Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Jakie macie doświadczenia z łączeniem pracy ze studiami stacjonarnymi?

Inną kwestią są studia niestacjonarne kiedy jest więcej czasu na pracę.

Podczas 5 lat studiów stacjonarnych pracowałem jako merchandiser, czyli osoba rozkładająca towar i dbająca o wizerunek firmy zlecjącej w sklepie na półkach w sieci Piotr i Paweł.

Na początku obsługiwałem tylko 1 firmę - Żywiec, ale kiedy się już wkręciłem i udało mi się dołączyć do tego Pepsi to i finansowo wychodziło całkiem dobrze.

Moim zdaniem jest to dobra praca dla studentów dlatego, że czas pracy reguluję się samemu. Narzucona jest tylko ilość wizyt w sklepie, przeważnie 3 do 4.

Mam wielu znajomych, którzy byli z tego bardzo zadowoleni a dużo zależało od nich samych ale też i od marki dla której pracowali.

Dodatkowo taka praca pozwala poznać wiele osób w sklepie i np. podczas wakacji załatwić sobie zatrudnienie np. jako magazynier czy pomocnik. Mi się tak udało.

A Wy jakie macie doświadczenia w pracy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że studia stacjonarne łączone ze studiami to świetne rozwiązanie. Jeżeli mieszkamy w mieście w którym studiujemy lub stać nas na wynajem pokoju, a nie wiemy jak zagospodarować wolny czas to jak najbardziej warto podjąć dorywczą pracę.

Ja aktualnie studiuje stacjonarnie w mieście w którym od zawsze mieszkałam. Oprócz samych studiów pracuję na 1/4 etatu jako pracownik restauracji dla każdego świetnie znany McDonald's. Decydując się na pracę podczas studiów nie byłam pewna czy pogodzę naukę z pracą. Dzisiaj wiem, że był to trafny wybór. Nigdy nie miałam ochoty pracować w knajpie fast food , ale czytając ulotkę jaką miałam wypełnić, aby dostać tą prace był napis: " elastyczne godziny pracy oraz umowa o pracę " i to właśnie mnie zachęciło . Pracujesz w godzinach kiedy chcesz, a nie kiedy pracodawca ci to narzuci. Etat również możesz zwiększyć lub zmniejszyć. Jest wiele pogłosek na temat pracy w McDonald's, pozytywnych i negatywnych, lecz tak naprawdę trzeba przyjść samemu ocenić jak tu jest. Ja pracuję już prawie dwa lata i w ciągu tego czasu zdążyłam wyrobić własne zdanie. Praca nie jest taka łatwa jak się na pierwszy rzut oka może wydawać. Trzeba znać wszystkie standarty i na bieżąco zaliczać weryfikację przeprowadzaną przez instruktorów, ale to nic strasznego. Plusem jest także to, że możesz tu poznać wiele młodych ludzi i nawiązać z nimi nowe przyjaźnie. Jest to typowa praca dla studentów na okres studiów .

Warto mieć troszkę grosza przy duszy, a nie polegać tylko na rodzicach. Dla wszystkich zainteresowanych taka praca jest dobrym wyjściem podobnie jak praca w kfc czy innych tego typu knajpach . :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele osób poleca też pracę w kinach. W Toruniu są 2 cinema city i wiem, że pracują tam studenci - również moi znajomy i też sobie chwalą.

Wiele zależy od nas samych. Moim zdaniem żadna praca nie hańbi.

Zauważyłem również, że im mam więcej obowiązków tym wykonuje je lepiej. Najlepsze wyniki podczas studiów miałem na 2 roku, kiedy w poniedziałek wstawałem o 5 rano jechałem na 5:50 do pracy w między czasie zajęcia i wieczorem trening i wracałem o 21-22 i tak codziennie, a w weekendy nauka.

A jak człowiek ma za dużo wolnego to mu się nic nie chce. Miałem na roku też takich ludzi dla których praca była zbyteczna niby chcieli mieć więcej pieniędzy ale robić im się nie chciało... i tak rodzice przyślą kasę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doskonale się zgadzam. Trzeba po prostu chcieć i nie wstydzić się swojej pracy. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ogólnie pracować można, tylko trzeba czas sobie dobrze rozłożyć.

