandydatur.

A mam jeszcze takie dodatkowe pytanie. Orientuje się może ktoś kiedy na AGH wybiera się specjalizację na mechatronice? Na PRz jest napisane w informatorze, że po 4 semstrze, a na AGH nie mogę znaleźć, pewnie też cos podobnego. Jest mże tutaj jakiś student z AGH? Niekoniecznie mechatroniki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podobnie, ale tym się nie sugeruj. Bo specjalizacji się nie wybiera:) na nią się osobno rekrutuje np. po 2 roku. Są tak oblegane specjalizację, że naprawdę trudno się na nie dostać, a inne są nieuruchamiane. Jakbyś poczytał forum byś wiedział, bo było wiele razy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z doświadczenia wiem, że na technicznych kierunkach łatwo się właśnie dostać na specjalizację, ale tak jak mówisz Łukasz - często są przypadki, że nie są uruchamiane...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O informatyce już była mowa to może teraz coś o mechatronice?

Przejrzałem kilka tematów na różnych forach zarówno świeżych jak i sprzed kilku lat i zdania są podzielone. Na części ludzie piszą, że warto bo potrzebni są interdyscyplinarni fachowcy a na innych znów piszą, że nie warto bo zbyt ogólne i nie ma po tym wzięcia. Jak to w końcu z tym jest?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak po większości kierunków. Znajdziesz malkontentów. Studia pracy nie dają. Studia dają pewne umiejętności i wiedzę a to czy będziesz po tym pracował to sprawa drugorzędna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po mechatronice z pracą nie powinieneś mieć problemów. Często oferty pracy są łączone z kierunkami takimi jak elektronika, automatyka, elektrotechnika. Po obu kierunkach spokojnie możesz pracować w zawodzie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po każdym kierunku możesz uzyskać spokojnie - NIC. Ja po technikum się dostałem na fajne stanowisko (przed podjęciem studiów), a dużo mgr inż z podobnym kierunkiem (elektronik/automatyk/mechatronik) nie dostali się. Dlaczego? A no odpowiedź była prosta, mieli dobre ładne świadectwa, ale gdy zostali zapytani o sterowniki, sensory itd. Potrafili powiedzieć tylko to co z wykładów i ćwiczeń tzn. bardzo okrojoną wiedzę skupiającą się bardziej na granicach działania na kontaktron pola magnetycznego (granicą zadziałania) a nie wiedzą nawet co to za urządzenie i do czego można je tak naprawdę wykorzystać.

Wybierasz to co brzmi fajniej, albo to co chcesz bardziej robić (chociaż pewnie na tym etapie jesteś całkowicie zielony w temacie tego co chcesz robić i jest to zrozumiałe), czym lub po prostu to gdzie jest łatwiej. Oba tytuły są równowartościowe. Ważniejsze jest to co będziesz jak już wiele osób powiedziało robić poza studiami. Jeśli studia zaliczysz na równe, że tak to nazwę 3--, a w między czasie postawisz na wiedzę praktyczną i języki, to abstrachując od kierunku będziesz dużo więcej zarabiał i miał lepsze perspektywy niż ten kujon, ze średnią 5.0 .

Czy studia dają wiedzę jak kolega wyżej napisał? W moim odczuciu trochę tak trochę nie. Jeśli masz wiedzę praktyczną to wiesz co będzie Ci dalej potrzebne z wiedzy teoretycznej albo będziesz miał do czego ją odnieść. A ucząc się tylko na sucho co to jest enkoder, tachometr czy np piezoelektryk i jeszcze podpartych wyłącznie slajdami lub statycznymi materiałami (elementami, których nie możesz dotknąć ani zobaczyć jak działają) to jestem bardziej niż pewny, że po pierwsze na żywo nigdy tego nie poznasz (możesz co najwyżej spekulować co widzisz), nie dasz sobie rady ze zlokalizowaniem działania tego czy sensownego zastosowania, a najprawdopodobniej po prostu zapomnisz, bo nie będziesz miał do czego tego odnieść, ani nie będziesz powtarzać (utrwalać) materiału, bo zobaczysz to na 2 roku studiów a już 4 lata później nie będziesz w ogóle pamiętać tego, bo tak działa ludzki mózg. Co do studiów mogę powiedzieć, że wręcz przeciwnie, tworzą ludzi uważających się za specjalistów i w odróżnieniu od ludzi po szkołach średnich nie wiedzą już jak się uczyć, a potrafią tylko wkuwać (za dużo bezsensownego materiału nie wnoszącego nic w życie czy zawód SPECJALISTY, dywagacje w tematach technicznych, które są zbędne powinni zostawić dla fizyki technicznej).

Zastanów się czego oczekujesz, papierka czy wiedzy?

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 12.06.2017 o 07:17, rook96 napisał:

a w między czasie postawisz na wiedzę praktyczną i języki

ROzumiem że masz na myśli pracę w zawodzie. Tylko wiesz, tutaj jest taki problem że jeżeli ktoś mnie nie będzie chciał zatrudnić po studiach, gdy już będę miał pewną wiedzę teoretyczną to będzie chciał mnie zatrudnić w trakcie?
Gdyby tak było to owszem, bardzo chetnie bym zaczął się wdrażać już podczas studiów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem polega na tym, że wielu studentów oczekuje od razu zatrudnienia podczas studiów już w zawodzie a to jest bardzo trudne wręcz nieosiągalne. Należy łapać pracę możliwie blisko branży i wyrabiać sobie możliwości i kontakty. Wówczas po studiach jest łatwiej. 

