Skocz do zawartości
standa

Jak pomalować wynajmowane mieszkanie?

Rekomendowane odpowiedzi

Moja siostra ma bardzo mały ciasny pokój w wynajmowanym mieszkaniu, o dziwo wlasciciel pozwolił jej je przemalować. Teraz ściany są szaro bure :/ Jest studentką. Chciałaby coś poprawić niskim kosztem, zmienić cokolwiek żeby zrobiło się choć trochę przyjemniej, a nie ma zdanego pomyslu. Sugestie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niech kupi dwa odcienie zielonego i na przemian pomaluje ściany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łukasz - miałeś tak gdzieś zrobione? Widziałeś fajną fotę z aranżacją w takiej kolorystyce? To co opisujesz wygląda całkiem ciekawie, ale muszę to jakoś wizualnie pokazać, a Google Grafika specjalnie atrakcyjnych przykładów nie chce pokazać ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam tak w sypialni, co więcej sciany nie są pomalowane po równo, tylko np. ciemny zielony jest na ponad1 scianie a jasny tylko na kawałku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki temu można wydłużyć wizualnie jedną ze scian i rozjaśnić pokój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, ale bardzo dziękuję za rzeczowe odpowiedzi. To się nazywa konkret ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A uważasz, że intensywny kolor będzie do tego pasował? Tzn. na jednej ścianie? Szpecem aranżacyjnym nie jestem, ale wydaje mi się, że to będzie wyglądało z lekka śmiesznie. Mylę się?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do małego pokoju kompletnie nie pasuje intensywny kolor. Wręcz przeciwnie. Kolor powinien być jasny i spokojny, stonowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli pokój jest mały i ciasny, to zieleń może zabić :) natomiast biel zdecydowanie rozjaśni i optycznie powiększy pomieszczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wszyscy lubią biel ale może to być zamiast bieli jakiś kremowy albo ecru. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jesli pokój jest maly to trzeba go optycznie powiększyć czyli dwie ściany pomalować na jasny kolor a dwie pozostałe na ciemniejszy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokladnie. Zrobilem tak samo u siebie i dziala

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jakie to były dokładnie połączenia kolorystyczne w Waszych przypadkach. Podacie konkretne nazwy kolorów? Nie muszą być to nazwy farb oczywiście ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie dwa odcienie zielonego:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam połączenie kremu z malinowym, kolory podobne jak na zdjęciu

dulux-kolory-swiata-andaluzja-malinowa-g

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako dzieciak miałem polączenie żółtego (delikatnego) z niebieskim, tylko to raczej dla młodzieży i dzieci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja córka miała kiedyś w pokoju jasny zielony połączony z fioletem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez ciekawie dla dziecka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wcale nie musi to być tylko dla dziecka

