Skocz do zawartości
patryk112

I rok mechaniki - recydywa

Rekomendowane odpowiedzi

   Otóż studiuję mechanikę i budowę maszyn i powoli zaczynam mieć dość. Problem polega na tym, że jest  za dużo materiału do nauki a za mało czasu. Najwięcej pochłaniają go chyba sprawozdania - po 3 tygodniowo a i tak zawsze trzeba je poprawiać. Fizyka i matematyka nawet nie interesują, lubię grafikę i materiałoznawstwo ale nie mogę nadążyć za materiałem.

   Studia rozpocząłem po raz drugi bo za pierwszym razem nie wyszło (nie mogłem z nikim nawiązać znajomości, zapomniałem prawie wszystko z matury - sam zrezygnowałem jeszcze przed sesją). Rodzice powiedzieli - ok, zostań te kilka miesięcy w domu doucz się czego trzeba i spróbuj jeszcze raz. Obiecałem im że za drugim razem zdobędę stypendium, że będę pracował w soboty, będzie łatwo. I faktycznie uczyłem się przez te 9 miesięcy w domu, matury rozsz. z matmy i fizy pisałem na 80-90%. Ale z pracy w soboty szybko zrezygnowałem i boję się że szanse na stypendium są nikłe.

   Niby wszystko mam zaliczone - z ocen mam same 4, jestem najlepszy z 30 osobowej grupy, ale kosztowało mnie to całe wieczory spędzone przy książkach. Od dłuższego czasu nie mam w ogóle dla siebie czasu. Wstaję o 6:00, idę z psem, o 7:00 mam pociąg, w pociągu się uczę, wykłady mam codziennie do 15:00-16:00, a więc w domu jestem o 16:00-17:00, w pociągu nauka, każde okienko spędzone w bibliotece. W domu ujem obiad, idę z psem i od 18:00 do 23:00 się uczę, czasami 1 godzinę poświęcam na sport. I mam już dość - może się przepracowałem. W sob i nied  planuję sobie po 10 godzin nauki ale często nie mam siły i tylko dodatkowo wpadam w depresję. Czasami pół niedzieli przeleżę na kanapie i jestem na siebie zły bo nie chce mi się pracować. Nie chodzę na imprezy nie spotykam się z ludźmi.  

   Czuję b. silną presję, żeby mieć to stypendium, bo taka była umowa z rodzicami a te 300-500zł chce im dawać żeby pomóc w naszej kiepskiej sytuacji finansowej. Chciałem studiować leśnictwo bo b. lubię przyrodę ale to tylko w poznaniu - nie stać nas na akademik i rodzice mówili że komuś z poza rodziny leśniczej trudno będzie z praca. Do straży pożarnej też nie mogłem bo mam mocną wadę wzroku.Teraz idą święta a ja zamiast odpoczywać będę przez te dwa tygodnie uczyć sie do sesji.

   Chciałbym cofnąć czas i przyłożyć się bardziej do nauki w liceum. Jak za drugim razem sobie na studiach nie poradzę to nawet nie chcę myśleć co zrobię. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanów się, czy warto się szarpać, żeby za wszelką cenę utrzymać średnią - czy lepiej nieco odpuścić, przypłacić to gorszymi ocenami, a mieć czas na weekendową pracę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sytuacja, którą opisujesz jest faktycznie bardzo trudna i pewnie większość osób na Twoim miejscu myślała by dokładnie tak samo, dodatkowo pogoda w ostatnim czasie jest bardzo depresyjna. 
Faktycznie jesteś w sytuacji dużej presji, z jednej strony rodziców - być może nawet nie są tego świadomi, z drugiej strony samego siebie, ponieważ chciałbyś spełnić ich oczekiwania. 
Musisz się zastanowić co jest dla Ciebie ważniejsze, być może jest tak jak Cegla piszę, że nie możesz spełnić wszystkich tych warunków i podjęcie próby zrobienia wszystkich trzech naraz da Ci porażkę w każdym z tych elementów. Może warto zrezygnować z myśli o stypendium na rzecz pracy nie tylko weekendowej, mi podczas studiów udało się wykładać towar w 3 sklepach w 3-4 dni w tygodniu. Przez to faktycznie od poniedziałku do piątku tyrałem od rana do wieczora, ale weekendy miałem wolne - często poświęcałem je nauce, dużo uczyłem się w autobusach oraz od poniedizałku do piątku, między pracą a zajęciami udawało mi się zarobić dobre pieniądze, które być może pokryły by stypendium + pracę w soboty, co o tym myślisz?
Zbliżają się święta, może warto też porozmawiać z rodzicami. 
Kierunek na którym studiujesz do łatwych nie należy, ale warto go studiować i na pewno powinieneś traktować studia jako priorytet 1. 
Są też inne formy finansowej pomocy np. kredyt studencki, czyli dostajesz od banku "stypendium" przez okres studiów a po studiach spłacasz, część oprocentowania pokrywa Ministerstwo, więc zawsze jest trochę łatwiej. 