Ja pracuje przy komputerze , grafika itp.

nie jest to wszytsko takie łatwe bo: grafików jest na pęczki, młodych (lepszych)niż starsze pokolenie.

Widziałem takiego małolata 17 lat, napierał w corela i siekał kase na projektach graficznych w takim tępie że wam mówię.

ale on jechał na dopalaczach...

jakiś chyba było po nim widać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mi akurat udało się znaleźć taką pracę, do której mogłam chodzić raz, dwa razy w tygodniu- chociażby na kilka godzin. Jeśli miałam więcej czasu- więcej pracowałam. Podczas sesji całkowicie rezygnowałam z pracy, ale po miesiącu wracałam. Było to idealne rozwiązanie dla mnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znalazłam coś pasującego do wątku: szukają studentów i absolwentów automatyki, elektroniki i innych pokrewnych: http://studenci.net/articles/324/akademia-absolwenta-w-dziale-utr

Coraz więcej firm ma takie programy stażowe. Dla nich to zawsze tańszy pracownik, nie ma się co oszukiwać.... ale doświadczenia też można nabrać i zawsze już wtedy można gdzieś się pokazać, nawiązać kontakty itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z kolei spotkałem się z krytyką odnośnie możności znalezienia pracy dla studenta stacjonarnego. Jedyną alternatywą dla wielu osób wydaje się rozdawanie ulotek albo macdonald, których to prac wiekszość się wstydzi. No ale z takim podejściem to niczego dobrego im nie wróżę. Myślę, że dla chcącego nic trudnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Praca na studiach załatwia nam jedną, prostą i jakże ważną rzecz: start! Poznajesz ludzi, pokazujesz na co cię stać, a ponadto twoje CV staje się ładniejsze. Koleżanka mojej siostry była na Zarządzaniu i zwyczajnie pilnowała jakiejś babce dziecka, aby sobie dorobić. Traf chciał, że kobitka pracowała w HR w dobrej firmie i ją potem tam wkręciła, a teraz dziewczyna ma jak pączek w maśle. Znajomości!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu się zgodzę,zawsze tak jest. Wszystko robią znajomości :) inaczej nigdzie się nie wybijesz bo samemu to ciężko osiągnąć. Ja sobie nie wyobrażam jakoś jakbym miała studiować i do tego jeszcze pracować. To kiedy czas na naukę,związek czy znajomych. Wszyscy z tego rezygnują? Czy jak to w końcu jest? Bo moim zdaniem to ciężko pogodzić,widziałam nie raz właśnie jak kilka osób uczy się w pracy,dla mnie to przegięcie trochę ale za to wtedy ten ktoś staje się zaradny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pogodzić pracę i studia na pewno łatwo nie jest. I fajnie byłoby po prostu studiować i cieszyć się wolnością i życiem studenckim. Ale potem zaczyna się spory problem ze znalezieniem pracy. Wydaje mi się, że łatwiej jest znaleźć pracę tym co studiują i pracują, niż nawet tym co dwa kierunki pokończyli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się,kończenie dwóch kierunków nic nie da ewentualnie jeśli podczas tego jeszcze znajdzie się pracę a z tym już ciężej. Bo wtedy na nic nie będzie się miało czasu. No i ciężko wtedy dostosować studia do godzin pracy. Ewentualnie chyba na nocki można wtedy podjąć ale kiedy spać? Dlatego ja jestem za jednym kierunkiem i do tego praca na tygodniu lub weekendy. I wtedy idzie wszystko pogodzić a cv wygląda lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Studiuję obecnie już czwarty rok i w związku z tym, że w 100% utrzymuję się sam (opłaty za mieszkanie i takie tam) nie mogę sobie pozwolić na komfort niepracowania. Obecnie pracuję w sklepie z głupimi gadżetami, sprzedawałem też ubrania i prawie przez 2 lata siedziałem na słuchawce w call center. Powiem szczerze, ze gdybym nie musiał to bym nie pracował - nie wierzę w entuzjastyczne wypowiedzi, że każde doświadczenie się liczy. Żaden pracodawca nie będzie zwracał uwagi na kolejnego petenta z doświadczeniem telemarketera, sprzedawcy czy pracownika fast foodu. To żaden wyróżnik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj nieprawda, dużo trudniej osobom bez żadnego doświadczenia znaleźć pracę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet doświadczenie w pracy w fast foodzie jest lepsze niż grzanie tyłka na kanapie i wrzucanie słit foci na facebooka. Poza tym naprawdę można zdobyć doświadczenie w branży na której nam zależy, zazwyczaj w formie praktyk bądź stażu. Absolwent bez żadnego doświadczenia jest wart na rynku pracy tyle do maturzysta, a mniej niż ktoś po zawodówce, taka prawda