Studia nigdy pracy nie dawały. Pracę dają konkretne umiejętności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozdzielanie tzw. wiedzy praktycznej i teoretycznej wynika z niezrozumienia celów studiowania. Inżynier to nie jest gość od dłubania w silnikach, sterownikach, sensorach itd. Inżynier uczy się przede wszystkim szeroko pojętego projektowania. Ze studiów powinien wynieść umiejętności właściwego doboru i eksploatacji maszyn i urządzeń, planowania remontów i na poziomie magisterskim samodzielnego prowadzenia skomplikowanych projektów. To, że obecnie wielu inżynierów zajmuje się utrzymaniem ruchu i serwisem, pracując de facto poniżej kwalifikacji na stanowisku technika, bierze się tylko z tego, że uczelnie wyprodukowały ich zbyt wielu. Gdyby każdy pracował w zawodzie, to nie musiałby się martwić konkurencją ze strony techników i ludzi po kursach. To zupełnie inna liga.

Natomiast wmawianie, że studia to tylko papierek prowadzi do postępującego zaniżania wynagrodzeń. Bo skoro absolwent nie szanuje samego siebie, to dlaczego miałby czynić to pracodawca?

Cytuj

Tylko wiesz, tutaj jest taki problem że jeżeli ktoś mnie nie będzie chciał zatrudnić po studiach, gdy już będę miał pewną wiedzę teoretyczną to będzie chciał mnie zatrudnić w trakcie?

Po 3. roku studiów możesz spokojnie szukać pracy. Wcześniej nie licz na nic związanego z wykształceniem, bo pierwszy rok to wspólne dla większości kierunków przedmioty ogólne, drugi obejmuje kierunkowe, a dopiero trzeci specjalnościowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gutek - zgadzam się z tym co mówisz, a tak jeszcze patrząc na swój kierunek studiów: inżynier zajmuje się projektowaniem, owszem, ale o wiele bardziej będzie to dla niego zrozumiałe, jeśli zaznajomi się z "dłubaniem". Nie wiem jak na waszych kierunkach, ale u mnie ludzie po technikum radzą sobie zdecydowanie lepiej od ludzi po liceum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poziom nauczania większości techników i tym samym absolwentów jest dosyć niski, więc z własnych obserwacji (MiBM) mogę powiedzieć, że radzenie sobie lepiej wynika co najwyżej ze zbieżności zakresu niektórych labów z samego początku studiów (min. elektrotechnika) z programem szkoły.

Fakt, osoba po technikum wie już np. jak zrobić połączenie w gwiazdę lub trójkąt i że jedno stosuje się przy rozruchu, a drugie później. Jednak rachunkowe udowodnienie występujących tam zależności nie przyjdzie jej równie łatwo, chociaż nie wymaga to żadnej zaawansowanej matematyki. Technikowi może być to zbyteczne, ale inżynierowi jako dokonującemu obliczeń nie wolno zatrzymać się na tym poziomie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Być może wiele zależy od technikum, ale u mnie (na elektrotechnice) z matmą technicy problemów raczej nie mieli, a na wszelkich innych zajęciach (od napędu, przez PLC, po elektroenergetykę) radzą sobie przeważnie lepiej. Być może dlatego, że ta matma na studiach wygląda zupełnie inaczej niż w szkołach - przynajmniej do 2 roku studiów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KOntynuujcie, robi sie ciekawie :)

A tak jeszcze z innej beczki, jakie ewentualnie kursy można by robić podczas lub po studiach? Mam na myśli coś podobnego np. do SEP.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

polerst, nie przeczę, są też technika na naprawdę wysokim poziomie. ;) 

Pitter, koła SEP przy wydziałach elektrycznych często organizują trochę tańsze kilkudniowe (popołudniowe) kursy na uprawnienia eksploatacyjne do 1 kV. Nie zaszkodzi zrobić sobie coś takiego, ale jeżeli byłoby Ci to potrzebne do pracy w utrzymaniu ruchu lub pokrewnej, to pracodawca wysłałby Cię na własny koszt.

I tak każdy wie, że poziom wyszkolenia kursantów w dobie konkurujących ze sobą prywatnych firemek szkoleniowych upadł nisko i to pomimo tego, że materiał nie wykracza poza technikum. Największym wypaczeniem sensu posiadania uprawnień są kursy jednodniowe, gdzie po 8h można nie zdobyć papierka tylko na własne życzenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dam pewne sprostowanie do tematu, ponieważ nie miałem wcześniej czasu. Czym studia są więcej niż papierkiem? Są takie czasy, że robi się studentów, a pieniądze idą za studentem. Granty dostają te uczelnie, gdzie jest najwięcej studentów, więc dlaczego Kowalski, nie potrafiąc zdać podstaw mechaniki na PW ma się martwić o warunek? Wtedy taki Kowalski wybierze sobie politechnikę pomniejszą, gdzie wie, że ten dyplom dostanie.

Niby nic... ale szkoły o wysokim poziomie idą z nim coraz niżej i obcinają wymagania, ponieważ ten świat jest nakręcany przez pieniądz, a tracąc tysiące Kowalskich na rzecz politechniki pomniejszej nie wyrobiliby. I teraz weź pod uwagę ciągle postępujący poziom wiedzy na uczelniach oraz porównywanie inż politechniki krakowskiej a np AGH. Te same miasto, ten sam typ uczelni, a jaka różnica? Każdy komu nie idzie na AGH bez zastanowienia przenosi się na PK bo i tak studiował ten sam kierunek w Krakowie, a zdać przecież dużo prościej. 

