Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Studenci! Napiszcie w jaki sposób radzicie sobie ze stresem podczas egzaminów itp. Jestem ciekawa czy macie jakieś sprawdzone sposoby :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku studiów mój stres dotyczył każdego egzaminu, ale kiedy już poznałem wykładowców to stres dotykał mnie przy tych najtrudniejszych. Jak można radzić sobie ze stresem? Ja sobie zawsze w gronie znajomych żartowałem, śmiałem się z różnych sytuacji. Pozwoliło mi to nie nakręcać się niepotrzebnie. 

Czy Wy też tak macie, że stres dotyka Was przed egzaminem a już w trakcie odczuwacie ulgę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to się mówi, strach ma wielkie oczy. Czy  przypadkiem nie stresujesz się niepotrzebnie i na zapas? Taki przykład, często jest tak, że nie przygotujesz się z całości materiału na egzamin i myślisz non stop - żeby tylko mnie nie zapytał z tego, żeby tylko mnie nie zapytał z tego ....co powoduje Twój paraliż ogólny i nawet jak dostaniesz inne pytania to masz kołek w ustach zamiast języka. Nawet dodam więcej, ta wizualizacja, często powoduje, że zostanie się zapytanym akurat z tego czego się nie umie :). Dlaczego tak się dzieje? Nie mam pojęcia! Podobno nasze myśli powodują przyciąganie jakiś rzeczy, w tym przypadku akurat niezbyt korzystnych dla nas. Zwróć uwagę na kolegów, którzy uczą się niewiele i liczą na szczęście. Najczęściej są wyluzowani i uśmiechnięci, pewni siebie i zazwyczaj spadają na 4 łapy. Ktoś im coś podpowie, dostaną łatwe pytania albo ściągną. Może warto brać z nich przykład? Wizualizować sobie, że wszystko będzie dobrze, i że dostaniesz pytania z tego co umiesz. Poza tym, co to jest egzamin? Coś co czasem się zawali z różnych przyczyn, ale czy świat się wtedy zawali? Życzę Tobie podejścia na luzie i daj znać jak sobie radzisz, ze stresem? Może go pokonasz całkowicie! Czego życzę z całego serca! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawda jest taka, że stresujesz się jak nic nie umiesz ;) Polecam dużo herbatki jaśminowej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam takich, których strach paraliżuje nawet jak są obkuci na blachę! To chyba cechy indywidualne. Herbatka jaśminowa, nie melisa przypadkiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie na stres zawsze pomagało wyciszenie się dzień przed egzaminem. Już nie powtarzałam nic, nie przekładałam nerwowo kartek z notatkami, tylko organizowałam sobie miły wieczór: zjadłam coś smacznego, obejrzałam głupkowatą komedię, albo poczytałam książkę. W dniu egzaminu nie przychodziłam milion godzin wcześniej, bo osoby, które tak robiły, wzajemnie się nakręcały na tym korytarzu, wymyślając coraz bardziej kosmiczne zagadnienia :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie na stres zawsze pomagało wyciszenie się dzień przed egzaminem. Już nie powtarzałam nic, nie przekładałam nerwowo kartek z notatkami, tylko organizowałam sobie miły wieczór: zjadłam coś smacznego, obejrzałam głupkowatą komedię, albo poczytałam książkę. W dniu egzaminu nie przychodziłam milion godzin wcześniej, bo osoby, które tak robiły, wzajemnie się nakręcały na tym korytarzu, wymyślając coraz bardziej kosmiczne zagadnienia :P