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można pracować zdalnie

Dzisiaj jest to bardziej proste niz 10-13 lat temu, gdy ja studiowałem

Co prawda były komputery ale raczej stacjonarne...o laptopie to sobie student mógł pomarzyć

Dzis praktycznie każdy może sobie cos "podłubać" w okienku między wykładami

Jest dużo łatwiej

Ostatnio nawet sam się w coś takiego zacząłem bawic i myślę że warto

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytając wasze wypowiedzi wnoskuję, że da sie połaczyć pracę ze studiami i dawać sobie radę.

CZyli jeśli podjęłabym sie studiów zaocznych i znalazłabym sobie pracę w ciagu tygodnia to jak myślicie czy uda mi się opłacic za to mieszkanie i misięczne wyzycie np. we wrocławiu? No i oczywiście czy dam sobie radę z nauką? Jestesmy tylko ludźmi i nie mówie tu o tym żeby pracowac jak maszyna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytając wasze wypowiedzi wnoskuję, że da sie połaczyć pracę ze studiami i dawać sobie radę.

CZyli jeśli podjęłabym sie studiów zaocznych i znalazłabym sobie pracę w ciagu tygodnia to jak myślicie czy uda mi się opłacic za to mieszkanie i misięczne wyzycie np. we wrocławiu? No i oczywiście czy dam sobie radę z nauką? Jestesmy tylko ludźmi i nie mówie tu o tym żeby pracowac jak maszyna.

Jest to możliwe i polecam to rozwiązanie. Nic tak nie rozwija jak jednoczesna nauka i praca (idealnie jeśli powiązana kierunkowo). Można się utrzymać choć nie jest łatwo. Trzeba też sporo pracy i energii w to włożyć ale opłaca się. Niemniej to niełatwa droga ale kształtująca charakter. Musisz jednak zdecydować samodzielnie, nie ma jednoznacznej odpowiedzi, niestety ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Możesz jeszcze spróbować połączyć pracę ze studiami dziennymi, co spowoduje wieksze oszczedności ze względu na czesne. Ja tak dałem sobie radę:) Przyznam szczerze, że uważam to lepsze rozwiązanie, bo praca 5 dni w tygodniu + 2 dni na studia zaoczne + na naukę to masakra.

Miałem oba tryby:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak tylko, że na studiach dziennych trudniej jest znależć pracę.. żeby była taka elastyczna.I czy z takiej dorywczej pracy starczylo na mieszkanie i życie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak tylko, że na studiach dziennych trudniej jest znależć pracę.. żeby była taka elastyczna.I czy z takiej dorywczej pracy starczylo na mieszkanie i życie..

Tyle, że to zależy, ile ma się zajęć i jakie są możliwości ingerowania w plan. Zobacz, jak jest na uczelni, na którą się wybierasz - popatrz na plany zajęć, czy są na nie zapisy, czy też są narzucane odgórnie, czy nie ma problemów z przenoszeniem się do innych grup, itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wielu ludzi na studiach pracuje w call center. Tam się przychodzi kiedy ma się czas. Zarobki nie za duże ale myślę że dla studenta starczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam koleżankę, która pracowała w call center dla firmy farmaceutycznej i robiła jakieś ankiety po aptekach, na pewno lepiej niż sprzedaż.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przed chwilą wypowiedziałam się na temat pracy w innym wątku, więc tu krótko tylko wymienię, co robiłam przez 5 lat studiów dziennych:

- promocje w hipermarketach

- dorywcze pisanie różnych tekstów

- opieka nad dzieckiem

 

Przy studiach dziennych najłatwiej jest zorganizować sobie pracę weekendową lub zdalną ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez luzikk
      Witam,
      Czy możliwe jest aby podczas urlopu dziekańskiego, rozpocząć ten rok na innej uczelni, a w razie niepowodzenia(uczelnia ta ma wyższy poziom) po roku znowu rozpocząć naukę na starej uczelni?
    • Przez Kada999
      Witam wszystkich serdecznie :) 
       