Podsumowując wypowiedź? Polskie studia to tylko papierek i nie możemy się oszukiwać. Gdyby taki student został zaciągnięty jako projektant to musiałby być prowadzony jak ślepy za rączkę bo z obecną wiedzą i zdawalnością na uczelniach, jest bardzo duża szansa, że jego konstrukcje i projekty stwarzałyby zagrożenie, a nie tylko były bezużyteczne. 

Co do tego:
"Ze studiów powinien wynieść umiejętności właściwego doboru i eksploatacji maszyn i urządzeń, planowania remontów i na poziomie magisterskim samodzielnego prowadzenia skomplikowanych projektów."

Studia nie nauczą czegoś takiego, mało tego, jeśli już nauczą to czegoś nie związanego z realiami, bezpieczeństwem czy ekonomią. Jak ma wiedzieć jaka jest eksploatacja właściwa dla maszyny, której w życiu na oczy nie widział? Tym bardziej, że z czasem maszyny ulegają starzeniu. Po studiach nawet nie wiedzą studenci jaki rodzaj blachy jest do czego, mimo, że programy ich studiów zawierają nieraz i po 3 lata tłuczenia tego do głów. 

Planowanie remontów? Po raz kolejny odwołuję do akapitu wyżej, jak ma planować remonty jeśli nie wie co jak działa, co się psuje, jakie ma cykle pracy i użyteczność materiałowo-eksploatacyjną? O znajomości DTR już nie wspomnę. 

Nie mając wiedzy powyższej czyli podstaw nie będzie też sam prowadził nawet najprostszego projektu. Dlaczego? A no odpowiedź jest prosta. Postaw silnik samochodowy na dwóch cegłach i powiedz mu, że już może sam pojechać. Taki właśnie jest mgr inż po studiach. Uważa, że potrafi wszystko a jest jak ten silnik, zdolny do wielu rzeczy, ale po pierwsze brak mu podstaw (konstrukcji, szkieletu samochodowego), brak mu paliwa (chęci do zdobywania wiedzy), ponieważ wmawia się mu, że jest niezastąpiony i potrafi już wszystko a co najważniejsze brak mu kierowcy, bo nie oszukujmy się, ale same studia nie dają nawet umiejętności logicznego myślenia, a w tych czasach studentów, którzy uczyli się czegoś w trakcie studiów, a nie tylko w okolicy sesji i potem pogłębiali te wiedzę, jest tak mało, że na uczelnię można na palcach jednej ręki policzyć. 


Co do szukania pracy na 3 roku dopiero bo wcześniej się nie da to brednie. Ja znalazłem pracę w zawodzie i to jeszcze przed rozpoczęciem studiów, więc takie mówienie, że się nie da jest po prostu zbędne. Wszystko zależy od tego co kandydat ma w głowie, bo dlaczego mają wziąć akurat Ciebie, jeśli jest pareset innych kandydatów? Z pracą jak z biznesem, jeśli masz robić to samo to musisz zaoferować takie coś, czego nie zaoferuje ktoś inny. Czasem w pierwszej pracy nawet warto zejść z chęci dużego zarobku np do 3-4 tys na rękę, ale za to zdobyć doświadczenie w zawodzie. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytuj

Polskie studia to tylko papierek i nie możemy się oszukiwać

Czy oznacza to, że pracodawcy są tak beznadziejnie głupi i rozrzutni, skoro na wiele stanowisk wymagają wyższego wykształcenia? Przecież zgodnie z Twoim tokiem rozumowania każde mogliby obsadzić absolwentem technikum albo  zawodówki i byłoby git.

Cytuj

Gdyby taki student został zaciągnięty jako projektant to musiałby być prowadzony jak ślepy za rączkę bo z obecną wiedzą i zdawalnością na uczelniach, jest bardzo duża szansa, że jego konstrukcje i projekty stwarzałyby zagrożenie, a nie tylko były bezużyteczne. 

Jeżeli oczekujesz, że świeżo upieczony absolwent politechniki w pełni samodzielnie zaprojektuje coś skomplikowanego od A do Z, to widać, że nigdy nie miałeś nic wspólnego z jakkolwiek pojętym projektowaniem.

Niektóre branże (np. budowlanka) regulują te kwestie ustawowo przez wymóg stażu i zdobycia uprawnień państwowych, a inne (np. mechanika) robią to na własną rękę, gdzie osoba na odpowiednim stanowisku odpowiada za pracę niższych w hierarchii.

Cytuj

Jak ma wiedzieć jaka jest eksploatacja właściwa dla maszyny, której w życiu na oczy nie widział?

Naprawdę nikt Ci nie powiedział i nigdzie jeszcze nie doczytałeś, że zasady eksploatacji wielu maszyn tych samych typów są analogiczne i w przypadku nowszych różnią się rodzajem sterowania?

Cytuj

O znajomości DTR już nie wspomnę. 

Chyba nie sądzisz, że programy studiów powinny zawierać naukę dtr wszystkich dostępnych na rynku maszyn i urządzeń. :D

Zresztą jeżeli masz styczność z jakąkolwiek eksploatacją, to na pewno wiesz, że nowe dtr najczęściej są krótkie i ogólnikowe, w przeciwieństwie do szczegółowych i opasłych z poprzednich dekad, bo coraz więcej zostaje objęte tajemnicą producenta, nabijającego klientów autoryzowanym serwisom. To nie wina uczelni, że producenci nie chcą dzielić się wiedzą. Takie czasy.