004zielonyzest14e9d2a3abf942_w430.jpg

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O faktycznie, ładnie wyglądają te delikatne odcienie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niki - bardzo ładnie/estetycznie to wygląda. W zasadzie wystarczyłoby zastąpić te obrazki odpowiednimi naklejkami. Coś w dziecięcych kolorach i to powinno wyglądać wyjątkowo fajnie. Oczywiście kwestia gustu i oczekiwań dziecka ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do małych pomieszczeń zdecydowanie najlepiej nadają się jasne barwy. Ja mam białe ściany i mieszkanko urządzone w stylu minimalistycznym. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • Nikt nie twierdzi, że zakres kompetencji weterynarza ogranicza się tylko i wyłącznie do leczenia. To również m.in. szereg czynności związanych z "eksploatacją" zwierząt hodowlanych, nadzorem uboju, kontrolą produktów odzwierzęcych itd., co jest domeną raczej prowincji niż metropolii. Tylko rzecz w tym, że anegdoty nie mają wpływu na ogólny obraz rzeczywistości i podejście większości społeczeństwa, a poza tym powstaje tutaj zasadnicze pytanie - jaki jest sufit wydatków na weterynarza? Czy byłabyś skłonna poświęcić powiedzmy kilkadziesiąt tys. zł dla swojego zwierzaka? Nie stanowi to równowartości skomplikowanego leczenia człowieka. I jaki % społeczeństwa wydałby tyle samo lub więcej? Właśnie takie kwestie decydują o tym, że weterynaria wygląda tak, a nie inaczej. Tymczasem po wklepaniu do wyszukiwarki "NFZ najdroższy pacjent" dostaniesz pierwszego linka, który mówi o astronomicznej kwocie 3,5 miliona zł w 2014 roku. Tak więc finanse medycyny i weterynarii dzieli wręcz prawdziwy kanion, co tę pierwszą stale pcha do przodu, a drugą zatrzymuje w miejscu bez realnych widoków na rozwój i tym samym kolejne miejsca pracy. Tak się składa, że głównym obciążeniem NFZ nie są odpowiedniki usług popularnych w Luxmedach itp., czyli niskobudżetowe konsultacje, podstawowa diagnostyka i jednodniowa chirurgia, lecz to, co z natury nie przynosi żadnego zysku, a jest konieczne ze względu na standardy diametralnie odmienne od weterynaryjnych (czyt. nie "usypiamy" poważnie chorych ludzi). Chociaż pole do podboju rynku SORów, OIOMów, onkologii i wielu innych specjalizacji jest ogromne, to jednak znajduje się poza obszarem zainteresowań kapitału prywatnego, bo... nie da się na tym zarobić.   Podsumowując dyskusję - głównymi hamulcami weterynarii są pieniądze i ograniczenie się do usług rentownych, co przyczynia się do tego, że popyt na weterynarzy rośnie wielokrotnie wolniej od podaży absolwentów wypuszczanych przez coraz to kolejne uczelnie rolnicze.
    • Czy da się połączyć filologię polską z weekendową pracą czy jest to niemożliwe (rozważam UJ lub UP) 
    • W tym wypadku powiedziałabym, że jest raczej odwrotnie. Przemysł mięsny i mleczarski nie jest zainteresowany leczeniem zwierząt, co najwyżej wykorzystaniem ich do momentu, do którego jest to możliwe, podtrzymywaniem przy życiu, dopóki zwierzęta nie staną się zbędne albo ich ciał nie będzie można do czegoś wykorzystać. Wykonuje się tylko najprostsze zabiegi, zabezpiecza przed chorobami zakaźnymi, droższe się nie opłacają, bo by się bilans nie zgadzał. Ten przemysł jest jednak dość okrutny. Weź pod uwagę, że nawet takie knury kastruje się na żywo, bo znieczulenie to za duży koszt. Jeden weterynarz jest tam zapewne w stanie obsłużyć tysiące zwierząt. Niemniej autorka pisze, że do tego jest mniej chętnych i łatwiej znaleźć pracę, w co wierzę, bo tu mogą w grę wchodzić jakieś osobiste i sentymentalne powody. Nie jest to miejsce dla miłośnika zwierząt.    Ludzie zupełnie inaczej się zachowuję, jeśli w grę wchodzą zwierzęta towarzyszące. Przynajmniej pisząc z punktu widzenia dużego miasta i pewnej grupy społecznej. Wiele osób jest w stanie płacić za zabiegi przedłużające życie zwierzęcia, nawet jeśli to tylko odkładanie nieuniknionego, kiedy w grę wchodzi więź emocjonalna. Najwięcej pieniędzy w życiu na cele medyczne wydałam w pewnej warszawskiej specjalistycznej przychodni dla gryzoni. Chociaż te zwierzęta i tak żyją zaledwie kilka lat. I uwierz, że nie byłam jedyna, zawsze tam były tłumy. Ludzie kochający swoje zwierzęta o wiele chętniej otwierają portfele niż rolnicy i hodowcy, bo tu w grę wchodzi zupełnie inna motywacja.    Co zaś do NFZ-u, to obecnie mało znam ludzi, którzy korzystają z usług publicznej służby zdrowia, raczej częściej chodzi się po jakichś Luxmedach itp., ale to też pewnie dlatego, że w otoczeniu mam ludzi względnie zdrowych. Kiedyś w przyszłości może się to zmienić. Albo i nie, bo równie dobrze może się okazać, że leczenie choroby X nie jest refundowane albo refundowane są tylko przestarzałe metody leczenia i trzeba będzie zbierać kilkaset tysięcy na leczenie. Wtedy to na pewno przekroczy wydatki na weterynarz.  
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.