Chyba coś w tym jest :P

W liceum miałam dość luźne podejście: jeśli nie wyjdzie teraz to się poprawi w następnym semestrze. Na studiach się tak nie da (przynajmniej ja tak nie umiem). Strasze mi zalezy na tym kierunku i wydaje mi się, że im bardziej mi zależy, tym gorzej mi idzie. Na egzaminie pisemnym sztywnieje mi ręka i nie umiem wymyślić sensownego zdania a na ustnym gadam głupoty. Przyznaję, że nie jestem systematyczna, bo ciagla coś poprawiam, ciagle mam warunki i kiedy bardziej skupiam sie na poprawach cierpi na tym reszta przedmiotów. Nie umiem się uczyć wszystkiego na raz, zawsze musi być coś kosztem czegoś :wacko: Jestem na takim etapie, że zastanawiałam się nad skorzystaniem z pomocy psychologa, ale nie wiem jak wybrać odpowiedniego... Co mnie rozluźnia? Alkohol.. ale zawsze boję się, że nawet jedno piwo podczas nauki może wywołać dziurę w moim worku z wiedzą. Nie biorę leków uspokajających ani nie piję żadnych ziółek, bo z tego co wiem, one trochę "zmulają". Racją jest, że udaje się osobą o luźniejszym podejściu, ale jak na razie nie umiem tego zmienić. Jedyny pomyśł jaki na razie mam na siebie to w miarę możliwości uczenie się systematycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No z tymi egzaminami to czasem ciężko :D człowiek się z reguły zaczyna pocić na samą myśl że musi wejść do sali.. pffff

ale znalazłam fajny sposób na szybkie wchodzenie w stan spokoju.

Nie tylko relaks przy dobrej muzyczce i ciepła kąpiel, ale kupiłam sobie takie urządzonko - eSense do treningu relaksacji i obniżania poziomu stresu.

Niby wygląda jak jakiś kolejny gadżet, ale jak zaczęłam stosować te treningi raz dziennie co tam opisują,to normalnie moje rekacje na stres się zmieniły o 180stopni! A do tego bawię się tym w wykrywacz kłamstw z moim chłopakiem - haha.. ;)

Kupiłam go u nich - www.medikway.pl - fajnie doradzają i tłumaczą co z tym zrobić i jak najlepiej wykorzystać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam taki problem, że podczas nauki (uczę się z reguły 2-3 dni przed sprawdzianem/egzaminem) jestem wstanie powiedzieć wszystko, dosłownie wszystko każdy mały szczegół, ale kiedy przychodzi dzień egzaminu w mojej głowie zaczyna się mikser wszystko ucieka, każda próba przypomnienia sobie małej informacji kończy się fiaskiem. Najgorsze jest to, że kiedy siadam przed kartą z poleceniami w mojej głowie jest echo, nie pamiętam nic, czuje się jeszcze bardziej zestresowana denerwuje się i efekt jest taki że często LEDWO co zaliczam, albo nie zaliczam wcale i jestem wściekła bo wiem że się uczyłam i poświęciłam na dany materiał kilka dni.. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam taki problem, że podczas nauki (uczę się z reguły 2-3 dni przed sprawdzianem/egzaminem) jestem wstanie powiedzieć wszystko, dosłownie wszystko każdy mały szczegół, ale kiedy przychodzi dzień egzaminu w mojej głowie zaczyna się mikser wszystko ucieka, każda próba przypomnienia sobie małej informacji kończy się fiaskiem. Najgorsze jest to, że kiedy siadam przed kartą z poleceniami w mojej głowie jest echo, nie pamiętam nic, czuje się jeszcze bardziej zestresowana denerwuje się i efekt jest taki że często LEDWO co zaliczam, albo nie zaliczam wcale i jestem wściekła bo wiem że się uczyłam i poświęciłam na dany materiał kilka dni.. 

Polecam długi spacer dzień przed egzaminem, w dniu egzaminu krótkie przelecenie wzrokiem tego czego się nauczyłaś np. poprzez zerknięcie na plan nauki i później zero, nic absolutnie nic nie powtarzać na krótko przed egzaminem bo wtedy robi się mix. Tylko się relaksować, żartować ze znajomymi itd. ale już się nie uczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecam długi spacer dzień przed egzaminem, w dniu egzaminu krótkie przelecenie wzrokiem tego czego się nauczyłaś np. poprzez zerknięcie na plan nauki i później zero, nic absolutnie nic nie powtarzać na krótko przed egzaminem bo wtedy robi się mix. Tylko się relaksować, żartować ze znajomymi itd. ale już się nie uczyć.