Cytuj

Ja znalazłem pracę w zawodzie i to jeszcze przed rozpoczęciem studiów

Nie w zawodzie inżyniera. Nie oszukujmy się. Żaden pracodawca mając do obsadzenia stanowisko inżynierskie, czyli wymagające wiedzy ze studiów, nie spojrzy na absolwenta zawodówki czy technikum. Po prostu nie ta liga. Zresztą przy obecnej liczbie absolwentów na rynku i znajomości programów nauczania, ukończony 3. rok studiów i tytuł inż. bardzo często pozwalają tylko na pracę, w której wyższe wykształcenie jest "mile widziane", a nie obligatoryjne. Nawet wiele staży w lepszych firmach wymaga 5. roku studiów.

Cytuj

Czasem w pierwszej pracy nawet warto zejść z chęci dużego zarobku np do 3-4 tys na rękę, ale za to zdobyć doświadczenie w zawodzie. 

W utrzymaniu ruchu, gdzie niekoniecznie wymaga się mgr inż., rzeczywiście zarabia się stosunkowo dobrze, ale wspomniane 4 tys. zł na rękę to z reguły sufit, do którego może w Polsce dojść typowy konstruktor z doświadczeniem. Natomiast młodzi często zaczynają pracę na tym stanowisku od zaledwie ok. 2 tys. zł na rękę. Propaganda bezużyteczności studiów zrobiła swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Warto jednak zwrócić uwagę, że pracodawcy szukając absolwenta np. elektrotechniki, często wymagają też umiejętności takich, jakie nabyłby ten potencjalny pracownik wcześniej w technikum. Dlatego moim zdaniem o wiele lepiej iść na studia techniczne po technikum. Wiem - matma w liceum jest lepsza niż w technikum zazwyczaj, ale na studiach polega ona na czym innym niż w szkole średniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiesz dlaczego pracodawca wymaga wykształcenia wyższego? Postaw się w sytuacji, gdzie przez pracę technika ktoś zginął a w innej sytuacji gdzie na tym samym stanowisku pracował mgr inż. W sprawie technika, na odpowiedzialnym stanowisku całą winę poniosłaby osoba zatrudniająca, że wybrała taką osobę na stanowisko, a jednak wykształceni wyższe zobowiązuj do czegoś. Tak samo jak pytanie po co w zakładzie gdzie są elektrycy, jeden na zmianie przynajmniej musi posiadać papiery dozoru energetycznego? Nie dlatego, że bez tego by nie potrafił, a dlatego, że w razie ewentualności pracodawca jest kryty, to samo masz ze studiami, jako inżynier ciężar swojej pracy bierzesz na siebie i to Ty odpowiadasz za ludzi. Może dlatego takie wymagania pomyślałeś o tym?

Nie wiem co dla Ciebie oznacz pojętny projekt, dla mnie są tylko podziały na projekty dochodowe i buble. Na osobach po studiach niestety dochodu nie mam żadnego i w pracy i w osobistych projektach, sytuacja gdzie dużo młodsza osoba po technikum musi chodzić i nadzorować inżynierów, którzy potrafili odbierać pieniądze za dobre wyniki w czasie studiów jest dla mnie śmieszna. To oni powinni wprowadzać zmiany, uczyć mnie najnowszych rozwiązań i możliwości zmian, a nie prosić o pomoc z byle pierdołą, jak zamówienie części. Po co mi pracownik, za którego muszę wszystko robić, bo ma problemy z byle drobnostką?

To co mówisz do analogii eksploatacyjnej to są po prostu brednie. Kup sobie dwa samochody, jeden za 5 tys a drugi za 50 i powiedz, że eksploatacja i zasada są takie same. Są ogólne wytyczne, ale gdyby wszystko było takie samo, to jedna osoba potrafiłaby zrobić wszystko niezależnie od modeli, typów maszyn czy sterowań. 

Znajomość dtr, co przez to rozumiesz? Bo ja rozumiem potrafienie czytania, zapoznania się z tym i korzystania. Bardzo często też opiera się to o zdolności językowe, które po studiach są żałosne. Nauka słówek typu kran, sufit, piwnica tego nie zmienia i nie daje żadnego rzeczywistego rezultatu ani przekładu na pracę, tym bardziej, że tutaj wymagany jest przynajmniej średnia znajomość języka angielskiego i niemieckiego. 

Nie mam stanowiska w zawodzie inżyniera, bo inżynierzy są w moim składzie. Ja akurat mam stanowisko specjalisty, czyli odpowiednik lidera lub inaczej kierownika niższego szczebla, w moim wypadku wystarczyło zacząć studia, ponieważ wiedza i umiejętności były wystarczające. 

Mam porównanie względem znajomych będących na studiach dziennych i nie dziwię się, że po zdobyciu mgr inż mało kto może dostać takie stanowisko jak chociażby mam w chwili obecnej, a to dlatego, że nic nie potrafią. Rozmawiasz z takim o elektronice przed sesją - jest o niebo mądrzejszy od każdego znanego mi specjalisty, a już tydzień potem nie wie jak odróżnić dla kontrastu powiem silnika od przycisku, bo już jest to dla niego to samo, o projektowaniu nie ma nawet mowy - zbyt ryzykowne. 

Wiele staży w firmach wymaga 5 roku to prawda, ale to ma swoje podłoże - po prostu firmie zależy na tym by pozyskać kogoś jeszcze zanim skończy studia i znajdzie lepszą propozycję. Zwykła logika. Nie robią tak lepsze firmy, tylko wszystkie, które zatrudniają na tyle pracowników by mieć swój zarząd i jakąś wyrobioną markę, a takich jest naprawdę sporo. 