      Piszę swój wpis, gdyż od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju pewien problem. Otóż studiuję filologię angielską. W tym roku piszę licencjat i jak (Daj Boże) będzie dobrze to w lipcu się będę bronić. W czym zatem problem? W tym, że już na pierwszym roku moja własna uczelnia zapisała mnie na projekt unijny. Nie tylko mnie, bo nawet 20 innych osób, każdy z nas dosłownie nie miał wyjścia jak zgodzić się. Co prawda zostaliśmy też trochę wtedy przekupieni. Uczelnia mówiła nam, jaki to świetny projekt, nie będzie dużo godzin i będzie bardzo przydatny. Często pojawiałam się na projekcie, rzadko kiedy ominęłam jakieś zajęcia z niego. Często są one po prostu nudne bo nawet szkolenia często choć są pod inną nazwą, to praktycznie jest na nich to samo. I tutaj też pojawiły się zajęcia dodatkowe z Hiszpańskiego z którym też jest ciekawa historia. Na normalnym lektoracie mieliśmy wykłady z Panią, która praktycznie zwykle albo pozwalała używać tłumacza, albo pozwalała ściągać, a nawet daje te same testy co każde zaliczenie. Z projektu znowu Pani była taka, że nawet jak się u niej test uwaliło to dawała zaliczenie. Nauczycielka z projektu jednak nam się zmieniła. Je lekcje są rzeczywiście ciekawe, aczkolwiek słyszymy się zawsze na zajęciach online, gdzie każdy może albo przetłumaczyć sobie sam przed zajęciami, albo mówić nawet do niej w tym samym momencie używając tłumacza. I właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że na koniec będzie z tego wszystkiego co było przez 3 lata, egzamin. Jest mi szkoda bardzo rezygnować z projektu, ale też czasami czuje się na nim nieswojo. Teraz na trzecim roku kiedy musimy pisać pracę licencjacką, to Ci co zostali na projekcie muszą być jeszcze na dodatkowych zajęciach, które niestety są do późna. A wspomniałam o tym, że z 20 osób zostały tylko 3? I po prostu jest mi ciężko, pogubiłam się w tym wszystkim. Od samego początku zależało mi na tych studiach, uczę się zawsze najwięcej jak się da, dawno nie uwaliłam jakiegoś testu. Ale z Hiszpańskiego ja po prostu jestem łamagą. Ten język jest dla mnie strasznie ciężki, jestem zniechęcona do tego projektu i to strasznie. Czuję się ostatnio fatalnie, mając siebie za totalne zero, które nie da rady. I właśnie najbardziej stresuje mnie ten projekt. Próbowałam kontaktować się z dziekanatem, z Panią która odpowiada za to. Ale nikt albo nie odbiera albo nie odpisuje. Moja koleżanka, która rok temu wypisała się z projektu zasugerowała, iż mogą oni mnie celowo zbywać bo po prostu kolejna osoba chce się wypisać. 
       
      I tutaj pojawia się moje pytanie. Czy ktoś z was uczestniczył w projekcie unijnym na studiach? Czy również mieliście jakiś podobny problem z jednym przedmiotem? To co mnie irytuje to też fakt, iż niby ten przedmiot jest tylko na zwykłe zaliczenie i jest niby "nieobowiązkowy" ale nauczyciele dają zwykłą skalę ocen i jeszcze jak nie uzyskasz z tych przedmiotów zaliczenia, to nie podbiją Ci np. legitymacji albo to czego też się boję, nie będę mogła się obronić. Czy wiecie coś na ten temat jak wygląda takie niezdanie testu z przedmiotu projektowego? 
    • Przez apolla_132
      Dzień dobry
      Obecnie jestem studentką 2 roku, ale może zacznę od początku jak do tego doszło. W ubiegłym roku akademickim byłam warunkowo na 3 roku, ponieważ nie zaliczyłam jednego egzaminu na 2 roku. Niestety w wyniku różnych zdarzeń losowych, m. in. również pandemii też nie udało mi się zdać tego egzaminu. We wrześniu tego roku złożyłam wniosek o powtarzanie roku, który został zaakceptowany przez dziekana. W wyniku czego zostałam cofnięta na 2 rok studiów i muszę powtórzyć IV semestr (jeden przedmiot). Na szczęście pozostałe egzaminy zarówno z 2 jak i z 3 roku mam zdane. Ale jestem trochę załamana... miałam być na 4 roku a teraz jestem na 2 roku i nie do końca wiem jak to wszystko się potoczy. Chciałam zapytać czy jeśli udałoby mi się w tym roku zdać egzamin z powtarzanego przedmiotu, to istnieje możliwość składania wniosku do dziekana o przywrócenie na 4 rok studiów (VII semestr)? Tak naprawdę ten 3 rok mam zaliczony i po prostu musiałabym go przeczekać po czym wrócić normalnie na studia za rok. Ewentualnie za zgodą dziekana realizować niektóre wybrane przedmioty z 4 roku. Dziękuję za odpowiedź. 
       