Trzymaj się i koniecznie daj znać co robisz dalej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widać, że jesteś bardzo pracowitą osobą i masz poważne podejście do nauki i zobowiązań. Rodzice na pewno są z Ciebie dumni. Sądzę, że trudno będzie znaleźć dobre wyjście z Twojej sytuacji, bo mechanika i budowa maszyn, to kierunek który wymaga dużo pracy i zaangażowania, zresztą sam o tym wiesz najlepiej. Mam nadzieję, że Twoja ciężka praca zaowocuje upragnionym stypendium. Jeżeli Ci się jednak nie uda to rodzice na pewno to zrozumieją i będą wspierać Cię dalej. W końcu jak skończysz studia masz szanse na fajną pracę i wtedy będziesz mógł pomóc rodzicom. Fajnym pomysłem jest też szukanie pracy, bo jak uda Ci się coś znaleźć, to po pierwsze nawet pomimo braku stypendium będziesz miał już jakieś finanse, a po drugie zaczniesz budować swoje doświadczenie zawodowe, co ładnie będzie wyglądać w CV. Póki co odpuść sobie trochę na Święta i odpocznij, 1-2 dni na lenistwo, a potem idź na jakąś zabawę (pomimo Adwentu:)). Zobaczysz, że jak odpocznie Ci umysł, to łatwiej będzie Ci się skopić na tych trudnych tematach które musisz przyswoić. POWODZENIA!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   Zrobiłem sobie kilka dni wolnego. Podczas przygotowań do świąt byłem szczęśliwy. Ale od wtorku zrobiłem tylko pół rysunku z grafiki. Nie potrafię sam się wziąć do pracy. Wcześniej tez tak bywało, że przez weekendy nauka szła bardzo ciężko ale jak już w poniedziałek szedłem do uczelni to przez pięć dni wszystko szło gładko i potrafiłem uczyć się do północy. Motywowały mnie same wykłady.

   Mam do zrobienia 7 sprawozdań, a zaraz po powrocie na studia we wtorek czeka mnie kolokwium i masa zajęć (we wtorek wrócę do domu o 19, w środę o 17 a w czw. ok. 21). Od kilku dni popadam w depresję, nic mi się nie chce. Z poczucia winy zacząłem nie dojadać, żeby zminimalizować koszty mojego utrzymania. Rok temu obiecałem sobie że pójdę do kina na Hobbita, ale teraz sobie odmówiłem bo bilet kosztuje 16zł. 

   Teraz czuję, że wolałbym pracować fizycznie 8-10 godzin i zarabiać nawet najniższą stawkę (tak pracowałem w wakacje). Wtedy chociaż wracam do domu i całą resztę czasu mogę przeznaczyć dla siebie i na obowiązki domowe. Sobie brałbym 100zł na trenowanie wymarzonych sztuk walki a resztę oddałbym rodzicom. Ja sam nie potrzebuję pieniędzy. Przyzwyczaiłem się. Niestety ze znalezieniem stałej pracy dla kogoś z samą maturą i bez doświadczenia w małym miasteczku graniczy z cudem.