Tak 2 tysiące się spotykam, sami tyle proponujemy ludziom po studiach, nie mają doświadczenia i mało potrafią, więc przez okres 2-3 lat i nie będą mogli zostać sami na zmianie, więc trudno się wysilać na więcej. A takie typowe początkowe wynagrodzenie utrzymania ruchu to 3 tys netto i nikt, jeśli nie będzie miał noża na gardle za mniejsze pieniądze robić nie będzie. A ze stanowiskiem inżyniera jest tak, że to zazwyczaj osoba biorąca odpowiedzialność za to co zrobiła ekipa z którą pracuje. On jest od zatwierdzania tego i brania na siebie winy, może też dlatego jest wymóg przynajmniej tytułu inżyniera, dodatkowo wszystko czego kierownik robić nie chce zleca właśnie takiemu panu. 

Jeśli mam być szczery Gutek, przypuszczam, że jesteś w trakcie studiów dziennych i próbujesz w ten sposób podnieść swoje przekonanie do sensowności studiów, bo robi tak naprawdę tysiące studentów. Chodzą na studia zdają na 3, są gnojeni za to jakimi parszywymi idiotami są i odpadami tego kraju. Idą przez te znoje upodlenia tylko po to, że widzą w tym wielki cel, idą z nadzieją, ale niestety po studiach ta nadzieja ucieka, bo z tym co potrafi jak mówisz - zaczynają od zaledwie 2 tys na jakimś podrzędnym stanowisku, mimo, że mieli na studiach nagrody rektorskie za osiągnięcia naukowe. 

Ważniejsze niż studia jest to co sobą prezentujesz, jak potrafisz siebie sprzedać i jaką sobie wyrabiasz renomę. Ja sobie nie wyobrażam gdzie ktoś, chcący ode mnie kupić jakiś program np sterujący halą czy jakieś sterowanie przerobić na maszynie zapytał mnie o to jakie mam wykształcenie. 

Co do budowlanki pisałeś jest tak jak piszesz, znowu trzeba mieć papierek, żeby posiadać uprawnienia budowlane, musisz mieć tytuł teraz nie pamiętam, ale inżyniera lub nawet mgr inż, tylko dlatego, że komisja chce mieć jakiś papierek, którym w razie czego może sobie podetrzeć usta i powiedzieć, że byłeś osobą wykształconą  i odpowiedzialną i świadomą konsekwencji. To samo SEP, nikt nie chce brać za Ciebie odpowiedzialności. Po to w Polsce są studia - by nikt nie brał odpowiedzialności za twoje czynie i zaniechania tylko Ty sam. A jak chcesz wiedzieć jak powinny wyglądać studia weź sobie pierwszą z boku książkę wydaną w Anglii, Niemczech czy Ameryce i weź sobie o podobnej tematyce książkę w Polsce. Co zauważysz? W tych pierwszych dużo tekstu, podparte zdjęciami i przykładami, książki mające po 2-3 lata na podstawie najnowszych odkryć. A polskie? Tutaj robi się ciekawie, na każdej stronie masa wzorów i wyprowadzeń (nie mówimy o matematyce), a tylko pomiędzy wierszami pojawia się tekst, którego zadaniem jest opisanie wykresów. Student nie wie z tego nic, a profesor piszący te książkę jest zadowolony z siebie, że zrobił trudne dzieło, ale bardzo wybitnie napisane, problem w tym, że nie skierowane do ucznia, ale nawet pomijając ten fakt - książki te mają po 30-40 lat!! Proponowane tam rozwiązania są już dawno nieaktualne i na obecne czasy śmieszne. 

Zobacz jeszcze coś, polscy inżynierzy potrafią być genialni, ale tylko nieliczni, którzy nie ograniczają się do studiów. A zachodni dla porównania są po prostu świetni, rzadko się zdarzają wybitni, ale też rzadko słabi (jak u nas), ponieważ nauka jest zupełnie inna. W tym temacie można by bardzo dużo opowiadać, ale powiem krótko, Polska nie jest krajem technicznym. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytuj

Nie wiesz dlaczego pracodawca wymaga wykształcenia wyższego?

Wymagają tego przepisy i/lub specyfika stanowiska i/lub ogólnie niski poziom techników skłania do wyboru ludzi po studiach.

Cytuj

W sprawie technika, na odpowiedzialnym stanowisku całą winę poniosłaby osoba zatrudniająca, że wybrała taką osobę na stanowisko, a jednak wykształceni wyższe zobowiązuj do czegoś.

Nawet prof. zw. dr hab. inż. nie zobowiązuje do niczego, jeżeli nie stanowią tak obowiązujące przepisy.

Cytuj

Nie dlatego, że bez tego by nie potrafił, a dlatego, że w razie ewentualności pracodawca jest kryty, to samo masz ze studiami, jako inżynier ciężar swojej pracy bierzesz na siebie

Wymóg posiadania uprawnień elektrycznych, cieplnych czy gazowych narzuca ustawodawca, a takie obostrzenia, poza nielicznymi wyjątkami, nie istnieją w stosunku do wykształcenia. W normalnych firmach, zatrudniających na umowę o pracę, odpowiedzialność proporcjonalnie do winy i zakresu obowiązków ponoszą pracownik i przełożony. Ponadto nic nie stoi na przeszkodzie, aby absolwent zawodówki był przełożonym dra inż. w utrzymaniu ruchu.

Cytuj

Kup sobie dwa samochody, jeden za 5 tys a drugi za 50 i powiedz, że eksploatacja i zasada są takie same.