       
    • Przez Marcin77
      Cześć,

      Od ponad roku pracuję w handlu, jestem zatrudniony na umowę o pracę. Ze względu na specyfikację tej branży, pracuję również w soboty oraz w niedziele handlowe. W październiku bieżącego roku rozpocząłem naukę na studiach inżynierskich, kierunek logistyka. Mam trzy zjazdy w miesiącu (3 weekendy). Specyfikacja studiów zdalnym w obecnej chwili jest dla mnie wygodna, ponieważ odchodzą kosztowne dojazdy, wczesne wstawania itd.
      Jednak pojawia się problem z wolnym na zjazdy. Czytałem, że niektórzy pracodawcy fundują swoim pracownikom studia w celu podwyższenia ich kwalifikacji, zapewniają im wolne oraz dodatkowy urlop. Ja studia podjąłem z własnej inicjatywy, poniekąd są spójne z moją pracę. Mam namyśli, że można podciągnąć to jako rozwój w dziedzinie, w której pracuje. Czy mam jakieś podstawy, aby ubiegać się o wolne w te weekendy? Czy zależy to tylko i wyłącznie od dobrej woli pracodawcy? Myślicie, że warto jest podjąć negocjacje, aby przekonać kogoś wyżej, aby dał mi te wolne? W tygodniu jak najbardziej jestem w stanie pracować więcej, jakoś nadrobić te godziny z weekendów. Szukanie nowej pracy w obliczu pandemii może być bardzo ciężkie, dlatego zależy mi na pozostaniu u obecnego pracodawcy. Nie chciałbym też rezygnować ze studiów.
      Może ktoś z Was spotkał się z podobną sytuacją i jest w stanie doradzić co robić w takiej sytuacji?
       
       


  • Wypowiedzi z ostatnich 10 dni

    • A co to ma do dzialu przedstaw sie?  Przenosze....
    • Witam,    Chciałam się Was poradzić odnośnie dalszej ścieżki studiów. W lutym tego roku będę mieć obronę (inż.) na Ochronie Środowiska na SGGW w Warszawie. I sama nie wiem za bardzo co dalej. Na pewno nie chcę kontynuować mgr na OŚ na tym samej uczelni. Kierunek sam w sobie mnie interesuje, ale myślę o pójściu mgr na inną bardziej renomowana uczelnię (np. Politechnika Warszawska albo UW) na ten sam kierunek OŚ lub spróbować czegoś pokrewnego, skoro tytył inżyniera będę mieć już z ochrony. Myślałam też nad kierunkiem na SGGW na Wydziale Zarządzania i inżynierii - technologie energii odnawialnej (może ktoś studiował?). Czy jakaś administracja... Sama nie wiem. Najgorsze jest to, że rekrutacja na OŚ na PW jest od października. A ja bym nie chciała jednak czekać aż do października. W grę wchodzą jedynie studia dzienne. Ktoś może coś poradzi na podstawie własnych doświadczeń?    Dzięki za odpowiedzi! 
    • To znowu ja. Znalazłem też kierunek Komputerowe Wspomaganie Procesów Inżynierskich. Nigdzie nie znalazłem opinii o tym kierunku. Czy ktoś kto studiuje, lub studiował może się wypowiedzieć? Czy jest trudno? Jakieś ciekawe perspektywy? Zarobki? Czy trudno się dostać? Jakaś ogólna opinia na temat tego kierunku. Z góry dzięki
    • Może mieszasz dzienne z zaocznymi?
  • Najpopularniejsze tematy na forum

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.