   Nie wiem co robić. Jak drugi raz obleję te studia to będę potrzebował pomocy psychologa. Chciałbym cofnąć się kilka lat, gdy zaczynałem naukę w liceum, i zacząć wszystko od nowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patryk, ale musisz jeść jak najwięcej żeby mieć energii jak najwięcej. W trakcie studiów wiele razy wolałem to wszystko rzucić i iść do pracy fizycznej bo nie miałem już nawet wyobraźni jak to wszystko zaliczę, a jednak się udało, takie są właśnie studia, trzeba je przetrwać. Bardzo trudno mi coś poradzić, może porozmawiaj z rodzicami, oni są bliżej tej sytuacji i znają Cię dużo lepiej. Konsekwencje ich rad pozytywne lub negatywne będziecie ponosić razem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Święta minęły, po pierwszym dniu na uczelni trochę wróciły mi siły. Jeśli wszystko pójdzie się bez większych problemów dam radę jakoś zaliczyć wszystkie przedmioty, niewielkie szanse mam jednak na wykonanie i zaliczenie wszystkich sprawozdań z laboratorium fizyki w ciągu trzech tygodni. Czy da się przejść na następny semestr bez  tego zaliczenia? Jest możliwość załatwienia tego po sesji? Niestety są to właśnie laboratoria i w dodatku obowiązują tylko na pierwszym semestrze.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, 

Bardzo się cieszę, że czujesz się zdecydowanie lepiej i że siły witalne powracają. Bez laboratoriów będzie trudno zaliczyć semestr, ale możesz liczyć na warunek, np. jeśli nie zaliczysz jednego laboratorium to będziesz musiał je zaliczyć na drugim roku wraz z rocznikiem pierwszym ale postaraj się, bo często ćwiczeniowcy straszą a jak będą widzieli, że Ci zależy to zalkę dadzą:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Wszystkie laboratoria mam już zaliczone tylko nie zdążę na czas ze sprawozdaniami. Te akurat będę mógł pooddawać jeszcze w drugim semestrze.

   Ogólnie, odnalazłem spokój w książkach De Mello i zmieniłem swój plan pracy. Czas od 7:00, kiedy to wychodzę na pociąg, do 18:00, gdy przyjeżdżam do domu, będę poświęcał na naukę, a w soboty 8 godzin będę spędzał w czytelni. Wracam do domu i przestaję myśleć o studiach, przeznaczam całe 5-6 godzin na odpoczynek, ewentualnie jakieś obowiązki domowe. I cała niedziela będzie dla mnie. Jedenaście godzin pracy +8 w soboty to i tak bardzo dużo a ja nie mam zamiaru tracić zdrowia na uganianiu się za ocenami. Zdam te studia na trójkach, czwórkach ale przynajmniej nie popadnę w obłęd. Chyba że jakaś specjalna sytuacja będzie wymagać ponadprogramowej nauki.
   W domu mogę godzinkę dziennie ćwiczyć AutoCada bo to akurat sprawia mi przyjemność. I po studiach będę zajmował się cadem. Może nawet wystarczy sam licencjat, zależy jak szybko znajdę praktyki i pracę.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SUPER!

 

Cieszę się, że odnalazłeś spokój i wszystko sobie poukładałeś. To rozwiązanie, które wdrożyłeś jest świetne, sam też jak studiowałem i łączyłem z pracą to od poniedziałku do piątku od rana do wieczora do 20, a w weekendy trochę nauki i odpoczynek, dlatego doskonale Cię rozumiem. 

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

 

Ja przede wszystkim chcę Ci pogratulować Twojej motywacji. Przez tych kilka miesięcy odwaliłeś kawał dobrej roboty i uważam, że Ty sam powinieneś to docenić. Widzę, że się po prostu nie doceniasz. Jeśli jest tak jak mówisz (piszesz), to nie możesz mówić, że pewnie mogłes się bardziej postarać. Proponuję Ci 3 rzeczy:

  1. Zadaj sobie pytanie, jak bardzo zależy Ci na tych studiach (weź pod uwagę cały wysiłek, który już w nie włożyłeś) i czy rzeczywiście musisz mieć świetne oceny (jeśli trochę odpuścisz z ocenami, może znajdziesz czas na pracę). Zastanów się, jakie masz możliwości pracy po tych studiach i czy chcesz to w życiu robić.
  2. Pogadaj z rodzicami - może oni nawet nie wiedzą, że jesteś pod taką presją i co przeżywasz. Może z ich strony wygląda to zupełnie inaczej.
  3. Rozważ inne opcje zdobycia środków na studia: kredyt studencki, stypendium socjalne, praca dorywcza.

 

   Otóż studiuję mechanikę i budowę maszyn i powoli zaczynam mieć dość. Problem polega na tym, że jest  za dużo materiału do nauki a za mało czasu. Najwięcej pochłaniają go chyba sprawozdania - po 3 tygodniowo a i tak zawsze trzeba je poprawiać. Fizyka i matematyka nawet nie interesują, lubię grafikę i materiałoznawstwo ale nie mogę nadążyć za materiałem.