Idąc w tę stronę niedługo dojdziesz do podobnego wniosku, że np. posiadacz prawa jazdy może nie wiedzieć, jak obsłużyć Mercedesa, skoro instruktor pokazał mu Fiata... A przecież powinien każdy jeden dostępny na rynku, bo on sam głupi nie domyśli się niczego per analogiam. :rolleyes:

Cytuj

Są ogólne wytyczne, ale gdyby wszystko było takie samo, to jedna osoba potrafiłaby zrobić wszystko niezależnie od modeli, typów maszyn czy sterowań. 

Jeżeli nie chodzi o serwis, to nie ma z tym problemu. Wykonujący zawód mechanika lub elektryka okrętowego wiele razy spotykają się z siłowniami, które pierwszy raz widzą na oczy, a jednak potrafią dać sobie radę z obsługą. To chyba najlepszy przykład wzorowej adaptacji do wyjątkowo zmiennego środowiska pracy.

Cytuj

tutaj wymagany jest przynajmniej średnia znajomość języka angielskiego i niemieckiego. 

Poziom B2 jest w zasięgu absolwenta normalnej uczelni.

Cytuj

Wiele staży w firmach wymaga 5 roku to prawda, ale to ma swoje podłoże - po prostu firmie zależy na tym by pozyskać kogoś jeszcze zanim skończy studia i znajdzie lepszą propozycję.

Gdyby rzeczywiście tak było, to mogliby pozyskać studentów młodszych lat, którzy byliby ogromnie wdzięczni i mniej wymagający. Dlaczego nie czynią tego? Bo pracodawcy doskonale znają programy studiów i wiedzą, że typowe stanowisko inżynierskie (nie UR, nie serwis i nie handel) wymaga kompetencji dopiero na poziomie mgr inż. I stopień daje wiedzę większą od technika, ale dużo mniej obszerną od magisterskiej. Cała masa istotnych zagadnień występuje na II stopniu i nie jest to żadną tajemnicą.

Cytuj

Tak 2 tysiące się spotykam, sami tyle proponujemy ludziom po studiach, nie mają doświadczenia i mało potrafią, więc przez okres 2-3 lat i nie będą mogli zostać sami na zmianie,

Wspomniane 3 tys. zł na rękę to okolice mediany dla konstruktorów specjalności mechanicznej i elektrycznej, czyli osób z mgr inż. i pewnym doświadczeniem. Takie standardy płacowe wynikają tylko i wyłącznie z nadmiaru potencjalnych kandydatów oraz ich niewygórowanych oczekiwań.

Cytuj

Jeśli mam być szczery Gutek, przypuszczam, że jesteś w trakcie studiów dziennych i próbujesz w ten sposób podnieść swoje przekonanie do sensowności studiów, bo robi tak naprawdę tysiące studentów

Kulą w płot. Gdybyś w swojej pracy nie ograniczał się co najwyżej do wiedzy z technikum, to nie dowodziłbyś za wszelką cenę bezużyteczności studiów.

Cytuj

tylko dlatego, że komisja chce mieć jakiś papierek, którym w razie czego może sobie podetrzeć usta i powiedzieć, że byłeś osobą wykształconą  i odpowiedzialną i świadomą konsekwencji.

Absurd uprawnień budowlanych bierze się z nacisku wpływowych kast, które chcą ograniczać dostęp do lepiej płatnych zawodów. Cały szkopuł w tym, że projektowanie wielu typów instalacji i urządzeń w budynkach wymaga stosownych papierów, a poza nimi już... nie. Nic istnieją więc formalne przeszkody, by np. głównym projektantem w takiej branży został mianowany gość bez skończonej podstawówki.

Cytuj

Ja sobie nie wyobrażam gdzie ktoś, chcący ode mnie kupić jakiś program np sterujący halą czy jakieś sterowanie przerobić na maszynie zapytał mnie o to jakie mam wykształcenie. 

Nawet nie zauważasz, że non stop mówisz o stanowiskach, które w ogóle nie wymagają żadnego wyższego wykształcenia. Z czym więc dyskutujesz?

Cytuj

książki te mają po 30-40 lat!!

Być może nie wpadłeś na to, ale w takiej sytuacji korzysta się z obcojęzycznej literatury przedmiotu.

Cytuj

inżynierzy

Cytuj

potrafienie

Czy powyższe wyrazy zostały napisane w języku polskim?

Podsumowując - rook96, zachowawszy proporcje, przypominasz taką przemądrzałą i niedocenioną pielęgniarkę z jaskrawego stereotypu, której wydaje się, że pozjadała wszystkie rozumy, a lekarz to powinien jej buty czyścić. Nikt nie wie wszystkiego, ale nabiera pokory w miarę powiększania swojej wiedzy. Tego nigdy za wiele. Pozdrawiam serdecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteś w stanie podać mi te przepisy, gdzie jest wyszczególnione kogo mogę na jakie stanowisko przyjąć w mojej firmie? Gdzie jest napisane, że głównym energetykiem nie mogę zrobić piekarza? Bo niestety nie znam takich a gdybym znał, to mógłbym to jakoś w życiu wykorzystać. 

Co do porównania z autami masz analogię bardzo dobrą. Robiąc prawo jazdy na skrzyni automatycznej, nie możesz już wsiadać do samochodu z manualna, ponieważ po prostu się na tym nie znasz, mimo, że to i to jest auto, te same auto ten sam model mercedesa jak na kursie, ale gucio - nie możesz bo nie umiesz. 