Ja również spróbuję, może w koncu cos na mnie podziała ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja staram się nie myśleć o samym egzaminie, a skupiam się na tym czego mam się nauczyć. Nieraz szukam ciekawostek na dany temat to świetnie ułatwia zapamiętywanie niektórych szczegółów. W ten sposób możesz wbić sobie do głowy niektóre zagadnienia na całe życie. Moja efektywność zwiększa się kilkukrotnie przy takim podejściu do nauki. A jak już wiesz, że wszystko wiesz, to jaki stres na egzaminie? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja polecam sobie poczytać te artykuły ze strony Hellozdrowie. Podają tam bardzo ciekawe wskazówki z tematu stres. Naprawdę warto wiele z nich przenieść do swojego życia :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyprostowane plecy, kilka, kilkanaście głębokich wdechów i wydechów - i skupić się tylko na tej czynności - pomaga na panikę tuż przed wejściem na egzamin. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic tak nie pomaga przed egzaminem jak pewność, że jesteśmy dobrze przygotowani. Ja tak nie mam, zwykle mam wrażenie, że nic nie pamiętam, nic nie umiem. Na egzaminie nagle okazuje się, że znam odpowiedzi na większość pytań. Spacer, długa kąpiel, dobra kolacja dzień wcześniej to lepsze rozwiązanie niż kucie całą noc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na pewno ruch dużo daje, aktywność fizyczna. Mi też pomógł forstres (z melisą, magnezem), rozluźniał na tyle że można było jakoś podejść do egzaminu (szczególnie stresowały mnie ustne :/).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku jedyny sposób na stres, to wmówienie sobie: będzie dobrze, a jak nie to świat się nie zawali i tak dam redę. Ponadto dobrą wiadomością jest to, że im więcej sytuacji stresowych tym w pewnym momencie obojętniejemy na niego, czego i wam i sobie życzę - oczywiście zobojętnienia na stres, a nie wielu sytuacji stresowych;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dla mnie najlepsze jest po prostu zajęcie się czymś. Przykładowo sprzątam, gotuję, a ostatnio też czytam. W tym artykule na Hellozdrowie piszą o tym zresztą, że czytanie jest bardzo dobre na stres: http://www.hellozdrowie.pl/psychologia/fakt-na-dzis-czytanie-odstresowuje

Super grafika, prawda? :-)

hellozdrowie-001-czytanie-odstresowuje.j

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pomimo tego, że ciągle się uczyłam i tak się stresowałam. Profesorzy na moim kierunku byli szalenie wymagający i to doprowadzało mnie do nerwicy. W nocy nie mogłam spać, a w dzień jeść, również cały czas chodziłam poddenerwowana i trzęsły mi się ręce. Najgorzej było oczywiście podczas sesji, wtedy nie pomagały nawet leki uspokajające, a ciągle łykałam strescontrol. W końcu zemdlałam na jednym z egzaminów i wezwano karetkę. W szpitalu zdiagnozowali u mnie nerwicę, musiałam się leczyć. Poszłam na terapię tutaj: http://psychoterapia-kielczyk.pl/, do dziś mogę śmiało polecać ten gabinet, bo bardzo mi pomogli. Oczywiście zawaliłam semestr, ale wzięłam warunek i jakoś dotrwałam do końca studiów. Ale przede wszystkim bardzo pomogła mi świadomość, że nawet jak coś nie wyjdzie, to świat się nie zawali i nie ma co tak przeżywać tych wszystkich egzaminów, bo one tak naprawdę nigdy nie będą miały aż takiego znaczenia, jak inne rzeczy, przede wszystkim zdrowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mi przed egzaminem pomaga taniec, sama w domu  w przerwach między nauką kołyszę się w rytm ulubionej muzyki, a bezpośrednio przed egzaminem piję sporo wody mineralenej to jakoś tak orzeźwia mój mózg :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.