   Studia rozpocząłem po raz drugi bo za pierwszym razem nie wyszło (nie mogłem z nikim nawiązać znajomości, zapomniałem prawie wszystko z matury - sam zrezygnowałem jeszcze przed sesją). Rodzice powiedzieli - ok, zostań te kilka miesięcy w domu doucz się czego trzeba i spróbuj jeszcze raz. Obiecałem im że za drugim razem zdobędę stypendium, że będę pracował w soboty, będzie łatwo. I faktycznie uczyłem się przez te 9 miesięcy w domu, matury rozsz. z matmy i fizy pisałem na 80-90%. Ale z pracy w soboty szybko zrezygnowałem i boję się że szanse na stypendium są nikłe.

   Niby wszystko mam zaliczone - z ocen mam same 4, jestem najlepszy z 30 osobowej grupy, ale kosztowało mnie to całe wieczory spędzone przy książkach. Od dłuższego czasu nie mam w ogóle dla siebie czasu. Wstaję o 6:00, idę z psem, o 7:00 mam pociąg, w pociągu się uczę, wykłady mam codziennie do 15:00-16:00, a więc w domu jestem o 16:00-17:00, w pociągu nauka, każde okienko spędzone w bibliotece. W domu ujem obiad, idę z psem i od 18:00 do 23:00 się uczę, czasami 1 godzinę poświęcam na sport. I mam już dość - może się przepracowałem. W sob i nied  planuję sobie po 10 godzin nauki ale często nie mam siły i tylko dodatkowo wpadam w depresję. Czasami pół niedzieli przeleżę na kanapie i jestem na siebie zły bo nie chce mi się pracować. Nie chodzę na imprezy nie spotykam się z ludźmi.  

   Czuję b. silną presję, żeby mieć to stypendium, bo taka była umowa z rodzicami a te 300-500zł chce im dawać żeby pomóc w naszej kiepskiej sytuacji finansowej. Chciałem studiować leśnictwo bo b. lubię przyrodę ale to tylko w poznaniu - nie stać nas na akademik i rodzice mówili że komuś z poza rodziny leśniczej trudno będzie z praca. Do straży pożarnej też nie mogłem bo mam mocną wadę wzroku.Teraz idą święta a ja zamiast odpoczywać będę przez te dwa tygodnie uczyć sie do sesji.

   Chciałbym cofnąć czas i przyłożyć się bardziej do nauki w liceum. Jak za drugim razem sobie na studiach nie poradzę to nawet nie chcę myśleć co zrobię. 

Cześć, 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   Socjalnego nam nie dadzą bo mamy ,,za duże dochody". Teraz to ledwo co nadążam za nauką jak bym przyhamował żeby zająć się jakąś pracą to już w ogóle bym był do tyłu.

   Same studia nie są problemem. Problem jest we mnie bo nie potrafię się wyluzować, odprężyć. Psychicznie cały czas czuję się zmęczony. Mam słaba psychikę i dlatego często chce się poddawać, lubię się użalać. To w sumie dziwne ale analizując przypadki z przeszłości, zawsze jak popadałem w depresję to czułem jakąś ulgę, że jestem usprawiedliwiony i nie muszę się już przejmować obowiązkami. Te studia to właśnie walka z własną psychiką. Już w niedziele, w która robię sobie wolne czuję presję że przede mną znowu  po 11-12 godzin nauki dziennie.

   Ogólnie to chciałbym pracować fizycznie 8 godzin dziennie i mieć wolne soboty i niedziele. Spokojna praca z niewygórowaną pensją. Rodziny na razie nie planuję zakładać a sam lubię żyć skromnie. Lubię taką mało odpowiedzialną, siłową pracę. Byłbym zadowolony ale też nie jestem pewien czy po kilku latach myślałbym w ten sam sposób. Mama na ten przykład pracuje jak woźna w przedszkolu i mówi że ta praca jest ciężka. Mnie się wydaje że nie jest zła - godzina 16 i już w domku, obiady mamy wykupione w przedszkolu, nie trzeba nigdzie dojeżdżać. Tylko że taką pracę cholernie trudno znaleźć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.