Piszesz o tak dużej wiedzy, której nie sposób zdobyć bez studiów, w takim razie przytocz jakieś konkretne zagadnienia czy tajniki niedostępne nigdzie indziej, dla osoby bez studiów ?  Uważasz też nawet jesteś pewien, że inżynier jest lepszy od technika, ale tak jak mówiłem, bez fundamentów żaden blok nie będzie stać, bo jak to widzisz? Ktoś próbuje biegać nie umiejąc stać na nogach? Gdyby ludzie po studiach byli tacy poszukiwani jak piszesz, to na pewno nie widywałbyś ich z tytułami pracując na kserach, w sklepach, na produkcjach tam gdzie ich "głupi" przyjaciele bez wykształcenia wyższego. 

Gdzie napisałem o ograniczaniu się do wiedzy z technikum? Jakbyś chciał wiedzieć bardzo dużo wolnych chwil w pracy spędzam na tym by poszerzać swoją wiedzę czy kwalifikacje związane bezpośrednio z zawodem jak i pomniejsze także jako tako powiązane jak psychologia, marketing, handel, ekonomia. Widząc to co robię sam i porównując z wiedzą jaka jest na studiach mam rozeznanie w tym co mi się przydaje a co nie. Mało tego, studiuję ten kierunek, w którym pracuję i jestem specjalistą, i co? Bagatela. Nic związanego z zawodem na studiach nie ma. Kończąc studia i tak musisz iść na te utrzymanie, które ciągle przywołujesz bo nie masz żadnej wiedzy, a bez gruntownych podstaw nikt nie chce takiej osoby, po co mi inżynier projektujący zasilanie maszyny, jeśli nie wie jak wygląda transformator, jak działa i w ogóle po co jest. Potem wyskakują kwiatki typu inż mechanicy - konstruktorzy i technolodzy, po których zawsze w każdej firmie musi poprawiać wszystko ten głupek z ulicy - operator po zawodówce. 

Ja się zgodzę z Tobą z tym kim powinien być i jak powinno się uznawać inż lub mgr inż i kiedyś tak było. Wchodził inżynier po studiach na zakład od pstryknięcia palcem stawał się głównym technicznym i miał taką wiedzę i znajomość nowinek, że potrafił przebudować halę na całkowicie nową i wprowadzić multum usprawnień, w tej chwili nie potrafi nawet dobrze kawy zaparzyć. Chcesz się oszukiwać możesz to robić, ale obcinają wymagania względem studentów jak głupi. Ze starych książek do technikum możesz spokojnie się dowiedzieć, że wiedza od technika była wymagana na poziomie pochodne, całki, liczby zespolone, macierze, ba nawet różniczki 3 stopnia , transformaty furiera czy laplace'a, a teraz ? Panie... Teraz na wielu studiach technicznych w Polsce, pomijając te prominentne uczelnie, matematyka kończy się na całkach oznaczonych i nieoznaczonych, bo przecież więcej nie można wymagać od studenta - jeszcze rzuci uczelnie i pójdzie na politechnikę pomniejszą, wspomnianą już wcześniej. 

Uważasz, że przerabianie sterowań hali czy maszyn nie wymagają wyższego wykształcenia? No to w takim razie co wymaga? Bo tutaj mogę się z Tobą zgodzić, że tak naprawdę nic nie wymaga i widać to najlepiej w krajach zachodnich, gdzie liczy się to co pokażesz na rozmowie, fakt tam studia uczą inaczej i dają "sztuczki". których samemu jest się problem nauczyć. 

Zauważ, że w tej dyskusji nie dajesz argumentów, tylko Twoją kontrą jest twierdzenie, że wcale nie - nie bo nie i koniec. Ja rozumiem, że chciałbyś być przekonany, że studia to jedyny słuszny wybór bo otwierają Ci drzwi i dają wiedzę jakiej nikt inny posiadać nie może, ale po studiach zobaczysz jakie są realia. Pójdziesz na te utrzymanie i będziesz sobie mówił, że jesteś lepszy od nich wszystkich bo co oni mają? Co oni potrafią? Ale niestety będziesz im tam robić za chłopca od robótek - przynieś, podaj, pozamiataj, bo się opierdzielałeś na studiach, myśląc, że po nich będziesz najmądrzejszy. 

A jeśli chcesz dobre stwierdzenie jak nasze studia są ważne, powiedz dlaczego, nawet najlepszych dyplomów często nie chcą uznawać na zachodzie? Co najwyżej pozwalają dorobić sobie kursy i zdać, ale rzadko kiedy chcą je w pełni uznać? Zastanawiałeś się nad tym? Chyba, że powiesz teraz, o tym, że zachodnia edukacja jest do kitu i im wstyd polskiej myśli technicznej?

Ja wiem, że najważniejsze jest by bronić swojego i utwierdzać się w przekonaniach, ale powiem Ci tak, ja skończyłem technikum, pracuje uczę się swoich rzeczy, języków oraz studiuję na jednej z najlepszych uczelni technicznych w kraju i wiesz co? Gdyby nie Polskie podejście do sprawy, wolałbym iść na kilka kursów, nakupić stertę książek, zapisać się na kursy językowe i zamiast te 5-6 lat studiów być naprawdę specjalistą w tej Automatyce, która studiuję ze specjalizacją w językach, a tak to co? Mam to co w Polsce najważniejsze - papier, który jest więcej wart niż faktyczna wiedza jaką bym mógł zdobyć przez te lata. Naprawdę uważasz, że to jest dobre? Iż prowadzi nas to w dobrym kierunku? Bo ja nie potrafię tak sobie przeczyć w oczy !! Ja studiuje i dobrze się przy tym bawię nie powiem, ale ja nie potrafię się oszukiwać bo mam porównanie...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez gorgonek
      Cześć! 
       
      Mam pewien problem i nie bardzo wiem, kto przechodził coś podobnego. Otóż... Ukończyłem studia 4-letnie inżynierskie na kierunku Informatyki, jednak w jej trakcie zafascynowała mnie jedna dziedzina matematyki, która przewinęła się w czasie trwania toku studiów (matematyka dyskretna). Co ciekawe i śmieszne... Jestem humanistą, który tylko męczył się na tym kierunku. Fakt... Coś potrafię zaprogramować, jednak to są tak słabe podstawy, że raczej wstyd się przyznać. A co jeszcze śmieszniejsze... Na obronie zdawałem temat z dziedziny matematyki dyskretnej, zamiast typowego zadania informatycznego na pracę dyplomową. Dostałem również propozycję podczas obrony o możliwości bycia wykładowcą z matematyki, jednak warunkiem jest ukończenie studiów magisterskich.
      Problem polega na tym, że kolejne studia (magisterskie) są o tyle bardziej skomplikowane na kierunku Informatyki, że nie byłoby szans na chociażby utrzymanie się tam, a jestem raczej z osób ambitnych, które ciągle chcą podnosić poprzeczkę. Myślałem, żeby podjąć jakieś studia związane z pedagogiką, żeby móc wykładać na uczelni... Myślałem również o ekonomii, jednak podejrzewam, że trzeba byłoby zaliczać egzaminy z pierwszego stopnia studiów. Więc... To może być ślepa uliczka, bo nie bardzo wiem, co dalej można studiować. Czuję się bardzo dobrze tłumacząc pewne zagadnienia z matmy każdej osobie... Jednak przy problemie wyboru studiów pojawia się kolejny problem/atut.
      Promotor zaproponował napisanie wspólnego artykułu do czasopisma ogólnoświatowego, ponieważ w pracy inżynierskiej są autorskie i nieznane dotąd wyprowadzone wzory, które w jakiś sposób mogłyby rzucić nowe światło na pewne aspekty z dziedziny matmy. Pytając mnie o dalsze plany... Nie wiem, co można odpowiedzieć. Nawet człowiek ambitny czasem ma taki duży problem, że samodzielnie nie można go rozwiązać. Stąd prośba do Was, Czytelnicy. Co możecie mi polecić? Studiować na siłę kolejny stopień informatyki 4 lata? Wynaleźć na innej uczelni pedagogikę i studiować 3.5 roku? Czy też jeszcze bardziej drążyć temat obronionej pracy i skupić się na artykule z promotorem? Wiadomo, wszystko obraca się wokół pieniędzy, a nie chciałbym popełnić tego samego błędu przy wyborze drugiego stopnia studiów. :/ Fakultatywnie, nie wiem, jakiej pracy szukać, nie znając nawet predyspozycji. 
       
      Byłbym zobowiązany za wszelkie podpowiedzi z Waszej strony!
       
      Pozdrawiam!
    • Przez nogabanana
      Cześć,
      Obecnie studiuję Mechatronikę na Politechnice Warszawskiej. Skończyłem pierwszy rok z dość dobrą średnią i myślę o przeniesieniu się na Informatykę Stosowaną (wydział elektryczny) PW.
      Czy ktoś z Was miał podobną sytuację? Ile czasu jest na nadrobienie różnic programowych i czy są one znacząco uciążliwe? Możecie opisać swoje historie związane z przenosinami między wydziałami/kierunkami na PW.
    • Przez Julia111
      Witam wszystkich! Dostałam się na mechatronikę na Politechnikę Wrocławską oraz na automatykę i robotykę na Politechnikę Śląską. Zastanawiam się co wybrać, która uczelnia ma wyższy poziom nauczania oraz który kierunek studiów daje mi większe możliwości rozwoju. Dziękuję za odpowiedzi!
    • Przez Zurix11
      Hej,
      Mój brat zdecydował się studiować budownictwo, logistykę lub inżynierie i analize danych. Mam pytanie, który kierunek jest najbardziej opłacalny? Jeśli chodzi o miasto logistykę na politechnice lubelskiej a inzynierie i analize danych oraz budownictwo na politechnice rzeszowskiej.  Dodam, że wszystkie kierunki go interesują. 


  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • @student023, partner nie jest członkiem najbliższej (gwoli ścisłości żadnej) rodziny i na tym koniec tematu. We wnioskach stypendialnych uwzględnia się tylko rodziców/opiekunów prawnych + ewentualnie rodzeństwo niepełnoletnie lub uczące się do 26. roku życia. Nie dopisuje się nawet dziadków, choćby mieszkało się z nimi, a co dopiero obce osoby będące partnerem rodzica czy studenta. Zresztą wszelkie szczegóły znajdziesz w regulaminie pomocy materialnej swojej uczelni.
    • @ŁukaszMy mieszkamy u niego i jesteśmy też u niego zameldowani. Zmienia to coś ?  
    • To trochę skomplikowane, pewnie gdyby to był związek formalny nie byłoby problemu. Chyba że jest tam zameldowany u Was.
    • Chcę ubiegać się o stypendium socjalne. Dziś zadzwoniłem na uczelnie w jaki sposób liczy się dochód rodzinny. Musze tu zaznaczyć ze mieszkam z mamą i jej partnerem. Powiedziano mi, że licząc dochód rodziny nie bierze się pod uwagę jej partner. Dlatego też nie dostane tego stypendium ponieważ dochód rodziny dzieląc na mnie i mamę nie mieści się w kryterium natomiast jeśli go dodam to się mieszczę. Czy da się coś zrobić z tym żeby móc go wliczać w dochód rodziny?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.